piątek, 24 stycznia 2020

Ludzie zejdźcie z drogi, bo listonosz jedzie... ( Tekst z dnia 24 stycznia 2015 roku)


Chciałam dziś jeszcze raz uważnie przeczytać list Dudy w sprawie ogólnie mówiąc II wojny światowej skierowany do???? chyba światowych mediów i Izraela. Wbiłam więc na Google temat: List prezydenta i wyskoczyło mi bardzo wiele stron. Na przykład: List Prezydenta do Olgi Tokarczuk, list do Rydzyka czy list do sędziów... O, zostałem zaskoczona. Nie wiedział, że z niego taki pisarz listów. Może ma to jakieś uzasadnienie. Bo jeśli gratuluje Oldze Tokarczuk, a media prawicowe się tym nie pochwalą, to zostanie spełniony niemiły obowiązek pogratulowania noblistce, a suweren i tak się o tym nie dowie. W drugą stronę działa list do Rydzyka. Gratulacje bardzo szczere zostały złożone, Dupa ojca inwestora serdecznie ucałowana, a żadna telewizja nie odnotowała wizyty prezydenta w Toruniu i pozycji na klęczkach.
Ale dosyć wstępu, zajmijmy się tym właściwym listem.
Miło, że Pan Duda czasami przestaje wrzeszczeć, chwyta za pióro nie tylko po to, by jakąś głupotę podpisać, ale by w kulturalny sposób wyrazić swoje zdanie. Można się spierać co do treści i prawdy historycznej, która została chyba dość prawidłowo nakreślona i nie widzę z okazji upamiętnia holokaustu potrzeby, by uczciwie wyznawać polskie grzechy w kwestii unicestwiania żydów. Jedna rzecz razi mnie najbardziej. Ktoś tak wysoko wykształcony powinien wiedzieć, że nie istnieje naród żydowski, bo nie istnieje narodowość żydowska. Nawet zasady ortografii nie wymagają, by słowo „żyd” pisać wielką literą, tak, jak nie piszemy słowa katolik, a większość tych żydów było Polakami lub obywatelami innych krajów.
To, że pan Duda napisał nie głupi list, aż trudno uwierzyć, że to jego dzieło, nie zmienia faktu, że jest zwyczajnym tchórzem, który mimo zaproszenia nie pojawił się na obchodach upamiętniania holokaustu. Pewnie obawiał się, że jeśli przyjdzie mu na gorąco komentować słowa Putina, bez wytycznych z Nowogrodzkiej, nie będzie w stanie sobie z tym poradzić.
A Putin zachował się dyplomatycznie. Nie powiedział ani jednego słowa, które mogłoby przynieść uszczerbek na honorze Polaka.
Komentarz Dudy, że się bardzo cieszy, iż na spotkanie nie pojechał, bo nikt nie wspomniał wielkiej roli Polski walczącej na wszystkich frontach, przez co historia została zmanipulowana, jest nieprawdą i błędem. Owszem, każda sroka swój ogonek chwali, a więc Putin mówił o Armii Czerwonej, Macron o francuskim ruchu oporu, a vice... USA Mice Pence twierdził, że losy wojny przesądziło dołączenie się do niej jego kraju. Chciałabym jednak wspomnieć, że zarówno Putin wymienił wśród ofiar obozów koncentracyjnych Polaków, a vice prezydent USA wspomniał o niszczeniu kultury polskiej przez zmianę nazw polskich miast. To, że nic więcej o Polsce nie mówiono, jest efektem tego, że Pana Dudy na spotkaniu nie było. Chciałabym także podkreślić, że pomimo, iż Polacy walczyli rzeczywiście na wszystkich frontach, nasz udział w tej wojnie nie był decydujący. I pomimo naszych niechęci musimy to przyznać, że największy wpływ na losy wojny miał front wschodni i wojsko radzieckie. Nie dlatego, że byłą to świetna jakościowo armia dysponująca nowoczesnym sprzętem, ale dlatego, że Stalin swoich własnych żołnierzy traktował, jak mięso armatnie. Nie wolno było się cofać, trzeba było zwyciężać za wszelką cenę. To wielkość armii, a nie jakość miały znaczenie.
Szkoda, że Pan Duda nie zechciał brać udziału w uroczystościach w Izraelu, bo prawda jest niestety taka, że nieobecni nie mają głosu. Ale cóż, pokonała go pycha i strach, że będzie musiał odpowiadać na pytania na schodach. Niestety, Duda nie ma mentalności męża stanu, która wymaga skromności i rozwagi. Założę się, że z odpowiadaniem na pytania w dowolnym miejscu nie miałby żadnego problemu premier Kanady, jeden z najbardziej szanowanych przywódców na świecie. Prezydentowi Francji nie przeszkadzało wywalić izraelskich policjantów z własnego kościoła. I nikt mu się kazał za to przepraszać i nikt go nie wezwał do MOSADu na dywanik, jak naszych ministrów, którzy poszli za daleko w jednej z patriotycznych ustaw. Pan Duda doskonale wie, że tu w kraju może się nadymać i grać bohatera. Prezydent jest niestety tchórzem, który jeździ na Śląsk i Podkarpacie, spotyka się wyłącznie z przyjaciółmi, gdzie nie musi się zmierzyć z prawdą.
Burzymy się strasznie na Putina, który nas posądza o współpracę z Hitlerem.. Sami też oskarżamy Rosję o podpisywanie paktów o nieagresji z faszystowskimi Niemcami. Nikt się nad tym nie zastanawia, że Hitler był pierwszym takim psychopatycznym przywódcą, że gdyby ktokolwiek wtedy przewidział do czego doprowadzi, nie tylko by się z nim nie układał, ale zatłukłby go własnymi rękami w ciemnym zaułku. Nikt tego nie przewidział, że może kogoś, jakiś naród być stać na taką podłość. Znacznie bardziej straszne jest to, że dziś, kiedy o tym już wiemy, tolerujemy jakieś faszystowskie hasła i kult III Rzeszy, doskonale wiedząc, jak to się zakończy.
Jeśli mogłabym coś poradzić Andrzejowi Dudzie, to niech sobie obejrzy wystąpienie prezydenta Niemiec na tych uroczystościach.
Jak długo będą nasz naród reprezentować śliskie indywidua, które będą lawirować i zamazywać historię? Potrzebujemy kogoś, kto będzie miał jaja i tak jak prezydent Niemiec powie wprost: To my Niemcy to uczyniliśmy, to w moim kraju urodziło się to zło, którego nigdy nie zdołamy naprawić...


2 komentarze:

  1. Trzeba by to gdzieś dokładniej w liczbach posprawdzać, ale nie zgadzam się z wypowiedzianym w tym tekście poglądem, że końcowe wyniki II Wojny Światowej zależały głównie od armii ZSRR. Walczyła ona na froncie europejskim i na Dalekim Wschodzie. Tymczasem wojska amerykańskie i angielskie (w których często były też dywizje hinduskie, australijskie, nowozelandzkie, nawet - chyba - kanadyjskie) - walczyły na wielu frontach, nie tylko w Zachodniej i Południowej Europie. Dysproporcja na korzyść USA byłaby jeszcze większa, gdyby władze tego kraju (1) wcześniej się tym zajęły, a nie dopiero po szaleńczym ataku Japończyków 7.XII.1941, (2) nie zaprzepaściły w takim stopniu swoich możliwości w czasie konferencji w Jałcie, wiedząc przecież, że ZSRR goni resztkami sił i jest na zachodniej kroplówce żywnościowej i zbrojeniowej. Pozdrawiam i dużo sił życzę.

    OdpowiedzUsuń

Pasterz. ( Tekst z dnia 18 lutego 2020 roku)

Napisałam ostatnio, że nic mnie już nie zdziwi. Kłamałam! To było tylko pobożne życzenie, które nigdy się nie spełni. Bo jeśli by m...