niedziela, 8 września 2019

Nareszcie się zaczęło... ( Tekst z dnia 8 września 2019 roku)


Półtora miesiąca przed wyborami, wreszcie zaczęła się jakaś kampania, a przynajmniej mam nadzieję, że się zaczęła...chociaż podobno jedna jaskółka wiosny nie czyni, a jedna konwencja wyborcza nie zapowiada aktywnej kampanii. Lubię kampanie wyborczą, to zawsze jest czas nadziei...
Milczałam przez wiele dni, a więc nazbierało się sporo tematów. Wyszłam z założenia, że skoro opozycja nie prowadzi w mediach kampanii, skoro tylko PIS kontratakuje nie spotykając się z żadnym oporem, to ja nie będę prowadzić kampanii za opozycję. Wkurzało mnie to bardzo, że zamiast promować zmianę, do programów zaprasza się wyłącznie te „dziabaki” z PISu, które nie odpowiadają na zadane pytania, mówią przez 7 minut bez przerwy na oddech i zawsze mają w zanadrzu worek wyborczych kłamstw.
Wczoraj z pokorą wysłuchałam Konwencji PSL i KO. Kiedy telewizja nadawała wystąpienie „nadprezesa”, wzięłam się za domowy system zagłuszania, czyli włączyłam odkurzacz, a i tak kilka wymownych zdań do mnie dotarło. Wysłuchałam z wielkim trudem Beaty Szydło, która jak zwykle miała minę, jakby zapowiadała zderzenie z asteroidą i zbliżający się nieuchronny koniec świata, ale zauważyłam, że wyraźnie straciła charyzmę, była nudna, obyło się bez krzyków i połajanek. Najwyraźniej europejska dieta sprawiła, że już jej nie zależy, w końcu jej chleb nie zależy już od tego, kto w Polsce wygra wybory. Kiedy na mównicy pojawił się Morawiecki, wyłączyłam telewizor, gdyż w tm momencie przestał on być przekaźnikiem wiedzy, a „wylewaczem” kłamstw. Później doszło do mnie, że premier śmiał się z Borysa Budki, iż ten uczestniczy w wywiadzie telewizyjnym w laczkach i bokserkach. Widocznie pan premier przyjmuje dziennikarzy bez majtek i na boso.
Mówiąc szczerze, nie mam ochoty rozwodzić się tutaj nad programami socjalnymi i obietnicami. Dla mnie w przypadku wszystkich ugrupowań to zwyczajne wróżenie z fusów. I niestety, najbliższy spełnienia swych obietnic jest PIS. Po pierwsze dlatego, że wie ile ma kasy w budżecie, po drugie, ma czteroletnia praktykę ograbiania podatników na rzecz transferów socjalnych i po trzecie, wie już od kogo pożyczyć, a jeśli przyjdzie potrzeba nie zawaha się drukować pieniądze. To jest partia, która nie zawaha się przed niczym, by zdobyć pełnię władzy, wziąć ludzi za mordę i wtedy skończy się wszystko, demokracja i socjal także.
Z przemówienia prezesa Kaczyńskiego utkwiło mi w pamięci kilka niepokojących szczegółów. Jeden z nich to tak zwane „państwo narodowe”. Oczywiście nie mam 100% pewności, co ten socjopata miał na myśli, ale grzebiąc w swojej wiedzy historycznej doszłam do wniosku, że znam tylko jedno państwo idealnie przystające do tej idei, była to III Rzesza Niemiecka. Drugim zagadnieniem, które zwróciło moją uwagę to ten PISowski model rodziny. Mamy więc już pewność, że PISowskie państwo narodowe, będzie opresyjne nie tylko wobec innych narodowości, ale także innych modelów rodziny. Jednym słowem, samotna matka, jak Pani Prezydent Gdańska, nie będzie już mogła powiedzieć, że „ojciec jej dziecka to jest jej prywatna sprawa”, bo nie dość, że rodzinę ma tworzyć jeden mężczyzna, jedna kobieta i dzieci, to prezes podkreślił, że mają oni żyć w legalnym związku, i te dzieci muszą pochodzić z tego legalnego związku. Możemy się więc spodziewać dyskryminacji osób nie spełniających tych warunków, samotnych matek i ojców, rodzin w partnerskich związkach, że o innych orientacjach seksualnych nie wspomnę. I mam pytanie.., czy przywrócimy instytucje dziecka z prawego łoża i bękarta, któremu pomimo zgodności kodu DNA, nie będzie należało się ani nazwisko, ani majątek ojca, ani szacunek społeczny?
Rzuciła mi się na uszy jeszcze jedna fraza wypowiedziana przez prezesa. Dotyczy ona okresu po upadku komunizmu, a przed nastaniem „dobrej zmiany”. W tym kontekście przypomniałam sobie jedno z przemówień Donalda Tuska, który stwierdził, że „jeśli Jarosław Kaczyński z czymś walczy, to znaczy, że właśnie o tym marzy”...Kaczyński stwierdził, że postkomunizm ostatnich lat polegał na, cytuję „mechanizmie negatywnego doboru kadr” Co WAM przychodzi do głowy słysząc takie zdanie? Bo mnie wyłącznie...ministerstwo sprawiedliwości, Ziobro, jego wybrańcy ( Piewiak i spółka) tworzący farmę trolli do zwalczania niezależnych sądów. To jest, panie Kaczyński, MECHANIZM NEGATYWNEGO DOBORU KADR! Stosujecie go właśnie wy! Nie jest to przypadek, że Ziobro, jako najbliższych współpracowników wybrał sobie samych przestępców i karierowiczów. Ale nic nas nie dziwi wiedząc, jaki jest stosunek Kaczyńskiego do ustroju państwa. „Manipulacja zamiast dialogu”, o którą oskarża on wszystkie poprzednie rządy, to też jest jedno z narzędzi tej władzy, Dla niego wolne sady to fundament państw autorytarnych, a nadzór polityków nad wymiarem sprawiedliwości, to gwarancja demokracji. To trzeba być naprawdę pierdolniętym w czaszkę, żeby takie bzdury opowiadać...
W swoim wystąpieniu, poza atakami na swoich poprzedników, poza osobistymi wycieczkami wymierzonymi w Donalda Tuska, prezes odniósł się, bo przecież nie mógł pominąć tego tematu, do tak zwanych fundamentów naszej polskości, czyli wiary katolickiej, do narzucanych przez kościół tak zwanych wartości, a wszystkich ludzi, którzy mają inne, niekatolickie zasady moralne nazwał nihilizmem. Temu tematowi poświęcę inny post, bo jest on zbyt szeroki. Jestem już w końcowej fazie czytania książki „Sodoma”, która o tych wartościach i standardach moralnych kościoła katolickiego mówi bardzo dużo. Nie wchodząc w szczegóły powiem tylko, że gdybyście pomnożyli przez 100 moralność pana Rydzyka, to i tak nie oddałoby to rzeki brudu wypływającej z Watykanu, a sam ojciec z Torunia wydałby się WAM małą, skromną myszką robiącą swój skromny interesik u podnóża góry zła.
Wracając do programów wyborczych...
Może zacznę od Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, która została ku naszemu zaskoczeniu zaproponowana na stanowisko premiera KO. Nie porównywałabym tej sytuacji z zasłanianiem prezesa Kaczyńskiego przez Beatę Szydło. Różnicę widać na pierwszy rzut oka. Schetyna się nie schował, stoi zawsze obok niej, nie siedzi w mysiej dziurze, jak Kaczyński, by wyleźć z niej dopiero po wygranych wyborach. Poza tym, decyzja jaką podjął jest bardzo racjonalna i to obywatele zmusili go do jej podjęcia. Od początku jego przywództwa w PO słyszę od ludzi: PO tak, Schetyna nie! Trochę to dla mnie głupie, ale może jestem naiwna myśląc, że jedna osoba, nawet przywódca, nie świadczy o charakterze całej partii. Tym bardziej, że w PO jest bardzo wiele postępowych osób, które śmiało wygłaszają swoje zdanie, czasem podejmują samodzielne decyzje niezbyt zgodne z poglądami Schetyny ( Trzaskowski), a jednak nie są wyrzucani z partii, nie są łajani publicznie, czy odsuwani na peryferie. Jest więc jakaś różnica między KO a PISem, gdzie przekaz dnia musi być zgodny z linią partii co do przecinka. Małgorzata Kidawa- Błońska to dobry wybór, bo to osoba, co do której będzie bardzo trudno wzniecić jakiś heit i sformułować wobec niej jakieś niskie zarzuty, chociaż niestety widziałam już brzydkie memy na jej temat.
Druga sprawa personalna, o którą mnie wiele osób pyta, więc czuję się w obowiązku się do niej ustosunkować. Chodzi o kandydata do Senatu z Warszawy, pana Ujazdowskiego. Nie jest to facet z mojej bajki. Ale muszę przyznać, że nigdy mi nie pasował do PISu. Ma straszne poglądy, ale kiedy PIS zaczął łamać prawo i Konstytucję, natychmiast się z niego wypisał. Mogę mieć jakieś złudzenia, że przynajmniej trochę zmienił swoje poglądy i że będzie trzymał się założeń ugrupowania, które go wystawiło. Gdybym ja tworzyła listy KO, to wolałabym oczywiście Pawła Kasprzaka, na którego zresztą zamierzam głosować. Ale nie podoba mi się nawoływanie do bojkotu całego projektu KO z powodu jednego faceta, którego nie lubimy. Cieszę się, że Paweł Kasprzak wystartuje i zmierzy się z Ujazdowskim. Znamy jego poglądy i jego działalność, mam nadzieję, że wygra. I nie ma się o co kłócić, trzeba głosować na Pawła. Jeśli Schetyna popełnił błąd, to tylko tak go zrozumie.
Te 4 lata bliskiego obcowania z polityką nauczyły mnie wiele, ale przede wszystkim, nauczyły pokory. Jestem daleko, nie jestem zawodową polityczką. Ciągle jeszcze w tych „szachach” jestem tylko amatorką. Czasami coś mi się wydaje, ale wielokrotnie się pomyliłam. Na przykład kiedy byłam wściekłą, że PSL poszedł samodzielnie do wyborów samorządowych, a dostał dobry wynik i wprowadził sporo osób do samorządów, na co nie miałby szans idąc w koalicji. Myliłam się, więc i teraz nie chce przesądzać, czy Schetyna stawiając na Ujazdowskiego robi źle czy dobrze. Wyroki suwerena są nieprzewidywalne. Z pokorą podchodzę także do wyboru Pawła Kasprzaka na senatora. Jest doskonałym rebeliantem, po prostu petardą walki ulicznej. Ale czy jako polityk będzie równie przekonywujący? Przecież to oznacza przejście na druga stronę barykady, zupełnie inne zadania do wykonania. Spójrzmy choćby na Lecha Wałęsę, który też był świetnym rebeliantem, ale był bardzo słabym prezydentem. Dopiero się uczył polityki i być może następną kadencję miałby lepszą, ale na początku naprawdę było kiepsko.
To są pytania, na które nikt z nas nie jest w stanie odpowiedzieć dziś. Można zdać się wyłącznie na instynkt, to wszystko. I trzeba ostudzić emocje, zaufać politykom, bo nie mamy innego wyjścia.
Jeśli chodzi o programy wyborcze, to są one we wszystkich ugrupowaniach do złudzenia podobne, ale nie zawierają żadnych satysfakcjonujących mnie konkretów. Można oczywiście obiecać krótsze kolejki do lekarza i podwyżki dla wszystkich pracowników służby zdrowia. Pieniądze oczywiście są ważne, tylko tyle, że nawet zwiększając o 100% wydatki na tę sferę, niczego nie da się załatwić od ręki. Nie sądzę, by podwyżki dla lekarzy i pielęgniarek spowodowały, że bardzo wiele osób wróci z zagranicy, by podjąć tu pracę. A bez szybkiego zwiększenia kadry, nie zmniejszą się kolejki w szpitalach. Studia medyczne są długie i trudne, potem są praktyki, staże itd. Żeby przybyło nam lekarzy potrzebne jest 10 lat. Ale żadna partia nie odniosła się w swoim programie do pomysłu zatrudniania personelu medycznego z Ukrainy lub innych krajów. Zachodnia Europa robi to od lat, dzięki czemu polscy lekarze i pielęgniarki znaleźli swoje miejsce w innych krajach. W tej chwili Niemcy otwierają swoje rynki dla pracowników z Ukrainy, nie bojąc się, że będą gorzej wykształceni lub niesolidni czy nieuczciwi. Za chwilę wszyscy nas ominą, a my pozostaniemy z palcem w dupie i nic z obietnic nie zostanie, bo trzeba by klonować specjalistów, by coś zmienić. A może inne ugrupowania też po cichu, jak prezes, wierzą w państwo narodowe, gdzie nie ma miejsca dla obcych?
Druga rzecz... ekologia, którą wszyscy kochają podczas wyborów. Wiele się o tym mówi, ale nikt nie wpadł na pomysł, by na przykład obniżyć podatki dla producentów napojów, którzy zrezygnują z plastikowych butelek. Jeszcze 30 lat temu, nawet coca-cola sprzedawała swoje produkty wyłącznie w szklanych butelkach.., i jakoś było można. Może zamiast inwestować w infrastrukturę oddawania plastikowych butelek za zwrotem pieniędzy, stalibyśmy się pierwszym krajem bez nich. Oczywiście szklana butelka byłaby zwrotna. Takich pomysłów, niby drobnych, ale mogących przynieść prawdziwe efekty jest wiele. Bo wysłuchiwanie o przejściu na zielona energię, i inne hasła, które nic nikomu nie mówią, nie oddziałuje na naszą wyobraźnię. W mentalności ludzi ciągle wygrywa pogląd, że łatwiej jest wydać pieniądze, kiedy w sklepach wszystko jest kolorowe i pięknie zapakowane. Od dawna nie ma owoców i warzyw na wagę, wszystko jest w jakiejś folii lub na tackach. Przychodzimy do domu ze zwykłą herbatą, która najpierw jest zapakowana w saszetkę, którą się wkłada do szklanki, saszetka jest w osobnej papierowej torebce, a torebki w kartoniku. A kartonik dodatkowo jeszcze owinięty jest folią? Zakręcane słoiki też są dodatkowo zafoliowane. Ludzie, to jest jakiś obłęd.
Wiem, że ten post jest już za długi, ale jeszcze chciałam powiedzieć o jednej sprawie. Wszyscy krzyczą o podniesieniu płacy minimalnej i skupieniu się na doinwestowaniu pracujących. Ale nawet najlepsze podwyżki niczego nie zmienią, dopóki nie zmusimy pracodawców do przestrzegania prawa. Może byśmy tak zlikwidowali CBA, które absolutnie nie spełnia roli zgodnej ze swoją nazwą, jest tylko narzędziem do walki politycznej, biega za ludźmi po cmentarzach, podsłuchując ich rozmowy, albo zakłada podsłuchy w popularnej wśród polityków restauracji. Zamiast tego należałoby wzmocnić i rozszerzyć działalność inspekcji pracy. Co z tego, że praca minimalna będzie ustalona na 4000 złotych, skoro ciągle zatrudnia się ludzi na połowę etatu, i tylko za tę połowę wypłaca się według obowiązującej stawki. Reszta, jak bóg da i w zależności od humoru pracodawcy. Może zamiast tych fikcyjnych podwyżek, zadbalibyśmy o to, by ludzie nie mieli nadgodzin „na czarno”, za tę sama stawkę, co zwykłe godziny albo jeszcze niższą. Może byśmy ludziom pracującym dali nie 500, a 600 złotych na dziecko, by eliminować zjawisko „ róbmy sobie dzieci, zamiast pracować” Sprawiedliwość społeczna to nie tylko wyrównywanie dochodów przez transfery, ale także motywacja do lepszej pracy, szacunek dla tych, którzy pracują i ich bezpieczeństwo finansowe, by podpisując umowę o pracę mieli pewność, że nie jest to fikcja literacka nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością. Przydałyby się także prawdziwe związki zawodowe.
Może na dzisiaj koniec, bo pewnie i tak nikt nie dotrwa do końca tego postu. Ale skoro wszystkie partie i koalicje zgodnie twierdzą, że są między ludźmi i ich słuchają, to może i mój skromny głos dotrze we właściwe miejsce. My obywatele wiemy, co należy poprawić. A politycy są od tego, by nam wskazywać drogi, którymi chcą podążać do tych celów. Same hasła nic nie znaczą. Potrzebujemy konkretów.



2 komentarze:

  1. Ale właśnie w programie Koalicji Obywatelskiej jest likwidacja CBA. By skrócić kolejki do specjalistów chcą im dać do pomocy w sprawach biurokratycznych asystentów. Jest też pomysł na uruchomienie punktów szczepień i robienia zastrzyków w aptekach. Program liczy 136 stron i racjonalizatorskich pomysłów jest tam wiele. Jestem w trakcie czytania.

    OdpowiedzUsuń

Konstytucja tego nie zabrania... ( Tekst z dnia 12 września 2019 roku)

Dostałam bana, dziś o godzinie 10:00, kiedy grzecznie dosypiałam noc, ponieważ załamanie pogody mnie ubezwłasnowolniło w kwestii opuszcza...