wtorek, 5 listopada 2019

Coś dziwnego w tym domu wariatów? ( Tekst z dnia 5 listopada 2019 roku)


Dla mnie możecie nadal zajmować się pierdołami. Możecie się okładać i targać za kudły w sprawach nieważnych. Możecie się bez opamiętania bić o Grzegorza Schetynę. Zupełnie, jakby była choćby minimalna szansa, że się możecie w tej kwestii dogadać. Wiadomo jaka jest sytuacja. Połowa Polski go kocha, a druga połowa nienawidzi. Ani ta miłość, ani ta nienawiść nie ma logicznego uzasadnienia. A dajcie Wy już spokój facetowi! Jest zwyczajnym, średnio ważnym politykiem, który ma swoje za uszami, ale także zasługi. Udało mu się poskładać rozpadającą się w 2015 roku Platformę. Myślę, że szła na dno. Ale to nie przekona tych, którzy go nienawidzą, bo go nienawidzą. Wiem, co mówię, próbowałam. Czy Grzegorz Schetyna startuje w wyborach prezydenckich? Nie?, to znaczy, że jest tematem zastępczym. W trakcie, kiedy jedni stoją za nim murem, a drudzy próbują go udusić, cieszy się tylko PISdecja, a zanim my się ogarniemy, Duda wygra wybory po raz drugi.
To samo z wczorajszymi nominacjami. Owszem, można o tym pogadać jeden dzień, bo wyobraźni nie starcza, by zobaczyć takie łachudry i fleje na tak zacnych stanowiskach. Ale, czego się żeście spodziewali? Tomasz Lis napisał wczoraj na tt, cytat dosłowny: „Jeśli Kurski może być prezesem TVP, Przyłębska może być prezesem TK, Banaś szefem NIK, skazany Kamiński szefem służb, to dlaczego Pawłowicz i Piotrowicz nie mogą być sędziami TK? Toż to dyskryminacja!” I ma chłop rację. W tym towarzystwie żaden uczciwy człowiek nie czułby się komfortowo. Dziś dowiadujemy się, że wariat smoleński, będzie marszałkiem seniorem. No cóż, czy to jest coś dziwnego w tym domu wariatów? I pamiętajcie, jeszcze wszystko przed WAMI. Jeszcze jest kilka osób, które nie zajęły wystarczających, proporcjonalnych do zasług stanowisk, a w rozdawaniu zaszczytów nie może ich PIS pominąć. Taki na przykład Sasin, czy Suski. A przecież zaraz będzie trzeba obsadzić szefa SN i rzecznika praw obywatelskich. Jeszcze więc wszystko przed WAMI! Nie ma co się pierdołami gorączkować. Nie zapominajcie, Polacy swój kraj sprzedali, dobrowolnie zagłosowali za życiem w domu wariatów.
Ale to nie znaczy, że WY, którzy wewnątrz siebie dokonaliście innego wyboru, macie się ze wszystkimi poddawać temu szaleństwu. A PIS kręci WAMI jak chce tymi informacjami dawkowanymi powoli, a także wszystkie bez wyjątku media, kręcą WAMI bez opamiętania. Wczoraj w TVN 24 to był właściwie cały dzień program specjalny i nie mówiło się o niczym innym, jak o nominacjach. Zaciskamy pięści w ekscytacji, a czas płynie. Jesteście czasami, jak tacy pijani kierowcy, którzy patrzą wyłącznie na to, żeby komuś w dupę nie wjechać, ale nie zauważają czerwonego światła na skrzyżowaniu. A potem jest bum! I PIS znowu górą.
Czas już byśmy powoli, bez chaosu, ale całkiem na poważnie zastanowili się nad wyborami, które nas czekają, a o tych, które były trzeba już zapomnieć. I w tej kwestii są trzy zasadnicze problemy: Prawybory wszystkich partii opozycyjnych i wyłonienie jednego kandydata, kandydat Koalicji Obywatelskiej i sposób prowadzenia kampanii.
Pomysł prawyborów w całej opozycji uważam za całkowicie poroniony z dwóch powodów. Nie sądzę, by elektorat PSL poparł, kandydata lewicy (jeśli by wygrał), a już w ogóle geja Roberta Biedronia. Pamiętajcie, że jest to elektorat, który bardzo często jeszcze wierzy w tęczowa zarazę. Nie sądzę także, by byli w stanie poprzeć opodatkowanie kościoła, jego rozdział od państwa i zmniejszenie wpływów. Eminencje na to nie pozwolą. Ci wyborcy pozostaną w domu. Nie sądzę także, by elektorat lewicowy upadł na kolana tylko dlatego, że prawybory wygra Kosiniak-Kamysz. Tak czy tak, tracimy bardzo dużą część elektoratu w obydwu wersjach. A skoro i tak ma wygrać kandydat KO, to po co się męczyć i robić prawybory? Lepiej wystawić osobnych kandydatów i już się zająć kampania wyborczą. Jest jeszcze jedna, niezwykle istotna rzecz. Jeśli opozycja wystawi jednego kandydata, a on przegra choćby o jeden głos z Andrzejem Dudą, nie będziemy mieli drugiej szansy. Po prostu znowu cały nasz trud pójdzie do kosza. Ale jeśli jeden z kandydatów przejdzie do drugiej tury, łatwiej będzie zmobilizować cały elektorat, przerzucić głosy pozostałych kandydatów, na zasadzie wybrania mniejszego zła. No i będą jeszcze dodatkowe 2 tygodnie na to, by przekonać wyborców, co przy małej różnicy może się udać.
Jeśli chodzi o kandydata KO, nie poganiałabym Donalda Tuska, by szybciej ogłosił swą decyzję. Myślę, że on ma swój plan i że on będzie dobry dla Polski, bo to jest jeden z najwybitniejszych polityków od czasu obalenia komuny. Tu oczywiście zawiodę wszystkie feministki, ale uważam, że Donald Tusk będzie jedynym kandydatem, który będzie w stanie zagonić Dudę w kozi róg i który kulturalnie zadepcze tego pasożyta i wbije go w ziemię. To będzie brudna i brutalna kampania wyborcza. PIS wyciągnie wszystkie, nawet najbardziej obrzydliwe brudy. I nie wyobrażam sobie w tej sytuacji pani Kidawy- Błońskiej, która jest po prostu za dobra, za kulturalna i za miła na taką potyczkę. Obawiam się, że dużo łatwiej będzie jej przychodziło nadstawianie drugiego policzka, niż odpieranie ciosów skuteczną ripostą, z której Donald Tusk słynie. Nie zapominajmy także, że Tusk jest doskonałym kandydatem, ze względu na swoje kontakty międzynarodowe i szacunek, jakim go cały świat obdarza, no może poza tymi, którym się dał we znaki, jak Orban czy Kaczyński. Tusk jest twardzielem, politycznym graczem z pierwszej ligi, a do tego potrafi być bardzo ludzki, rodzinny.
Oczywiście nie należy oceniać ludzi tylko po jednej z cech, jakie posiadają. Ale dla mnie bardzo istotną rzeczą jest stosunek człowieka do zwierząt. Kwaśniewski miał psa, Komorowski chyba dwa, Obama miał psa, a zdjęcia Donalda Tuska z jego ulubieńcem aż biją po oczach przywiązaniem i miłością z obu stron. Duda podobno lubi koty ( no bo co ma chłop powiedzieć w jego sytuacji), ale w pałacu zwierząt nie ma, chyba, że ja nie spotkałam się z taką informacją.
Bardzo bym chciała, by głową państwa, Polski, została kobieta. Byłaby to nowa jakość i pokazalibyśmy Ameryce, że jesteśmy bardziej postępowi od nich. Ale moim zdaniem, na te trudne czasy, idealnym kandydatem jest Donald Tusk. Byłabym zawiedziona, gdyby nie chciał swój specyficzny kontakt z Jarosławem Kaczyńskim zakończyć taką klamrą, nie podjął rękawicy i nie stanął w szranki. Tylko on ma wystarczająco dużo politycznej siły, by się nie ugiąć przed hejtem i by argumentami go zwalczyć.
To jest oczywiście mój pogląd i nikomu go nie narzucam. Mogę się mylić, bo jak wiecie, czasami się mylę, jak wszyscy.
Pewne jest tylko jedno. Możemy dać Tuskowi czas do początku grudnia, ale my musimy zabrać się do roboty już teraz. Ogłosić zawieszenie broni wśród opozycyjnych partii, wyznaczyć szefów kampanii ( i tu widziałabym Panią Małgorzatę Kidawę-Błońską). Nakreślić jakiś plan, wyznaczyć zadania i zacząć od zaraz pracę u podstaw. To oznacza, że musimy wyjść z wielkich miast i na piechotę z prawdziwą wiedzą o Polsce dotrzeć tam, gdzie ludzie tej wiedzy są po prostu pozbawieni. Nie zwalajmy wszystkiego na polityków, na Kukiza, Basię Nowacka, Kosiniaka-Kamysza, czy Schetynę. Musimy się nauczyć, że to nie oni powinni decydować o naszym życiu, a to my powinniśmy decydować o ich miejscu w historii. Dajmy głos na normalność, jeśli nie chcemy się godzić na dalsze życie w domu wariatów. I nie mam tu na myśli szpitala dla chorych psychicznie, gdyby ktoś znowu się przyczepił, że obrażam ludzi.



1 komentarz:

  1. Pani Wilmo, niestety Donald Tusk zrezygnował z ubiegania się o prezydenturę. Jestem zawiedziony, tak jak Pani. Będzie tragedia.

    OdpowiedzUsuń

Kształt maski. ( Tekst z dnia 9 listopada 2019 roku)

Miałam to wrzucić dopiero jutro. Mam świadomość, że nie ma takich słów, które by mogły podziałać. Ale piszę to wszystko już dziś, bo zaws...