poniedziałek, 30 września 2019

Prawda wobec śmierci. ( Tekst z dnia 30 września 2019 roku)




Kornel Morawiecki nie był nigdy moim idolem. Wiele osób podkreśla jego zasługi w walce z komuną. Ale ja już wtedy wyczuwałam pierwiastki skrajnie narodowe w działalności jego i Solidarności Walczącej. To szczęście, że całą rewolucją kierował pokojowo nastawiony Lech Wałęsa, bo uniknęliśmy rozlewu krwi. Ale godzę się na to, by zasługi Kornela Morawieckiego oceniła historia.
Mówi się, że o zmarłych powinno się mówić dobrze, albo wcale. Ja uważam, że zawsze trzeba mówić prawdę, chociaż oczywiście nad trumną, trzeba zachować delikatność i kulturę. Ostatnie 4 lata w działalności zmarłego dziś polityka były bardzo kontrowersyjne. Nie zgadzam się z jego poglądem, że prawo nie jest święte, a nad prawem jest naród. Bo prawo jest jedyną stałą, jedyną osią, wokół której może w sposób normalny toczyło się życie. Nie podobało mi się także głosowanie na dwie ręce za Morawieckiego, co go nie oburzyło i uznał to za dobry zwyczaj. Całkowicie nie podoba mi się to, że taki bohater walki o wolność i taka legenda, wychował syna na karierowicza i kłamcę.
Mówić do zmarłego nie ma sensu. Niech mu ziemia lekką będzie, a ludzie niech zachowają o nim wyłącznie dobre wspomnienia. Zwrócę się więc do pogrążonego w żałobie syna, premiera Mateusza Morawieckiego.
Śmierć, panie premierze nie wybiera, dopada każdego i na razie nikt nie wymyślił na nią lekarstwa. Ja, jako całkowita sierota i dziecko, które niedawno straciło ojca, zwyczajnie panu współczuję, jak innemu dziecku, które właśnie ojca straciło.
Moglibyśmy w tej wyjątkowej chwili powtarzać liczne plotki o związkach pana Ojca z Rosją, o licznych kochankach. Moglibyśmy także zmienić mu życiorys w Wikipedii, moglibyśmy nazwać żydem, zdrajcą, współpracownikiem itd. itd. Ale MY, to nie wy! Nie potraktujemy pańskiego Ojca tak, jak Pana przyjaciele dalsi lub bliżsi potraktowali Mazowieckiego, Geremka, czy profesora Bartoszewskiego. A jestem pewna, że nie darujecie także Wałęsie, Michnikowi, Kwaśniewskiemu i innym naszym postaciom z historii, gdyby ten świat opuścili, (oby żyli, jak najdłużej). Nie będziemy w rocznicę śmierci wystawać pod domem pana ojca i nie będziemy go wyzywać, tak, jak to wielu tak zwanych patriotów robi każdego roku pod domem Jaruzelskiego, nie będzie także gwizdów i śmiechów na cmentarzu...chociaż pokusa jest wielka, by poczuł pan, jak to jest, kiedy ktoś opluwa trumnę człowieka, który jest nam bliski. Ale MY, to nie WY! My będziemy milczeć nad trumną. I potraktujemy pana Ojca z szacunkiem, na jaki zasługuje każdy człowiek, który odszedł na zawsze.

Kiedy doszła mnie dziś wiadomość o śmierci pana Ojca, miałam naprawdę mały promyk nadziei, że w swoim bólu i bacząc na stratę, nie będzie pan wykorzystywał trumny ojca w kampanii wyborczej, nie będzie brał ludzi na litość i wzbudzał przesadnego współczucia, że się Pan zachowa, jak mężczyzna. Nadzieja ta była bardzo słaba, wiedząc, że popiera pana partia, która na trumnach serfuje lepiej, niż niejeden australijski mistrz świata. Ciało jeszcze do końca nie ostygło.., a pan już opowiada o przesłaniach płynących z ust pańskiego umierającego Ojca, które powinien pan w takiej chwili zachować dla siebie. Czyli promyk nadziei zgasł... Za chwilę się dowiemy, że kazał ludziom powiedzieć, że Kaczyński jest najlepszym, co mogło Polskę spotkać. Wstyd panie Morawiecki! My, pańscy oponenci zachowamy się z honorem wobec śmierci, a pan? 



1 komentarz:

  1. Jeśli miałbym powiedzieć coś o Kornelu Morawieckim to wedle zasady będę milczeć. Nie za długo będę milczeć bo życie się toczy i pisze historię i trzeba wyrażać swoją opinię by została zapisana właściwie o każdym. A zwłaszcza o tych którzy chcieli tak bardzo być przywódcami i wzorami dla całego społeczeństwa. Dla równowagi ale też dla ukazania że są osoby które swoim odejściem odbierają każdemu cząstkę to odejście Jana Kobuszewskiego. Może młodsi nie za bardzo go kojarzą. Ale osoby w średnim i starszym wieku pamiętają tak wiele jego ról filmowych i teatralnych że nie ma potrzeby przypominać kim był. I tej osoby będzie mi brakować a na pocieszenie pozostaną wspomienia zaklęte w obrazie.

    OdpowiedzUsuń

Patrząc w lustro Syzyfa. ( Tekst z dnia 16 października 2019 roku)

Myśli kłębią mi się w głowie rozmaite. Obiektywnie rzecz ujmując większość z nich nie kwalifikuje się do wypowiadania na głos. Oczywiści...