środa, 26 lutego 2020

Człowiek znikąd. ( Tekst z dnia 26 lutego 2020 roku)


Mam wrażenie, że zaraz dostanę koronawirusa od samego oglądania telewizji. Potrafią się nasi redaktorzy przyssać do tematu. Nie, żebym ja go lekceważyła, ale sianie paniki także nie jest dobre.
Na tym mogłabym zakończyć moją dzisiejszą wypowiedź, gdyż ten temat zdominował dziś większość mediów. Ale zanim wyłączyłam definitywnie telewizor, zdążył się na horyzoncie pojawić uzdrowiciel narodu- Andrzej Duda. Wiedziałam, zawsze to mówiłam...Te kurwy to mają jednak szczęście. Kiedy zaczyna się im palić koło dupy, zawsze pojawia się jakaś wojna, jakiś pożar, albo jakiś wirus.
Andrzej Duda wyraźnie chce wjechać na koronawirusie, jak na białym koniu, na drugą kadencję. Liczy, że jeśli się wystarczająco mocno wystraszy społeczeństwo, będzie można wymazać z ludzkiej pamięci pięć lat beznadziejnych rządów, nieudolną kampanię, gest Lichockiej, pieniądze dla Kurskiego czy szefową kampanii.
Panie Duda! Wiem, że każdego dnia modlicie się na kolanach, żeby chociaż jeden malutki przypadek tego groźnego wirusa się w Polsce pojawił, a wy byście wtedy pokazowo zareagowali. Minister zdrowia osobiście by ten przypadek wyleczyła, a pan, jako koordynator by został bohaterem. Ale póki co, mierny aktorzyno, nie ma w Polsce ani jednego przypadku zachorowania na koronawirusa, a mamy za to zwiększająca się liczbę chorych na raka. Według różnych źródeł, w Polsce rocznie umiera na raka około 110 tysięcy ludzi! Więc niech pan zsiądzie z tego białego konika, bo jest on fałszywy. Niech pan nie próbuje nieistniejącą pandemia przykryć bezradności rządu i pana osobiście wobec tej choroby. Ona oczywiście ma zupełnie inny charakter, nie zarazimy się nią na dworcu czy lotnisku, nie wykryjemy jej prostym badaniem temperatury, ale kładzie ona do grobu każdego roku tysiące.
Jest pan, panie Duda, jak woda. Idzie pan zawsze tam, gdzie napotyka pan najmniejszy opór. Łatwo jest kupić testy na koronawirusa, trochę więcej rękawiczek, maseczek, czy płynów antybakteryjnych. Łatwo jest udawać w tej sytuacji bohatera zapominając o tych, którzy umierają pozbawieni właściwej opieki, profilaktyki, szczepień ochronnych, szybkiej diagnostyki i skutecznych leków.
Opozycja wymaga od Pana rzeczy niemożliwej do spełnienia. Mówią, że powinien pan zawetować ustawę przeznaczającą 2 miliardy na TVPIS! Ale w moim mniemanie pan jest w klinczu i z wielu powodów nie może pan tego zrobić. Jednym z nich jest fakt, że prezes panu nie tego nie nakazał, a przecież wszystkie dotychczasowe veta, właśnie z nim pan ustalał. Oczywiście może pan do wyborów odwlekać podpisanie tego haniebnego dokumentu, bo to tylko papier, a pieniążki na propagandę i tak już zostały przekazane. Ale gdyby przyszło panu do głowy, by wyjść z całej tej sytuacji z twarzą, podjąłby pan inicjatywę prezydencką i stworzył ustawę, która dawałaby choćby połowę tej kwoty, czyli jeden miliard, na poprawę leczenia onkologicznego. Ale pan przecież nie ma teraz czasu.., a przede wszystkim, nie ma pan nic do gadania. Musi pan popierdalać po Polsce dudabusem i kłamać, bo PIS taka właśnie rolę panu wyznaczył.
Cały czas mnie bawi tłumaczenie pańskich kolegów, że przecież i tak „dobra zmiana” wydaje więcej na służbę zdrowia, w tym onkologie, niż wydawały przez osiem lat rządy PO i PSL. Być może, ale uwzględniając inflację, pewnie i tak wyjdziemy na zero. Poza tym pytam, czy to, że wydajecie więcej pieniędzy sprawia, że służba zdrowia jest już dobrze zaopatrzona? Czy te dwa miliardy, które lekką ręką przekazaliście Kurskiemu, byłyby już zbędne onkologii? To, że daliście trochę więcej, a przypominam, że rządzicie w prosperity, nie zmienia faktu, że ciągle właśnie w tej dziedzinie brakuje pieniędzy?
Panie Duda, może pan oczywiście jeździć po Polsce unikając trudnych pytań. Może pan za te pytania wsadzać ludzi do więzienia w trybie wyborczym. Może pan udawać, że Lichocka się drapała pod okiem, pańska szefowa kampanii nikogo nie ugryzła, a syn Beaty Szydło nadal jest nobliwym księdzem. Ale to nie zmienia faktu, że zmarnował pan szansę na bycie prezydentem, choćby to był prezydent lichy.
Wszyscy byli tacy zachwyceni pana sukcesem, że taki człowiek znikąd, taka nowa twarz wygrała spektakularnie wybory. Dziś cała Polska się śmieje, że pan potrafi powiedzieć, że był prezydentem niezłomnym, samodzielnym, który często postępował wbrew swoim kolegom z partii. Zupełnie, jakby nie było udowodnionym faktem, że wszystkie pańskie nieliczne veta poprzedzone były nocną debata na Nowogrodzkiej.
Człowiek znikąd.., no właśnie. Historia udowodniła wielokrotnie, że to się w polityce nie sprawdza. Człowiek znikąd oznacza bowiem bardzo często człowiek, który nie ma nic do zaoferowania. I to jest chyba ten pański przypadek.



sobota, 22 lutego 2020

To nie jest kraj dla uczciwych ludzi... ( Tekst z dnia 22 lutego 2020 roku)




Pogadamy o Banasiu? O tym, kto kogo do piachu i za co, kto kogo sprawdzi, kto kogo podpierdoli, kto kogo zamknie, a kto kogo przeszuka, kto komu założy kaganiec i wrzuci do lochu na 3 miesiące... Piękna nasza Polska cała, taka czysta i Jezusowa. Matko Boska z Corleone! Ja pierdolę!
Premier Morawiecki z wypiekami bryluje po salonach Parlamentu Europejskiego. Minę ma nietęgą. Pewnie za zamkniętymi drzwiami dostaje wpierdol psychiczny od lewej do prawej z częstotliwością 3 razy na godzinę. A Ziobro w Ojczyźnie nie pomaga. Cały czas zagniata swoje nielegalne ciasto. Jedni piją, drudzy palą, inni wciągają. Jeszcze inni piją czekoladę lub są uzależnieni od seriali. Ziobro wsadza!, to jest rozrywka, bez której żyć nie może. Natura hycla ścigającego bezpańskie psy, by je obedrzeć ze skóry.
Nie śniło mi się nigdy, nie chce powiedzieć, że w najczarniejszych snach, bo ciągle nie wiem, czy to jest śmieszne czy straszne. Nie śniła mi się taka Polska.
Mistrzowie hejtu nawołują do jedności narodowej i obraża ich słowo dureń. To może w tym Pucku to też tego typu wulgaryzmy leciały? Może ktoś do kogoś powiedział: Podaj mi długopis, albo mój szwagier to pajac. A ten, który wie, kim jest, jak te nożyce podskoczył po stole uderzonym pięścią.
Najlepszym źródłem informacji jest teraz twitter. Tam, krótko i na temat mamy relacje z różnych wydarzeń. Na przykład: W przeciwieństwie do pana, który został zaatakowany przez policję za niewygodny transparent, chociaż nie byłby w stanie tym transparentem zrobić głowie państwa krzywdy, bo stał za daleki, służby zupełnie nie zauważyły wzruszonego ojca piątki dzieci dziękującego Dudzie za 500+. Gdyby to był prawdziwy wyborca? Czy służby dopuściłyby, żeby się rzucał prezydentowi na szyję? Czy ochrona jest naprawdę aż tak nieodpowiedzialna? A gdyby facet miał nóż? I czy ten zapłakany ojciec wie, że pieniądze, które on dostaje są najpierw komuś po prostu zabrane, że pochodzą z naszych podatków, że może byłyby bardziej potrzebne w oddziałach szpitalnych lub hospicjach...
Jeśli już mówimy o nożach... Została zaatakowana sędzia w trakcie rozprawy. Rzecz w innych cywilizacjach całkowicie nie do pomyślenia. Świadkowie mówią o uderzeniu, kopaniu i nożu, a co robi wiceminister sprawiedliwości? Wyśmiewa całą sytuację, że właściwie to była tylko szarpanina, nie była konieczna pomoc lekarska, a nuż okazał się nożykiem do obierania kartofli. A kto, kurwa, chodzi do sądu z nożykiem do obierania kartofli? Jak to się stało, że do sądu może wejść człowiek z bronią? A jeśli pan wice tak bardzo lekceważy to narzędzie, to niech kiedyś spróbuje z nożykiem do obierania kartofli wsiąść do samolotu.
Uważa się za dobra taktykę, kiedy majestat prezydenta zniża się do plebsu, kiedy chce by wszyscy widzieli, że jest zwyczajnym człowiekiem i jednym z wyborców. Andrzej Duda robi to jednak w sposób tak nieudolny, że aż śmieszy. W poprzedniej kampanii Duda świetnie się trzymał, miał trenerów od wizerunku. Przez cała kampanię nie podniósł głosu, nie uległ wybuchowi emocji lub nie powstrzymanego śmiechu i nie zrobił ani jednej idiotycznej mimy. No to, co strzela teraz jest naprawdę żałosne. Ten rechot, nieopanowane nadęcia twarzy, te spojrzenia konia któremu mucha usiadła na siano...
No i ta gadka szmatka. Pan prezydent to nawet pasztetową lubi i kaszankę, a oprócz tego jeszcze suchą krakowską. A co ma powiedzieć, kiedy go wyborca częstuje.
Dlaczego mi się wydaje, że Andrzej Duda, to nawet rzadkie gówno by lubił, gdyby produkowali je potencjalni wyborcy.
Nowa twarz w sztabie wyborczym Andrzeja, pani Jolanta Turczynowicz- Kieryłło ( pozostawmy jej wpadki z przeszłości). Zastanawiałam się po co właściwie PIS zatrudnił te panią w kampanii, by krok w krok nie odstępowała Dudę? Może dla ocieplenia wizerunku, albo w zastępstwie Agatki, która nie lubi towarzyszyć swojemu mężowi, chyba że w wojażach zagranicznych. Wszystko się wyjaśniło w tłusty czwartek. Ta pani jest po to, żeby Brudziński nie musiał popierdalać z pączkami. A jeśli już chodzi o Brudzińskiego... Ktoś napisał na tt, że z tych wszystkich postaci sceny politycznej, na kartach polskiej historii i tak w końcowym efekcie pozostanie tylko Wałęsa. Na to burzony pan europarlamentarzysta napisał, że zarówno Lech Kaczyński, jak i Jarosław znajdą się na pewno na tych kartach. Joachim, wyjmij palec! Daj się czasem dupie prezesa przewietrzyć.
Mamy każdego dnia z „kroniką wypadków miłosnych”, czyli zwyczajnym przeglądem aktywności poszczególnych kandydatów. W tym natłoku informacji nie widzimy czasami sedna sprawy. Że ten kraj to nie jest dobre miejsce dla uczciwych ludzi. Nawet agent `Tomek zaczął mieć kłopoty, odkąd go dręczą wyrzuty sumienia. Nie zauważamy, że nasz kraj, to już nie jest „w ruinie”, nie jest też państwem z papieru lub kartonu. Już nawet po chuju, dupie i kupie kamieni wiele nie zostało. Struktury tego państwa to wielka kula gówna owinięta pajęczyną religijnej zapaści. Tu już wszystko zostało postawione na głowie. Nie ma tu miejsca dla uczciwych i okazuje się, że nieprawdą jest, iż bez pracy nie ma kołaczy. Dziś nie ma ich bez socjalu. Ten kto pracuje ciężko może się tylko spodziewać nowego podatku. To jest świetny kraj dla bandytów, gdzie za zbiorowe morderstwo z elementami tortur wyrok wynosi od 2 do 2,5 roku więzienia.., bo ktoś kogoś znał, po chodził z tej samej wiochy lub razem z kimś pił na weselu szwagra...
Trudno wobec całego tego pokazowego gówna jakie się przetacza od kilku dni, mówić jeszcze nadal o Banasiu, albo o agencie Tomku. Jedyne, co mogłabym powiedzieć bezpośrednio do tych dwóch panów, to przypomnieć im lata mlekiem i miodem płynące, kiedy byli pupilami partii PIS, kiedy pili wódę ze swoimi pryncypałami, kiedy wzajemnie ukrywali swoje tajemnice licząc na awanse i publiczne uściski dłoni swoich partyjnych przyjaciół. Myśleliście, że to się nigdy nie skończy, co? A teraz możecie na własnych plecach sprawdzić starą doktrynę, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, a wy postawiliście na niewłaściwego konia.
Wiecie co to za chwila? Ta, w której przekonujecie się, że granica między przyjaźnią, a pracą ( polityka) leży nie tam gdzie sądziliście”- cytat z filmu.



wtorek, 18 lutego 2020

Pasterz. ( Tekst z dnia 18 lutego 2020 roku)


Napisałam ostatnio, że nic mnie już nie zdziwi. Kłamałam!
To było tylko pobożne życzenie, które nigdy się nie spełni. Bo jeśli by mnie nic już nie zaskakiwało, nie wkurwiało by mnie także, a dzięki temu żyła bym sobie w spokoju i zajmowała się swoimi prywatnymi, przyziemnymi problemami.
Łażę sobie dzisiaj po domu i robię codzienne poranne porządki. Telewizor sobie gra w kącie, a ja myślę o czymś zupełnie oderwanym od wiadomości bieżących. Bo zestaw informacji jest co 15 minut powtarzany. Mam taką wypracowana zdolność, że ustawiam sobie mózg na tak zwanym czuwaniu, czyli w zasadzie nie słyszę tego, co w tej telewizji pierdolą, a moją uwagę zwracają tylko jakieś nowe szczególne doniesienia. To bardzo pożyteczna umiejętność. Na przykład wyłączam się kiedy lecą reklamy, bo w Polsce są to naprawdę filmiki dla idiotów.
Dziś było tak samo...
Zestaw wiadomości klasyczny: Nowe fakty w sprawie uprowadzenia rodzicielskiego dziesięcioletniego chłopca przez ojca, z którego wczoraj polska policja i media od razu zrobiły niebezpiecznego bandytę. Pewnie dlatego, że pochodzi z Maroka i jest „ciapaty”, co wyklucza wszelkie prawa do obrony, że o miłości i tęsknocie za własnym dzieckiem nie wspomnę. No i ta biedna, pokrzywdzona, biała! kobieta. Nie, żebym usprawiedliwiała sam czyn. Uważam, że był głupi, ale ludzie robią różne rzeczy w desperacji.
Potem było bardzo dużo gadania o człowieku roku Gazety Polskiej, Jarosławie Kaczyńskim. Tę informacje czytałam już wczoraj w Onet-cie, więc też nie była szczególnie ciekawa. Zastawiałam się tylko tak trochę filozoficznie, że przecież Kaczyński nie jest idiotą, to dość inteligentna gnida. Doskonale wie, że te nagrody to ściema. Po co więc takiemu, samotnemu, staremu dziadowi te tytuły i wyróżnienia i ta władza. Przecież już i tak ma bliżej, niż dalej. Wszelkie ordery i medale wpływają zasłużonym ludziom na wysokość emerytury, albo wysokość renty dla rodziny. Dlatego bardzo często odznacza się ludzi pośmiertnie. Ale Kaczyński nie odejdzie na emeryturę, będzie nas molestował aż do śmierci, a rentę po nim to chyba tylko kot mógłby dostać.
Może po prostu niedowartościowany, niekochany w dzieciństwie przez rodziców, spychany na margines w Solidarności z powodu tchórzostwa Jarek, wynagradza sobie w ten sposób wszystkie życiowe upokorzenia. Może nic już mu nie zostało, poza satysfakcją, że nawet, jeśli ktoś go nienawidzi, to musi robić dobrą minę do złej gry i klaskać.
Chyba tylko to go motywuje, by jak najdłużej trwało jego 5 minut.
O samym fakcie otrzymania tytułu mówiło się dziś niewiele. Większą uwagę zwrócono na dostojnych gości, którzy prezesa oklaskiwali. Większość oczywiście zależna od tego, jak wytrwale i mocno będą się trzymać fraka prezesa. Jest mi ich trochę żal. Prezes już stary człowiek. Kiedy zejdzie, ich kariery skończą w rynsztoku. Lepiej byłoby się kogoś młodszego uczepić. Wśród tych zacnych gości byli oczywiście przedstawiciele sprzedajnego, PISowskiego sądownictwa, pani prezes pustego budynku po Trybunale Konstytucyjnym i pan przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa, która nie istnieje.
Pani Przyłębska, chyba ze względu na swoją niezwykle sławną w całej Polsce elokwencję, nie chciała odpowiadać na pytania dziennikarzy. Za to pan przewodniczący KRSu, który nie istnieje, był bardzo wylewny.
Wspólnota wartości! Dekalog i patriotyzm! To z tych dwóch względów uczestniczył w tym politycznym wydarzeniu, które uznał za niepolityczne, chociaż z wypiekami na twarzy oklaskiwał przemawiających polityków: pierwszego posła Rzeczpospolitej i aktualnego premiera. I nie miał żadnych wyrzutów sumienia krzycząc, oczywiście niepolitycznie: Zwyciężymy!, wraz z całym tym dorodnym chórem.
Czy mnie zdziwiło uczestnictwo pani Przyłębskiej w gali tego najgorszego politycznego szamba, jakim jest Gazeta Polska? Ależ nie. Czy mnie zdziwiła albo mi podniosła ciśnienie obecność Leszka Mazura? Ani trochę! Spłynęło to po mnie jak...po kaczce Takie mamy obecnie obyczaje i standardy! Kiedy poprzedni i prawdziwy prezes TK, Pan Rzepliński schował się przed deszczem w holu siedziby Platformy Obywatelskiej, uznano to zachowanie za naganne i polityczne. Kiedy przedstawiciele konstytucyjnych organów sadowniczych uczestniczą w wiecu politycznym, bo tym była ta gala, wtedy jest wszystko w porządku i to jest tylko „wspólnota wartości”.
No i dobrze, żyjemy w czarnej dziurze, pogodziłam się z tym już chyba. Przecież do głupków gadają, którzy wszystko przeżują i połkną, nawet najbardziej niestrawne kłamstwo.

Tak oto mój mózg wyłączał się za każdym razem, kiedy spoglądając na ekran widział tłumaczącego się pana przewodniczącego. Ale w pewnym momencie się obudził, bo przedarły się do niego dwie wiadomości, na które wcześnie nie zwróciłam uwagi. Po pierwsze, że nagrodzony został także Kornel Morawiecki, facet, który spłodził największego kłamce w historii tego kraju. Ale po chwili się z tym też pogodziłam. Wszak tak wielu mamy dziś dziwacznych zasłużonych...
Ale za chwilę pobiegłam do komputera i myślę przerażona: Ja się chyba kurwa przesłyszałam! Ale nie. Napisano, jak byk!
Nagrodę Człowieka Roku „Gazety Polskiej” odebrał Abp Jędraszewski, a Jarosław Kaczyński nazwał metropolitę krakowskiego wielkim kapłanem oraz porównał go do kard. Wyszyńskiego i Jana Pawła II.”
No i tu moja odporność poległa i mój brak zdziwienia i wkurwienia umarł!
Pytam się, chociaż chyba tylko samej siebie: Jakim prawem? Jakim prawem największa kościelna świnia, największy,wulgarny wieprz w sutannie, którego słowa tylko jątrzą i ranią Polaków, który wywołuje ideologiczne wojny, dzieli społeczeństwo i zieje nienawiścią za każdym razem, kiedy tylko swoją paszczę otworzy! Jakim prawem otrzymuje jakiekolwiek nagrody człowiek, któremu powinno się odebrać obywatelstwo i wygnać go z kraju?
Duda jeszcze 4 dni temu wrzeszczał o szacunku, o zgodzie, o integracji, że każdy może być kim chce, wierzyć w co chce i wyznawać własne wartości. Że, jak to śpiewał Andrzej Rosiewicz, kiedy jeszcze był normalny: „Wszyscy się w Polsce zmieszczą i będą mieli, co jeść”. A za chwilę po tym przemówieniu człowiek, który nikogo nie szanuje, zostaje w tym dziwnym kraju człowiekiem roku. To jak się mają w tej różowej „dudziej” wspólnocie czuć osoby o innej orientacji seksualnej, żyjące w wolnych związkach, kobiety, które po gwałcie usunęły ciążę, maltretowanie dzieci, którym się odmawia pomocy i w ogóle wszyscy ci, którzy się z głosem kościoła nie zgadzają? Wszyscy jesteśmy równi pod warunkiem, że jesteśmy katolikami i jesteśmy z PISu!?
Gadałam ostatnio o środkowych palcach, które nam od 5 lat władza pokazuje... Jedna uroczystość na gali takiej Gazety Polskiej, która powinna mieć zakaż używania imienia naszej Ojczyzny w nazwie, i zobaczcie, ile razy zobaczyliście środkowy palec? Pierwszy-nagroda dla Kaczyńskiego! Drugi-nagroda dla Morawieckiego. Trzeci- obecność Przyłębskiej. Czwarty- obecność Leszka Mazura. Ale nagroda dla Jędraszewskiego to już nie jest środkowy palec, to już jest wiadro skiśniętego gówna i rzygi wylane na naszą wolność.



poniedziałek, 17 lutego 2020

Nic mnie już nie dziwi. ( Tekst z dnia 17 lutego 2020 roku)


Od piątku przetacza się przez Polskę fala oburzenia na środkowy palec posłanki Lichockiej. I bardzo świetnie, może, jeśli wszędzie będziemy to pokazywać, może choćby echo doniesie to na ścianę wschodnią i Podkarpacie.
Ja też jestem oburzona, ale wcale nie zdziwiona. Co najwyżej dziwie się, że niektórzy dopiero teraz zobaczyli ten środkowy palec.
Czy nie otrzymali już tego symbolu emigranci, geje, kobiety z parasolkami, lekarze, nauczyciele, niepełnosprawni?
Od 5 lat jesteśmy regularnie opluwani, obrażani, lekceważeni i traktowani, jak stado głupków. A do niektórych to dopiero teraz dotarło. Posłanka Lichocka nie zrobiła niczego, co nie byłoby zgodne z linią partii PIS, ona tylko zobrazowała jej polityką, ona tylko postawiła kropkę nad i, by wszystko już było jasne. Mogłabym wymienić tu całą litanię takich fuckerów, które nam Kaczyński ze swoją świtą pokazał. I wiele z nich zabolało mnie dużo bardziej, niż ten gest źle wychowanego babsztyle. Poczynając od plucia nam w twarz ułaskawieniem Kamińskiego, przez powtarzanie niewygodnych głosowań, znikaniem dowodów w sprawie wypadku Beaty Szydło. Pokazaniem środkowego palca była urągająca Polskiej Armii działalność Misiewicza, który kpił i poniżał żołnierzy.
Rykoszetem dostajemy policzek w twarz za każdym razem, kiedy się o nas źle mówi w Komisji Europejskiej, a samo słowo KODziarze, tak często używane wśród PISowskich prominentów, już samo w sobie zawiera plwociny i fuckery.
Od 5 lat mam wrażenie, że ktoś mnie leje po gębie, a ja jestem bezradna, bo nie mogę oddać. Oceany śliny, armie środkowych palców, to nam towarzyszy każdego dnia. Rwące rzeki kłamstw występują z brzegów i wdzierają się w nasze domy. Oni może boją się tego pokazać wprost, jak Lichocka, ale nie mają dla nas za grosz szacunku.
A to wszystko można jeszcze jakoś znieść, dopóki się nie trafi przypadkiem na jakiś fragment programu z telewizji Kurskiego, która chyba tylko dlatego jest nazywana publiczną, bo tylko dom publiczny może się z nią równać. Hejt wylewa się stamtąd dzień i noc, w dni powszednie i święta. Bez przerwy.
Dwa światy pokazywane równolegle. Prezydent anioł, partia matka troszcząca się o swoje dzieci i ta opozycja wulgarna, głupia, która wrócić do władzy nie może, bo wszystkich pożre.
Andrzej Duda chcąc jakoś wybrnąć z kłopotliwej sytuacji z panią Lichocka w tle, nagle przypomniał sobie o dialogu i o tym, że ludzie mają prawo wierzyć w co chcą i mieć dowolne poglądy. Ale to chyba dopiero wtedy, panie Duda, kiedy już pan posprząta tę Polskę z tych czarnych owiec, które w obcych językach itd...?
Andrzej Duda użył też bardzo wzniosłego słowa „szacunek”... „Wystarczy się szanować”- wykrzykiwał. A w tym samym czasie telewizja publiczna uskuteczniała zmasowany hejt na Małgorzatę Kidawę-Błońską. Mają dość trudne zadanie, bo nie można jej przykleić ani dziadka z Wehrmachtu, ani jakiejś afery łapówkarskiej, ani braku kultury. Są do tego stopnia bezradni, że czepiają się serdecznego przywitania się z wyborcami.
Jeden debil w TVP info strasznie się nad kandydatką Koalicji Obywatelskiej litował. Powiedział: „Ona sama sobie szkodzi, bo kiedy jej zabiorą kartkę lub zgaśnie jej tablet, to natychmiast się zacina i nie wie, co powiedzieć. Lepiej by wypadała, gdyby nic nie mówiła. Nie to, co nasz pan prezydent Andrzej Duda, jemu miód kapie z ust, on ma pyłek kwiatowy na ustach...”
A sugestia jest taka, że MKB nawet tabletu sobie sama nie włączy.
Czy Andrzej Duda jest lepszym mówcą od Pani Błońskiej? Jest bez wątpienia. W moich czasach szkolnych nazywało się to wodolejstwem. Wiem, bo miałam tę sztukę opanowaną do perfekcji. Kiedy się nie miało czasu przygotować do lekcji, wystarczyło przed wejściem do klasy przeczytać kilka zdań z danego tematu, a potem z bardzo mądrą miną lać wodę, jakby się pozjadało wszystkie rozumy. Sporo nauczycieli się na to nabierało...
Taką umiejętność zapewne posiada kandydat PISu.
Ale Pani Kidawa-Błońska nie zdaje egzaminu do szkoły teatralnej, nie uczestniczy w przesłuchaniach do La skali. Ona ma być prezydentem Polski, ma mądrze rządzić, a nie tylko gadać. Jedno mądre zdanie przeczytane z kartki jest więcej warte, niż płonne,acz puste przemowy. Jedno słowo prawdy powiedziane szeptem ma większe znaczenie, niż wykrzyczane kłamstwo. Szczerość musi zwyciężać hipokryzję.
Mam takie marzenie, takie nie do końca legalne. Marzy mi się, by ktoś po prostu wpuściła jakiegoś złośliwego wirusa do serwerów TVP, żeby im tak wszystko popierdoliło, by przez następne 3 miesiące nie mogli nadawać.
Marzą mi się po prostu uczciwe wybory.



niedziela, 16 lutego 2020

O czym marzysz wyborco? ( Tekst z dnia 16 lutego 2020 roku)


...Można zrobić pokazowa konwencje wyborczą, kiedy się ma w ręku świeżutkie 2 miliardy złotych, co?
Ja, Drodzy Polacy coraz mnie rozumiem politykę. A może źle mówię, politykę rozumiem, dość łatwo interpretuję wydarzenia, ale nie rozumiem polityków, którzy nie potrafią w sposób jasny i prostu mówić do obywateli.
Po raz chyba setny obejrzałam dziś video z tak zwanych protestów puckich. Niestety, nie wpadło mi w ucho żadne wulgarne słowo. Zresztą, nad czym często boleję, KOD zawsze miał problem z dosadnym protestowaniem. Jeśli okrzyki Konstytucja, będziesz siedział, kłamcy, aferzyści i złodzieje, są dla kogoś wyrazami wulgarnymi, to które słowa nimi nie są? Owszem, było trochę przepychanek pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami, ale niczego więcej nie widziałam. Może ja jestem rzeczywiście głucha i poleciały jakieś chuje w kierunku tego człowieka, któremu się wydaje, że ma jakiś majestat? Mimo to, zupełnie nie potrafię zrozumieć, dlaczego porównuje się gest Lichockiej, ze spotkaniem Małgorzaty Kidawy-Błońskiej z grupą tych protestujących. Nie rozumiem tego, że cała prawa Polaka krzyczy, że powinna za coś przeprosić. Po pierwsze, przyszła post factum. Nie ma takiego filmu, na którym osobiście by gwizdała, krzyczała lub choćby po cichy używała słów wulgarnych. Przyszła, przywitała się z potencjalnymi wyborcami, podziękowała, ale tak naprawdę nie wiadomo, czy za protest, czy za ciepłe przyjecie własnej osoby. Reszta jest zwyczajną manipulacją. Co innego pani Lichocka, która osobiście środkowy palec pokazała w kierunku opozycji i osobiście krzyczała „pajace” do posłów Rzeczpospolitej, którzy też posiadają jakiś majestat. I niestety tłumaczyła się w sposób urągający naszej inteligencji, a to, co posłowie PISu uznają za przeprosiny, było tylko wymijającą próbą uratowania własnej dupy. Bo myślę, że kariera posłanki Lichockiej właśnie się skończyła. Porównywanie tych dwóch sytuacji jest po prostu kuriozalne. Dlaczego politycy strony demokratycznej tego ludziom nie tłumaczą?, nie wiem!
To może PIS niech przegłosuje uchwałę, która w ogóle zabroni spotkań z wyborcami kandydatów na prezydenta...
Jeśli chodzi o wczorajszą konwencję, to trochę jestem zawiedziona. PIS robił przed nią tyle szumu, zapowiadał jakieś niezwykłe wydarzenia, że oczekiwałam, iż Andrzej Duda wyląduje na scenę helikopterem, albo F16, albo chociaż założy kostium Supermena i uniesie się nas sala za pomocą gromkiej, chóralnej modlitwy .
Niestety, a może i stety, poza wielką ilością zwiezionych klakierów, samo wydarzenie nie zrobiło wielkiego wrażenia.
Przemówienia nudne, raczej bałwochwalcze, bez nowych programów i obietnic.
Muszę przyznać, że Andrzej Duda jest dobrym mówcą, bo tak długo nawijać o niczym, nie każdy potrafi.
Myślę, że w dużej mierze retorykę kampanijną PISu pokrzyżowała kandydatka Koalicji Obywatelskiej. Wobec jej pojednawczych haseł, PIS musiał odłożyć na bok strategię zwalczania wymyślonego wroga, atakowania go za wszelką cenę, strategię zemsty i wymierzania ludowej sprawiedliwości. Wobec MKB łagodzącej konflikty, atakowanie gejów, genderów, emigrantów, łysych, nauczycieli, prawników, czy jakich tam jeszcze do tej pory sobie PIS wrogów wymyślił, od razu rzucałoby się w oczy.
Ale oczywiście, zakamuflowanych przytyków w kierunku niektórych grup społecznych nie zabrakło. Mało kto zauważył, że Jarosław Kaczyński robiąc cnotę z posiadania przez „wymarzonego kandydata”, żony, posunął się do drwiny z wyborców Biedronia.
Nie do końca także wyszedł prezydentowi ton z konsolidacją narodu. Bo przecież ( cytat) wszyscy śpiewamy Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy. MY!, Nie ja!, Tylko MY! No właśnie... W PISowskim myśleniu jest zawsze jakieś ale. Bo przecież, są w Polsce ludzie niezadowoleni. Czyli, że ci MY! To jednak nie są wszyscy, tylko ci, którzy na nas głosują. Ci niezadowoleni, to komuchy, którym zabraliśmy emerytury, którym one się po prostu nie należały. No cóż panie Duda, sugeruje Pan, że ci niezadowoleni, czyli ci, którzy głosują na innych lub na pana gwiżdżą, to nie są wartościowi i mądrzy Polacy, a sama postkomuna. Po raz kolejny zastosował pan odpowiedzialność zbiorową. Osądził pan ich bez sadu!. Bo im się nie należało, nawet jeśli byli sekretarką w wojsku, albo zwykłym policjantem kierującym ruchem drogowym. Bo pan do funkcjonowania państwa nie potrzebuje „ nadzwyczajnej kast”, szczególnie tej niezależnej. Pan wyręcza sądy i uwalnia je od kłopotliwych sytuacji.., wie, kogo ułaskawić wbrew prawu, a kogo zaprzysiąc łamiąc Konstytucję. I teraz ci niezadowoleni, na plecach których pan zastosował waszą pisowska sprawiedliwość, tylko oni na pana gwiżdżą, ale oni są źli, więc nie są Polakami, nie należą do MY! Dla nich jest pan katem, a nie zbawcą.
Mściwy elektorat aż piszczy z zachwytu, panie Duda!
Tym bardziej, że w ramach tych otwartych ramion do całego społeczeństwa, pan Morawiecki twierdzi, że jeśli zagłosujemy na innego kandydata, to już Polski nie będzie. A pani Szydło w ramach walki z mową nienawiści nabijała się z prezydenta Komorowskiego. Nawet wielu waszych zwolenników, którzy tak licznie przybyli na konwencję, musiało „pocałować klamkę”. Myśleliście, że stojąc na zimnie będą na ulicy pod niebiosa wychwalać waszego kandydata? Otóż nie, szybko się przekonali, że kandydat nawet nie wyjdzie im uścisnąć dłoni. Szybko pojawiły się głosy, że nie to im obiecano, że lepiej by zostali u szwagra na imieninach, że są pewnie tym gorszym sortem. Padały nawet słowa hańba!, a przecież to byli wasi wyborcy.
W sumie to bardzo mdła była ta konwencja, chwalić się nie ma czym, jeśli chodzi o zasługi prezydenta, na nowy socjal nie ma kasy, Kidawa-Błońska wytrąciła wam oręż z reki i nie mogliście szczuć jednych Polaków na drugich, co zawsze dawało najlepsze efekty. A nad Warszawą cały czas roztaczał się smród pogardy środkowego palca posłanki Lichockiej.
Jedyne, co można było zobaczyć, to rozmach w wydawaniu publicznych pieniędzy, a i tak nie starczyło na kubek ciepłej herbaty dla tych, którzy stali na zewnątrz.
Łatwo jest rzucać się kasą, kiedy się samemu sobie właśnie przyznało 2 miliardy. Bo to, że to są to pieniądze na kampanie, nie ulega wątpliwości. Każda partia ma pewną ograniczą pule pieniędzy, którą wolno jest jej wydać, więc część wyborczych faktur musi podpisać Kurski, by w papierach się wszystko zgadzał. Bo byście przegrali, gdyby nie te dodatkowe środki.
Jeśli nasuwają mi się jakieś refleksje, to chyba tylko na temat tej ogromnej ilości konfetti. Zastanawiam się, który oddział policji nie wyruszył pilnować porządku i łapać przestępców, tylko to konfetti wycinał.



piątek, 14 lutego 2020

Nie płacz Andrzej, nie płacz... ( Tekst z dnia 14 lutego 2020 roku)


...” I na koniec jeszcze taki mały powrót do kampanii prezydenckiej. Czy nie obawia się Pan, że dopadnie Pana „powracająca fala”? Czy bierze Pan pod uwagę, że za 5 lat to Pan będzie tematem wulgarnych żartów internetowych, a Pana żona, córka czy matka będą pośmiewiskiem na zdjęciach z foto shop? Czy wie Pan, że ślepy los odpłacam bardzo często tym, co my uczyniliśmy innym? Z szacunku dla urzędu Prezydenta, nie życzę Panu, by spotkało Pana to, na co niewątpliwie Pan zasługuje...”

To fragment z mojego listy do Andrzeja Dudy z dnia 15 sierpnia 2015 roku...
Strasznie szybko zleciało te 5 lat, co panie Duda? A mogło się wydawać, że ten blask zwycięstwa i miłości poddanych będzie z panem już zawsze. A jednak to już bardzo odległe czasy, bo ja już od bardzo dawna, zwracając się do pana, słowa „pan” nie piszę wielką literą.
Okazałam się pańską Kasandrą, która przewidziała pana szybszy lub późniejszy koniec w hańbie. I żadna ustawa, która zabrania się z pana śmiać, tej pańskiej hańby nie zmyje. Więcej szacunku mam nawet do Banasia, który po otrzymaniu samodzielnego stanowiska zerwał się z PISowskiej smyczy. Też to mogłeś zrobić, ty karykaturo prezydenta, mogłeś zasłużyć na ten kredyt, jaki ci dali Polacy. Ale ty zasługujesz wyłącznie na to, by sejm uchwalił w twojej sprawie jeszcze jedną ustawę. Ustawę, która powoływała by do życia nowy urząd: Urząd największego tchórza, największego włazidupę, największej kanalii Rzeczpospolitej. I dla ciebie byłby to urząd dożywotni.
Będę niestety się czepiać i wrócę do kilku swoich pierwszych wypocin w temacie sytuacji w Polsce w trakcie i po wyborach w 2015 roku. Byłam wtedy jeszcze głupia i naiwna i niestety przekonana, że np. taki Andrzej Duda nie ma nic wspólnego z ogromnym chlewem, który przelewał się przez Polskę w tamtym czasie. Nawet do niego apelowałam, by się odciął od tych wulgarnych ataków na prezydenta Komorowskiego i jego rodzinę. Napisałam nawet specjalny list do Andrzeja ~Dudy w czasie tamtej kampanii licząc, że potępi niegodne zachowania. Ku przypomnieniu, chociaż to nie będą miłe wspomnienia...Pamiętacie takie memy, kiedy to prezydent Komorowski był mężem, a Donald Tuska żoną w welonie? Pamiętacie takie zdjęcia, gdzie prezydent Komorowski miał przyprawionego człona na czole? Czy pamiętacie jak nazywano Panią Komorowską poduszka powietrzną lub spadochronem prezydenta ze względu na jej tuszę?
Pan Duda wtedy nie odpowiedział na mój list, nawet na to wszystko nie zareagował. Nigdy nie opowiedział się choćby jednym słowem w obronie majestatu głowy państwa. Nie powiedział ani słowa w obronie pani Prezydentowej, kobiety i matki piątki dzieci.
Tym gnojem oblewającym rodzinę prezydenta Komorowskiego wygrał wybory.
A i tak najszerszym echem w mediach odbiła się sprawa jego córki, którą podobno ktoś próbował skompromitować z fałszywego konta na fb. Dla mnie to byłą zwykłą, wulgarna prowokacja. W końcu od czego PIS ma Kamińskiego?
Dziś pan Duda prosi, by łaskawie nie atakować rodzin kandydatów. No w tak wulgarny sposób, jak to robili pańscy zwolennicy, nikt atakować nie zamierza. My mamy zupełnie inną kulturę.
Prawda jest jednak taka, że pańska żona, jak taka larwa żyjąca pod ziemią, nagle wypełzła z nory podczas kampanii. Do tej pory zajmowała się wyłącznie samą sobą, gdyby zmarłą, nikt by tego nie zauważył, a teraz proszę, uściski w domu dziecka i wśród seniorów...Czego się nie robi, by jeszcze parę lat pomieszkać w pałacu.
A ostrzegałam wtedy pana kandydata na prezydenta, że czas szybko leci, że nawet się nie obejrzy, kiedy znowu będzie kandydatem, a źli ludzie potraktują z taką samą nienawiścią jego żonę, matkę lub córkę. Ale wtedy pan Duda nie słuchał, nie miał żadnego problemu w rozgarnianiu tego gówna, by zobaczyć swoją twarz w lustrze.
Nie słuchałeś marny człowieku, karykaturo prezydenta, więc teraz nie płacz, kiedy cię ludzie wygwizdują. To dopiero jest początek. Takie gadanie, że nie powinno być takich reakcji podczas uroczystości państwowych? Ty zawsze jesteś na uroczystościach państwowych i zawsze prowadzisz kampanię! Przecież tam gdzie znajduje się prezydent, zawsze są oficjalne wydarzenia, a Wy nie mieliście żadnych skrupułów gwizdać nawet na cmentarzach.
Ja, na twoim miejscu cieszyłabym się, że mamy taki kulturalny naród, który wyłącznie krzyczy i gwiżdże, który nie rzuca w twoim kierunku odchodami i zgniłymi jajami i który nie pluje w twoim kierunku, bo na to właśnie sobie zasługujesz.
Zupełnie nie rozumiem, dlaczego twój majestat ma być większy i ważniejszy niż majestat każdego poprzedniego prezydenta? Bo ty jesteś jakaś dupa z PISu?, dlatego trzeba cię chronić i szanować? Być może wielu przed tobą nie było ideałami, być może Kaczyński był bezwolny wobec brata, Kwaśniewski post komuchem, a Komorowski w ogóle był nijaki. Ale żaden z nich nie był takim wstydem dla Polski, takim uniżonym sługusem Trumpa, takim nikim w dodatku na klęczkach. Ty po prostu nie posiadasz majestatu, ma go tylko krzesło na którym siedzisz i żyrandol nad twoją głową, ty nie!
Nie płacz więc nie płacz, dostajesz bowiem dokładnie to, na co zasługujesz.
Myślałeś, że zawsze będzie tak pięknie, jak w poprzedniej kampanii? Wtedy cię jeszcze ludzie nie znali, nie słyszeli twoich kłamstw. Teraz już nie możesz krzyczeć, że będziesz nieugięty, że będziesz samodzielny, że nie będziesz notariuszem rządu, albo strażnikiem żyrandola, bo to by mogło co najwyżej wzbudzić śmiech.
Być może nie przegrasz jeszcze w tych wyborach, ale powiem ci, że aż chce się żyć, by doczeka tej wspaniałej chwili, kiedy się będziesz wyprowadzał z pałacu, a mam nadzieje, że nastąpi to w atmosferze hańby i skandalu, że będziesz uciekał nocą, kanałami, by już nie słyszeć za sobą gniewu ludzi. Miałeś wszystko, mogłeś wszystko, mogłeś być prezydentem, a zostałeś zwykłym chujem. Jeśli ktoś tak do ciebie krzyknął, nie oznacza to niczego innego, jak tylko to, że cię nazwał po imieniu.
Gwiżdżę na ciebie Andrzeju Dudo, gwiżdże na ciebie każdego dnia i o każdej porze. Gwiżdże na ciebie całym sercem. I żaden sejm, żadną uchwałą nie może mi tego zabronić. Niedługo będziecie specjalną uchwałą wyznaczać nam godziny srania!
Dostałeś 2 miliardy na kampanie wyborczą w TVP? Spróbuj więc nam zamknąć usta, o ile jeszcze potrafisz.



środa, 12 lutego 2020

Prawdziwe męstwo... Tekst z dnia 12 lutego 2020 roku.)


Do pewnych rzeczy się po prostu przyzwyczajamy. Pamiętam pierwszą debatę w PE na temat Polski... Tak, tę na której Beata Szydło wygłaszała swoje patetyczne przemówienie. Bardzo to przeżyłam. Miotał się w mojej głowie ten stereotyp, że jak można tak za granicą o mojej Polsce mówić niezbyt pochlebnie. To był po prostu taki pierwszy raz, taki szok. Po 4 latach rządów PIS okazało się, że sami sobie z tym gównem nie poradzimy. Szok minął, a podobnych debat było już wiele. Zmienili się posłowie do Europarlamentu, ale wymowa tych debat jest ciągle podobna. Ja po prostu już nie potrafię dłużej płakać nad rozlanym mlekiem.
Czuje się jak psychopatyczny zabójca, który jest w swoim działaniu perfekcyjny, a jednak na miejscu zbrodni pozostawia minimalne wskazówki dla policji, ponieważ najbardziej na świecie pragnie zostać złapany. I kiedy wreszcie to się staje, odczuwa prawdziwą ulgą. Ja też taką ulgę odczuwam. Ulgę, że wszyscy już wiedzą, jakimi jesteśmy niegodnymi idiotami, że wszyscy już wiedzą, że nie trzeba nam było zaufać, a rację mieli ci, którzy twierdzili, że nie należy przyjmować do wspólnoty krajów, dla których demokracja byłą tylko niezrozumiałym marzeniem.
Jedna debata, druga i trzecia. Pewnie ich jeszcze będzie wiele. Bo tak naprawdę nikt nie chce się przyznać do porażki i tak po prostu nas ze wspólnoty wyrzucić, a jednocześnie nie wolno pozwalać, by głos Europy był skalany autorytaryzmem i łamaniem traktatów. To taka kwadratura koła, sytuacja, z której nie ma dobrego wyjścia.
Jak już mówiłam, po czterech latach, nie robi na mnie to już żadnego wrażenia. Przynajmniej dopóty, dopóki UE nie zechce łaskawie podjąć jakiś represji, które by PISowi w pięty poszły i by przeciętny popieracz polityki PISu zrozumiał, jak wiele dawała mu wspólnota.
Zrobiło na mnie jednak bardzo duże wrażenie wystąpienie Beaty Kępy na forum jej własnej partii. I nawet nie chodzi mi o to, co powiedziała o Biedroniu. Była chamką, jest chamką i chamka zostanie. Dla niej jest już za późno na jakiekolwiek przemiany. Bardzo wzruszyła mnie natomiast ten moment, kiedy zwróciła się bezpośrednio do prezesa Kaczyńskiego tymi oto słowami: Panie prezesie, my w tej Europie ustoimy, róbcie swoje...
No cóż, nie mam żadnych wątpliwości, że wy, w twej Europie ustoicie, za te 8500 euro miesięcznie plus dodatki. Nawet nie musicie się za bardzo starać. Wystarczy, że raz na jakiś czas wyszczekacie swoje krótkie, acz głupie oświadczenie. Nawet nie musicie się w ramach tej kwoty nauczyć jakiegoś obcego języka, bo patrząc na wasze gęby słusznie pewnie przypuszczam, że nawet język radziecki nie „ wszedł” wam w szkole zbyt dobrze. Wy w tej unii ustaniecie i taki jest z wami problem. Bo nawet gdyby anioł ze skrzydłami zstąpił z nieba i powiedział: Patryczku, Beatko, nie macie racji, to głos anielski byście zignorowali. Dla was nie ma żadnych autorytetów, nawet głos papieża, albo wymyślonego przez was boga przegrałby ze zdaniem prezesa.
Naprawdę wzruszyłam się do łez, chociaż nie wiadomo, czy to już jest czas się zacząć śmiać, czy płakać. Wzruszyła mnie ta deklaracja, że ustaniecie, jakby pani Beata Kępa stała na jakiejś żałosnej barykadzie... sama przeciwko całemu światu. Takie męstwo, tylko pomnik postawić.
Tak naprawdę, odrzucając kryterium moralne dobra i zła, to ja was po ludzku rozumiem...was złodziei okradających kontenery ze starymi szmatami dla ubogich, was prowadzących burdele, was wspólników Skoków i afery Getback, was, łamiących konstytucję i zwyczajne prawo, was łapowników w cieniu dwóch wież, was rozbijających rządowe limuzyny, was sprzedajnych sędziów, niedouczonych prawników, którzy dorwali się do władzy, was siłą odciągniętych od pługa i wrzuconych na piedestał na który normalnie nigdy byście nie zasłużyli. Rozumiem was i wasz strach. Doskonale wiecie, że nie możecie stracić władzy, bo jeśli tak się stanie, to nie zdążycie spierdalać przed nami. Jesteście więc gotowi na każde świństwo, by uratować skórę. Na każde! Dlatego potrzebne są wam sądy, podległa komisja wyborcza, podległa prokuratura..., by być bezkarnymi. Zdaje się wam, że nie musicie się z nikim liczyć, bo jeśli przejmiecie Sąd Najwyższy, nikt i nic już wam nie będzie mógł zagrozić. Zmienicie każde prawo tak, by było ono dopasowane do waszych niecnych uczynków.
Pani Beto Kępo, nigdy nie uważałam za właściwe zwracanie się wyłącznie do Pani, ale naprawdę wzruszyła mnie Pani desperacja. Niech Pani, nękana z prawa i lewa, opluwana i poniżana broni swojego przyczółka w Brukseli. Ale niech Pani nie zapomina o tym, że nawet jeśli całkowicie zagarniecie sądownictwo, przejmiecie konstytucyjne instytucje, pozostanie jeszcze coś, czego być może nie bierze pani pod uwagę. To gniew ludu, to nasze obywatelskie wkurwienie, którego nie da się ujarzmić żadnym prawem. Nas nie złamiecie, nie zagadacie, nie zaszczekacie. Prędzej czy później to właśnie z nami będziecie mięli do czynienia... i niech was wtedy opatrzność przed nami obroni. Nie będziemy mieli litości za te pogardę, za to wszystko, co nam uczyniliście.



sobota, 8 lutego 2020

Zwykły kawałek papieru... ( Tekst z dnia 8 lutego 2020 roku.)


Po co ja to oglądam?! Chyba żeby mi piana z gęby leciała w poczuciu bezradności! Chuj Nowacki z Olsztyna właśnie obraził sporą część Polaków. Powiedział, że występuje w imieniu 80% społeczeństwa. No kurwa, to chyba tylko niemowlaki i dzieci w wieku przedszkolnych nie popierają PiSu? Czasami mam wrażenie, że biegam nago po ulicy Marszałkowskiej i krzyczę, ale mój głos jest dla ludzi niezrozumiały i wszyscy na mnie patrzą, jak na idiotkę, bo dostrzegają tylko to, że jestem goła.
Szlag mnie zaraz trafi!
Sędziowie z Olsztyna!, trzeba było gnoja zamknąć, okupować salę posiedzeń, zamówić pizze, a jego trzymać o wodzie i głodzie. Albo przynajmniej odmówić orzekania do czasu, kiedy szmata osobiście podarty dokument przepisze, pozbiera podpisy i wyśle gdzie trzeba. Nie ma w WAS żadnego wkurwienia?!, żadnej desperacji? Wiele osób mówi, że WAS podziwia za odwagę wyrażenia własnego zdania. Ja, jeśli WAS za coś podziwiam, to chyba tylko za tę zimną krew i spokój, bo mnie by trzeba zaserwować valium i mnie związać żebym mu nie nie splunęła w twarz.
Nigdy nie myślałam że w Polsce jest tylu sprzedawczyków i szmat pozbawionych honoru. Otwieram szeroko oczy, widząc takiego mentalnego potwora, jakim jest sędzia Nawacki. U polityków mnie to już właściwie nie dziwi, zawsze wiedziałam, że tacy są, że taki jest ich zawód. Ale żeby sędzia!, strażnik prawa!, wykształcony!, znający konsekwencje!, zaprzysiężony w imieniu Rzeczpospolitej!? Żeby tak dla kariery, dla kasy, zapomnieć o elementarnej przyzwoitości...
Te kurwy mają Polskę za nic, po prostu za nic.
Ale cóż, kiedy opluwano Rzeplińskiego postanowiliśmy milczeć i nie używać zbyt ostrych słów, kiedy Duda ułaskawił krwawego karła Nikolaja Jeżowa, podśmiewaliśmy się w duchu, kiedy na prezesa telewizji wybrano zmartwychwstałego Goebbelsa liczyliśmy, że nie będzie tak źle, że przecież żyjemy w Europie.
Nie sprzeciwiliśmy się skutecznie zniszczeniu Trybunału Konstytucyjnego, a wychodzących na ulice KODowców traktowaliśmy trochę jak folklor, z przymrużeniem oka. Nie poszliśmy z Obywatelami RP protestować przeciwko miesięcznicom smoleńskim, bo nam się to wydawało niesmaczne i mogło zranić czyjeś uczucia.
Przeciwko faszystowskim manifestacjom, nie nie przeciwko podwyżce masła czy wódki, a przeciwko faszyzmowi, opór stawiała garstka zdesperowanych kamikadze.
Tego narodu, który obalił komunizm już po prostu nie ma, albo zostały z niego niedobitki. Pozostały tylko żarłoczne hieny żerujące na ciele dogorywającej Ojczyzny, które wprawdzie udają, że ich PiS denerwuje, ale tak naprawdę na gadaniu się kończy. To społeczeństwo czynnie uczestniczy w rozkradaniu państwa. Zasiłki na piękne oczy, trzynastki, czternastki, jeszcze większe obniżenie wieku emerytalnego obiecywane przez prezydenta. Może tak w ogóle po skończeniu szkół i studiów od razu idźmy na emeryturę. A pieniądze? Pieniądze przecież rząd ma i da, dopóki złota w skarbcu wystarczy.
Macie racją PIS jest dla społeczeństwa stokroć lepszy niż PO. Platforma trochę kradła, ale tylko dla swoich, PIS szabruje pełnymi garściami, ale chociaż się z WAMI dzieli...
Powiecie, że po raz kolejny wpadam w panikę, a przecież jakoś 5 lat przeżyliśmy i nikomu nic się nie stało... Ale zwróćcie uwagę na to, że z instytucji demokratycznych trzyma się jeszcze Sąd Najwyższy. Za dwa miesiące, jeszcze przed 10 maja, PIS przejmie i ten trybunał. I nikt już nie sprawdzi, czy wybory były uczciwe, a jakiś postawiony na stanowisku prezesa kacyk, będzie mógł podrzeć protokół wyborczy, jeśli nie będzie on zgodny z linią partii, która mu ten stołek dała.
W tej chwili chodzi mi po głowie tylko jedno, jak tę bandę sprowokować, jak sprawić, by użyła siły wobec sędziów. Może jak się zaczniemy prać po gębach na ulicy, to coś do nas dotrze. Czy naprawdę musi zginąć parę osób, czy naprawdę bez krwi i ofiar nic nie potrafimy zrobić. Czy nie umiemy żyć w spokoju, bo wszystkim bohaterom już wystawiliśmy pomniki i potrzebujemy nowych?
Ludzie! Jak długo pozwolicie się poniżać, decydować za WAS, drzeć Wasze życie w świetle kamer jak kawałek papieru?



czwartek, 6 lutego 2020

ślepe wróble... ( Tekst z dnia 6 lutego 2020 roku.)


Przeciętny Polak, dobrze wykształcony, na pozór mądry i zaradny człowiek, może nie koniecznie oczytany, ale ze sporym zasobem wiedzy... No właśnie, a czasami całkowicie pozbawiony refleksji.
Rozmawiałam ostatnio z pewnym młodym człowiekiem. Bardzo miły, chociaż „prawdziwy Polak”. Tak sobie gadaliśmy na temat reformy sądownictwa, dlaczego ja uważam, że jest do dupy, a on uważa inaczej. W toku dyskusji z jego ust pada takie zdanie: No ale przecież jest ta „nadzwyczajna kasta”. Patrze na niego i widzę w jego oczach, że równie mądry wyraz twarzy miałby gdyby właśnie wymienił tytuł chińskiego filmu, którego nigdy nie widział... po chińsku. Użył zwrotu, który absolutnie nie wytwarzał żadnego obrazu w jego wyobraźni, ale dawał mu poczucie, że mówi o czymś najgorszym z najgorszych. A przecież czasami, słysząc takie lub inne zdanie wystarczy zapytać się wujka Google, żeby przynajmniej w przybliżeniu wiedzieć, o czym do nas mówią. I cóż to takiego strasznego jest ta kasta.
Wujek Google mówi, że: Kasta to- zamknięta warstwa społeczna, do której przynależność jest dziedziczna. Odrębność kast wynikająca z przepisów religijnych lub prawnych, jest zwykle usankcjonowana zwyczajowo. Kasty zajmują określone obszary, a ich członkowie są związani ze sobą wspólnymi obrzędami i wykonywaniem tego samego zawodu. Nie znalazłam nigdzie takiej definicji, która zakładałaby z góry, że taka kasta, chociaż jest to już w zasadzie relikt przeszłości, była czymś z góry złym.
Gdyby odnieść tę definicję do czasów współczesnych, można by oprócz kasty prawniczej, gdzie faktycznie tradycją jest, by choćby jedno z dzieci pracowało w tym zawodzie, można by takich kast znaleźć całe góry. Na przykład kasta lekarzy. Bardzo często dzieci medyków wykonują ten sam zawód lub kasty nauczycieli. Kasty górników były by dość dużą siła, kasty kierowców, kolejarzy, sportowców, dziennikarzy, a także polityków, nie mówiąc już o kaście chłopów, lub współcześnie mówiąc rolników, gdzie od wielu pokoleń gospodarstwo po ojcu otrzymywał syn lub z braku syna córka. Do kasty może należeć także cukrownik tylko dlatego, że w promieniu 100 kilometrów nie ma innego zakładu pracy, więc cała rodzina pracuje w tej samej cukrowni.
No tak, ale tu mamy do czynienia z nadzwyczajną kastą! Mają swoje wyjątkowe przywileje, wzajemnie się chronią i sobie pomagają! Takie tam bzdury ludzie wygadują... Solidarność zawodowa jest całkowicie naturalną rzeczą i nie jest naganna, a i przywilej ma każda kasta. Na przykład kasta górników ma deputat na węgiel, kasta kolejarzy darmowe przewozy pociągiem, a kasta kierowców autobusów darmowe bilety dla całej rodziny. Kasta rolników może sobie w przeciwieństwie do innych grup społecznych wyhodować świnię, mieć własne jajka, czy mleko. Obiektywnie patrząc każda z tych kas jest w jakimś sensie nadzwyczajna. I jakoś nikt nas nie straszy kastę kierowców ciężarówek, czy kasą zegarmistrzów. Kasta jest swego rodzaju sloganem, ziarnem, które nam propaganda rzuca na bruk, a my je dziobiemy, jak ślepe gołębie. I nawet nie widzimy, że im więcej tego ziarna zjemy, tym bardziej jesteśmy ślepi. Puste hasła... Na przykład taka „totalne opozycja”! A jaka waszym zdaniem powinna być? Właściwie już słowo opozycja wskazuje na to, że jest się przeciwnym temu, co robi władza. Totalnie przeciwnym. Nie można bowiem być trochę opozycją. Oczywiście są sprawy wagi państwowej, w których nie ma znaczenia przynależność partyjna. Cała kasta polityków powinna wtedy stać murem ramię w ramię. Ale wymaganie od opozycji, by była spolegliwa wobec władzy, jest równie głupie, jak wymaganie od policjanta, by nie był totalnym policjantem w stosunku do przestępców. Bycie opozycją, dobrą opozycja wymaga, by nie dopuszczać w miarę swoich sił, do głupot, do jakich każda władza ma skłonności. Władza PISu, jest przestępcza i totalna opozycja jest tu koniecznością. Nie ma żadnej łaski.
Kosiniak Kamysz, chyba też licząc na głupotę swojego elektoratu ( pewnie się przeliczy), odcina się od opozycji i wmawia nam, że z PISem się można dogadać. To naiwność. Przez PIS można być podpuszczonym i wykorzystanym bez wazeliny. PIS liczy na takich naiwniaków, którzy w ramach uznawania demokratycznych wyborów, będą się z nimi układać. Nie ma układów z przestępcami.
Karmią nas cały czas tymi bzdurami. Jeśli ktoś kiedykolwiek tresował psa, doskonale wie, że tresura polega na cierpliwym powtarzaniu tych samych czynności i przypisanym im słów. Robi się to tak długo, aż wytworzy się odpowiednie połączenia nerwowe w mózgu zwierzęcia, by każda akcja zawsze powodowała tę samą reakcję. I kiedy patrzę na polskie społeczeństwo, widzę, że wiele osób przestało myśleć, a zaczyna reagować na zasadzie odruchu Pawłowa. Usłyszy słowo kasta i zaczyna warczeć, usłyszy pięćset i ma ślinotok.
Przychodzą te wszystkie mendy do telewizji i powtarzają wyuczone formułki: nadzwyczajna kasta, oczywista oczywistość, mafia vatowska, opluwanie Polski za granicą, wina Tuska, totalna opozycja, sranie w banię... Pieśń dla idiotów. Nie ma w tym żadnej treści.
Polacy, nie bądźcie idiotami! Bądźcie niedowiarkami, niewiernymi Tomaszami! Bo w realnym życiu ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli nie są błogosławieni, są przeklęci!
Jeśli spotkacie polityka, jeśli jesteście na spotkaniu przedwyborczym, nie słuchajcie głupot z otwartymi ustami, jak takie gapy! Nie słuchajcie haseł, żądajcie konkretów, przykładów, dowodów. Niech WAM nie wystarczy to, że ktoś przed spotkaniem zajrzał do słownika wyrazów trudnych, co często robi Kaczyński. Wychodzi i operuje dosłownie kilkoma słowami na tyle elitarnymi, że elektorat ich nie zna i nie rozumie. I wszyscy zamiast dowiedzieć się, o co mu chodzi, podziwia, jaki ten prezes jest mądry! A on się śmieje w duchu, że znowu mu się udało zrobić społeczeństwo w bambuko!
To Wy dokonujecie wyboru. Zróbcie to pod wpływem prawdy, wiedzy, jaką jesteście w stanie zdobyć, nie pod wpływem pustych haseł powtarzanych tak długo, aż się nas uda ogłupić.



wtorek, 4 lutego 2020

Niech ten cyrk w końcu z Polski wyjedzie... ( Tekst z dnia 4 lutego 2020 roku)


Miałam już gotowy post na dzisiaj. Ale doszłam do wniosku, że nic, co było w nim zawarte, nie było na tyle ważne, by nie mogło zejść na drugi plan. Wobec szaleństwa, jakie funduje nam ta samozwańcza izba dyscyplinarna, nawet wizyta prezydenta Francji wydaje się nieco blada.
Drodzy Czytelnicy! Nie mówiłam do tej pory zbyt wiele o konflikcie wokół ustawy kagańcowej i reformie sadownictwa. Telewizje wszelkiej maści nadają o tym od świtu do nocy. Myślę, że informacji jest dosyć, by wyrobić sobie w tej sprawie własne zdanie. Nie potrzeba, bym jeszcze ja o tym pierdoliła, bo możecie mieć już przesyt. Dziś jednak stała się rzecz niebywała. Niebywała choćby w kontekście tej wizyty francuskiego przywódcy, przywódcy kraju, w którym demokracja w dzisiejszych kształtach miała swoje korzenie. I w takiej chwili, sąd, którego nie ma zawiesza jednego z niepokornych sędziów, za niezawisłość.
Premier Morawiecki powiedział wczoraj zapytany przez dziennikarza, że Polska reformuje sądownictwo z szacunku dla europejskich wartości. Znowu skłamał. A to, co wydarzyło się dziś jest na to żywym dowodem. Apeluję więc do sędziów polskich, do przedstawicieli wszystkich zawodów prawniczych, skończcie wreszcie ten cyrk! Skończcie te przepychanki, kto jest sędzią, a kto nie jest, która izba jest legalna, a która nie, kto jest kompetentny w danej sprawie, a kto nie ma prawa w niej orzekać. To prowadzi do takiego burdelu, że chyba świat nie widział i ludzie nie słyszeli.
Wzywam WAS do solidarności.
My obywatele wielokrotnie wychodziliśmy na ulicę w obronie niezależnego sadownictwa. Partia rządząca nas po prostu ignoruje, bo jest nas za mało, a my, poza transparentami i hasłami, nie mamy żadnych argumentów, które robiłyby na władzy wrażenie. Może, gdybyśmy zaczęli wybijać witryny sklepowe, rzucać płytami chodnikowymi, podpalać kosze i samochody, wtedy ktoś by na nasze protesty zareagował. Nie chcemy przekraczać tej granicy. Dalsze pokojowe protesty nie mają już jednak sensu, bo PiS w trosce o własną bezkarność nie cofnie się ani o krok. Wręcz przeciwnie, małymi kroczkami wdziera się w naszą wolność i praworządność. My już zrobiliśmy swoje, teraz czas na WAS.
Wzywam WAS Drodzy Sędziowie, do ogólnopolskiego generalnego strajku w obronie WASZYCH praw. To, co zrobiono dziś sędziemu Juszczyszynowi, mogą zrobić każdemu. Czas już na zastosowanie zasady: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.
Tylko WY, odchodząc od orzekania, możecie wreszcie przerwać tę karuzele i otworzyć Polakom oczy, by zauważyli, że z tym krajem naprawdę jest coś nie tak. Nie martwcie się o to, że w wyniku protestu nasze procesy przesuną się o tydzień lub dwa. I tak czekamy na nie miesiącami, a czasem także latami. Lepiej teraz zaczekać, ale mieć wreszcie pewność, że ten postawiony na głowie system sprawiedliwości wróci do normalności.
My możemy jeszcze raz wyjść pod sądy, możemy protestować, ale tylko WASZ opór może zmusić władzę do odwrotu. Nie pozwólcie, by w dalszym ciągu jakiś prezydent uwalniał WAS od orzekania w trudnych dla władzy sprawach, by jakiś całkowicie komediowy Trybunał Konstytucyjny decydował o WASZYCH kompetencjach. Bo za chwile naprawdę przestaniecie być potrzebni, bo to nie prezydent, ani nie „ odkrycie towarzyskie” o wszystkim decyduje, a on! Pan i car, cesarz. Palec w górę, palec w dół, życie albo śmierć, łaska albo zagłada. Za chwile przejmą nawet Sąd Najwyższy, a wtedy będą zapadały już tylko wyroki Kaczyńskiego.
Przyszedł już chyba czas, byście nas ratowali od władzy tyranów tak, jak my staliśmy wielokrotnie za WAMI murem! Nie bądźcie obojętni. Nie czekajcie, aż osiągniemy dno. Ten, kto atakuje jednego z WAS, atakuje WAS wszystkich. Ten kto atakuje sądy, atakuje obywateli.
Za chwile będziemy znowu mądrzejsi.., po szkodzie.



poniedziałek, 3 lutego 2020

Przezroczyści... ( Tekst z dnia 3 lutego 2020 roku.)


Chyba pierwszy raz w życiu zgadzam się absolutnie z Patrykiem Jakim. Nikt z nas nie odpowiada za czyny swoich dorosłych bliskich. Osobiście dodałabym jeszcze, że nikt nie odpowiada za swoich przodków, a my sami powinniśmy w życiu mieć prawo do drugiej szansy. Jako matka wiem, że chociaż prawo nakłada na rodziców odpowiedzialność za wychowanie dzieci, ich losy zależą w dużej mierze od szczęścia, a nie od rodziców. Odkąd bowiem zaczynają spotykać się z szerszym niż domowe otoczeniem, powoli tracimy jakikolwiek wpływ na ich wybory. Musielibyśmy ich w klatkach pozamykać, by było inaczej. Tak więc wracając do pierwotnego oświadczenia Patryka Jakiego, że nie odpowiada on za czyny dorosłego brata, zgadzam się z nim absolutnie. Tak samo, jak nikt nie może odpowiadać za dziadka z Wehrmachtu, rosyjskie korzenie, ani za to, że jego ojciec czy matka byli w partii, tej jedynej, jaka wtedy była. Każdy ma własny rozum i prawo do własnych wyborów. Dzięki temu wielu z nas nazywanych resortowymi dziećmi może w nowej rzeczywistości być porządnymi ludźmi. To dlatego Jarosław Kurski może pracować w Gazecie Wyborczej, a Jacek Kurski służyć PISowskiej propagandzie i dlatego Ci, którzy w młodości palili trawę i byli hipisami, dziś mogą być autorytetami światowej klasy.
I wszystko byłoby jasne i proste i biłabym brawo Panu Jakiemu za takie podejście do sprawy. Moja wyobraźnia nie daje mi jednak spokoju i dręczy mnie jedno pytanie: A co by się stało, gdyby z marychą i haszyszem złapano nie braciszka naszego wyszczekanego europosła, a na przykład brata Rafała Trzaskowskiego, Borysa Budki, nie mówiąc już o senatorze Brejzie. Byłby polityczny lincz i odżegnywanie od czci i wiary. A cień najdrobniejszego potknięcia spadłby natychmiast na całą Platformę Obywatelską.
To są podwójne standardy, panie Jaki!
Czasami wydaje mi się, że politycy PISu i ich rodziny są naprawdę przezroczyści, bo ich czyny nie rzucają żadnego cienia na tę partię. Słońca nie zasłoniły dwie wierze, ani błękitu nieba nie przysłonił marszałek Kuchciński latający 3 razy dziennie państwowym samolotem, nie ujawnił się ciemną plamą na honorze partii Marian Banaś, który czerpał zyski z nierządu. Machloje w oświadczeniach majątkowych tłumaczone bardzo często roztargnieniem lub niewiedzą, nie są pojedynczymi przypadkami lecz niechlubną normą wśród członków partii, która ma prawo i sprawiedliwość w nazwie. Nawet premier nie jest w stanie dokładnie określić swojego stanu posiadania, ani dokładnie wyjaśnić, jak wszedł w posiadanie kościelnych hektarów. A to wszystko w cieniu anonimowych oskarżeń w stosunku do Marszałka Senatu, szukania na niego haków i prób podważania jego uczciwości. Skoro ktoś dał mu łapówkę, niech nie będzie anonimowy. Jeśli ma dowody, niech się ujawni. W państwie PiS za takie zasługi można oczekiwać wyłącznie nagrody. Po co być anonimowym, skoro można być bohaterem. Ale przestrzegam, takich bohaterów spotyka najczęściej los agenta Tomka.
Nie ma dnia, byście nie łamali prawa. Czasami w drobnej, a czasami w wielkiej sprawie. Od 5 lat nie zdarzyło się, by w momencie zwykłej, obywatelskiej próby, członek PISu podporządkował się zasadom obowiązującym nas wszystkich. Kiedy się mają stawić do sądu, zawsze mają w tym czasie ważniejsze obowiązki, a chodzi tylko o to, by swoje rozdmuchane ego dokarmić i pokazać światu, jakimi jesteście ważnymi personami. Buta i brak szacunku do ludzi wyrażana nieodpowiadaniem na pytania dziennikarzy i szalonymi rajdami rządowymi limuzynami po miastach i wsiach, limuzynami łamiącymi wszystkie przepisy ruchu drogowego i narażającymi obywateli na niebezpieczeństwo. Buta, która pozwala wam sprzeciwić się całemu światu i ignorować autorytety. Pogląd, że skoro was naród wybrał, to wy macie rację. Trybunał Konstytucyjny pełen życiowych oferm i nieudaczników, w tym jedna przekupka, jeden komuch i jedna fleja. Izba dyscyplinarna złożona z hejterów i przestępców.
Czy to tylko ja dostrzegam żałosny obraz dzisiejszej Polski? Polski, w której nic już nie jest naprawdę...
Drogi panie Jaki.., uważa pan, że zawsze będziecie przezroczyści, że cokolwiek zrobicie, zawsze spadać będziecie na 4 łapy? Kiedyś odzyskamy wzrok i zobaczymy was w pełnej krasie. A pański brat, który być może czasami zapali trawę, nie jest wcale gorszy, niż pan. Pan ma dużo gorsze rzeczy na sumieniu. Tak naprawdę nie wiadomo, kto za kogo powinien się wstydzić. A pan i pana patria będziecie przezroczyści tylko do chwili, kiedy wam braknie pieniędzy, by za ślepotę Polaków płacić.



Ciemno wszędzie, głucho wszędzie...Co to będzie? ( Tekst z dnia 3 lipca 2020 roku.

Wiecie o czym marzę każdego dnia? Marzę tym, że przyjdzie taka chwila, kiedy będę już mogła napisać pożegnalny list do cykora, że to, od cz...