środa, 30 października 2019

Deja vu...( Tekst z dnia 30 października 2019 roku )


PIS jest jak kameleon. Zmienia się w zależności od okoliczności. Ma wiele skór na różne okazje. W jego kolekcji brakuje tylko jednego koloru, koloru uczciwości. Sprawa Banasia jest typowym przykładem tej natury kameleona i potwierdzeniem kolejnej gry na czas. Najpierw Marian był kryształowy, potem czekaliśmy na raport służb, następnie na odpowiedzi wyjaśniające Banasia. Oczywiście, po wyborach, kiedy wydawało się, że smrodu się nie da zamieść pod dywan. Wtedy PIS zaczął udawać, że sami są w szoku i że oczekują dymisji. Była też obietnica, że zostaną upublicznione zarówno oświadczenia majątkowe, jak i raport w sprawie szefa NIK. Ale wczoraj kolor percepcji się zmienił. Okazuje się, że w tym raporcie są taaaakie!!!, kurwa, tajemnice, że raczej nie można ich upubliczniać. Znalazł się więc odpowiednio duży dywanik, pod którym zmieści się nawet Banaś razem ze swoimi znajomościami i biznesami. Za chwilę usłyszymy, że w raporcie służb nie ma nic na tyle kompromitującego, by Mariana Banasia odwołać, a raport pozostanie tajemnicą państwową najwyższej wagi. Tak żyje się w państwie mafijnym, kiedy Kaczyński trzyma za jaja Banasia, a Banaś trzyma za jaja Kaczyńskiego. I w tym uścisku musi cały czas być utrzymywana równowaga, by Kaczyński utrzymał władze, a Banaś mógł być pancerny. Najbardziej wkurwiające jest to, że osoby publiczne, które podlegają innym zasadom, co zwykli śmiertelnicy, których życie, majątki i kontakty powinny być powszechnie znane i jawne, mogą przed światem udawać kogoś zupełnie innego. Po coś chyba została uchwalona jawność oświadczeń majątkowych, do których powinniśmy mieć dostęp jako obywatele, by polityk nie mógł być oszustem. Powinniśmy mieć także dostęp do wszystkich dokumentów świadczących o działalności rządów, które istnieją z naszego namaszczenia. Tymczasem, jeśli coś jest wstydliwe, jak na przykład listy poparcia do KRS-u lub wyniki śledztwa w sprawie Banasia, to staje się to tajemnicą państwową. Wcale się nie zdziwię, jeśli usprawiedliwieniem dla utajnienia tego raportu będzie powołanie się na RODO. No bo przy okazji mogli byśmy poznać prywatne i wrażliwe dane Paolo z kamienic w Krakowie lub innych współpracowników pana Banasia, a przecież takie osoby trzeba chronić za wszelką cenę. Szkoda, że nikt o RODO nie myślał, przekazując wrażliwe dane na temat sędziów do farmy trolli. Zupełnie co innego, kiedy złapie się na wzięciu łapówki polityka PO. Wtedy w jeden dzień wiemy o nim wszystko i bębni się od rana do wieczora o jego postępku. Od razu mówię, wcale mi faceta nie żal. Trzeba być prawdziwą gnidą, by w takiej sytuacji Polski, dostarczać argumentów Kamińskiemu do uderzania w opozycję. Dobrze, że Platforma wywaliła gnoja na zbitą mordę. Ale to nie zmienia faktu, że łapówka jakiegoś urzędniczyny, który w hierarchii politycznej jest po prostu nikim w porównaniu z Banasiem, ma nagle udowodnić, że nieuczciwi są tylko po jednej stronie.
Opozycja musi się teraz podwójnie, lub nawet potrójnie pilnować. Spodziewam się, że PIS będzie szedł po bandzie chcąc dobić chory organizm sprzeciwu. Może nawet agent Tomek wróci do łask. Będą prowokacje i będą fałszywe oskarżenia i trzeba być przygotowanym na ostrą jazdę.
Powiem WAM, że jest dla mnie żenujące... pisanie o Banasiu. Usiłowałam tego tematu unikać, bo mówi się o tym tak wiele, a i tak niczego to nie zmienia. Żenujące jest to, że zajmujemy się jednym cwaniaczkiem, wobec którego i tak jesteśmy bezsilni, a odpuszczamy sobie sprawy ważne. Zajmujemy się głupotami, rozliczeniami wewnątrz partii, rozliczeniami, które w ogóle nie mają żadnego znaczenia. Nie zauważamy, że PIS po raz kolejny dosypał pieniędzy, jak suchego drewna do kominka, by głupota paliła się równym płomieniem, a strach, przed utratą pozornego dobrobytu podsycał ten ogień. Mówię to, bo miałam ostatnio okazję porozmawiać z kilkoma osobami, które głosowały na PIS, nie ze względu na jakość polityki obozu rządzącego, a pomimo to, że władza im się nie podoba. Ale dla tych ludzi po prostu liczy się socjal. Mówią: Moje dziecko żyje z alimentów, których po prostu nie wystarcza, 500+ to dla nas zbawienie. Popieram Konfederację, ale głosowałem na PIS, albo: Mam lewicowe poglądy, ale mój stary ojciec po raz pierwszy wykupił wszystkie leki za 13-tą emeryturę. Głosowałam na PIS, bo jeśli się zmieni władza, to zanim się dogadają minie kilka lat. Ludzie po prostu nie wierzą hasłu, że „nic co danie nie zostanie odebrane”. Rządzi nimi strach, a nie rozum. Gdyby się chwile zastanowili, może zrozumieli by, że niezależnie od intencji, żadna partia nie odbierze z dnia na dzień zasiłków socjalnych, nie będzie miała odwagi. Zakończyłoby to się wyjściem ludzi na ulicę i zamieszkami. Niektórym ludziom to nawet się wydaje, że nadal te 500+ dostają, bo nie łączą wzrostu cen i inflacji z konsumpcją niezrównoważoną pracą, towarem i usługami. My, ludzie, którzy przeżyli lata osiemdziesiąte, wiemy o co chodzi.
Tymczasem, obserwując opozycję, mam kolejne deja vu. Zupełnie, jakbyśmy cofnęli się o cztery lata. W PO się tłuką po mordach, chociaż po cichu i z klasą, Lewica się cieszy, że wreszcie powróciła na łono polityki. PSL spogląda w kierunku PISu, a dla Korwina od 40 lat świat jest czarno-biały. Gdzieś z tłumy wysuwają głowy pojedynczy wieszcze narodu, mówiąc, że musimy się zorganizować. Co mnie też wkurza, bo niestety nikt nie ma pomysłu, jak się mamy zorganizować i w jakim celu. Czyli wracamy do punktu wyjścia, do czasów przed KOD-em i innymi ruchami społecznymi, które utonęły w morzy „Nie chce mi się”. Ja też się czuję, jak taki żałosny pieniacz, który głośno krzyczy i przez 4 lata nie zrobił nic, no może przekonałam kilka osób z najbliższego otoczenia, by poszli na wybory. To wszystko! Miałam przez te 4 lata kilka pomysłów, które niestety odbijały się o ten sam mur niemocy. W tym świetle jedynym konstruktywnym oporem wydaje się „lotna brygada opozycji”, która przynajmniej próbuje ośmieszyć tę władzę. Ale jeśli się komuś wydaje, że PIS można zabić śmiechem, liczy na zbyt wiele.
Jeśli w obliczu takiej rzeczywistości stać WAS na optymizm, to proszę byście się ze mną nim podzielili. Ale nie tak bezsensownie, że przeżyjemy ten PIS, jak wszystkie inne plagi egipskie. Chcę działać, chce się na coś przydać, chce widzieć, że WY działacie. Nie chcę już być bezradna i żałosna i mieć świadomość, że ten stan utrzyma się przez kolejne 4 lata, a może jeszcze dłużej. Nie chcę pisać o Banasiach, chcę szukać sposobu, jak się takich ludzi pozbyć z telewizora.





1 komentarz:

  1. Nie wszyscy muszą być na pierwszej linii. Nie każdy z bronią w ręku. Nie każdy jawnie wymachiwać pięścią. Ważne by znaleźć swoje miejsce. Mrówki. Można by sądzić że działają według jakiegoś planu bo mają efekty. W rzeczywistości każda działa według swojego planu tyle że cel ich jest wspólny i dlatego im się udaje.

    OdpowiedzUsuń

Kształt maski. ( Tekst z dnia 9 listopada 2019 roku)

Miałam to wrzucić dopiero jutro. Mam świadomość, że nie ma takich słów, które by mogły podziałać. Ale piszę to wszystko już dziś, bo zaws...