poniedziałek, 2 grudnia 2019

Zapomnienie społeczne. ( Tekst z dnia 2 grudnia 2019 roku)


Wczoraj chciałam sobie zrobić normalną tradycyjną niedzielę. Oczywiście bez kościółka i rosołku. Dokładnie sprawdziłam program telewizyjny. Wybrałam 3 mecze piłkarskie i skoki narciarskie. Nie, nie oglądam ich w TVP, a na Eurosporcie. Kanały sportowe wydawały mi się bezpiecznymi, bo to jedyne miejsca, gdzie przypuszczalnie nikt nie wspomina o Banasiu.
Po moim ostatnim poście na temat Małysza, przyszła mi taka refleksja. Dziwni z WAS są ludzie, rodacy. Kiedy piszę teksty o sprawach decydujących o naszym życiu, o rzeczach wpływających na naszą przyszłość, popularność postu jest słaba lub średnia, a komentarze dobitnie świadczą, że co najmniej połowa nie przeczytała do końca. Ale jeśli WAM się wydaje, że chciałam dowalić komuś ze świecznika, wtedy grzeją się łącza i wzrasta liczna udostępnień. Może WAM się wydaje, że tak na co dzień to się wymądrzam, to chciałam powiedzieć, że bardzo się staram by wymądrzać się mądrze. I wbrew temu, o co mnie chyba posądziliście po ostatnim liście, wcale nie chciałam Małyszowi dowalić. Smuci mnie, że wystarczy iskra, by nakręcić machinę hejtu i emocje rozgrzać do czerwoności. Zupełnie, jakby każdy z WAS miał czerwony guziczek z napisem „magazyn nienawiści”, który wystarczy przycisnąć i wreszcie możecie spuścić parę. Nie było to moim zamiarem i jest mi osobiście przykro, że tak mnie oceniacie, że nagle wielu z WAS poczuło, że ta Goplana to taka „ swojska babka”, bo też potrafi wylać na kogoś kubeł gówna. Czasami to mi się wydaje, że mówię jakimś zupełnie odmiennym językiem, bo rzadko się zdarza, by ludzie zrozumieli dokładnie to, co chciałam powiedzieć. Adam Małysz jest jednym z niewielu osób w Polsce, którego byt nie jest w żaden sposób zależny od tego, kto rządzi. Ma więc ten przywilej, że może całkowicie nie orientować się w polityce. Nie chciałam go hejtować, ale uświadomić mu, że jego twarz posłużyła do propagandy i że żaden medal nie jest tego wart. Nie mam do niego żalu, liczę na to, że powodem zachowania była po prostu niewiedza. Jestem raczej wściekła na polityków i na Kurskiego, który reżyseruje ten teatrzyk i znajduje takie naiwne misie, jak Małysz, które w dodatku są przyzwyczajone być w świetle reflektorów, więc wypadają w nich doskonale. Przykro mi, że niektórzy z WAS prawie życzyli mu śmierci pod moim postem, a już upadku na twarz to na pewno. Większość odżegnywała go od czci i wiary. Byłoby lepiej byśmy, zanim dopuścimy do głosu nienawiść, wykazali choćby odrobinę zrozumienia.
Wracając do wczorajszej niedzieli, kiedy próbowałam nie uczestniczyć w rozgrywkach politycznych. Obiecałam sobie: Ani słowa o Banasiu! Są ludzie, którzy nie zasługują nawet na krytykę. Ale nie o niego tutaj chodzi, ani o jego winy. Ze wszystkich rzeczy na świecie największą złość budzi we mnie, kiedy ktoś usiłuje zrobić ze mnie barana. I tak jednego dnia ktoś jest kryształowy, następnego wątpliwej moralności, jednego dnia wszyscy go bronią własną piersią, by przyjął do zacnego grona decydentów NIK polityków ukochanej partii, a następnego dnia spotykają się w miłym gronie u prezesa na wódkę i decydują, że będą nawoływać go do dymisji. Delikwent będzie udawał twardziela i niezależnego, więc dymisja odpada, a zaprzyjaźniona z nim partia będzie na niego fukać i się od niego odcinać. Nawet zaniesie sprawę do równie zaprzyjaźnionej, bo podobnie partyjnej prokuratury, gdzie sprawa utknie na 6 kadencji delikwenta. Tymczasem partia będzie próbowała zwykłą ustawą zmienić Konstytucję, by wszystkim udowodnić, że chcą usunąć niewygodnego kolegę za wszelką cenę. Ten pomysł upadnie, bo nie zgodzi się na to opozycja. I tak oto okaże się, że PiS ma najlepszą wolę ( jak zwykle), by przestępcę pozbawić stanowiska, ale nie ma właściwych narzędzi, które wytrąciła mu z ręki wszystkiemu winna opozycja. Pomija się ten prosty fakt, że najkrótszą procedurą mógłby być Trybunał Stanu, ale jak postawić przed sądem konstytucyjnym przyjaciela Mariana Kamińskiego, czy Zbigniewa Ziobro, czy innych równie zasłużonych kurew ze służb?, które ( być może) także odpoczywali w jego hotelu podczas wyczerpujących podróży. Opozycja chyba nie jest aż tak głupia, by zgodziła się uchwalić prawo, które zezwoli usuwać ze stanowisk osoby, którym Konstytucja gwarantuję niezależność, ze względu na jakieś bardzo specjalne okoliczności. Ten precedens otworzył by drogę do usuwania innych, niewygodnych urzędników. Gdyby partie opozycyjne dały się wkręcić w takie gówno, to ja osobiście nigdy więcej nie pójdę głosować, bo to znaczy, że w Polsce mamy po jednej stronie już tylko idiotów, a po drugiej skurwysynów i że pozostała już tylko polem do zaorania. Mam jednak nadzieję, że tak nie jest, bo lepiej będzie dla Polski, by Banaś został na stanowisku, niż by opozycja ręka w rękę z PISem złamała Konstytucję. Poza tym, namawianie parlamentarzystów by głosowali za usunięciem Banasia ze stanowiska bez udostępnienia raportu służb, byłaby próbą wymuszenia wyroku bez przedstawienia aktu oskarżenie. Myślę więc, że PIS zastosuje swoją zwyczajna grę na czas i postawi na zapomnienie społeczne. A Pan prezes NIKu będzie ze spokojem jeszcze długie lata strzegł tajemnic majątkowych członków zaprzyjaźnionej partii, a z niebywałym zaangażowaniem ścigał każdego, kto nie jest przed tą partią na kolanach. Kropka! Koniec gry. Praca dziennikarzy, syf, kiła i mogiła! A w sytuacji polskiego zaścianka nawet atom nie ruszy władzy, która daje. Można rączki otrzepać i „dalej żyć po bożemu”!
Wiecie, co sobie właśnie uświadomiłam? W życiu nie słyszałam, by tak naginać i nawijać prawo na potrzeby polityczne. Wszyscy znają granice, przekroczenia których społeczeństwo po prostu nie wybaczy. A my? Czy mamy w Polsce jakieś społeczeństwo?

Miało nie być ani słowa o Banasiu. I tak naprawdę nie ma ani słowa. Zwykły scenariusz kiepskiego filmu, w który wszyscy mamy uwierzyć. Ale ja już mam dość bycia tępym pionkiem na szachownicy, którego każdy inny pionek może przewrócić. Nie mam ochotę grać w tym ustawionym, z góry zaplanowanym teatrzyku dla ubogich. Nie wierzę im już w ani jedno słowo. Podejrzewam, że gdyby naprawdę zaatakowali Mariana, on ma dostęp do takiej ilości gówna, że PIS by w nim utonął. Więc trzeba grać swój pierdolony teatrzyk, niech ludzie biją brawo. A za kulisami pośmiać się i z widzów i z krytyków. Nie zmienimy tego. Możemy co najwyżej ignorować te aktorskie popisy. Daliśmy PISowi tyle władzy, że teraz możemy tylko się przyglądać.
Tym bardziej, że słyszymy, iż to TVP wykryła aferę Banasia, a za chwilę usłyszymy, że to Schetyna mówił o nim, że jest kryształowy. Zmontować w TVP można wszystko!
Nie chce mi się pisać o czymś więcej, bo każdy nowy temat to kolejne zapisane strony. Chciałam tylko zwrócić WASZĄ uwagę na to złoto, które podobno z pobudek patriotycznych zostało sprowadzone do Polski z brytyjskiego banku. Jeden z urzędników państwowych, nie pamiętam kto, powiedział, że „przywieźliśmy je by było gwarantem polskich operacji finansowych”. Czyżby zanosiło się na jakąś grubszą pożyczkę zaciągniętą w zagranicznych bankach... Bo tak na chłopski rozum, kiedy potrzebujemy takiego zabezpieczenia? Kiedy zastawem za wzięte z banku pieniądze musi być dom lub inne posiadane dobra? Może bez tego złota nikt już nam nie chciał niczego pożyczyć?



2 komentarze:

  1. Naród nad Wisłą jest i to wyjątkowy: 1 jednorodny/ 2. durny, Społeczeństwa zaś nie było i nie będzie. To roślina wymagająca troskliwej, długiej pielęgnacji, ogrodnika zaś nie widać.To zadanie dla decydentów /politycy, kościół, kapitał/, a oni wolą stan dzisiejszy.Polak samowładca w praktyce to marna jakość. Jesteśmy 'narodem wybranym", może by miast zawierzeń przyjąć narodowy Judaizm. Taką mam propozycję.

    OdpowiedzUsuń
  2. SPrawa Banasia a w zasadzie bezsilność PiS może dziwić. Dziwić gdy w ciągu czterech lat ta partia umiała nie jedną sprawę załatwić łamiąc zasady i przepisy. Załatwić ułaskawienie nim wydano wyrok, ot tak carte blanche nieomal. Przeinaczyć fakty, przypisać dowolnnej osobie winy. A tu nagle taka bezsilność, dreptanie w miejscu i błagalne rozglądanie się za kimś kto udzieli wsparcia. Dziwne. A może ta partia już doszła do kresu swoich możliwości rządzenia, o ile je kiedykolwiek miała, i powinna sobie odpuścić przechodząc gremialnie na emerytury patrząc na roczniki większości pisowskiej wierchuszki. Ale chyba jednak nie zrobią tego. Złoto ma magiczną moc a ostatnio ta ilość sprowadzona nagle po siedemdziesięcu latach spokojnego leżenia w bankowym skarbcu w Anglii. Można pomyśleć że Polska idzie w ślady Węgier sprzed ponad roku https://www.youtube.com/watch?v=9AAWEb1aeTk I pretekstem może być to samo tłumaczenie o brexicie. Dziwi jednak że dla bezpieczeństwa nie powierza się tego złota na przykład bankom szwajcarskim. Obawiam się że dlatego by wykonać na tym złocie przekrętu. Pożyczyć pod nie pieniądze a po cichu za mniejszą kwotę upłynnić by mieć więcej pieniędzy na dalsze omamianie społeczeństwa wizją kraju mlekiem i miodem płynącym. Przy okazji patrzenia z niesmakiem na gębę Glapińskiego dodam taki inetersujący fakt z jego życia i życia Jacka Kurskiego. Obaj na początku dziewięćdziesiątych lat byli doradcami FSO na Żeraniu podczas restrukturyzacji tej firmy. Tacy fachowcy.

    OdpowiedzUsuń

Rząd działający pod przykrywką. (Tekst z dnia 5 grudnia 2019 roku)

Mam bana! Nic to dla WAS nowego, dla mnie też nie. To efekt mojego wczorajszego postu. Mam najwyraźniej jakiegoś wielbiciela, który bezust...