niedziela, 29 marca 2020

Samotność Syzyfa. ( Tekst z dnia 29 marca 2020 roku)


Wielokrotnie zastanawiałam się, że gdyby Syzyf nie był w swej walce samotny, gdyby ktoś mu pomógł, może udałoby mu się ten głaz w końcu na gór wciągnąć... Ale wtedy nie byłoby legendy...
 Wiecie co?, ręce mi już opadły i nie chce mi się już nic pisać. A i tak odczekałam jeden dzień, bo wczoraj byłam zbyt załamana, by cokolwiek z siebie wydusić.
Nie chce mi się widząc, jak doskonale PIS rozgrywa tę partie szachów z Polakami, jak WAS zagania do konta, jak WAS spycha do nawiasu, jak WAS utylizuje, jak złom.
Czy jest mi WAS żal? Jest. Zadaję sobie pytanie: W jakiej Polsce my żyjemy, wiedząc, że to tylko Wy w tej Polsce żyjecie. Czy nadal czujecie się Europejczykami, czy jesteśmy wspólnotą? Czy po prostu już sobie odpuściliście wierząc, że wola nieba niech się wypełni.
Wola nieba to nie jest niestety atut demokracji. Demokracja to coś, o czym decydują ludzie. Decydujesz Ty i ja.
Wielokrotnie ogłaszaliśmy już śmierć demokratycznej Polski, ale okazuje się, że ona ma siedem żyć i że PIS może ją dobijać jeszcze wiele razy. Czy to jest już ostatni akt? Czy pozakonstytucyjne prawo wyborcze wprowadzone tamtej nocy, to już ostatni cios? Nikt tego nie wie co PIS może jeszcze wymyślić. Prawda jest taka, że ja zostałam pozbawiona praw wyborczych. Bo żyje w kraju, w którym na pewno nikt nie zaryzykuje tworzenia lokali na początku maja, a jako osoba, która nie ma jeszcze 60 lat, nie mam prawa zagłosować korespondencyjnie.
To oczywiście bezprawny akt, który się dokonał tamtej nocy. Dla mnie właściwie bez znaczenia, ponieważ i tak zamierzałam zbojkotować wybory. Nich się kurwa ten przekręt dokona beze mnie!
Ale chciałabym korzystając z okazji podziękować, a moich podziękowań będzie wiele. I będą to podziękowania szczere i prawdziwe.
Dziękuję Ci Panie Kosiniak- Kamysz i Ty Lewico, której się tak bezmyślnie zdaje, że stoi po stronie obywateli, iż poparliście głupi pomysł głosowań online? Polska leży w trumnie, PIS trzyma młotek, ale gwóźdź to WY żeście im podali. Czy po pięciu latach obserwacji rządów PISu nie wiedzieliście, że to furtka, by nie było można sprawdzić, kto tak naprawdę głosuje, za kogo głosuje matka, siostra, pięcioletni syn, a kto głosuje na dwie ręce albo na cztery palce lub z pistoletem przyłożonym do głowy. Czy naprawdę jesteście tak naiwni, by nie przewidzieć, że to właśnie Wam będą się zawieszać serwery, byście nie mogli zabrać głosu w dyskusji, byście nie mogli zagłosować? Brawa dla WAS wielkie! Chcieliście w geście populizmu pokazać, że nie chcecie narażać niczyjego życia uczestnicząc w obradach. A wyszło na to, że ochranialiście tylko własne dupy, a resztę społeczeństwa skazaliście na wybory w czasach pandemii.
Dziękuję Platformie Obywatelskie, lub jak wolicie szerokiej Koalicji przy PO, że w pierwszym odruchu odrzucając głosowanie zdalnie, w efekcie i tak mu uległa. Bo skoro byliście przeciw, trzeba się było przedwczoraj wszyscy, jak jeden mąż stawić na parlamentarnej sali. Nawet gdyby WAS nie chciano wpuścić, to przynajmniej wywołalibyście jakieś echo swojej postawy. Bo czy można zakazać posłowi wejścia do Parlamentu? W ten sposób nie musieli byście liczyć, że się wam połączenie nie zerwie podczas glosowania, albo że Witek WAS po prostu nie wyłączy, kiedy jej się zachce. Postawienie jedynej tarczy w postaci posła Nitrasa, który od dawna nie boi się pluć władzy prawdę w oczy, to naprawdę za słaba reakcja. Dziękuje posłowi przewodniczącemu Budce, że wobec tak rażącego łamania prawa, zachowuje ciągle tę swoją niezwykłą osławioną cierpliwość i kulturę osobistą. Że mu nawet na chwile głos nie zadrżał ujawniając choćby najmniejsze objawy wkurwienia. A przecież wszyscy liczyliśmy na zmianę, kiedy odsunięto od stołka Schetynę... Ale czy ten stoicki spokój to jest sposób na to, by coś zmienić?
A teraz grupowo dziękuję całej opozycji, tak „zamymłanej” i pozbawionej charakteru. Jesteście, jak te korniki siedzące w starej desce. Tylko czasami słychać, jak skrobiecie, ale trzeba naprawdę bardzo blisko przyłożyć ucho, by cokolwiek usłyszeć. Baliście się wychodzić z nami na ulicę, baliście się identyfikować z obywatelami, baliście się wszystkiego. Macie tylko swój balkonik w sejmie, gdzie kilka razy dziennie wychodzicie do dziennikarzy, by wygłosić swoje całkowicie pozbawione emocji oburzenie. Czy ktoś w tej sytuacji jest w stanie uwierzyć w WASZE zaangażowanie? I pomyśleć, że śmieliście siebie nazwać totalna opozycją.., a jesteście totalnie bezsilni. Jedyną rzeczą, którą zupełnie zresztą przypadkowo udało WAM się zrobić, by przykuć naszą uwagę, było słynne blokowanie mównicy sejmowej. Ale także w tym wypadku zabrakło WAM jaj i to też w końcu spieprzyliście. Staliście się takimi krasnalkami biegającymi wokół giganta podłości, jakim jest PIS, a on WAS bierze z kopa i drwi. Nie potraficie się przeciwstawić, ulegacie szantażom, jesteście współwinni. Tak WAS oceni historia. Ktoś kiedyś napisze w podręcznikach do historii, że Sejm takiej i takiej kadencji regularnie łamał prawo i Konstytucję. Bo nie stać WAS na to aby być Rejtanem, który rozdziera szaty. Szkoda, bo właśnie tego dziś potrzebuje Polska.
Dziękuję Przywódcom KODu, którzy zaczęli coś, co mogło nas wybawić od zguby, ale posłużyło niektórym z WAS do robienia kariery i wypłynięciu z niebytu na szerokie oceany polityki, na plecach szeregowych członków, którzy chcieli się przeciwstawić złu.
Dziękuję Obywatelom RP, że nigdy nie byli w stanie stać się prawdziwymi rebeliantami, a wiem, znam wiele osób, które by się przyłączyło do prawdziwego ruchu oporu. Dziękuję w końcu telewizji TVN, że biegnąc za sensacją, śledząc koronawirusa, zupełnie poddała się PISowskiej narracji rzeczywistości. Odcięliście nas od bieżącej polityki bardzo skutecznie, bo nie chodzi wam wcale o Polskę lecz o słupki oglądalności.
Na koniec dziękuję WAM wszyscy Polacy. Lubicie być ofiarami, co? Lubicie, by mieć jakiegoś ciemiężcę, na którego możecie z własnego sumienia zrzucić winy za własne niepowodzenia. Od sześciu lat upominacie mnie, bym bardziej przebierała w słowach, że używam ostrego, czasem wulgarnego języka, by wyrazić swoje emocje.
Słyszę, że nie możecie walczyć, bo WAM kultura osobista nie pozwala zniżyć się do poziomu przeciwnika.
Róbcie tak dalej i patrzcie na swoje dzieło. Bo wróg jest nietuzinkowy i nie liczy się z niczym. Dla niego nie istnieje żadna kultura, a z WASZEJ się po prostu śmieje. Wie, że ma przed sobą słabeusza, który się zasłania manierami.
Zarzucacie PISowi, że będzie winny śmierci wielu ludzi, jeśli nie odwoła wyborów. A WY? Nie macie sobie nic do zarzucenia? Przez 5 lat nie byliście w stanie się zorganizować, by wysłać tę władzę w kosmos. Nawet nie zdołaliście utworzyć jakiegoś jednego, niezależnego medium, które mówiłoby prawdę bez owijania w piękne słówka. Nawet papierowej, prymitywnej gazety rozprowadzanej za darmo wśród ciemnoty, nie udało WAM się stworzyć.
Tylko wrzucacie te swoje zajączki i pieski w mediach społecznościowych, bo nawet sklecenie jednego zdania w komentarzach to dla WAS za duży wysiłek. A może po prostu tego zdania nie macie?
Nawet w ostatnich dniach...pojawia się wiele informacji od lekarzy i pielęgniarek o przekrętach w temacie liczby chorych i zmarłych na koronawirusa. Edytujecie jakieś drastyczne zdjęcia podartych pielęgniarskich butów, maseczek jednorazowych, które Wy używacie tygodniami. Ale to wszystko tylko w mediach społecznościowych A skąd ja, czy inny obywatel ma wiedzieć, że to jest prawda. Skoro tak jest, jak opisujecie, to dlaczego nie pójdziecie z tym do telewizji?, nie zaprosicie dziennikarzy, dlaczego nie wyjdziecie na ulicę krzycząc, że nie macie jak leczyć ludzi. To przecież jest kurwa WASZ obowiązek. Zaspokajacie się maseczkami szytymi przez dobrych ludzi, jecie obiady darowane przez restaurację. A co w tym czasie robi państwo PIS? To oni WAM powinni to wszystko zapewnić, bo cokolwiek się stanie i tak sobie zapiszą wszystkie zasługi, a błędy zwala na lekarzy i obsługę medyczną. Państwo PIS w tym czasie darowuje ZUS księżom i biskupom. Proste? Proste! Ludzie mają prawo wiedzieć, jak jest naprawdę, bo brak tej wiedzy także naraża ich życie.
Wiecie co, mogłabym tak dziękować jeszcze wiele godzin. Ale mówiąc szczerze czuję się wypalona. Ja się zupełnie nie nadaję na Syzyfa. Mam dość tego dreptania w miejscu od pięciu lat i nieposuwania się ani o krok do przodu. Raczej tracę pole i się cofam. Czuję się bardzo samotna w tej walce. Samotna do tego stopnia, że czasami myślę, że to ja nie mam racji. Że wolność, tolerancja, demokracja, to takie tylko mrzonki, na których nikomu nie zależy. Bo przecież tak naprawdę w dzisiejszych czasach najważniejsze jest, by jakoś się urządzić w życiu, by jak najwięcej mieć jak najmniejszym kosztem.
A list mi i tak już wyszedł za długi.



piątek, 27 marca 2020

Tygrysy są odważne... ( Tekst z dnia 27 marca 2020 roku)


Wszystko, co powiedziałam dobrego o Kosiniaku Kamyszu, po wczorajszym posiedzeniu sejmu odwołuję.
Jak to się wszystko na świecie miesza... Do tej pory baliśmy się o zachowanie Konfederacji, a oni zachowują się w sposób racjonalny. Brutusem okazuje się PSL.
Ja wiem, panie Kosiniak-Kamysz, że ma Pan małe dziecko i chce Pan dla niego żyć w zdrowiu. Ale jest Pan posłem do cholery! Żołnierze też mają rodziny, a wysyłacie ich na obce wojny. Człowiek, który jest tchórzem, nie powinien być politykiem. Boicie się, że wyniesiecie koronowirusa do rodzin, to zamknijcie się kurwa w hotelu poselskim. Korona WAM z głowy nie spadnie. Niech WAM dowożą żarcie, przecież jest taka możliwość. Uchwalcie do cholery w spokoju to, co macie uchwalić, a potem 2 tygodnie kwarantanny i możecie wracać do domu. Nie wytrzymacie? Nie wytrzymacie dwóch, trzech tygodni poza domem, bez rodzin? A na jak długo wysyłacie żołnierzy na misje w interesie Stanów Zjednoczonych?
Weźcie się ogarnijcie, albo zrezygnujcie z mandatu. Wy tu macie chronić kraj i chronić obywateli. Chronić za każdą cenę i bez zwracania uwagi na osobiste koszty. No! ładnych sobie żeśmy przedstawicieli wybrali. A Pan Panie Kosiniak Kamysz? Chce Pan być prezydentem? Chce Pan stanąć na czele sił zbrojnych? Z takim tchórzem za koszulą?
Tłumaczycie nam, że na przykład Parlament Europejski działa online. To jest zupełnie inna sprawa, to są obcy nam ludzie. Nie wymagamy od nich heroizmu, który powinien charakteryzować krajowych polityków.
Donald Tusk w kwarantannie, Borys Johnson z koronawirusem, Merkel w kwarantannie. Czy to są nieodpowiedzialni ludzie? A może postanowili pracować pomimo wszystko? A wy? Wy wolicie siedzieć pod pierzyną? No dzięki wam bardzo, drodzy politycy, że w tym trudnym czasie możemy na was liczyć, że stoicie na barykadach, że maszerujecie w pierwszych szeregach, trzymacie sztandary i dajecie przykład tym, którzy każdego dnia ryzykują życie, bo po prostu muszą iść do pracy.
Wszyscy byli bardzo zdziwieni, że Pan, Panie Kosiniak- Kamysz zrzeszył się z kimś takim, jak Paweł Kukiz. Paweł Kukiz, który myślę, że trochę bezwiednie i wbrew własnej woli spowodował największe zeszmacenie życia politycznego w poprzedniej kadencji. Wprowadził do parlamentu ludzi niegodnych, pozbawionych moralności, prawdziwe ludzkie hieny. A jego hejterzy w dużej mierze pomogli Andrzejowi Dudzie wygrać wybory prezydenckie. Nikt tak bowiem nie nacierał na Bronisława Komorowskiego, jak zwolennicy Kukiza. Na piedestały wyniosła go nienawiść do polityków, więc stał się jednym z nich? Gdyby on miał honor, odszedłby z polityki. Chociaż może tego nie chciał, ale to w jego obozie głosowano na dwie ręce, to członkowie jego klubu wprowadzali faszystów do parlamentu. To jego luźny związek przypadkowych działaczy stał się zapleczem PISu, bo wielu członków tak właśnie skończyło. W końcu, co jest chyba kropką nad i działalności Kukiza, wyciągnął z niebytu na polityczne salony największą szmatę, zdrajcę Ojczyzny Marka Jakubiaka. Tak, nie boję się tego powiedzieć, to wróg demokracji, człowiek bez twarzy, zdrajca Polski. Ten, kto go opluł jest bohaterem.
Dziś już się nie dziwię, że związał się Pan z Kukizem, bo chyba obaj macie dość rozchwianą osobowość. Zarówno po nim, jak i po Panu nigdy nie wiadomo, czy będziecie za czy przeciw, kiedy wychodzicie na mównicę.
To smutne. Zawsze mówiono, że PSL to partia bez ideologii, że przyklei się do każdej partii, byleby siedzieć przy stole. Myślałam, że to nie prawda, że to już przeszłość. Ale widzę, że Pan, jak wszyscy pańscy poprzednicy jest jak ta chorągiewka na wietrze.
Zaatakował pan wczoraj PO, za upolitycznianie tematu koronawirusa. Ale tak naprawdę to Pańskie wystąpienie było najbardziej polityczne. To Pan najbardziej atakował wszystko dookoła. To Pan za wszelką cenę chciał przeforsować swój program wyborczy i ten swój bezsensowny pomysł dobrowolnego ZUSu. Wie Pan co przyniesie dobrowolny ZUS? Przyniesie to, że ludzie, którzy w naszym kraju ciągle nie są zbyt bogaci, po prostu nie będą go płacić i będą na stare lata zdychać pod płotem pozbawieni środków do życia.
Wykorzystał Pan wczorajsze wystąpienie do prowadzenia kampanii, korzystając z okazji dorwania się do mikrofonu. Ustawił się Pan dla mnie w tym samym szeregu, co Andrzej Duda. I wbrew tego, co Pan mówił, nie zrobiła tego Kidawa-Błońska. Była ostra lecz merytoryczna.
Polska jest nieco zacofana światopoglądowo, a przede wszystkim jeszcze nie nauczyła się wolności i tolerancji. Mówi się, że musimy trochę poczekać, aż odejdzie stare pokolenie i że to wszystko samo się stanie, kiedy do głosu dojdą młodzi. Pan, który dokonał w swojej partii zmiany pokoleniowej, budził właśnie takie nadzieje. Nadzieję na to, że zmieni Pan PSL i zmieni Pan wieś. Ale szybko Pan ubrał stare kościelne buty i stał się takim samym miłośnikiem ciemnoty, jak wszyscy Pana poprzednicy.
Ja długo daje człowiekowi szansę. Bronię, pokazuje okoliczności, które zmuszają go do takiego, a nie innego postępowania. Ale wczoraj po prostu Pan zerwał moją ostatnią nitkę nadziei, że w ostatecznym momencie stanie Pan honorowo po właściwej stronie, że będzie się Pan razem z nami sprzeciwiał wprowadzaniu ustaw łamiących prawa, wolności obywatelskie i takich, które czynią Ziobrę jedynym sędzią Rzeczpospolitej. A Pan się odwrócił do nas tyłem, a najpierw nas zaatakował.
Myśli Pan, że Panu wystarczy to, że żona nazwała Pana tygryskiem? Czy ona jest jak ten Stefek Burczymucha, który zobaczył tygrysa, "a tam myszka siedzi sobie i ząbkami serek skrobie"?  
Pan wczoraj zdobył ogromną rzeszę zwolenników, więc chyba osiągnął swój najważniejszy cel. Jest Pan od wczoraj bohaterem PISowskiej telewizji i jej wiernych oglądaczy.
Jak na tygrysa, jest Pan zbyt wielkim tchórzem, nie ma pan silnego charakteru. Jest Pan zwyczajnym słabym człowieczkiem zbudowanym z plasteliny, którego kształtuje wiatr historii, usiłującym utrzymać się na powierzchni. Tylko Pan zapomniał zdjąć betonowe buty ciemnoty i populizmu, które prędzej czy później wszystkich pociągną na dno.



czwartek, 26 marca 2020

Królowie skansenu i władcy zadupia. ( Tekst z dnia 26 marca 2020 roku)


No i sejm się wreszcie zebrał. Ale jak tylko wszyscy posadzili szanowne dupy na swoich miejscach, od razu wszystko wróciło do normy. I od razu przeciętny widz został potraktowany jak śmieć.
Pani marszałek Witek, tak dalece była niezadowolona z faktu, że musiała dziś przyjść do pracy, że zaczęła odczytywać formułki z kosmiczną wręcz prędkością. Wszystko na zasadzie: Jak już mnie zmusiliście, to przyszłam, odpierdolę swoje, niech się debile-obywatele ucieszą, a potem wracam do ciepłego domku pobierać swoją marszałkowską pensje za nic nie robienie.
Ktoś powie, że jest pandemia i że nawołujemy, by ludzie bez potrzeby nie wychodzili z domu, ale wymagamy od posłów, by się pojawili w sejmie. Ja rozumiem ostrożność. I nie będę tu górnolotnie opowiadać, że życie posła nie jest więcej warte, niż życie wszystkich tych, którzy w tym trudnym czasie do pracy iść muszą. Ale zawód każdy wybiera sobie sam, a potem całe życie ponosi tego konsekwencje. To nie my was pchaliśmy na stołki. Sami żeście mieli parcie do władzy. I wydawało się wam, że teraz, jak już was „motłoch” ( bo tak nas traktujecie) wybrał, to będą już tylko splendory, oklaski i konfetti? Byłoby pewnie miło, ale funkcja posła, polityka w ogóle, musi mieć w sobie coś z misji. Musi być tak samo starannie pełniona zarówno w szczęśliwych, jak i w trudnych czasach.
Nie dość, że czas waszej pracy skróciliście do jednego spotkania w miesiącu, co sprawia, że uchwalacie prawa bez żadnej konsultacji, tylko według własnego widzi mi się, to jeszcze nie można liczyć na was w czasie próby. Bo co to za sejm, co to za rząd, który boi się pracować?
Mówicie, że Platforma Obywatelska żądając zwołania sejmu naraziła na zakażenie koronawirusem 460 posłów. Idąc tym tropem można by powiedzieć, że dyrektor szpitala naraża kilkusetosobowy personel począwszy od lekarzy, a na salowych skończywszy, bo każe im w czasie epidemii przychodzić do pracy. A pragnę przypomnieć, że pracownicy służby zdrowia narażają się znacznie bardziej i za znacznie mniejsze pieniądze, niż posłowie. Każda praca jest w jakimś sensie niebezpieczna. Można by uratować kierowców ciężarówek, każąc im zostać w domu zamiast rozwozić produkty po całym świecie. Bo przecież na drogach czyhają na nich wypadki. Można uratować sprzedawców od żylaków, policjantów od kontaktów z niebezpiecznymi przestępcami. Myślę, że dużo zdrowiej byłoby także dla strażaków, gdyby w razie pożaru posiedzieli w ciepłej remizie i pograli w karty. Kierowcy karetek mogliby jeździć ostrożnie i powoli, kładąc własne życie wyżej, niż życie tych, których ratują. Nie mówiąc już o żołnierzach, którzy powinni po prostu się poddać w pierwszym dniu wojny. Bardzo wielu ocaliłoby w ten sposób życie.
Nie widzę powodu, by życie posła miało by być więcej warte, niż życie innego pracownika. A widząc niektórych posłów, w jaką wpadli panikę, a szczególnie obóz władzy, aż się boję pomyśleć, co by się stało, gdyby rozpoczął się jakiś konflikt zbrojny. Pewnie pierwsi by spierdalali w bezpieczne miejsce zostawiając Ojczyznę, którą sobie bez przerwy wycierają gęby, na pastwę losu.
Nie na tym polega zawód polityka. Nie może być tak, że w czasach dobrobytu przypisujecie sobie wszystkie zasługi, chociaż to obywatele zapierdalają na ten dobrobyt. Nie może być tak, że w czasie kryzysu spierdalacie pierwsi, jak szczury z tonącego okrętu, bo tak właśnie widzę waszą niechęć do pracy i strach przed wirusem.
Jesteście na czele tego państwa. Rządźcie więc do kurwy nędzy. Rządźcie, siedźcie i rozwiązujcie problemy. Dziś, teraz, nie za tydzień, za miesiąc, a najlepiej po wyborach. Bo jestem przekonana, że gdyby nie wybory, to by was los Polaków niewiele obchodził, bo dla was przecież, na wasze pensje, na wasze nagrody zawsze wystarczy, tak, jak wystarczyło na testy dla was poza kolejnością.
Póki co, nic się w tych dniach nie klei i nie dopina. Co chwila zamyka się jakiś szpital, bo jest podejrzenie o zarażenie personelu. Spóźniliście się w kolejkę po środki ochrony osobistej dla lekarzy organizowanej przez UE. Samoloty z Chin od dwóch tygodni wożą sprzęt do Włoch, Czech i innych potrzebujących krajów. Do Polski pierwszy dotarł dopiero dziś, by można było podkreślić, wyeksponować wielką zasługę prezydenta, który podobno ten cud sprawił osobistą znajomością z chińskim przywódcą załatwił.
Zarządziliście nauczanie online? Pomijam fakt, że to nie działa i nie zadziała, bo nawet nie wszędzie dociera internet. Ale, panie Kaczyński, naprawdę chce pan narażać nasze dzieci na te pornosy oglądane przy piwku? Do kościoła niech idą lepiej.
Jest wiele sygnałów z Polski, że zachwyty nad sprawnością państwa, jakie słyszymy w telewizji to jedno, a brutalna prawda o panującym chaosie, to drugie. I coraz częściej potwierdza się fakt, że skala zachorowań jest skrzętnie ukrywana.
Czy zauważyliście, że w komunikatach o rozwoju choroby nie mamy żadnych wieści z Północnej Korei? Bo przecież kto to sprawdzi na zadupiu cywilizacji lub w jej ogonie, w których brylujemy także my pod tymi rządami.
Wiecie co mnie zawsze zastanawiało?, czego nigdy nie mogłam zrozumieć? Im bardziej silni usiłują być władcy, bardziej autorytarni, pyszni i naznaczeni manią wielkości, tym bardziej żałosne jest ich dzieło. Dlaczego taki Kastro, czy kolejni przywódcy Korei, czy na przykład taki Kaczyński, nie chcą być władcami wspaniałych nowoczesnych krajów. Tak wiecie, żeby naprawdę mieli być z czego dumni. Żeby było bogato i szczęśliwie, by była dla każdego miska, w której by był nie tylko ryż, by społeczeństwo było mądre i wykształcone, a w państwie były najlepsze autostrady, najnowocześniejsze łącza komórkowe, najszybszy internet. A wszystko to w otoczeniu zdrowego powietrza, bujnej przyrody i długowieczności obywateli.
Dlaczego im bardziej zakochany w sobie dyktator, im większe ma ego, tym mniej dba o kraj i obywateli? Panie Kaczyński, panie Duda, panie Morawiecki, dlaczego wolicie być królami skansenu i władcami zadupia?



wtorek, 24 marca 2020

Cud w środku Europy. ( Tekst z dnia 24 marca 2020 roku)


Jak Wy możecie jeszcze słuchać tego WASZEGO premiera? Jak możecie patrzeć, jak wychodzi na mównice nie dopuszczając do zadawania pytań i kłamie? I zamiast mówić o własnych problemach, we własnym kraju, obraża nas, mieszkańców Europy.
Odpierdol się raz na zawsze Matuszu Morawiecki od Hiszpanii, bo kurwa nie masz żadnego pojęcia o czym mówisz. Widzisz tylko cyferki na stronie informującej o rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Te obostrzenia, które dziś wprowadziłeś, my już mamy od 2 tygodni? Czy to pomaga? Pewnie tak. Ale różnica między Polską i Hiszpanią jest przede wszystkim taka, że my wykonujemy testy i nie ukrywamy ich wyników przed społeczeństwem. U nas żaden prezes nie decyduje o tym ile przypadków podamy dziś do publicznej wiadomości.
Twój rząd, twoja partia to jest jakaś wielka, nieodkryta sprzeczność. Bo skoro jest tak dobrze i macie ciągle poniżej tysiąca zachorowań, to po co te obostrzenia? Skoro jest tak świetnie, to po co jest wam te 19 szpitali, które mogłyby służyć normalnym pacjentom, po co one stoją puste i w pełnej gotowości, a ich personel nudzi się i z utęsknieniem wygląda tych szczególnych pacjentów z koronawirusem? Przecież to prawdziwe marnotrawstwo potencjału ludzkiego i zasobów służby zdrowia. Skoro jest tak dobrze, to dlaczego ewakuujecie ciężko chorych ludzi, dlaczego odwołujecie planowe operacje, z których znakomita część ratuje życie? Dlaczego mają ludzie umierać na raka, bo wy przygotowujecie się na epidemię, której jak twierdzicie nie ma, zapewniając nas jednak, że jesteśmy tak świetnie przygotowani, że nie grozi nam scenariusz włoski? To chyba jest jakiś cud w środku Europy. 
Nie porównujcie się z nami, bo być może jest w Polsce tych zakażeń rzeczywiście mniej, niż w Hiszpanii, Niemczech czy Belgii. Ale u mnie średnio 40% ludzi, którzy chodzą na ulicach, to są turyści. Drugie tyle to emigranci, których my przyjmujemy, bo jesteśmy otwartym, nowoczesnym, europejskim krajem. I nie są to tylko muzułmanie, ale spora grupa przybyszy z biednych krajów Ameryki Północnej. Narażamy się przez to na takie sytuacje, jakie mamy dzisiaj. Płacimy za to wysoką cenę, znamy terroryzm i obozy uchodźców. Ale mimo to jestem dumna, że żyje tutaj. Bo to my tu naprawdę walczymy i jesteśmy na pierwszej linii frontu. Nie chowamy się w kanałach i nie odwracamy oczu. Bo walka z epidemią to także walka o wolność o równość, o jasne jutro całego świata. Jesteśmy otwartym krajem i to się nie zmieni, nawet jeśli poniesiemy wiele ofiar. Bo łatwo jest siedzieć pod pierzyną i półgębkiem krytykować cały świat. Nie ważne ilu ludzi umrze na koronawirusa, nie ważne ilu zginie w terrorystycznych atakach. My nadal pozostaniemy otwartym, uśmiechniętym krajem, a do WAS będą przyjeżdżać Anglicy tylko dlatego, że jest tania wódka.
Historia naszych krajów, krajów demokratycznych, nie zawsze była świetlana. Raz za razem targają nami kryzysy i rewolucje. Ale to my jesteśmy niezłomni, to tu zawsze powstaje feniks z popiołów, i diament.
Nie masz pojęcia o czym mówisz ty, ludzka gnido, ty wyborczy klakierze, który martwi się tylko o to, by mu nikt nie zabrał koryta i władzy, bo jest tchórzem i wie, że nie uniknie kary.
Współczuje narodowi polskiemu takiego premiera, takiego prezydenta, którzy zarażają WAS strachem. Patrzę, jak nagle jesteście solidarni, jak szyjecie maseczki, zapewnienie których jest obowiązkiem rządu, jak nagle przynosicie sobie zakupy, wspieracie się dobrym słowem. Przeżyłam już w swoim życiu kilka takich narodowych otrzeźwień. Zadaję sobie tylko pytanie, czy w tej sytuacji zakopaliście topory? Od kiedy znowu wszystko wróci do normy i znów zaczniecie się nienawidzić?
Współczuje naprawdę tego egoizmu, tego braku empatii i wspólnoty z całym światem, który jest tylko kroplą we wszechświecie. Współczuje tego, że WASI przywódcy na swoich kryzysowych spotkaniach nie debatują, jak wyjść z kryzysowej sytuacji, a układają plany, jak WAMI manipulować. Jak nie dopuścić do robienia szybkich testów, które mogłyby obnażyć skalę problemu, a przecież przed wyborami byłoby to ryzykowne. Jak z naruszeniem prawa zorganizować obrady sejmu na odległość, by się nie wydało ilu posłów PISu jest na kwarantannach i nie może uczestniczyć w normalnych obradach? Jak nie dopuścić do tego, by absencja PISowskich posłów pozwoliła opozycji przeforsować swoje pomysły, bo mogłoby się okazać, że to oni uratowali Polaków przed bankructwem, a nie Morawiecki z Dudą?
Większość rządów na całej planecie odłożyło politykę na lepsze czasy. Wyjątkiem jest Trump, Iran, Chiny, Rosja i Polska... i paru jeszcze innych krajów w których rządzą kretyn
i bez kręgosłupa moralnego.
W Polsce najważniejszym problemem są wybory, nie zdrowie obywateli. Dlatego uważam, że jeśli kandydaci opozycyjni nie wycofają się z wyścigu, to my, obywatele powinniśmy te wybory zbojkotować. Mnie będzie łatwo, bo u mnie raczej do lata nie będzie możliwości organizowania zgromadzeń. Ale także WY, Polacy, powinniście się zbuntować. Niech Duda wygra, frekwencją 20%. Niech będzie z tego dumny, że ma taki lichy mandat, uzyskany przez oszustwo, przez parcie do władzy.


niedziela, 22 marca 2020

Adieu, a raczej do zobaczenia ukochany prezydencie. ( Tekst z dnia 22 marca 2020 roku)


Oj Duda, Duda
Możesz udawać prezesa banku, który zawiesza spłaty kredytów, możesz udawać dyrektora ZUSu, który darowuje składki, możesz grać ministra gospodarki, który ratuje kraj przed ruiną, możesz założyć kombinezon i ratownika z karetki, możesz także w stroju roboczym stanąć przy linii produkcyjnej płynów do dezynfekcji... To niczego nie zmienia. Słaby z ciebie jest bowiem aktor. Jesteś i pozostaniesz nikim, zdesperowanym człowieczkiem, któremu epidemia dała szansę na to, by znowu wypłynąć na powierzchnię zmąconego błota, zmąconego przez Banasia, palec Lichockiej, loty Kuchcińskiego, okradanie PCK itd., itd. Szansę, by nieuczciwie wygrać. I pomyśleć, że jeszcze 5 lat temu nie wyobrażałam sobie, by osoba publiczna, a już na pewno nie prezydent, mógł być zwyczajną świnią, by powołując się na krzyż zapomniał całkowicie o przykazaniu, nie zabijaj. W twoim dekalogu ten punkt brzmi: Za wszelką cene utrzymaj władzę. 
Nie mogę już na tę twoja gębę patrzeć, nie mogę cię słuchać. Nie mogę, bo wydaje mi się, że wychodzisz tylko po to, by z nas drwić, by opluwać nas patrząc nam prosto w oczy...i nawet powieka ci nie zadrży. By nam udowodnić, że nie trzeba być nikim wybitnym, nie trzeba się starać, nie trzeba kierować się kodeksem moralnym. Wystarczy mieć szczęście, do występowania ludzkich nieszczęść we właściwym czasie. Jedyne, co trzeba posiadać, to umiejętność wykorzystywania ludzkich nieszczęść do własnych, egoistycznych celów. Władze zdobyłeś przez katastrofę smoleńską do której doprowadzili twoi przyjaciele i na światowym kryzysie gospodarczym. A dziś wykorzystujesz ofiary wirusa...Kurwa, jak wygłodniała hiena.
Brzydzę się tobą, brzydzę się tobą coraz bardziej. Rządny władzy, beznadziejny aktorzyno w teatrze życia.
Dziś w programie Kawa na ławę usłyszałam, że ty to wszystko robisz z troski o nasze życie i zdrowie... Wiesz co, zrób coś dla mnie: Przestań się o mnie troszczyć. Albo inaczej, skoro tak bardzo leży ci na sercu moje zdrowie, to zabierz wreszcie swoją spasioną mordę z mojego telewizora, bo to mnie naprawdę zabija.
Zdaje ci się, że jesteś dziś twarzą walki swojej partii z epidemią? Nie ty jesteś tylko twarzą manipulacji. Jesteś twarzą nie-robienia testów, ukrywania danych i zamulania przyczyn śmierci.
Możecie oczywiście manipulować informacjami. Udawać, że jeśli ktoś trafił do szpitala i miał raka, to zabił go rak, nie koronawirus. Ale idąc tym tropem można by uznać, że wszyscy w końcu umieramy z powodu zatrzymania akcji serca, bo ten fakt musi się wydarzyć, byśmy odeszli.
Byli tacy władcy, którzy wysyłali naród na Syberię lub trzymali w więzieniach, byli tacy, którzy swój naród głodzili, byli też tacy, którzy palili ludność w piecach po wcześniejszym gazowaniu. We współczesnym świecie najczęściej do ludzi się strzela. Niezależnie od sposobu, każdą zbrodnię na danej społeczności kwalifikujemy, jako ludobójstwo.
Jeśli ktoś przez zaniedbanie i z powodów politycznych dopuszcza do śmierci wielu osób, nie jest w niczym lepszy od tamtych morderców. Mamy dziś takie eleganckie zbrodnie, zbrodnie w białych rękawiczkach, których jesteś mistrzem. Jeśli ktoś jest przywódcą i nie robi wszystkiego, by jak najmniej ludzi umierało na raka, na zawały, udary, w wypadkach lub z powodu chorób zakaźnych, jest winny! Gdybyś człowieku policzył sobie, ile pieniędzy za twej prezydentury poszło na potrzeby kościoła, na propagandę, na pomniki i na zbyt bogato celebrowane święta, zobaczyłbyś, że ty także jesteś ludobójcą.
Ty może wygrasz najbliższe wybory. To tylko kolejne 5 lat, które przetrzymamy i które szybko miną. Wiesz to, bo błyskawicznie minęło 5 lat pierwszej kadencji. A potem nie będziesz już mógł kandydować. Wiem, łatwiej ci będzie odejść w ten sposób, niż po prostu przegrać wybory. Ale uprzedzam cię, że sprawiedliwość dosięgnie cie prędzej czy później. Bo co się odwlecze, to nie uciecze. Radziłabym już dziś szukać na mapie świata takiego państwa, z którym nie mamy umowy o ekstradycje i zawsze mieć do dyspozycji przygotowany odrzutowiec . Bo nie znasz dnia ani godziny! Ale mimo tego, nie jestem wcale pewna, że zdążysz uciekać. A nawet jeśli, znajdziemy cię choćby na końcu świata albo w piekle. Do zobaczenie więc "ukochany prezydencie". Do zobaczenia w innych okolicznościach.



sobota, 21 marca 2020

Kłamstwa w czasach zarazy. ( Tekst z dnia 21 marca 2020 roku)


Moi drodzy, kochani Rodacy! Im dłużej trwa epidemia, im więcej słucham przekazów medialnych i obserwuję internet, tym większe mam rozdwojenie jaźni. I wybaczcie, ale czasami sama już nie wiem, co jest prawdę. Statystyki są bardzo pomyślne dla Polski. Przyrost chorych jest bardzo regularny i wynosi 5 do 70 osób dziennie. I od jakiegoś czasu nikt nie umarł, chociaż już 2 razy pojawiła się informacja o zgonie, a potem została wycofana. Trochę więc nie wiem, co się dokładnie dzieje.
Obserwuje kraje ościenne. Wszędzie jest dużo większy wzrost zachorowań, niż w Polsce. Gdyby polska służba zdrowia działała świetnie zawsze, można by było nawet być dumnym z tych statystyk. Oznaczałyby one, że lekarze stają na głowie, by przeciwdziałać epidemii. Ale zasługi lekarzy i personelu nie mają tu nic do rzeczy. Polska służba zdrowia po prostu jest na krawędzi, więc nie uwierzę w to, że to my najlepiej na świecie radzimy sobie z epidemią.
My po prostu mamy najlepszą na świecie propagandę, podobną zresztą do chińskiej, gdyż ich media radośnie ogłaszają, że pandemia koronawirusa uratowała życie wielu osób. U nas podobnym przekazem pochwaliła się minister Emilewicz twierdząc, że ta epidemia jest szansą dla polskiej gospodarki. Nie wiem, szansą kurwa na co, ale słowo się rzekło. Morawiecki, nie dosyć, że jest chorobliwym kłamcą, do tego jest także prawdziwym skurwysynem. Z każdym występem podkreśla, jak to słaby jest włoski system ochrony zdrowia, i jak to sobie Italia nie poradziła z koronawirusem. Nie, nie chciałabym tego zobaczyć!, bo aż tak Polakom źle nie życzę, ale co by się stało, gdyby to Polska była pierwszym krajem, do którego dotrze ta zaraza? Jak świetnie bylibyśmy wtedy przygotowani i jak premier z prezydentem wtedy by pyskowali.
Nie rozumiem także zachwytów wszystkich, łącznie z opozycją nad bohaterską postawa ministra zdrowia. Nie widzę żadnego bohaterstwa w mówieniu ludziom nieprawdy. Być może minister zdrowia ma potrzebną i merytoryczna wiedzę, ale trąbi w tę samą trąbkę, co reszta rządu i reszta PISu.
Myślę, że ten świetny stan doskonałego radzenia sobie z pandemia potrwa dokładnie do dnia wyborów. Do tego czasu nie można ujawnić skali zachorowań, trzeba pudrować rzeczywistość, by będący na topie ojciec narodu Andrzej Duda został wybrany w pierwszej turze na kolejne 5 lat. Potem niech się nawet piekło otworzy.
Czytam w mediach społecznościowych, a wile osób pisze do mnie także w kanale prywatnym, o wielu rozbieżnościach w związku z koronawirusem. Ludzie sygnalizują, że nie robi się testów osobom młodym, nawet jeśli mają wszystkie symptomy choroby, bo statystycznie dla młodych ludzi ta choroba nie jest groźna. Że każe się takim osobom pozostać w domu i rodzinie, pomimo że są w tym domu także dzieci i osoby starsze. Wiele osób z zaawansowanymi chorobami nowotworowymi, których stan się nagle pogarsza, nie są kwalifikowane do testów. A ponieważ samemu nie można zrobić testu na własna rękę, w statystykach są to osoby umierające na raka. O brakach środków ochrony osobistej w szpitalach nie będę wspominać, bo o tym akurat dość głośno wspominają lekarze. Ale tajemnicą jest fakt, że sprowadzani litościwie przez rząd z obczyzny Polacy tłoczą się na lotnisku nie zachowując odpowiedniej odległości, a do miejsc, gdzie mają przejść kwarantanne podróżują komunikacją miejską. Pojawiły się także informacje, że większość Polaków mogła powrócić do Ojczyzny za darmo, w ramach europejskiego programu, ale rząd Polski pospiesznie zaproponował im płatny lot, by podreperować słabą kondycje narodowego przewoźnika. Kondycję Orlenu podnosi się przez narzucenie produkcji płynów odkażających, które niestety jeszcze nie są osiągalne w sprzedaży. Może będzie, kiedy się już epidemia skończy.
Program pomocy gospodarczej to nie jest mój konik. Nie znam się na ekonomii. Ale większość ekonomistów podkreśla, że przeznaczone na pomoc pieniądze są raczej pożyczką, którą tak czy inaczej trzeba będzie oddać.
Mogłabym tak jeszcze długo wymieniać nieścisłości między propagandą a normalnym życiem. Ale nie ma co się zbyt długo rozpisywać.
Jako taki, naprawdę zastanawiający przykład mogę WAM podać wczorajszy dzień.
Od rana dostaliśmy wiadomość o kolejnych 12 przypadkach zachorować. W tej liczbie znalazł się jeden minister rolnictwa i dwóch współpracowników Ziobry. Nawet głupi by się połapał, że to naprawdę jest statystycznie niemożliwe. Każdy głupi by zauważył, że nawet jeśli robi się według słów premiera i ministra zdrowia 1500 testów w ciągu doby, to akurat jest wystarczająca ilość, by przebadać rodziny i bliskich znajomych tych właśnie przypadków wewnątrz PISu.
Myślę, że to dlatego zabroniono robienia testów prywatnie za własne pieniądze. Chodziło to to właśnie, by zapanować nad ujawnianą ilością potwierdzonych przypadków.
Władza kłamie. Kłamała nas, jak do tej pory, we wszystkich ważnych sprawach. Nie mam żadnego powodu, by w tym wypadku im wierzyć. Tym bardziej, że nie odwołują wyborów, które w tej sytuacji są w zasadzie niemożliwe, a jeśli się odbędą będą niedemokratyczne.
Wszystkim, którzy wrzucają swoje wpisy na tt i fb, którzy piszą do mnie i opisują zaistniałe sytuacje w prywatnych informacjach, chciałabym prosić, by rozpowszechniały te informacje jak najszerzej. Mówcie i krzyczcie, bo od tego zależy WASZE życie. Apeluje do mediów, by przestały być tak miłe i zaczęły wreszcie rzetelnie przedstawiać problem. Moniko Olejnik, Panie Kajdanowicz, Pani Pochankę. Dlaczego nie zadajecie politykom trudnych pytań, przecież śledzicie internet tak samo, jak ja...
I w końcu! Nasza Droga Opozycjo! Przestań wreszcie klaskać i zacznij działać. Tu już naprawdę nie chodzi o to, kto wygra wybory. Czas leci szybko, a skoro przetrwaliśmy 5 lat rządów Dudy, przetrwamy też następne 5. Tu chodzi w tej chwili o zdrowie i życie poszczególnych obywateli. Nie możecie więc chować głowy w piasek. Sami nas w to wpakowaliście popierając specustawę, która dała PISowki nieograniczoną władzę. Ta ustawa byłą niepotrzebna, gdyż Konstytucja przewiduje różne stany nadzwyczajne, z których można było skorzystać. Daliście się wkręcić, jak dzieci, bo ważniejsza dla WAS byłą poprawność polityczna. Zaryzykowaliście swoje kariery, ale to WASZA prywatna sprawa. Ale zaryzykowaliście także 5 lat naszego życia. Czas już to naprawić. Nie bądźcie mili, bądźcie odważni. Mówicie prawdę. Po to WAS wybieramy, by rząd nie mógł bezkarnie kłamać.
O to WAS proszę. Zostawcie politykę, bo w tej chwili walczymy o prawdziwe życie, które kończy się prawdziwą śmiercią, nie śmiercią polityczną. Żądamy prawdy! Jeśli WAS na nią nie stać, nie musimy na WAS głosować. Nie musimy głosować w ogóle. Niech WAM biało-czerwona flaga na trumnie nie wystarczy, bo to życie, a nie śmierć jest nawyższym przywilejem. 



środa, 18 marca 2020

Statystycznie niemożliwe... ( Tekst z dnia 18 marca 2020 roku)


W 2015 roku byłam w sporze prawie z całą Polską. Większość Polaków uważała, że jako demokraci musimy respektować wyniki niezależnych wyborów i uszanować fakt, że suweren wybrał taki parlament i takiego prezydenta. Do nikogo nie trafiały argumenty, że wolność wyborów nie polega tylko na właściwym przeliczeniu kart wyborczych, ale także na uczciwie prowadzonej kampanii. Nawet wychodzący na ulicą KOD cały czas podkreślał, że nie podważa mandatu PISu do sprawowania władzy, nawet opozycja nie widziała kłamliwej kampanii jako powodu swojej przegranej. W następnych wyborach nawet sąd nie uznał, że kłamstwa wyborcze mają wpływ na ostateczny wynik.
A kłamstw było prawdziwe morze. To nie tylko te dwa wyroki sadu dotyczące premiera. Było ośmieszanie przeciwników, fałszowanie życiorysów i dokumentów, sugerowanie nigdy nie popełnionych przestępstw. Wszystko to przemilczeliśmy i przełknęliśmy jak obślizgłą żabę. Na co liczyliśmy? Na to, że PIS się opamięta, że dostając palec nie sięgnie po całą rękę? Mandat wyborczy usprawiedliwiał omijanie prawa i obyczajów sejmowych.
Kłamstwa zaczęły być normalnymi narzędziami politycznej walki o utrzymanie władzy. A ten, kto ma więcej narzędzi zawsze jest silniejszy. Dzięki kłamstwom przegraliśmy kolejne wybory, a potem kolejne. A teraz, kiedy ukazało nam się światełko w tunelu, bo Andrzej duda bardzo źle swoją kampanie rozpoczął, pozwoliliśmy się po raz kolejny zagonić w kozi róg z powodu pandemii.
Prawda ze swym przekazem nie jest w stanie się przebić, kiedy to wszystkie media żerujące na oglądalności bezustannie podają sensacyjne wiadomości o koronawirusie. Nikt nie ma odwagi powiedzieć wprost, że początkowo PIS zlekceważył zagrożenie, potem będąc kompletnie nieprzygotowanym, prawdopodobnie je ukrywał, a dziś także nie mówi całej prawdy dawkując nam wiedzę w zależności od rozwoju sytuacji.
Teoretycznie wszystkie podjęte i radykalne środki do walki z epidemia są jak najbardziej prawidłowe. Ale by je wprowadzić trzeba się do nich przygotować. Nie wystarczy o nich gadać, trzeba po prostu rozwiązywać zwyczajne, banalne problemy na poziomie prawdziwego pola walki. Nie może być tak, że lekarze na dyżurach, nie dość, że ciągle balansują na krawędzi braku środków ochronnych dla własnego życia, dodatkowo pracują do momentu, aż po prostu zasypiają na stojąco. Nie może być tak, że jedzą tylko wtedy, kiedy łaska dobrych ludzi dostarczy im jedzenie. Nie może być tak, że 250 przypadków koronawirusa powoduje tak wielkie zamieszanie w szpitalach, że naraża to zdrowie i życie innych pacjentów, którzy są przewożeni do innych placówek z narażeniem życia. Nie może być tak, że z braku głupich maseczek odwołuje się planowe operacje ratujące życie. Ile osób umrze na poważne choroby oddając pierwszeństwo tym z koronawirusem? Nie może być tak, że się zamyka granice powodując wielokilometrowe korki narażając kierowców na wielogodzinne oczekiwania bez możliwości zjedzenia ciepłego posiłku lub załatwienia podstawowych potrzeb fizjologicznych. Przecież przez większość naszego życia granice były zamknięte, a mimo to, mimo kontroli, ruch na granicach odbywał się płynnie i bez większych problemów. Nie może być tak, że ludzie pracujący za granicą spędzają czas wolny na mostach łączących dwa kraje nie mogąc wrócić na noc do domu.
Wszystko bym zrozumiała, gdyby rzeczywiście było tak jak w Italii lub Hiszpanii, kilka tysięcy przypadków a ich liczba lawinowo rosła. Ale wprowadzanie totalnego chaosu z powodu 250 przypadków może skutkować znacznie większą liczbą ofiar, niż żniwa koronawirusa.
Czy WAS nie zastanawia, że wśród tych 250 osób w 40 milionowym narodzie jest jeden minister i kilku kręcących się wokół władzy urzędników niższego szczebla? A może tylko swoich się bada? I mam nadzieję, że nikt z tej PISowskiej kasty nie umrze, bo będziemy mieli przez najbliższe 20 lat kolejna komisje do spraw tej bohaterskiej śmierci, kolejne sugestie o zamachy i kolejny pomnik poległych, tym razem w kształcie koronawirusa na Placu Piłsudskiego.
Nikogo to nie zastanawia, że superbohater Karczewski, który najlepiej na świecie wie, jak się ochronić przed epidemią, nie nauczył swoich w końcu bardzo bliskich przyjaciół jak myć te złodziejskie raczki, by się niczym brzydkim nie zarazić. Nikt też nie zastanawia się, czy kłamczuszek- Mateuszek przyzna się, gdyby okazało się, że jest zarażony. A jeśli wszyscy się przebadali i są „czyści”, dlaczego prezydent, który uścisnął w ostatnim tygodniu wiele rąk w terenie, dziś jednak wolał się spotkać z rządem na łączach?
Wiele pytań ciśnie się na usta każdego dnia. Zastanawiamy się, jak będzie wyglądał krajobraz po bitwie, kiedy obudzimy się jesienią tego roku. Nikt nie rozumie tego, że wszystko co złe, co zrobił PIS spadnie na barki czegoś tak bezpłciowego i nieokreślonego, jak koronawirus. Pewne jest jedno. Budowanie atmosfery powszechnej paniki wyeliminowało skutecznie z kampanii wyborczej wszystkich demokratycznych kandydatów, którzy mają na tyle przyzwoitości, by nie atakować rządu walczącego z epidemią. Jedyną osobą która całkowicie pozbawiona wstydu prowadzi kampanie wyborczą jest Andrzej Duda. Wszystkie telewizje całkowicie się poddały pokazując 24 godziny na dobę krzywe kłamliwe gęby PISu. Niestety, społeczeństwo obywatelskie nie stać na to, by przez 5 lat wytworzyć choćby jedno niezależne medium, które nie ulegałyby powszechnej głupocie. Zostaliśmy bezradni. Sondaże są bezwzględne. Oszust Andrzej Duda wygrywa wybory w pierwszej turze. Jesteśmy bezradni, jesteśmy niewolnikami kłamstw i społecznej poprawności, która nie pozwala nam powiedzieć dość! Dość wykorzystywania ludzkiego nieszczęścia do polityki!
Nie chce mi się już walczyć z 40 milionami Polaków, dla których jakaś choroba, a przecież na co dzień mamy ich wokół siebie wiele, stanowi usprawiedliwienie by się poddać bez walki. Na 250 osób z potwierdzonym zakażeniem 3 osoby są z rządu lub bliskiego otoczenia- statystycznie niemożliwe. Z 250 chorych dwie osoby zostały zdiagnozowane zupełnie przypadkiem, bo uległy innym niezwiązanym wypadkom- statystycznie niemożliwe. W Niemczech ponad 700 nowych zarażonych w ciągu ostatniej doby, w dużo mniejszych od Polski Czechach 20. W Polsce 8 nowych zdiagnozowanych- statystycznie niemożliwe! W Polsce po prostu nie robi się testów, wszystkich, którzy nie są w grupie ryzyka po prostu się izoluje i liczy na przeczekanie. Nie bada się, bo to psuje statystyki.
Jeśli w tej sytuacji Duda znowu wygra wybory, ja się po prostu poddaję. Szkoda mojego zdrowia, by cały czas być robionym w chuja.
Będę czekać i mam nadzieje się doczekać chwili, kiedy los sam z siebie wymierzy sprawiedliwość. Ale czy to nastąpi nie wiem. Może po prostu schyłek ludzkości tak właśnie się wyraża, szaleństwem, kłamstwem, brakiem wstydu i zwycięstwem zła. Wszystko, czego mnie uczono legło w gruzach. Pogląd, że warto czegoś pragnąć, warto walczyć i wierzyć, muszę niestety pogrzebać na cmentarzu życia. Pokonują mnie miernoty i cwaniaczki, pokonują mnie kłamcy i ludzie bez sumień, pokonuje mnie moja własna naiwność i wiara w sprawiedliwość dziejową. A może po prostu jestem zbyt niecierpliwa, by na te sprawiedliwość poczekać.., Ale nie mam już aż tak wiele czasu. 



poniedziałek, 16 marca 2020

Komu wierzyć, całkowicie już nie wiem... ( Tekst z dnia 16 marca 2020 roku)





Nigdy nie myślałam, że mnie to jeszcze kiedyś spotka...więcej policjantów na ulicy, niż cywilów. Czy moje życie było tylko snem? Polska w Unii Europejskiej, wolność, pełne sklepy i otwarte granice. `Czy ja się obudziłam i znowu mam 16 lat i jest stan wojenny? Dla nas, średniego pokolenia jest to już tylko deja vu. Ale dla młodych, tych, którzy ciągle narzekają na to, że niczego nie osiągnęliśmy przez 30 lat jest to nauka. Zobaczcie, jak łatwo i jak wiele możemy stracić...
Powiem WAM, że mam duży problem. Po ostatnich 3 tygodniach mam tak dużo do powiedzenia, że naprawdę nie wiem od czego zacząć. Mogło się WAM wydawać, że przez cały ten czas lekceważyłam problem epidemii narzekając na media, które bębnią o niej dzień i noc. Nie lekceważę. Mieszkam w kraju gdzie problem jest o wiele szerszy niż w Polsce, w kraju który jest oparty na turystyce i dopiero co zaczął wychylać głowę z głębin poprzedniego kryzysu gospodarczego.
Mam takie wrażenie, jakby świat się wokół nas palił, a wokoło nie było ani jednego strażaka. I mam niestety nieodparte wrażenie, że politycy na całym świecie dolewają oliwy do ognia. Kampania wyborcza w Polsce umarła śmiercią naturalna, a stanowisko prezydenta już oddaliśmy walkowerem...
Weszłam kilka dni temu do supermarketu i dostałam skrętu żołądka. Nie mogę powiedzieć, że zobaczyłam puste półki, ale jakiejś nadmiernej ilości towarów też nie było. Prześwity na mięsie. Brak papieru toaletowego, mleka, oliwy z oliwek i spory tłok przy makaronach, ryży i mrożonych rybach. Następnego dnia było już totalne szaleństwo, a o 10 rano nie można było kupić już nic. Po sklepie snuły się stare babcie wykrzykujące jedna do drugiej: „madre mia!” Ciągnąc przed sobą i za sobą po 3 duże wózki załadowane po brzegi. No kurwa, jak ludzie dostają małpiego rozumu to potem jest „madre mia!” Może to kogoś nie rusza, ale ja przeżyłam schyłek komuny. Czas, kiedy idąc do sklepu nie robiło się listy zakupów, a po prostu na bieżąco w sklepie brało się to, co akurat było na półce. Wczoraj musiałam już najpierw odstać się w zatłoczonej kolejce do supermarketu, bo ochroniarz nie wpuszczał zbyt wielu osób do środka, by wewnątrz sklepu nie było tłoku. Paranoja?!
W Polsce ludzie panikują podobnie, chociaż skala wykrytych przypadków jest stanowczo mała.
Sytuacje skrajne pozwalają nam wysunąć tylko takie wnioski, że człowiek jest najbardziej destrukcyjną istotą stworzoną przez naturę. Dzikie zwierze nie wejdzie w ogień, a niektóre unikają wody, bo nie potrafią pływać. Człowiek cały czas biegnie ku swojej własnej zagładzie, na własne życzenie poddaje się destrukcji. Zrobiłam dziś normalne zakupy, płacąc za nie około 30% więcej zwykle. Pierwszą zasadą marketingu, jakiej się uczy każdy sprzedawca, jest umiejętność wykorzystania głupoty ludzkiej.
Powiem WAM, że ja wszystko rozumiem. Jestem zdania, że lepiej dmuchać na zimne, niż wywołać sytuację podobną do włoskiej. Przeszkadza mi jednak bardzo, że w Polsce, jako chyba jedynym kraju na świecie, koronawirus stał się informacją polityczną i wyborczą.
Opozycja ma milczeć i być bardzo miłą dla władzy, która bardzo dzielnie walczy z wirusem. Ale za to prawicowe trolle pozostają w pełnej mobilizacji. Wszystkie, nawet najbardziej genialne propozycje opozycji są pomijane milczeniem. Bo przecież czym by się chwalił Morawiecki, gdyby się okazało, że to nie on uratował Polskę, a zrobiliśmy to wszyscy razem ponad podziałami... Za kilka dni ukradną te same pomysły, a cały blask chwały przywłaszczą sobie.
Śledząc zarówno telewizję, jak i media społecznościowe, mam wrażenie, że żyjemy w dwóch równoległych rzeczywistościach. W jednej widzimy lekarzy i pielęgniarki śpiących na podłodze, bo nie mają czasu pójść do domu odpocząć, rozpaczliwie błagając o dodatkowe środki do walki z epidemią, a z drugiej strony premiera, który opowiada, jacy to oni są we wszystkim świetni, jak to wyprzedzają Europę i jak to na wszystko mają pieniądze. Z jednej strony widzimy ludzi z symptomami choroby, czekających godzinami na zbadanie, bez wody i jedzenia, umieszczonych w jednym namiocie tak, żeby przypadkiem nikt zdrowy stamtąt już nie wyszedł, jeśli tylko jeden byłby zarażony, a z drugiej strony widzimy cepa Dudę na inspekcjach w całym kraju doglądającego jak dobry ojciec stada krów w oborze. Widzimy PiS, cały!, który jeszcze 2 tygodnie temu z lekceważeniem potraktował chorych na raka i który w życiu by się tak nie martwił o zdrowie obywateli, gdyby nie kampania wyborcza. Widzimy podłych dziennikarzy, którzy śmieją się z Rafała Trzaskowskiego, bo nie poszedł z gorączką do pracy nazywając go tchórzem, a na drugim końcu kija jest bohaterki Duda, który niczego się nie boi i jeździ po kraju. Czy to bohaterstwo, czy głupota, nikt się nie zastanawia. A prawda jest taka, że Trzaskowski zrobił testy i natychmiast po otrzymaniu negatywnego wyniku wrócił do pracy. Mamy cały kraj walczący z koronawirusem i mamy Karczewskiego, który po pół roku od utraty stanowiska walczy wyłącznie ze swoim następcą opluwając go w internecie . Jest banda trolli, które rzucają się na każdego, kto powie choćby słowo krytyki...” żebyś zdechł, wypierdalaj z Polski, takich starych jak Ty powinno się utylizować, do pieca z nim...” to tylko niektóre cytaty.
Wszyscy na całym świecie odwiesili szable i wzajemnie się wspierają. A Polska atakuje Unię Europejską, która powinna się przygotować wcześniej na taką sytuacje, a nie się zajmować polskim sądownictwem.
Świat, jaki znamy, być może świat w ogóle, chyli się ku końcowi. To się wszystko dzieje na naszych oczach. Środowisko jest zrujnowane. Jeszcze kilka miesięcy epidemii, a zaczną upadać banki i duże firmy, bo małe już mają kłopoty. Giełdy pikują, czeka nas bardzo wielki dół gospodarczy, co oznacza, że nie będzie nas stać w najbliższym czasie na ratowanie przyrody. Za chwile będzie już za późno. Na horyzoncie widzimy całą ludzkość idąca milczącym marszem ku zagładzie. A na czele polska flagą w rękach Andrzeja Dudy, których chyba się spieszy wygrać wybory w piekle.



niedziela, 15 marca 2020

Święte krowy w czasach próby. ( Tekst z dnia 15 marca 2020 roku)


W normalnym świecie, w czasach kryzysu, za wszelką cenę chroni się głowę państwa. Jest to po prostu racja stanu. Na przykład 11 września 2001 roku prezydent USA rządził krajem z pokładu samolotu, bo to było jedyne rozsądne i w miarę bezpieczne miejsce. Ale Polska PISowska nie jest normalna. Nasz Duduś nudzi się jak dziecko w deszczu i nie potrafi siedzieć w jednym miejscu. Dajcie chłopu jakieś zajęcie w sztabie kryzysowym. Podobno potrzeba ludzi do odbierania telefonów na infolinii. Niech nie lata po Polsce jak kurwa warszawska i niech nie przeszkadza ludziom w pracy.Druga rzecz charakterystyczna różniąca nasz PISowski skansen od reszty świata, to fakt, że wszędzie w momentach kryzysu politycy i służby zajmują się rozwiązywaniem problemów i poza krótkimi komunikatami unikają dziennikarzy jak ognia. Są po prostu bardzo zajęci. Nasi maja takie parcie na szkło, że po prostu nie wychodzą sprzed kamer.

Całe życie słyszałam, że opoka polskości, arka naszego przetrwania był w naszej tysiącletniej historii kościół katolicki. Że nas ratował i bronił, że po prostu w czasach próby stał zawsze za dobrem człowieka.
Teraz właśnie możemy się przekonać na własne oczy ile w tej teorii jest prawdy.
W związku z tym, mając dużo czasu na myślenie, poddaję w wątpliwość suwerenność swojej Ojczyzny. Czy my kiedykolwiek mieliśmy królów, premierów, prezydentów sejmy i rządy, czy po prostu zawsze rządził nami Watykan?
Czasy się oczywiście zmieniły, a dzisiejszy polski kościół katolicki w ogóle już nie słucha papieża. Przypomina raczej zakon krzyżacki podstępnie zaproszony do Polski, który się zerwał ze smyczy władz watykańskich i stanowi osobliwe państwo w państwie, którego nie obowiązują żadne prawa.
Rząd uzyskał właśnie nadzwyczajne kompetencje, mogą w zasadzie rozkazać obywatelom wszystko. Ale co to za rząd, który nie ma żadnego wpływu na działalność kościoła? W historii Polski nie było nikogo, kto by był prawdziwym władcą, żaden król, żadna partia nie potrafiła ujarzmić czarnego okupanta. Nawet Jaruzelski, nawet stan wojenny sobie z nimi nie poradził. Przecież także wtedy był zakaz zgromadzeń. Ludzie nie mogli nawet imienin wyprawiać. A w kościołach zaczęła odbywać się powszechna agitacja polityczna. Tak naprawdę to wtedy rozpoczął się mój rozwód z kościołem. Byłam w tamtych czasach bardzo wierząca i nagle odkryłam, że w kościele po prostu już boga nie ma, a ołtarz jest każdego dnia bezczeszczony przez wiece polityczne.
Wtedy był kryzys polityczny, a pozostawienie kościoła samemu sobie, było chyba największym i ostatnim błędem komunizmu, swoistym gwoździem do trumny. Ktoś powie, że to zasługa, że to wyszło na dobre. Ale już wtedy z ołtarza lała się nienawiść, a ludzie byli podburzani do czynnego nieposłuszeństwa. A potem kapłan za płomienne kazanie zbierał sutą tacę, a ginąć na barykadach szli zwyczajni ludzie, którzy go posłuchali. Oni nigdy swego życia nie narażali. Powiecie, że jednak Popiełuszko został zamordowany. No tak, ale też ubecja musiała po niego przyjść do kościoła.
Teraz mamy do czynienie z zupełnie innym kryzysem. Wtedy kościół zasiał w ludziach wirusa nienawiści i podziału, ale dla mądrych ludzi ten wirus nie był zaraźliwy. Dziś kościół nie potrafi jednoznacznie podporządkować się zarządzeniom stanu epidemicznego i zakazowi zgromadzeń. Pierwszym odruchem hierarchów było zwiększenie liczby mszy, a nie ich ograniczenie. Cała Polska nawołuje do pozostania w domu, a kościół woła swoje owieczki: Nie macie co robić, nie idziecie do szkoły, do roboty, chodźcie tu chodźcie owieczki kochane, do kościółka, gdzie w wilgotnym, chłodnym i ciemnym pomieszczeniu świetnie przechowują się wszelkie zarazki. Wprowadzono wiele restrykcji, zabrano prawo do dowolnego przemieszczania się, zamknięto granicę, a większość polityków opozycji, nawet tych bardzo wierzących błaga kościół katolicki o czasowe zawieszenie działalności publicznej. Niestety, bezskutecznie. Nic dziwnego skoro wiceminister przedkłada sobie szpital duchowy nad medycynę. Inny buc kościelny widzi dużo większe zagrożenie w gender, niż w śmiercionośnym wirusie. Żaden z naszych „superbohaterów” ani premier, ani prezydent nie ma tyle odwagi, by po prostu zamknąć kościoły. A może po prostu nie ma takiej władzy...
Po tygodniu walki okazało się, że jedynym na co stać kościół, to danie dyspensy tym wszystkim, którzy boją się wychodzić z domu i nie pojawią się na niedzielnej mszy... Szczyt kurwa łaski dla kraju ogarniętego epidemią.
Ale być może niektóre babcie i niektórzy dziadkowie posłuchali by tego przesłania wiedząc, że nie popełnią śmiertelnego grzechu... Tylko tyle, że zaraz potem w telewizji występuje Terlikowski oburzony takim postawieniem sprawy.
Politycy!, łapy precz od eucharystii. Msza święta jest najważniejsza, bo tam walczymy o życie wieczne, a tylko ono jest prawdziwe i nigdy się nie kończy” To mówi ojciec pięciorga dzieci, któremu ja za taką wypowiedź od razu odebrała bym prawa rodzicielskie. Bo zawsze może się zdarzyć, że taki psychopata zakochany w „tamtym świecie”, potruje te swoje dzieci, by jak najszybciej powiększyły grono aniołków. Po co będą się tułać tu ze swoim całkowicie nieważnym doczesnym życiem.
Inny nawiedzony nawołuje do oporu społecznego, jeśli władza pozamyka kościoły. Ludzie? Gdzie my żyjemy?
Kasa i złoto tak bardzo zaślepiają te czarne kurwy, że nawet zabiły w nich instynkt samozachowawczy, bo przecież sami mogą się zarazić od swoich owieczek. Albo mogą mieć spory ubytek w parafianach, jeśli nadal będą namawiać ludzi do wizyt w kościele. A może sobie przekalkulowali, że więcej chorych to więcej pogrzebów i więcej szybkiej kasy niż z tacki. Nie wiem, nie rozumiem. Dlaczego ciągle w tym kraju hodujemy święte krowy, dlaczego niektórzy mogą być ponad prawem nawet jeśli działają na szkodę społeczeństwa? Dlaczego nie ma nad nimi żadnej władzy? Czy nadal będziecie mi wmawiać, że kościół zawsze staje na wysokości zadania w czasie próby, a w czasie epidemii WY musicie sobie leczyć duszę w zatłoczonych kościołach?



niedziela, 8 marca 2020

Jaś nie doczekał, czyli nagły wzrost wrażliwości Andrzeja Dudy. (Tekst z dnia 8 marca 2020 roku)



...Wychodzi dwóch bałwanów w różnych konfiguracjach, Premier+ Duda, Dada + minister zdrowia, minister zdrowia+ Kamiński itd. i wzajemnie sobie kurwa dziękują nie wiadomo za co...
Jak do tej pory, przez ostatnie 5 lat, wrażliwość społeczna Andrzeja Dudy była bliska zeru. Wolał prowadzić nocne korespondencje z napalonymi nastolatkami, a zupełnie nie zwracał uwagi na krążące po mediach społecznościowych błagania rodziców o pieniądze na leczenie dzieci z rzadkimi chorobami nierefundowanymi przez budżet państwa. A od wczoraj, wrażliwość kandydata wzrósł o tysiąc procent.
Andrzej Duda, być może zorientował się w jaki gnój się wpakował w związku z pieniędzmi na media, jako pierwszy odbił dziś piłeczkę. Natychmiast obiecał prawie 3 miliardy na onkologię i leczenie chorób rzadkich. Pytanie jest takie: skąd pan, „niedajboże” następny prezydent weźmie te 3 miliardy? Z własnej aktorskiej gaży odłoży?  Skoro te pieniądze są, to dlaczego codziennie umierają ludzie, których w innych krajach szybciej by się zdiagnozowało i skutecznie wyleczyło? Dlaczego rodzice dzieci chorych na choroby rzadkie, które można wyleczyć wyłącznie za granicą, muszą żebrać w internecie?
Od wielu dni słyszę, że i tak, PiS przeznacza więcej pieniędzy na onkologię niż wszyscy inni wcześniej. Skoro tak jest, to pytam się, co się dzieje z tymi pieniędzmi? Gdzie one giną skoro jest coraz mniej lekarzy, coraz mniej pielęgniarek i wszystkie szpitale „oddychają rękawami”? Może w resorcie zdrowia jest tak, jak w innych resortach. Przydziela się pulę pieniędzy dla danego ministerstwa, a z tego idzie danina na inne media związane z PISem, na toruńskiego oligarchę...
Każdy z nas ma lub miał w bliskim otoczeniu kogoś chorego na nowotwór. Wiemy, że nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie ten dzień, kiedy jest już za późno na skuteczne leczenie. Tu się liczy każda minuta. Gadanie, że pieniądze są, ale w tej chwili są odłożone jako rezerwa na walkę z koronawirusem i że zostaną uwolnione w momencie pokonania wirusa, jest całkowicie nie do przyjęcie. Bo to może potrwać miesiąc, albo trzy, a nawet pół roku. Ilu Polaków nie doczeka tej chwili? Ilu chorych umrze? Skąd nagle się te pieniądze wzięły, skoro ich nie było przez 5 lat? A może jesteście jasnowidzami i od pięciu lat wiedzieliście, że taki wirus nas zaatakuje i dlatego kisiliście w rezerwie pieniądze, które mogłyby uratować wielu ludzi...
Nikt nie jest debilem. Mamy jako takie pojęcie, jak przebiega proces leczenia raka i jak bardzo jest kosztowny. Nie ma porównania z nakładami na walkę z epidemią. I trzymanie 3 miliardów na taki cel jest nierozsądne, albo jest po prostu objawem strachu. Póki co, mamy 6 pacjentów, może być ich stu a nawet tysiąc. I będą bezpiecznie leczeni przy wielokrotnie mniejszych nakładach.
Mam wrażenie, że ten koronawirus spadł PISowi, jak manna z nieba. Można znowu wagon pieniędzy przewalić na „chujwieco” i usprawiedliwiać to epidemią.
Wszyscy pasjonowali się momentem złożenia podpisu pod ustawą medialną. Ja nie. Duda został już zagoniony w taka czarna dupę i to przez własny obóz polityczny, że nie miał z tej sytuacji żadnego dobrego wyjścia. Zawetuje, wkurwi Kaczyńskiego, nie zawetuje, będzie to objawem strachu przed przegraniem wyborów. Wyśle do TK, nie potrafi podjąć żadnej decyzji, więc chce oszukać obywateli, obejść problem. W każdym wypadku wniosek może być tylko jeden. To tchórz i oszust.
Trudno, było dla mnie jasne, że Duda „cojones” nie ma i że posłucha rozkazu prezesa podpisując ustawę. Ale zaraz potem powinien przestać się ośmieszać i zejść ze sceny. Bo o ile podpis był draństwem, to uzasadnienie po prostu zwalało z nóg. Okazuje się bowiem, że telewizja publiczna ma największe znaczenie w leczeniu raka, że promuje styl życia zapobiegający chorobie ze szczególnym naciskiem na profilaktykę. Jest to po prostu wulgarne łgarstwo. No chyba że za profilaktykę i właściwy styl życia uzna się odmawianie różańca, oddanie się pod opieka matce boskiej, albo regularne bieganie do kościoła.
Zastanawiam się także, dlaczego na konferencji, na której ogłosił „swoją” decyzję towarzyszył mu Morawiecki...Miał go pilnować, by czegoś przypadkiem nie pierdolnął, czy po prostu był potrzebny, bo lepiej potrafi kłamać... A gdyby prezydentowi coś się jednak wymknęło, to co wtedy, dostałby „z liścia” od premiera?
Drugim aspektem, który mnie poraził była niezwykła troska Dudy o pracowników mediów publicznych. Usprawiedliwianie 2 miliardów na propagandę troską o pracowników, w momencie, kiedy nie chce się przeznaczyć żadnych pieniędzy na wynagrodzenia dla innych grup społecznych, nauczycieli, pielęgniarek itd., jest po prostu uwłaczającej godności Polaków. Od PISu podwyżki dostali tylko policjanci, by stali po „właściwej” stronie i górnicy, by nie przyszli drzeć japy przed Sejmem. Na potrzeby innych PIS jest głuchy, a już szczególną troską razem z prezydentem Dudą obdarzają niepełnosprawnych. Naprawdę?! Tak się pan Duda obawia o te 40 tysięcy złotych, jakie zarabia Chojecka i inni opluwacze z TVP?
Drodzy Polacy! Mamy kilka wypadków koronowirusa. Nie należy go lekceważyć szczególnie słysząc każdego dnia o super procedurach, których pilnuje ta władza i posiadając w pamięci wiedzę o przestrzeganiu procedur np. podczas lotu Tu 154 do Smoleńska. To może faktycznie powodować gęsią skórkę na plecach. Jestem pewna, że gdyby, czego nie życzę, liczba chorych lawinowo wzrosła, to zarówno premier, prezydent i minister zdrowia się po prostu obsrają ze strachu, a bezpieczeństwo Polaków pozostanie wyłącznie w rękach lekarzy, którzy jak zwykle staną na wysokości zadania i będą padali na twarz, by posprzątać ten bałagan, nad którym władza nie panuje.
Ale nie dajcie się zwariować! Na świecie jest wiele mniej lub bardziej groźnych wirusów, a w Polsce jest bardzo wiele oddziałów chorób zakaźnych w szpitalach. One powinny być zawsze!!! dobrze wyposażone i gotowe na przyjmowanie pacjentów. Nie potrzeba nagle! 3 miliardów, tylko dlatego, że pojawił się jakiś nowy, niezbyt groźny wirus. To ściema. I jest naprawdę żałosne, kiedy władza mówi: Mamy pieniądze, ale nie damy. Przez następne 2 miesiące będzie trwała kampania, a okres trwania epidemii może przeciągnąć się bardzo długo. Nie wiem, skąd bierze się to szaleństwo. Nie wiem, dlaczego nagle inni pacjenci przestali być ważni, a istnieją tylko ci z koronawirusem. Nie rozumiem, dlaczego na sercu Andrzeja Dudy nie leży tych 300 pacjentów umierających na raka każdego dnia.
Pięć lat nie działo się nic w tej sprawie. Każą nam po raz kolejny czekać kilka miesięcy, a i tak nie wiemy, czy złożone obietnice nie są całkowicie puste. Pan Duda może znowu wygra, będą kwiaty, konfetti, baloniki i buta. A gdzieś tam w ciszy, w tym samym czasie, nie jeden Jaś i nie jedna Ania nie doczeka kolejnych urodzin.  




środa, 4 marca 2020

Moja paranoja. ( Tekst z dnia 4 marca 2020 roku)





Wiem, macie już dość koronawirusa. Ja też, ale mówiąc o polityce, nie sposób pominąć tego tematu.
Zastanawiam się, jak to się stało, że 24 godziny po uchwaleniu przez sejm specustawy i kilka godzin po nadzwyczajnym spotkaniu Kaczyńskiego, Dudy I Morawieckiego, wreszcie odnaleziono pierwszy przypadek osoby zarażonej? A pacjent, w końcu Polak, nie wpadł w panikę, nie poleciał się pomodlić, nie wykupił całej kaszy i makaronu z pobliskiego sklepu, tylko grzecznie, jakby go ktoś szkolił, zrobił wszystko według najwyższych procedur. Zupełnie, jak nie Polak. Do tej pory mówił mózg sugerował mi, że wirus już jest w Polsce, tylko władza z jakiegoś powodu to ukrywa, a teraz, kiedy już mamy pierwszego pacjenta, mam takie wrażenie, że to jest zdrowy facet, który tylko udaje chorego. I pierwsze pytani: Czy ten pan „wirus zero”, nie ma przypadkiem zbyt wielu członków rodziny należących do PiSu?
Czy mam obsesję i powinnam się leczyć? Mam! Ale chyba w tej chorobie nie jestem odosobniona. Po prostu, po pięciu latach kłamstw nie wierzę już w nic. Do tej pory miałam taki stosunek do kościoła. Nie wierzyłam pasterzom nawet, kiedy mówili „dzień dobry”. Teraz widzę, że nie jestem w stanie nawet założyć, że rząd PISu, jego władzę, a nawet pośrednie przydupasy, mówią choćby słowo prawdy. A do tego chodzi mi po głowie jeszcze inna teoria spiskowa. Przeszło mi przez myśl, że to Trump, nie mogąc zahamować inwazji chińskiej gospodarki, podłożył im tego wirusa. Tego człowieka po prostu stać jest na wszystko by utrzymać władzę, zupełnie, zupełnie jak tych naszych cwaniaczków.
I zauważcie, kilka dni temu mówiłam, że PiS ma po prostu szczęście, że wiele zbiegów okoliczność powoduje, iż zawsze są krok przed opozycją. I nawet taki pierdolony wirus nadszedł im z pomocą we właściwym momencie, kiedy wyraźnie wypalony prezydent niezbyt szczęśliwie zabierał się za kampanię . Nagle, ta kampania wyborcza po prostu zatrzymała się w miejscu. Od poniedziałku nie można w żadnej telewizji zobaczyć innych polityków, tylko na okrągło: Morawiecki, minister zdrowia, Morawiecki, Duda, Minister zdrowia! I tak w kółko. I o to właśnie chodziło!
W mediach zbiorowa histeria z powodu jednego! przypadku, a wcześniej tydzień zbiorowej histerii na wszelki wypadek.
Nie wiem, jak jest w innych krajach, ale ja pamiętam, jak dwa czy trzy lata temu mieliśmy w Hiszpanii kilka przypadków eboli i prawie nie można było tego zauważyć. Oprócz informacji z frontu walki z wirusem ciągle więcej czasu, jak to w Hiszpanii, poświęcano meczom La Liga czy radosnemu życiu rodziny królewskiej. No tak, my nie mamy króla, ale za to posiadamy „cysorza”!
Jest to dla mnie po prostu niebywałe, bo każdego roku wiele tysięcy osób przechodzi grypę, która wcale nie jest jakoś mniej niebezpieczna od obecnego wirusa. I świat w panice nie doprowadza do zamykania granic, wprowadzania stanów wyjątkowych, nie odwołuje się imprez masowych, nie doprowadza do zachwiania gospodarek i nie wpływa na notowania na giełdzie. A teraz ludzie żyją w jakimś całkowitym amoku. I mogę jeszcze zrozumieć tych, którzy mieszkają w miejscach, gdzie są duże ogniska choroby.
Ale ten stan, jaki wywołuje jeden! przypadek w Polsce, jest po prostu aż śmieszne. I PIS to doskonale wykorzystuje, by już dziś powiedzieć won! samorządowcom z PO! Nie interesujcie się, siedźcie cicho, bo teraz my mamy pieczę nad wszystkim. My tu panujemy! My sobie z tym poradzimy ( cała partia z być może jednym przypadkiem)! My utworzyliśmy doskonałe procedury, my akurat do tego konkretnego oddziału wyznaczyliśmy dwie dodatkowe karetki już 3 dni przed pojawieniem się pacjenta. Za chwilę może się okazać, że premier Morawiecki osobiście odkrył szczepionkę! I to wszystko, co się dzieje, to po prostu zwykły przypadek. Wiecie co, ja może zwariowałam, ale od kilku lat już nie wierzę w zbiegi okoliczności.
Nie chciałabym byśmy musieli sprawdzić, jak będą działały procedury, kiedy wykrytych przypadków będzie kilka tysięcy.., bo jakoś nie wierzę w sprawność tego rządu, a jeszcze bardziej w przestrzeganie przez niego procedur. 
 Dzięki mediom, z TVN 24 na czele, nikt już nie pamięta o podartej uchwale sądu w Olsztynie, o palcu Lichockiej, o mafijnych porachunkach wewnątrz obozu władzy, a o Banasiu, farmie trolli, już od dawna nikt nie pamięta.
Czy zauważyliście, że w tę medialną histerię nie popadła tylko telewizja Kurskiego? Tam bez żadnych zahamowań nadal, jak każdego innego dnia, leje się hejt na opozycję. Członkowie partii opozycyjnych milczą potulnie, bo przecież kultura osobista nie pozwala im na atakowanie rządu, który walczy z koronawirusem, z jednym pierdolonym przypadkiem...
I jeszcze jedna rzecz, która mi się rzuca na oczy, może dlatego, że patrze z daleka. Jest póki co jeden pacjent, a premier wspomina o zaangażowania w razie potrzeby policji, strażaków i wojska... Czy my przypadkiem z powodu tej paniki, nie zdejmujemy z Polski pancerza ochronnego i nie stajemy się całkowicie bezbronni?
I jeśli z powodu jednego przypadku zakażenia niezbyt agresywnym wirusem zwołuje się pospolite ruszenie, to kurwa kto tu ma większą paranoję? Ja czy oni?



niedziela, 1 marca 2020

Dokończyć dzieło. ( Tekst z dnia 1 marca 2020 roku)



No to jesteśmy po trzech najważniejszych konwencjach wyborczych. Można więc już powiedzieć o naszych pierwszych wrażeniach.
Kiedy się wysłucha wszystkich kandydatów, to ma się duży dylemat. Poza oczywiście kandydatami z głębokiej i ciemnej prawicy, których mój mózg odrzuca natychmiast.
Gdybym chciała powiedzieć, jaka jest moja wymarzona prezydentura, byłoby to dość skomplikowane. Chciałabym, by przyszłym prezydentem Polski została kobieta z Ursusa. Bo... może naprawdę czas już na kobietę, bo może odezwała mi się solidarność jajników, może dlatego, że zawsze popieram tego, kogo popiera Donald Tusk, a może dlatego, że pragmatycznie uważam, iż ma największe szanse na wygraną.
Ale kiedy już Pani Małgorzata zostanie prezydentem byłoby naprawdę żal, by zmarnować wielki potencjał innych kandydatów. W moich marzeniach Pani Kidawa-Błońska tworzy przy prezydencie specjalne komisje. Jedną do spraw równouprawnienia, której przewodniczącym zostałby Robert Biedroń, drugą do spraw sprawiedliwości społecznej, na czele której postawiłabym Zandberga. Trzecia, do spraw socjalnych, gdzie zapewne odnalazłby się Kosiniak-Kamysz, a jego małżonka mogłaby zająć się sprawami kobiet. Na pewno w gronie tak zwanej szeroko pojętej opozycji znalazłby się doradca do sprawa służby zdrowia i do spraw wymiaru sprawiedliwości, gdzie na przykład mogliby ze sobą świetnie współpracować Roman Giertych z Ryszardem Kaliszem. A doradca do spraw europejskich powinien zostać Donald Tusk, który po pięciu latach prezydentury europejskiej zna wszystkie problemy od podszewki. Przydałby się ktoś od edukacji, tu nie mam jeszcze kandydata. No i przydałby się ktoś do ustalenia właściwych stosunków między kościołem i państwem. Najlepszy kandydat może jednak w spokoju nie doczekać końca kampanii. Myślę o Włodzimierzu Czarzastym, którego PIS, nie mogąc znieść prawdy rzucanej mu prosto w twarz, albo zamknie w więzieniu albo zastrzeli. Nie, ja lubię gościa i życzę mu jak najlepiej, ale wiemy z kim mamy do czynienia i do czego może posunąć się i Ziobro i Kamiński, by zniszczyć człowieka.
Taka jest mniej więcej moja wymarzona prezydentura, podczas której profesjonalne zespoły ludzi przygotowują mądre inicjatywy, szachując nimi PIS i ukazując prawdziwe oblicze tej partii. Bo to nie chodzi tylko o to, czy prezydent podpisuje lub wetuje, a w międzyczasie pali głupa i jeździ na nartach. Chodzi o to, by wybierany przedstawiciel narodu był czynnym politykiem w ramach swoich nadanych przez Konstytucje uprawnień.
Wybierając jednak Panią Małgorzatę, jako moją kandydatkę, skupię się może najbardziej na jej konwencji porównując ją tylko w stycznych momentach z konwencjami innych kandydatów.
Kiedy PIS przed dwoma tygodniami zapowiadał, że ich konwencja będzie największa i najwspanialsza na świecie, liczyliśmy na coś naprawdę spektakularnego. W końcu stać ich na wiele z dostępem do państwowej kasy. Co do „największa” PIS nie kłamał, największa sala, nie mówiąc o tych zwiezionych baranach z całej Polski, którzy o głodzie i chłodzie czekali na łaskę pańską całując klamkę. Co do wspaniałości, każdy ma na ten temat swoje zdanie. Na pewno była największa w dziejach nowożytnej Polski ilość konfetti. Jeśli byłabym pracującym i oddającym w kraju podatki Polakiem, wkurzyłoby mnie to bardzo, że moje podatki idą na jakieś poszatkowane papierki w momencie, kiedy w kraju jest tyle innych ważnych potrzeb.
U Małgorzaty Kidawy–Błońskiej.., no cóż, konfetti nie było.
Tak w ogóle to dziwna była ta konwencja PO. Widzowie skandowali: Konstytucja, wolne sądy!, a występująca kandydatka nie wezwała policji, ba, nawet nie wezwała ochrony i nawet się nie obraziła. To takie niespotykane w dzisiejszej rzeczywistości... Nie straciła nawet głowy w momencie, kiedy dwoje młodych ludzi nie chciało jej podać ręki. Owszem, miała rumieńce, bo to byłą taka niezaplanowana atrakcja, ale chyba zrozumiała, że młode pokolenie ma prawo mieć żal, że my do tej pory nie zrobiliśmy nic dla klimatu. My wszyscy, dotyczy to zarówno polityków, jak i nas „zwyklaków”, którzy dopiero od kilku lat rozumieją, jakie to jest ważne. Myślę, że ci młodzi ludzie dali wyraźnie do zrozumienia, że na uścisk ich dłoni trzeba sobie najpierw zasłużyć.
Wielu osobom nie podoba się fakt, że na konwencji, mówiąc najprościej, występowali ludzie pokrzywdzeni przez ostatnie 5 lat tych rządów, że się robi kampanie na ludzkim nieszczęściu. Ale przecież te osoby, gdyby nie chciały wystąpić, nikt by ich siłą na tę scenę nie zaciągnął. Pan Stachowiak sam zdecydował, by opowiedzieć o swoim synu, dziewczyna chora na raka przyszła wyrazić swoją nadzieje, że w nowej rzeczywistości stanie się ważnym członkiem społeczeństwa, o które państwo po prostu zadba, a Sebastian, który zderzył się z limuzyną Beaty Szydło chciałby, by nie ginęły dowody w jego sprawie, by wierzono świadkom i by wreszcie ten koszmar się dla niego skończył.
Przecież te nieszczęścia i wiele innych związanych jest bezpośrednio ze sposobem rządzenia, jaki nam serwuje PIS. One by się nie wydarzyły w innych okolicznościach.
Na tej scenie mogłaby pojawić się rodzina Pawła Adamowicza, Kwaśniewscy, bliscy Piotra Szczęsnego i wielu innych, których ta władza tępi, jak wszy. Mogłyby przyjść ofiary księży pedofilów, bo przecież to właśnie w ostatnich pięciu latach najwięcej wypłynęło takich spraw, a rządzący udają, że one po prostu nie istnieją.
Musimy o tym mówić i bardzo dobrze, że nie jest to krytyka odgórna wprowadzana przez kandydatkę lub sztab wyborczy, ale po prostu przez ludzi, którzy tę krzywdę odczuli na własnej skórze.
Ta konwencja była super! Była z pomysłem i z kluczem. A sama kandydatka chyba się rozkręca i idzie jej coraz lepiej.
Wykorzystanie w podkładzie muzycznym właśnie tej piosenki Kory było naprawdę ciosem poniżej pasa. Ten, kto się w tym momencie nie popłakał, po prostu nie ma serca.
A na Twojej konwencji Andrzej, kto zaśpiewa? Zenek i spółka? Będą „majteczki w kropeczki?, niech żyje wolność?, czy „oczy zielone”? Poziom, do którego państwo PIS sprowadziło polską kulturę, a szczególnie muzykę i kinematografię, jest po prostu żenujący. W ogóle poziom polityki zszedł po prostu do rynsztoku.
Kiedy zobaczyłam, jak Karczewski zaczął tłumaczyć, jak to chirurdzy myją ręce, by udowodnić, że marszałek Grodzki się nie domył, wyłączyłam telewizor. Są takie poziomy żenady, których po prostu mój mózg już nie trawi. Ty debilu Karczewski!.. nie możesz naciskać dozownika kciukiem, bo go ciągle trzymasz w dupie prezesa. To dlatego masz tam najwięcej bakterii. Dla takich jak ty specjalne procedury dezynfekcji powinny być stworzone. Strasznie cię kurwo boli, że Pan Grodzki jest marszałkiem, a ty tylko vice! Ale żeby się tak ośmieszać zwołując z powodu własnego bólu dupy konferencje prasową... Aż tak ważne dla Polaków twoje bóle nie są. Człowiek najpierw dotyka dozownika, a potem myje dokładnie ręce zmywając w ten sposób wirusy i bakterie, także te z przycisku. A chirurdzy dotykają łokciem dozownika z płynem antybakteryjnym, kiedy już mają wyszorowane ręce. Myślałam, że jako kurwa chirurg to wiesz!
Drodzy Państwo. Nasze życie kontroluje w tej chwili koronawirus. Ale nie popadajcie w panikę. To, że minister zdrowia robi ciągle jakieś konferencje, nie żeby gadać o tym zagrożeniu, ale po to, by wychwalać rząd i jego nadzwyczajne przygotowanie do czegoś, czego podobno nie ma, nie zwalnia WAS od tego, byście sami o siebie dbali. Róbcie to więc, bo na PIS nie powinniście liczyć. Ich zachowanie procedur może być podobne do zachowania procedur podczas lotu T 152 do Smoleńska. To niebezpieczni ludzie bez wyobraźni.
No dobrze, dosyć już gadania. Nie będę WAS namawiać do głosowania na tego lub innego kandydata. Każdy ma swój rozum i swoje poczucie wartości. Pragnę jednak przypomnieć, że skrzydła orła na tle których wystąpiła Małgorzata Kidawa-Błońska były, jak na centralną prawicę, chyba zbyt tęczowe. Możemy więc w domyśle liczyć, że chociaż trochę prezydentura MKB zaprowadzi nas w inny, bardziej nowoczesny i tolerancyjny świat.
A Duda, no cóż, rozdał już wszystko co miał. Został z niczym. Może tylko drzeć mordę na wiecach. Ale niezależnie, jak głośno krzyczy, gwizdy nasze go zagłuszają. To już jest jakieś zwycięstwo. Andrzej Duda boi się występować na świeżym powietrzu, gdzie policyjne pieski nie sprawdzają poglądów suwerena. Już go zagoniliśmy do klatki. Czas sprawiedliwości się już zaczął. I dokończymy dzieła!



Łaskawy lichwiarz. ( Tekst z dnia kwietnia 2020 roku)

Dziś będzie, mam nadzieję krótko. Przynajmniej, jak na moje możliwości. Ale pierdolnięty premier z drugą spasioną bankową gnidą, doprowad...