wtorek, 1 października 2019

Wdowi grosz i łzy sierot... ( Tekst z dnia 1 października 2019 roku)


Kampania wyborcza ma już z górki. A ja, zgodnie z obietnicą, wracam do jej początki. Do pierwszego przemówienia prezesa Kaczyńskiego i do tak zwanego nihilizmu.
W czasie tych kilkunastu lat, odkąd znam medialnie Kaczyńskiego, próbował on obrazić Polaków na wszelkie sposoby. Najpierw nie podobali mu się ci wychowani na podwórku, albo wiejskie nieuki, które siedzą w kawiarenkach komputerowych, bo ich nie stać na własny komputer, piją piwo i oglądają pornusy. Potem poczuł się pan prezes taki silny i zaczął nas wyzywać ze znacznie grubszej rury. Okazało się, że jesteśmy gorszym sortem, elementem animalnym, a niektórzy nawet mordami zdradzieckimi. Ostatnio, wszyscy wrogowie stali się nihilistami, a ten, kto nie jest chrześcijaninem, nie może być także Polakiem.
Panie prezesie Kaczyński, nawet pan nie wie, że posiada Pan super-moc, taką, jaką szczycę się X-meni, albo inne postacie ze świata fantastyki. Tylko tyle, że pańska super-moc, nie jest wytworem ludzkiej wyobraźni, ona jest najprawdziwsza na świecie i istnieje tu i teraz. Ma pan niezwykłą zdolność zamieniania słów brzydkich i obraźliwych w komplementy. I tak całkiem spora grupa Polaków zaczęła być dumna z tego, że jest gorszego sortu, że wychowała się na podwórku, że jest elementem animalnym, a niektórzy nawet szczycą się tym, że są mordami zdradzieckimi. To samo dotyczy tego nieszczęsnego nihilizmu, który w pana ustach miał zabrzmieć jako wielka obraza. Ale to właśnie wtedy wielu z nas zaczęło się zastanawiać, czy nie wolałoby być NIE-POLAKIEM, niż pozostać wyznawcą tej fałszywej, podszytej polityką wiary.
Tamto pańskie wystąpienie z początków kampanii, zbiegło się w moim życiu z lekturą książki autorstwa Frederica Mortel pod tytułem „Sodoma”. Może nie powinnam robić temu dziełu darmowej kryptoreklamy, ale książka jest tego naprawdę warta. Nie jest to dzieło antyklerykalne, nie jest to nawet książka o pedofilii. Wręcz przeciwnie, oparta na prawdziwych relacjach dostojników kościelnych kronika z życia tego specyficznego państwa, jakim jest Watykan, odkrywa nam prawdę, o której filozofom się nie śniło.
Ja, Drodzy Państwo, nie jestem pruderyjna. Dopóki czyjeś życie nie zagraża w jawny sposób mojemu, akceptuje je z całą obfitością inwentarza. Jako wieloletni antyklerykał, wiele prawd o kościele katolickim, a raczej o jego pasterzach, jest mi doskonale znana. A jednak ta książka mnie zszokowała, bo powiązała ze sobą wiele znanych mi wątków.
Nie jestem głupia i od dawna wiem, że tak zwane powołanie kapłańskie, czyli wewnętrzny głos, który nas woła do zostania tak zwanycm sługą, nie pochodzi od żadnego ducha świętego, ani nie jest głosem wzywającego nas boga. Jest ucieczką przed własnym zagubienie, przed brakiem odpowiedzi na zmiany w naszej psychice, na zewnętrzną niezgodę na to, co dzieje się w ludzkim mózgu podczas procesu dojrzewania. Seminarium jest od wieków schronieniem ludzi, którzy odkrywają swój homoseksualizm, którzy nawet nie potrafią tego nazwać, kiedy odczuwają, że nie będą w stanie sprostać normom społecznym, założyć rodziny, spłodzić dzieci. Tacy ludzie, zanim natura pokaże im prawdziwe oblicze problemu, odczuwają swoją inność, jako wołanie boga. Prostym dowodem na tę teorię jest fakt, że ilość powołań kapłańskich spada wprost proporcjonalnie do akceptacji w życiu społecznym osób LGBT.
Byłabym nieszczera, gdybym próbowała robić wielki problem z życia erotycznego kapłanów. Wszyscy dobrze wiemy, że zarówno księża, jak i osoby zakonne obu płci, są normalnymi ludźmi z normalnymi potrzebami. Śluby kapłańskie i zakonne nie są związane z kastracją, a ci, którzy za wszelką cenę próbują ich dotrzymać, stają się psychicznymi wrakami, ludźmi nieszczęśliwymi, agresywnymi ( słynne siostrzyczki w instytucjach opiekuńczych dla dzieci) lub frustratami przebywającymi w zakonach zamkniętych.
Zupełnie inną kategoria jest sam Watykan. Ale i to jest dla mnie do przyjęcia. To, że jest to miasto rozpusty, przewyższające wszelkie czerwone ulice i czerwone dzielnice Amsterdamu, też mnie nie bulwersuje. To, że 5 na pięciu ostatnich papieży, trzech było homoseksualistami.., krzyż na drogę...
Jeśli coś mnie naprawdę szokuje, to skala tego zakamuflowanego życia za murami „świętego” miasta. Nie obchodzi mnie to, że większość dostojników kościelnych zamieszkujących za murami, ma w swoich prywatnych apartamentach miłosnych przyjaciół: kleryków, sekretarzy, gwardzistów lub innych dostojników. Miłość mnie nie bulwersuje. Nie mam także problemu z tym, że ci, którzy nie potrafią znaleźć sobie stałego partnera, korzystają z usług męskich prostytutek. Podobno bardzo dobrze płacą i nie są nigdy agresywni. Dopóki dzieje się to za przyzwoleniem i z woli partnera, mogę tylko przyklasnąć i pogratulować. Niestety, nie zawsze jest tak pięknie. Niektóre eminencje, wykorzystując swoją władze, potrafią iść do seminarium i na podstawie zewnętrznego oglądu wskazać, że ty, ty i ty, macie się stawić u mnie w godzinach nocnych. Robią sobie z kleryków seksualnych niewolników i jest to pewien rodzaj inicjacji do kapłańskiego fachu. Znacznie trudniej jest tym pasterzom, którzy na co dzień nie mieszkają w Watykanie. Pozbawieni przyzwolenia braci, robienia czego dusza zapragnie wewnątrz własnej społeczności, uciekają się często do molestowania dzieci, a ci heteroseksualni często rozbijają rodziny sprowadzając na manowce nobliwe parafianki.
Jeżeli cokolwiek mnie w tej całej sytuacji prawdziwie bulwersuje, to skala... Autor książki udowodnił, że homoseksualizm księży w porywach sięga 85%. I najgorsza w tym wszystkim jest hipokryzja, czyli zwalczanie członków LGBT w środowiskach cywilnych, kiedy jednocześnie w nieograniczony sposób korzysta się z uciech cielesnych w murach Watykanu. Zasada jest taka, że im większym jest ktoś homofobem, tym bardziej prawdopodobne jest, że jest czynnym i wyuzdanym homoseksualistą.
To, co do tej pory napisałam to taka tajemnica, której wszyscy się domyślamy. Ciągle jeszcze obracamy się w sferze spraw, o których większość ludzi wie, ale przymyka na nie oko.
Chcę tu od razu uspokoić Polaków. Nie ma dowodów na to, że Jan Paweł II był homoseksualistą. W plotkach mówi się nawet o jego związkach z kobietami. Papież Polak miał natomiast inną wadę. Owładnęła nim i całkowicie zaślepiła nienawiść! Tak głęboko nienawidził wszystkiego, co mogło przerodzić się w komunizm, że inne aspekty funkcjonowania ludzkości całkowicie mu umykały. Był w stanie popierać zbrodnicze reżimy, by tylko nie dopuścić do głosu rewolucji, nawet, jeśli byłą obiektywnie słuszna. Był też zwolennikiem kościoła archaicznego, takiego na wzór starego testamentu, nienawidził kobiet, nienawidził wolności w ogóle... Smutne? Wydawało WAM się, że to on przyniósł nam wolność od komunizmu? Nie, on tylko chciał zamienić jedne kajdany na drugie.
Zamykał oczy na wszystko, co nie karmiło jego nienawiści! To w czasach Jana Pawła II, pedofile w kościele byli najbardziej bezkarni. To za jego pontyfikatu szerzyła się korupcja w watykańskim banku i włoski kler przenikał się z włoską mafią. To w końcu za jego czasów powstały słynne „legiony Chrystusa”...Trzeba mieć wielki tupet i wyobraźnię, by organizację sensu stricto pedofilską nazwać legionami Chrystusa, że aż czasami człowiek zastanawia się, czy sam Jezus, otoczony dwunastoma apostołami i przygarniający dzieci, nie był homoseksualny i pedofilski zarazem.
Na koniec doszłam do ostatecznej konkluzji, która była dla mnie największym szokiem i zaskoczeniem. Może dlatego, ze nigdy się nad nią nie zastanawiałam... Przypominam sobie z dzieciństwa, jak składaliśmy się na tace na nowy kielich, czy ornat pogrzebowy, dach czy ławki w nowym kościele... I może przez 50 lat mojego życia podświadomie mnie to wkurwiało, że ktoś ograbia ludzi z ciężko zarobionych pieniędzy, by załatwiać własne sprawy, jednak to, co opisuje autor w swojej książce, wrzuciło moje myślenie na zupełnie inne tory... Nigdy bowiem nie zastanawiałam się do końca na co idą te pieniądze. Dzieła sztuki wybitnych twórców, złocone kible, złote sztućce, najdroższe zegarki wysadzane diamentami, koronkowe halki pod komżami od Armaniego, czerwone bokserki, które zaprojektował Gucci, ręcznie szyte papcie z najlepszej skóry, specjalnie robione na zamówienie perfumy... Własne portrety na złotych tronach i w zdobionych gronostajami pelerynach, kalendarze wydawane specjalnie dla Watykanu, na stronach których widnieją zdjęcia ubranych w liturgiczne szaty pięknych mężczyzn w wyzywających pozach, będące często katalogami chętnych do dawania rozkoszy braci spoza muru...  Rydzyk, którego zbytek bogactwa nas tak bardzo kole w oczy, jest w stosunku do tych eminencji mieszkających w Watykanie po prostu biedakiem. To jest nie tylko moralna Sodoma, to jest Bizancjum! Gipiury, purpury, szum pawich piór... Oczywiście nie mam problemu z tym, że ludzie są bogatsi ode mnie, że ciężko pracując mają więcej i żyją zgodnie ze swoim statusem społecznym. Zawsze to powtarzałam, kiedy ktoś wypominał artystom lub piłkarzom, ile wydają na samochody czy fryzjera.
Ale musimy mieć świadomość, że blask Watykanu nie wynika z pracy rąk tych, którzy z niego korzystają. To jest wdowi grosz i płacz sierot!
Kiedy sobie przypomną matkę w kaplicy szpitalnej, która wrzuca 2 złote do puszki modląc się o zdrowie dziecka, kiedy widzę emerytkę, która długo przegląda portfel, by wyskrobać tam coś na tacę, która na co dzień po prostu głoduje..., to chce mi się rzygać.
Czy takie osoby choćby przez chwile pomyślą, że za te parę groszy, które oni sobie odejmują od ust, jakiś arcy-chuj, pójdzie w Watykanie na rzymskie kurwy? Gdyby istniał bóg, spaliłby to miasto, bo nie ma w nim ani jednego pobożnego i ani jednego sprawiedliwego.
Mogę ludziom wybaczyć, że nie wiedzę, mogę także zrozumieć, że ludzie nie przeczytają tej, czy tamtej książki, bo ma 700 stron i nie leży w kręgu ich zainteresowania. Ale nigdy nie wybaczę tym, którzy wiedzą, a mimo to, wolą NIHIL NOVY I CONSTANS.
Nie wybaczę ludziom, którzy wiedzą, ale wolą pozostać w swojej fałszywej wierze i płacić haracz za święty spokój. I mówię to przede wszystkim do pana Kaczyńskiego, ale także do innych polityków z różnych scen politycznych, którzy nie są idiotami, ale w celach politycznych wola idiotów udawać.
Ja urodzona w Polsce, ochrzczona, po komunii i bierzmowaniu, po kościelnym ślubie, która ochrzciła swoje dzieci, chociaż nigdy do wiary nie zmuszała i nie zachęcała... Ja, uważałam to za nieważne, za jakiś pęd, w którym wszyscy tkwimy i szkoda czasu, by się z niego wymiksować...Dzięki takim książkom, dzięki także Kaczyńskiemu, po raz pierwszy w życiu myślę o apostazji. Nie potrafię być członkiem instytucji, w której za pomocą szantażu pobiera się haracz od biedaków, by jakiś obleśny, pozbawiony moralności koleś mógł iść na kurwy albo kupować prezenty zgwałconym podwładnym, aby kupić ich milczenie. To się po prostu kłóci z moim systemem wartości panie Kaczyński i mogę być dla pana nihilistką lub czym pan chce, mogę być nie-Polską, skoro polskość musi być przyszyta do tego syfu!
Ja, kobieta która nie wierzy w boga sprzedawanego nam przez kościół, mam ten luksus, że nie muszę się od niczego odzwyczajać. Od dawna nie chodzę do kościoła. Ale jeśli ktoś ma potrzebę wierzyć i opierać swe życie o jakiś system wartości z innego wymiaru, o jakiś dekalog, powinien poczuć się zdrajcą swojego boga zawsze, kiedy przekroczy próg kościoła, zawsze, kiedy daje coś w ofierze pasożytom.
Pewnie w życiu czeka mnie jeszcze nie jedna lektura na ten temat. Większość z nich potwierdza moje podejrzenia. Kiedyś sygnalizowano to wszystko w literaturze pięknej, w takich dziełach, jak „Imię róży”, czy „Królowie przeklęci”. Można było je traktować poważnie lub nie, bo literatura piękna jak wiadomo jest fikcją literacką. Ale dziś mamy wystarczająco wiele dokumentów opartych na faktach, które nie są już wytworem wyobraźni autora. Mówię to do wszystkich tych polityków, którzy niezależnie od poglądów, nie mają odwago zaatakować fałszu i kłamstwa. Nic nie jest tego warte, ani kariera, ani dobrobyt, by żyć w tej zakłamanej rzeczywistości, gdzie największym homofobem jest homoseksualista, który za pieniądze ciemnego ludu prowadzi hulaszcze i niemoralne życie.







4 komentarze:

  1. A to nie tak, że wizerunek Jezusa z apostołami, dzieciątkami i jagniątkiem budowano po to, żeby uzasadnić styl życia i bycia kleru katolickiego?

    To, o czym Pani teraz napisała, jakoś mnie nie zdziwiło - zawsze było dla mnie oczywiste, że te najwyżej postawione szuje katolickie żyją w niewyobrażalym dla szaraków bogactwie i są w stanie zapłacić za wszystko, czego zapragną. Że nie liczą się z maluczkimi, że wydoją do szczętu dzieci, kaleki i wdowy... Nie miałam złudzeń co do papieża Wojtyły, chociaż chyba odbierałam go inaczej niż Pani - jako marionetkę, nie osobę, która ma wpływ na losy Świata. A z Pani komentarza wyszedł taki mały prezio Kaczyński, muszę to przemyśleć, albo przeczytać tę książkę...

    Apostazję uważam za pusty gest, ale to mój pogląd. Zostałam ochrzczona i posłana do komunii, trudno.

    Ale czy nie śmieszy Pani fakt, że te staruchy w koronkowych kieckach właśnie trzęsą dupami, że na starość nie będzie ich miał kto obsługiwać? Dlatego wpadają w histerię i szczują na ludzi takich Jędraszewskich? Ja mam nadzieję, że to ich ostatnie podrygi. Może będą trwały jeszcze wiele lat, ale to jednak koniec. A popierając PiS, sami sobie kręcą bacik na swoje parszywe dupska, o czym świadczy choćby fakt, że zmasakrowana deformą edukacji młodzież rezygnuje z lekcji religii.

    No chyba, że uda im się przywrócić Średniowiecze, do czego wytrwale dążą, a globalna sytuacja polityczna niestety, nie pomaga...

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest przez Pania napisane, nic dodac nic ujac, jest to koniec czasow, demoralizacja bedzie powszechna, tak jak zapowiada Biblia. Tak, ale aby wyplatac sie z klopotu sam wierzacy w Boga protestant, skoro Bog jest nieskonczony,oprocz innych jego wlasciwosci, to moze zajme sie nieskonczonoscia, zamiast slowem Bog,tak juz wykorzystanym i oblepionym tym, co sie pod przykrywka jego imienia uprawia. Modlac sie o Polske od dluzszego czasu nie znalazlem slowa, ze bedzie karac zlych, (Kara ich jest wiadoma, bo uczynki ich ida za nimi niezaleznie od koloru habitu, czy politycznej opcji) podniosa sie uczciwi i tworzyc beda sprawiedliwosc, przawracac godnosc i porzadek w Rzeczpospolitej, to dotrze przed nieskonczonosc przestrzeni, nienaruszalnosc suwerennosci wyboru: zla czy dobra, ktora dana jest kazdemu, to co postanowicie na ziemi stanie sie tez w niebie, czyli badzmi odpowiedzialni za siebie i uprawiajmy Ziemie(Ks.Rodzaju)spogladajac w niesknczonosc nieba, warto sie zastanowic, co pod slowami Bili jest ukryte, albo raczej wiadome, napewno ani Platon ani klecha. tym bardziej Rosjanin nie jest Tworca rzeczywistosci, raczej "narzedziem" no a ty czlowieku posiadajacy wolna wole czemu dajesz sie zniewolic przez obled. Serdecznie pozdrawiam. J.T.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wilmo, Ty już nic nie pisz. Dla takiego "społeczeństwa" z dnia 13.10.2019r, nie warto się trudzić. Srasznie mi przykro.

    OdpowiedzUsuń

Patrząc w lustro Syzyfa. ( Tekst z dnia 16 października 2019 roku)

Myśli kłębią mi się w głowie rozmaite. Obiektywnie rzecz ujmując większość z nich nie kwalifikuje się do wypowiadania na głos. Oczywiści...