środa, 18 grudnia 2019

Grudniowa burza. ( Tekst z dnia 18 grudnia 2019 roku)


Telewizja od piątku bębni tylko o jednym. I słusznie, bo sprawa z dyscyplinowaniem sędziów jest naprawdę gruba. Mnie szczególnie, jak zwykle zresztą, najbardziej wkurwia PISowskie kłamstwo. Powoływanie się po raz kolejny na prawo obowiązujące w krajach Unii Europejskiej, jakieś wyrwane z kontekstu paragrafy tego prawa, które mają usprawiedliwić łańcuch i kaganiec zakładany na twarz każdego z nas, jest po prostu nikczemne. Nie dość, że łamie się nasze prawa, to do tego ma się nas za całkowitych głupków, którym wszystko można wmówić (chociaż pewnie niektórym faktycznie można).
Ale przecież dzisiejszy dzień nie spadł na nas znienacka, jak meteoryt. Wiedzieliśmy, że nadejdzie od pierwszego, bezprawnego ułaskawienie Kamińskiego przez Dudę, od pierwszych ataków na TK. Kiedy PIS zrobił pierwszy krok, wiadomo było, że będą następne. A dziś właśnie doszliśmy do ściany... Za tą ścianą jest już tylko mrok.
Od piątku, 13 grudnia tego roku, w TVN 24 trwa prawie bezustannie program specjalny. Ja nic WAM nowego nie powiem. Wszystko widzicie sami. Oczywiście moja podświadomość ciągle mi podpowiada, że ten numer nie przejdzie, że się z tego wycofają, że się nie odważą. Ale przecież podobne wrażenie niedowierzania mieliśmy już chyba 100 razy. A mimo to jesteśmy tu gdzie jesteśmy i spełniają się wszystkie najgorsze koszmary.
Człowiek zmienia się całe życie. Dzieje się to tak powoli, że wcale tego nie zauważamy. I nie mam tu na myśli zwykłego starzenia się, które rozumiemy i akceptujemy, ani nawet zdobywania normalnych doświadczeń, dzięki którym jesteśmy pełniejsi i mądrzejsi. Chodzi mi o to, że w pewnym momencie życia czujemy, że mamy pewien moralny kręgosłup, pewne niezbywalne cechy osobowości, które nas wyróżniają od innych i są dla nas ważne.
Oglądam się wstecz i dokładnie widzę, co zawsze było dla mnie istotne. Przede wszystkim to, by na nikogo nie patrzeć z góry, by nikogo pochopnie nie osądzać, by mieć szacunek do każdego człowieka bez wyjątku. Ile razy broniłam dziewczyn tańczących na rurach, zarabiających ciałem przydrożnych tirówek. Uważałam, że ich życie potoczyło się tak, a nie inaczej, że to ich ciała i ich wybór. Zawsze byłam wielką orędowniczka zniesienia kary śmierci. Uważałam, że nawet psychopata, wielokrotny morderca, nie jest winien temu, jaki się urodził, nawet kurwa pedofil swoje zboczenie otrzymał od natury i tak naprawdę nie ma w tym jego winy. Ludzi groźnych należy izolować lub leczyć, jeśli to możliwe, ale nie nam ich osądzać. Bo każdy z nas mógł się urodzić kimś innym. Każdy z nas mógł stracić wszystko, mógłby zamieszkać pod mostem i żebrać. Każdy z nas mógłby zdradzić swój kraj nie wytrzymując tortur, współpracować z wrogimi służbami, by ratować rodzinę. Nikt z nas nie wie na pewno, jak by się zachował w sytuacjach ekstremalnych. Dlatego zawsze uważałam, że należy oceniać uczynki, a nie sądzić ludzi, bo człowiek ma godność, a godność wymaga szacunku.
Tak miałam całe życie i uważałam to za słuszne... Dopiero teraz przekonałam się, że są ludzie, którzy są podli, bo po prostu są podli. Że nie zmusza ich do tego sytuacja życiowa, głód, strach, ani uwarunkowania genetyczne, na ich życie nie ma wpływu sytuacja ekonomiczna lub środowisko. Niektórzy to się nawet nie wychowali na podwórkach... 
Bo oto przyszedł PIS! I na bycie PISem nie ma usprawiedliwienia. Gdyby mi to ktoś powiedział 4 lata temu nie uwierzyłabym, że mogę się tak załamać wewnętrznie i tak zmienić.
Jeszcze na początku tej drogi, kiedy kogoś nazwałam chujem, mendą czy skurwysynem, często czytając drugi raz swój tekst wyrzucałam te słowa, bo były one niezgodne w tą moją teorią powszechnego szacunku dla istot poruszających się na dwóch nogach... Wprawdzie słowo pasowało mi do koncepcji postu, ale nie chciałam przekraczać swoich wewnętrznych granic.
Teraz jest mi już naprawdę wszystko jedno. PIS zmienił mnie nieodwracalnie. To nie jest tak, że jakaś podła władza ma wpływ tylko na ludzi słabych, którzy się karmią nienawiścią do innych i własnym zyskiem. Takie totalnie zło zmienia nas wszystkich.
Ja już nie szanuję ludzi tylko dlatego, że są ludźmi i PIS mi to uczynił. Już nie jestem pobłażliwa wobec naiwnej głupoty, bezmyślnej religijności. Nazwanie kogoś pizdą, gnojkiem lub szmatą, to dla mnie, jak splunąć. I chuj mnie obchodzą motywy jakimi kierują się ludzie, jeśli czynią zło na ustach z Chrystusem matką boską lub Kaczyńskim. I PIS mi to uczynił...
Jeśli ktoś do mnie podchodzi i mówi mi, że popiera PIS, to odczuwam do niego obrzydzenie, chociaż osobiście nic mi nie zrobił. To PIS mi to uczynił, to PIS mnie zaraził mową nienawiści, to PIS gardząc ludźmi uczy nas pogardy. Nie mówcie, że tak nie jest, bo jest. I wiem, że nasiąknęliście PISem tak samo, jak ja! Już nie jestem taka ufna, taka tolerancyjna w stosunku do głupich poglądów, nie usprawiedliwiam cudzych uczynków w dowolnie wybrany sposób wiedząc, że poglądy same w sobie nie mogą nikogo skrzywdzić. To PIS jako pierwszy pokazał, jak głupie poglądy zamieniać w straszne czyny, jak je urzeczywistniać i ożywiać. Czuję się jak zwierze w potrzasku, które nie przeżyje, jeśli nie zacznie gryźć i drapać.
Trzynasty grudnia 2019 roku. Prawie nikt już nie wspomina o rocznicy wprowadzenie stanu wojennego. Jeśli był to dobry dzień, to chyba tylko dla Putina. Po pierwsze, padł rekord eksportu węgla do Polski, a polski premier wynegocjował w Brukseli, że nie przyłączy się do „zielonej Europy” dopóki nie wyczerpią się pokłady węgla. Nie zaznaczył jednak, czy chodziło mu o polskie czy o ruskie pokłady. Po drugie, Putin spadł właśnie z piedestału przeznaczonego dla największych wichrzycieli współczesnego świata, Polska wyprzedziła Rosję w łamaniu zasad demokracji.
Nie zgadzam się, że został wprowadzony stan wojenny dla sędziów. To jest stan wojenny dla całego społeczeństwa, gdyż tylko w takim wypadku ogranicza się niezależność sądów, zamyka ludziom usta i inwigiluje ich prywatne profile. Putin chyba pije szampana, a na pewno płacze ze śmiechu... Polska wprowadziła stan wojenny, a on nie musiał wysłać na granicę nawet jednego żołnierza.
Być może nie jest jak wtedy...Być może czołgi nie stoją za oknem, a grupy zmarzniętych żołnierzy nie pociera rąk przy koksownikach. A może różnica jest tylko taka, że dziś nie ma mrozu i śniegu... Są natomiast wszechobecne barierki. Ale trwa wojna, to już jest wojna domowa. Coś, czego spodziewaliśmy się od 4 lat, na co czekaliśmy z niedowierzaniem. To nadeszło, jak grudniowa burza i coraz częściej mam wrażenie, że znowu nic nie mogliśmy zrobić. Historia po raz kolejny zatacza koło, a my stoimy przerażeni w tym obłędzie.



4 komentarze:

  1. Bo gwałt się gwałtem odciska. Tych z PiS też można by tłumaczyć że przecież oni są święcie przekonani o słuszności drogi Kaczyńskiego którą wspierają. W takim razie czemu naskakują na tych co umacniali władzę ludową po 1945 roku. Tamci też chcieli dobrze. Chcieli spokoju i pokoju. Chcieli by dzieci bezpiecznie się rodziły, dorastały i zakładały swoje rodziny. W takim razie czemu "żołnierze wyklęci" ich mordowali. Bo też chcieli zakłądać rodziny i mieć dzieci. Nie, gdzieś musi być ten moment nieprzekraczalny gdzie trzeba postawić tamę. Może i za cenę czyjegoś życia. Tym bardziej że po 1989 roku wypracowaliśmy sobie jakąs stabilizację. Jakiś fundament do tego świata za którym tęksniono od 1945 roku i za który o ironio walczyli ci "żołnierze wyklęci". A PiS nas od tego świata próbuje odciąć. Próbuje nam go ukraść jak kiedyś tych dwóch co podpierdolić chciało Księżyc.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wilmo, nie wiem, jakie na Twoim blogu panują zwyczaje, ja będę kierował się swoimi. Oto one: dużo zdrowia i oby Twoje poglądy wcieliły się w życie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak długa przerwa, martwi mnie o stan zdrowia Pani Wilmy. Może ktoś coś wie na ten temat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ktoś coś wie, dlaczego prawie od miesiąca nie ma Wilmy?

      Usuń

Niby-kurwa-landia... (Tekst z dnia 26 stycznia 2020 roku)

Słucham, słucham i uszom nie wierzę. W poważnym państwie z tysiącletnią tradycją, będącym prekursorem tolerancji i ustaw konstytucyjnych,...