poniedziałek, 25 listopada 2019

Leć Adam leć! (Tekst z dnia 25 listopada 2019 roku)


Jako kibicka wielu sportów, szczególnie gier zespołowych, zauważyłam u wielu polskich sportowców dziwne zachowania na granicy rasizmu lub źle pojętej miłości do Ojczyzny. Nie będę tu wymieniać nazwisk, bo każdy, kto interesuje się sportem pewnie wie, o kim mówię. Zachowania te nasiliły się w ciągu ostatnich dwóch, może trzech lat, co pewnie nie jest przypadkiem w kraju, gdzie podobne zachowania są coraz częściej tolerowane. W kraju, gdzie stadion narodowy jest tłem dla faszystowskich marszów, ale nie jest obiektem przygotowanym do rozgrywania poważnych zawodów. Dowodem może być stan murawy podczas ostatniego meczu naszej reprezentacji. Zawodnicy ryli w murawie jak w polu po kartoflach, polu świeżo zaoranym.
Zawodowy sportowiec jest w dość trudnej sytuacji. Z jednej strony jest swego rodzaju bohaterem narodowym, który toczy bitwy w imieniu narodu na arenach sportowych tak, jak dawniej walczyli rycerze lub żołnierze w krwawych bitwach. Nic więc dziwnego, że w kraju takim jak Polska, gdzie społeczeństwo ma wieczny kompleks przegranych bitem i nieodpartą potrzebę zwyciężania i udowadniania swej wartości, sportowiec wynoszony jest na najwyższy piedestał patriotyzmu. Z drugiej strony, chcąc osiągać dobre wyniki, wielu sportowców całkowicie poświęca się treningom, nie śledzi bieżących wydarzeń i nie do końca orientuje się, co się wokół niego dzieje. Jestem pewna, że wielu światowych sportowców z pierwszych stron gazet nie ma zielonego pojęcia o tym, co się naprawdę dzieje w ich kraju. Trochę ich tutaj usprawiedliwiam. Ale w żaden sposób nie jestem w stanie usprawiedliwić Pana, Panie Małysz.
To dzięki Panu, tacy ludzie, jak ja zaczęli oglądać skoki, sport, który wcześniej wydawał nam się nudny. To dzięki Panu oglądamy go do dziś i znamy gęby wszystkich skoczków z całego świata, a latem nawet za nimi tęsknimy. Był kiedyś z Pana fajny facet, prostolinijny, otwarty, a do tego niezwykły talent. Kochała Pana cała Polska.
Musiała zaistnieć taka sytuacja, jak wczoraj, byśmy zobaczyli Pana w innym świetle.
Tu odniosę się znowu do swojej naiwności. Zawsze wydawało mi się, że nad przebiegiem skoków czuwa jakaś międzynarodowy związek narciarski, a wczoraj, na miejscu, Polski Związek Narciarski z Panem na czele. Nie miałabym pretensji, gdyby był Pan jakimś gryzipiórkiem, ale jest Pan byłym skoczkiem i nie raz z powodu kiepskich warunków atmosferycznych obił sobie buźkę na zeskoku. Doskonale Pan wiedział, co się może wydarzyć. A mimo to! Zaryzykował Pan życiem i zdrowiem 50 ludzi!, bo Kurski Panu kazał? Co Panu powiedział, że nie dostanie Pan tego medalu o prezydenta?
Czy Pan wie, że gdy Piotrek Żyła upadł, kamery telewizyjne przez dłuższą chwile nie pokazywały go, a najad i belkę startową? Dopiero, kiedy się podniósł, kamery z powrotem najechały na niego? Czy leżący polski skoczek zepsuł by laurkę Andrzejowi Dudzie?
Wie Pan co, order, jaki by nie był, nie jest najważniejszą rzeczą na świecie. Ma Pan w domy zapewne wiele cenniejszych medali, niż ten fałszywy dowód uznania. Ma Pan także twarz, na którą Pan ciężko pracował przez lata, a dla wielu Polaków ją Pan po prostu stracił.
Został Pan wykorzystany, jak cyrkowa małpka, by chwile poskakać na sznureczku i umilić kampanię prezydencką Andrzeja Dudy! I Pan się naprawdę postarał, kłaniał się Pan chyba ze 20 razy. Czy Pan wie, że odznaczenia państwowe powinny być wręczane w Pałacu Prezydenckim, gdzie powinien Duda Pana zaprosić? Wtedy okazałby Panu szacunek.., ale tam nie byłoby tak dużej widowni, jak podczas konkursu. Dostał więc Pan medal na polu i w dresie.
Mogę mieć tylko nadzieję, że mój głos do Pana dotrze, że nie będzie osamotniony. Nic Pan tym ludziom nie zawdzięcza! Wszystko, co Pan ma jest tylko Pańską zasługą. A następnym razem, zanim Pan poda komuś rękę, zanim się ukłoni, niech Pan się dobrze dowie, z kim ma Pan do czynienia. I jeszcze jedna uwaga, bo może chce Pan wszystko przemyśleć i swój błąd naprawić. Wiele osób o podobnym lub większym od Pana dorobku życiowym i podobnych zasługach dla Polski, nie przyjęło medalu z rąk tego prezydenta. Jest także sporo osób, które przyjmując odznaczenie w dobrej woli, wkrótce medal oddało.
Neutralność, Panie Małysz, jeśli nie jest Pan w stanie odróżnić dobra od zła, jeśli Pan nie ma czasu na odróżnianie praworządności i demokracji od łamania konstytucji, to niech Pan przynajmniej nie pozwala, by ktoś właził Panu publicznie w dupę tylko po to, by wygrać wybory.



6 komentarzy:

  1. Wprawdzie nie oglądałam tego "widowiska",ale poczytałam i jestem zbulwersowana zachowaniem Małysza.Dziękuję za ten wpis.Mam nadzieję,że A Małysz postąpi jak na mistrza przystało.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na Fb już wcześniej pisałem, że stał się szczeblem kampanii Dudy o II turę prezydentury!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wilmo, "cóś" marnie z komentatorami. Jaka może być przyczyna? A może ewentualni komentatorzy podpowiedzą?

    OdpowiedzUsuń
  4. Od Małysza nie można spodziewać się więcej niż pokazał jako sportowiec. Wilmo, sama napisałaś że chcąc mieć sukcesy sportowe trzeba się poświęcić bez reszty. Co prawda Małysz ma już za sobą ten etap i odcina kupony o sukcesu ale nadal jest zależny od wielu innych osób. One na niego liczą, na jego medialność, na jakieś wykorzystanie wizerunku dla własnych celów. Zrobił to tym razem Duda ale sądzę że przy okazji znaczna część zainteresowanych z "offu". Niewidocznych na zdjęciach, nie rzucających się w oczy ale liczących na prezydenckie wpływy. I Małysz uległ im bo to jak napisałaś to prostolinijny i otwarty facet. Czy zauważy że się w oczach wileu osób zeszmacił, że dowie się tego, że nie będzie usiłował to zracjonalizować by z tym żyć. Tego nie wiem. Wiem tylko że czego by nie zrobił teraz to dla części będzie bohaterem a dla innych zerem. Jednego mu nikt nie odbierze, jego sukcesów sportowych.

    OdpowiedzUsuń

Rząd działający pod przykrywką. (Tekst z dnia 5 grudnia 2019 roku)

Mam bana! Nic to dla WAS nowego, dla mnie też nie. To efekt mojego wczorajszego postu. Mam najwyraźniej jakiegoś wielbiciela, który bezust...