niedziela, 26 kwietnia 2020

Europo, macocho nasza. ( Tekst z dnia 26 kwietnia 2020 roku.)


Do Europarlamentarzystów z całej Europy.
Szanowne Panie Posłanki, Szanowni Panowie Posłowie do Europarlamentu.

My, obywatele Polski mieszkający za granicą zwracamy się do WAS w akcie rozpaczy i desperacji.
Warunki ekonomiczne w życiu człowieka są na pewno wartością. Ale większość Polaków opowiadających się za wejściem Polski do UE liczyła nie tylko na poprawę warunków materialnych, możliwość swobodnego przemieszczania się i podejmowania pracy w dowolnym, europejskim kraju. Przede wszystkim chcieliśmy się stać równoprawnymi obywatelami Europy, chcieliśmy zrównania naszych praw i ochrony naszej wolności. Unia dała nam bardzo wiele. Dotacje unijne pozwalają naszej Ojczyźnie szybko się rozwijać, na co nie mieli byśmy żadnych szans wychodząc samotnie z komunistycznego niebytu. Zakładaliśmy, że Europa będzie naszą drugą Ojczyzną. Niestety, kolejne polskie rządy nie było stać na odważne i radykalne decyzje do zmiany mentalności, złych tradycji, ograniczeń wolności zwierząt i dzieci, gorszego traktowania kobiet. Ciągle jesteśmy krajem, w którym Deklaracja Praw Człowieka nie jest dokumentem będącym drogowskazem do tworzenia wewnętrznego prawa. Przez 25 lat po transformacji cieszyliśmy się wyraźnym choć powolnym dążeniem do zmian. Niestety, pięć lat temu dokonaliśmy złego wyboru i do władzy doszła partia, która cofa nasze prawa obywatelskie do czasów komunizmu. Ludzi o innych poglądach traktuje, jak wyrzutki społeczne. Z pogardą i lekceważeniem traktuje opozycję, która bardzo często nie ma prawa do zabrania głosu w Parlamencie, a przecież reprezentuje ona znaczną część społeczeństwa. Po cichu popiera się dyskryminację i maltretowanie psychiczne ludzi o odmiennych obyczajach, innej religii, pochodzeniu, kolorze skóry lub orientacji seksualnej.
Można o Polsce powiedzieć bardzo wiele dobrego, ale jej obywatele, 30 lat po odzyskaniu wolności, nadal nie mają równych praw w stosunku do innych Europejczyków, a UE nie potrafi zmusić polskich polityków do przestrzegania praw podstawowych.
Drogie Posłanki i Drodzy Posłowie. Wiemy, że większość problemów musimy rozwiązać sami i większość praw sami sobie wywalczyć. Ale potrzebujemy byście na te problemy nie zamykali oczu. Wiem, że jest pandemia i nadchodzi kryzys gospodarczy.
Do napisania tego desperackiego listu zmusza mnie obecna sytuacja w Polsce, gdzie z łamaniem prawa i Konstytucji, a także nie bacząc na zagrożenie epidemiologiczne chce się za wszelką cenę przeprowadzić wybory.
Mamy nadzieję, że do tego nie dojdzie, ponieważ wybory w tych warunkach nie mogą być sprawiedliwe. Ale przede wszystkich zwracam się do WAS w imieniu Polonii, której prawa zostaną pogwałcone jeśli do tych wyborów dojdzie. Większość z nas żyje w krajach objętych epidemią i stanem wyjątkowym. W wielu krajach usługi pocztowe ograniczone są do minimum, więc głosowanie korespondencyjne nie wchodzi w grę. Rząd Mateusza Morawieckiego, ograniczył nam możliwość czynnego brania udziału w tym święcie demokracji. Zmniejszył radykalnie liczbę obwodów wyborczych. Np. w Hiszpanii, gdzie zawsze było 12 okręgów, w tej chwili pozostawiono tylko 3. Podobnie jest w innych krajach, gdzie osoby chcące zagłosować musiałyby często pokonać kilkaset kilometrów, a lokale wyborcze musiałyby przyjąć jednego dnia po kilkadziesiąt tysięcy wyborców. I dzieje się tak w krajach, w których trzeba mieś potwierdzoną wizytę u lekarza lub weterynarza, by wyjść z domu, a poruszać się po ulicy można tylko posiadając aktualny paragon ze sklepu.
Europa nie powinna pozwolić na pozbawienie prawa wyborczego nawet jednego obywatela. Nas są miliony.
W Polsce dzieli się ludzi, na tych lepszego i gorszego sortu. My, zamieszkujący poza granicami, jesteśmy obywatelami sortu najgorszego. Milczymy od lat wiedząc, że sami wybraliśmy sobie los emigranta. Znosiliśmy obelgi i zakazy wypowiadania się o sprawach swojej Ojczyzny. Uznaliśmy jednak, że kielich krzywd się przepełnił w momencie, kiedy nas się pozbawia możliwości oddania głosu w demokratycznych wyborach.
Polska jest naszą Ojczyzną, naszą Matką. Europa jest drugą Ojczyzną i Matką zastępczą, do której zwracamy się z żalem i skargą. Prosimy, nie zamykajcie oczu na bezprawie, które nas spotyka. Pomóżcie nam walczyć o nasze prawa.
Mamy wrażenie, że Polska nas opuściła, zapomniała o nas i traktuje nas po macoszemu, jak niechciane dzieci. Jesteśmy, jak kawałek płótna oderwany z flagi i wrzucony do śmieci, chociaż przecież ciągle jesteśmy jej częścią
Wiem, że nikt takich sytuacji nie przewidział i że nie ma narzędzi, by cokolwiek wymusić na kraju, który łamie wszelkie traktaty. Ale skoro takiego prawa nie macie, powinniście je uchwalić.
Mam nadzieję, że Europa dłużej na to nie pozwoli, by w jej strukturach pasożytowało państwo, które z demokracją nie ma nic wspólnego. Pomóżcie nam odzyskać Polskę.



wtorek, 21 kwietnia 2020

Odpadam od ściany. ( Tekst z dnia 21 kwietnia 2020 roku)


Bardzo chciałabym przestać mówić o wyborach. Ale widząc jak Polska brnie w demokratyczną czarną dziurę, jak nas politycy prowadzą w obszary udawanej demokracji, nie jestem w stanie tego przemilczeć. A najbardziej nie potrafię zrozumieć tego, że opozycja nie jest w stanie trzeźwo myśleć i podejmować odważnych decyzji.
Kaczyński gra Polsce requiem pogrzebowe, a opozycja zastanawia się tylko, w jakim stylu tańczyć do tej muzyki.
Wiecie dlaczego ja nie będę głosować (gdyby wybory odbyły się w maju)? Nie, nie tylko dlatego, że to będzie impreza nielegalna. Ja po prostu nie mam dziś na kogo głosować i z przerażeniem myślę, że jedynym sensownie gadającym i trzymającym się swego jest kandydat Konfederacji Krzysztof Bosak. Na niego niestety nie zagłosuje, bo całkowicie nie zgadzam się z jego poglądami.
Reszta naszej klasy politycznej to taniec pingwina na szkle, albo jakiś pijany idący na linie nad przepaścią.
Jeśli ktoś czytał Dżumę Alberta Camus'a powinien mieć taką refleksje, że w normalnych, szczęśliwych czasach, każdy człowiek zakłada maskę. Stara się dostosować do wymagań otoczenia. Kamufluje swoją naturę, a często nie jest jej także świadomy. Dopiero w sytuacjach ekstremalnych, takich jak epidemia, a mówi o tym także szereg książek opisujących czasy II wojny, wtedy z człowieka wychodzi zwierze. Zwierze, które jest gotowe pożreć własne potomstwo, żeby przeżyć. Takiej dramatycznej sytuacji oczywiście jeszcze! nie mamy. Ale zauważmy, że ci sami politycy, którzy potrafili się zjednoczyć w wyborach do Europarlamentu, którzy mówili prawie jednym głosem, a nawet sprawiali wrażenie, że są na drodze do przyjaźni ( cóż za głupie złudzenie), dziś całkowicie stracili z oczu cel. Tam przegrali, chociaż nie wierzę w to, by powodem była tamta współpraca, a raczej wszechobecne kłamstwo, któremu nie umieli się przeciwstawić. Ale niestety nigdy nie wygrają ludzie, którzy mają słomiany zapał. Jestem przekonana, że gdyby ta porażka jeszcze bardziej złączyła opozycję w dążeniu do odzyskania kontroli, dziś nasz polityczny świat wyglądał by inaczej. Ale oni woleli ratując własną dupę zwalać winy na siebie nawzajem.
My, zwykli ludzie niestety, nie jesteśmy w stanie wejść w polityczne buty, nie rozumiemy tej gry. Ja też jej nie rozumiem. Dla mnie prawda to prawda, Konstytucja to Konstytucja, prawo, to prawo, a demokracja to demokracja. I w tej dyplomatycznej grze politycznej od pewnych reguł nie ma odstępstwa. Muszą być zachowane w pierwotnej wersji, a nie w formie wariacji na temat.
Dlatego jestem dziś na progu rezygnacji z dalszej walki. A przynajmniej decyzji o jej zawieszeniu. Bo nie mam już żadnego punktu zaczepienia, żadnej idei, dla której mogłabym się poświęcić. Nie mam takiego kandydata, który by spełniał choćby podstawowe standardy, pod którymi bym się podpisała. Nie widzę także woli w ludziach, by walczyć. Czas więc może przestać gadać do siebie. To chore...
Covid-19, dżuma naszych czasów, bardzo szybko zdarł maski z twarzy polityków. Pokazał, jak bardzo ich nie obchodzi nic poza władzą, jak są w stanie kłamać i naginać prawo, by tylko osiągnąć swój cel. Pokazał także, jak bardzo płytkie są ich zasady i miękkie ich poglądy.
Tygrysek Kosiniak-Kamysz poczuł krew, odkąd sondaże pokazały jego pozycję zaraz po Andrzeju Dudzie. On prze do tych wyborów równie mocno, jak PiS. Wie, że gdyby kampania trwała, w życiu by nie osiągnął tak wysokiego poparcia. Więc gra w grę Kaczyńskiego. Nie obchodzi go demokracja, nie obchodzi go złamanie prawa. On chyba nawet jest na tyle głupi, że się łudzi, iż może te wybory wygrać. Ale uczciwy kandydat nie wygra sfałszowanych wyborach. One są przesądzone, a tygrysek może co najwyżej zostać klaunem numer dwa w tym cyrku, bo klaun numer jeden jest już wyznaczony. To samo robi Hołownia. Chce z oszustem grać w jego grę. Ale sens miałby to tylko wtedy, gdyby był chociaż cień szansy, że wygra. Bo wtedy cel mógłby choć trochę uświęcić środki.
Małgorzata Kidawa Błońska okazała się zupełnie bezradna w nowej sytuacji. Bezradna i chwiejna. Schowała się, bo runął plan kampanii zbudowany przez jej partię. Plam być może świetny, ale padł na pierwszej przeszkodzie.
No i największe rozczarowanie polityczne mojego życia...Robert Biedroń. Jest jak bardzo piękna aktorka, której się wydaje, że do zrobienia kariery wystarczy jej tylko uroda. W jego wystąpieniach, już od chwili założenia „Wiosny”, nie ma żadnej treści. Jest tylko masa pobożnych życzeń.
Od wczoraj zastanawiam się, jak bardzo może władza uderzyć człowiekowi do głowy. Władza, której jeszcze nie ma i jest tylko iluzją. Jak bardzo mogą zaślepić ludzi sny o potędze?
Myślę o tym od wczoraj, od konferencji Borysa Budki, który wreszcie wyszedł z jakimiś konkretami, z jakimiś propozycjami, które być może, przy ogólnej zgodzie mogły zapalić światełko w tunelu. Nie dlatego, że są to akurat propozycje PO, nie wiem nawet jeszcze, czy są dobre czy złe, bo muszę poczekać na jakieś opinie ekspertów. A co robią inni kandydaci? Jeszcze słowa Budki nie upadły na ziemie, a Kosiniak Kamysz już grzmiał, że się z nimi nie zgadza, Biedroń piał z oburzenia, że ktoś śmie pertraktować z Gowinem. Myślę, że nie mieli nawet 5 minut by się nad tymi pomysłami zastanowić. Ale zachowali się, jak PIS. Odrzucili je, bo były cudze, a nie ich własne. Czy można w tej sytuacji wierzyć, że chodzi im o Polskę? Ja nie wierzę.
Całe gadanie opozycji o tym, że najważniejsze jest prawo i Konstytucja, właśnie zostało wyrzucone do kosza. Bo nikt z kandydatów nie ma odwagi wycofać się z wyborów i dać przykładu innym. Nikt nie dostrzega, że w bezprawiu nie wolno uczestniczyć.
Trzeba zagrać w te grę z oszustem? Nie wolno Polski oddać walkowerem? Lepiej jest legitymizować fałszowanie wyborów i łamanie zasad? Przecież w ten sposób oddajecie walkowerem prawo, oddajecie walkowerem Konstytucje, oddajecie demokracje i popieracie dyktaturę Kaczyńskiego.
Być może przyzwoitość polityka to coś zupełnie innego, jak przyzwoitość zwykłego człowieka. Być może jestem za głupia, by te wasze strategie zrozumieć. Ale łamiąc prawo stajecie się tacy sami, jak „oni”.
Dla mnie sprawa jest prosta. I chociaż długo analizowałam wszystkie wasze argumenty, nie widzę innego wyjścia. Ja zbojkotuję wybory i będę do tego namawiać, by ludzie w akcie obywatelskiego oporu nagrywali filmy z palenia kart wyborczych, lub by odsyłali w wyborczych kopertach informacje o tym, że protestuję. W skrajnych wypadkach można się na karcie podpisać: Jarosław Kaczyński, bo przecież to tylko jego głos będzie brany pod uwagę. Można też wysyłać jakieś brzydkie rzeczy, np. papier toaletowy lub inne symbole sprzeciwu.
Ja te wybory zbojkotuję i mam wystarczająco odwagi, by to powtórzyć jeszcze raz, w przeciwieństwie do Małgorzaty Kidawy- Błońskiej.
I nie mówcie mi, że bojkotując głosuje na Andrzeja Dudę, bo ten, kto pójdzie na wybory, nie ważne na kogo będzie głosował, zagłosuje na Andrzeja Dudę, a do tego uzna jego wybór za legalny.
Pewnie przez jakiś czas nie będziemy się spotykać na blogu. Wyczerpały mi się akumulatory. Kiedyś to WY mi je ładowaliście. Kiedyś na blogu było po kilka tysięcy wejść każdego dnia, dziś czyta moje listy tylko kilka wiernych osób. Nie dyskutujecie ze mną, nie przedstawiacie swoich poglądów, często lajkujecie bez czytania. Wszyscy mamy symptomy ugotowanej żaby, a moja praca i moja walka chwilowo stała się bez sensu. Nie, nie mówicie, że mam pisać, bo naprawdę nie od waszych pochwał to zależy. Musi się zadziać coś, co wywoła u mnie znowu te potrzebę. Dziś jestem zmęczona, zmęczona beznadzieją, bezsensem, widokiem końca wszystkiego, widokiem nieuchronnej przegranej, a przede wszystkim widokiem ślepców, którym się wydaje, że prawda i dobro zawsze zwyciężą bez naszego wysiłku. A zwycięża Kaczyński, bo tego chce i w przeciwieństwie do nas jest zdesperowany.
 A ja odpadam od ściany. Chwilowo jest dla mnie zbyt stroma.



poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Niezdolni do buntu. ( Tekst z dnia 20 kwietnia 2020 roku)


Amerykańska administracja przeznaczyła na ratowanie gospodarki sporą sumę pieniędzy. Tak samo zresztą, jak większość krajów. Mają też być rozdawane zapomogi dla osób które straciły pracę. Donald Tramp zaproponował, żeby pieniądze nie były wpłacane na konta, ale wysyłane do potrzebujących w formie czeków. A wszystko tylko po to, żeby on sam kurwa, te czeki podpisywał. Tak, żeby się wyborca nie pomylił, od kogo są pieniądze. Zostało mu to wybite z głowy i bardzo dobrze, bo rzesza potrzebujących jest liczna, a podpisywanie tej ilości czeków trwałoby latami. Wiem coś o tym, bo u nas król podpisuje dyplomy ukończenia studiów, więc moja córka na oryginał dyplomu czekała chyba 2 lata. W USA stanęło na kompromisie, że nazwisko Trumpa w jakiejś formie zostanie uwzględnione na czeku wychodzącym z drukarni.
Pomyślałam sobie ze strachem, że gdyby ta informacja dotarła do Polski, to Morawiecki byłby gotów swoją krzywą gębą ozdobić podobne czeki dla Polaków, albo co gorsze, że zaczęto by masowi drukować bony zakupowe z podobizną Dudy. Tak żeby było wiadomo, że to zwykła publiczna działalność prezydenta, a nie jakaś tam kampania oczywiście. I może część wyborców łyknęła by tę ściemę. Nie ulega jednak wątpliwości, że to on w tej chwili startuje w wyborach i pozuje na największego dobroczyńcę. Odnosi się czasem wrażenie, że my po prostu nie mamy rządu, albo, że ten rząd nie posiada mózgów, bo wszystkie pomysły pomocy dla Polaków rodzą się w głowie Dudy.
Powiem WAM, że świat mnie załamuje totalnie, bo nie jest w stanie przejść próby moralności. Myślę, że gdyby wybuchła atomowa wojna, to Trump kazał by grawerować swe nazwisko na bombach gdyby akurat trwała kampania wyborcza. Władza za wszelką cenę!, wszystko inne może się załamać. Gdyby dwie wierzę WTC runęły za czasów Trumpa, pewnie i to zwaliłby na NATO, WHO i próbowałby wzorując się na polskich przyjaciołach, na trumnach wygrać wybory.
Staliśmy się pokoleniem robotów, bezdusznych maszyn, dla których liczy się tylko władza lub własny interes. Zaprogramowanych na to, by wielkie frazesy wygłaszać. A najgłośniej klaszczą ci, którzy nie rozumieją ani słowa.

Przytoczyłam ten amerykański przykład, byście się pocieszyli, że nie tylko my żyjemy w domu wariatów. A to, że żyjemy to fakt i jest na to bardzo wiele powodów. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że biedna Polska, w której brakuje zarówno sprzętu medycznego, środków ochrony osobistej dla medyków, jak i samych lekarzy i pielęgniarek, wysyła to wszystko z pomocą humanitarną do bogatego Chicago... Nasze pielęgniarki niech padają na twarz opiekując się 24 godziny na dobę kilkudziesięcioma pacjentami każda. Ale nasz prezydent ma gest! Pomoże rodakom z Jackowa. Trump mu podziękuje i tak machina wyborcza kręci się po obu stronach oceanu. Proponuję, by Andrzej Duda wysłał Trumpowi także połowę naszej tarczy antykryzysowej, bo przecież mamy w narodowym banku „nieprzebrane” ilości gotówki. Niechby podratował rodaków z Chicago, by wiedzieli jak mają głosować.
A w pałacu zaspana „larwa Agata” dopiero co malowała laurki dla lekarzy na Wielkanoc, jakby to miało cokolwiek pomóc, a od kilku dni pokazuje, jak zrobić samodzielnie maseczkę ochronną. Zupełnie jakby chciała powiedzieć Polakom: Radźcie sobie sami, bo na pomoc państwa, którym rządzi PiS, liczyć nie możecie.
Wiele osób mówiąc o nadchodzących nieuchronnie majowych wyborach, porównuje je do rozgrywanego meczy, którego reguły zmienia się w trakcie trwania. Pozostając w tej piłkarskiej narracji... Słyszeliście kiedyś takie powiedzenia, że „taki” wynik to dana drużyna wzięłaby w ciemno? Najczęściej dotyczy to remisu i tą drużyną jest jakiś słabeusz, który nie potrafiłby uczciwie poradzić sobie z silniejszym rywalem.
Rozumiecie teraz, dlaczego Andrzej Duda z ulgą zgodziłby się na propozycję przedłużenia kadencji o 2 lata? Doskonale wie,że jest takim zerem, które uczciwie tych wyborów nie wygra. Bierze więc ten wynik w ciemno błagając los o chociaż jeszcze te 2 lata.
Wiem, że nie jestem politykiem i chociaż obserwuję życie polityczne od lat, może moje oceny są po prostu brane na chłopski rozum.
Słysze jednak ciągłe nawoływanie kandydatów: Nie możemy się poddać! Nie możemy Polski oddać walkowerem! Trzeba z oszustem wygrać grając w jego grę! No, gdyby to był poker, to może bym się zgodziła. Ale niestety nie potrafię się zgodzić z tą argumentacją. Dla mnie ważniejsza jest uczciwość. Będąc politykiem, nie wolno naginać ani łamać prawa. Nigdy! i za żadną cenę! Te wybory uważam za złamanie prawa i będę stała przy swoim. Nie należy w nich brać udziału. Tym bardziej, że ich wynik jest już przesądzony i nie wierzę w uczciwość ich przeprowadzenia. To zaczyna dostrzegać powoli także Europa i słychać w kuluarach głosy, że mogą nie respektować wyniku wyborów przeprowadzonych w taki sposób. Więc czego się spodziewacie? Że jeśli wygra Duda, to Europa go nie uzna, a jeśli Kosiniak-Kamysz, to będą bili brawo?
Naprawdę cały czas nad tym myślę, bo kurcze, w końcu to politycy mają doświadczenie, znają te swoje taktyki wojenne i zazwyczaj to oni mają rację. Ja jednak nie zagłosuję. Nie dam tej satysfakcji Kaczyńskiemu. Nie pozwolę by mną rządził, by mi kazał robić jakieś fikołki. Jeśli jako społeczeństwo karnie się podporządkujemy pomysłom szaleńca, pokażemy tylko tyle, że nie jesteśmy już zdolni do buntu.  

 

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Kandydatem się bywa, uczciwym człowiekiem powinno się być zawsze. ( Tekst z dnia 13 kwietnia 2020 roku)


Nie będę wspominać o wizycie Kaczyńskiego na cmentarzu, ani o tak zwanych „skromnych” obchodach katastrofy smoleńskiej. W tej kwestii powiedziano już chyba wszystko.
PIS prawo łamał, łamie i łamał będzie, a ta sytuacja ma niestety tendencję wzrostową. Dopóki są przy korycie, nic tego nie zmieni. A te bulwersujące sytuacje są przede wszystkim odwracaniem uwagi od rzeczywistości.
Ja chciałabym jednak trochę bardziej na poważnie i na inny temat.
Od wielu dni obserwuję różnych kandydatów na prezydenta RP, którzy wiją się w sobie nie wiedząc co mają zrobić z tą żabą, którą los im podrzucił. Większość z nich niestety skłania się w stronę najgorszego z możliwych rozwiązań. Mimo zaistniałej sytuacji i całego bezprawia wykorzystywanego, by wybory się odbyły, zamierzają w nich uczestniczyć.
Naprawdę, bardzo poważnie się nad tym zastanawiałam. Szymon Hołownia, Kosiniak-Kamysz oraz Robert Biedroń chcą za wszelką cenę wystartować. Reszta dyplomatycznie nabrała wody w usta i milczy czekając na rozwój wypadków.
Drodzy kandydaci i kandydatko. Jeśli WAM się zdaje, że WASZA postawa wpłynie na wynik wyborczy, to od razu radziłaby przejrzeć na oczy. Kaczyński jest tak zdesperowany doprowadzeniem swojego planu do finału, że nie ma takiej podłości, ani takiego świństwa, na które nie mógłby sobie pozwolić. A stać go naprawdę na wiele, o czym mogliście się przekonać przez te 5 lat. Jego świta także zrobi wszystko, by ich nie dosięgła społeczna sprawiedliwość i by się nie wydało, jak naprawdę sprawowali władzę. Nie łudźcie się więc, jeśli nawet Andrzej Duda nie wygra w pierwszej turze, to są gotowi do sfałszowania wyborów. Jeśli coś pójdzie nie tak, to gotowi są te wybory powtórzyć. Nie mieliście próbki takich przekrętów w sejmie? Mięliście! Liczycie, że w skali kraju to się nie wydarzy? To bądźcie naiwni nadal. Nie macie szans. Wiem, że trochę WAM woda sodowa uderzyła do głowy i że to miło jest być kandydatem. Ale nie zapominajcie, że każdy z WAS będzie miał jeszcze na pewno szansę wystartować w prawdziwych i demokratycznych wyborach. Gdybyście jakimś cudem pokonali Andrzeja Dudę w tym cyrku, to zastanówcie się, czy warto jest być prezydentem wybranym w niedemokratyczny sposób. Sami zapewne potraficie wymienić wszystkie punkty, które sprawiają, że te wybory nie będą miały nic wspólnego z demokracją. Dlatego nie rozumiem, dlaczego chcecie brać w tym udział i legitymizować łamanie prawa.
Panie Kosiniak-Kamysz, kiedy mówiłam o odwadze tygrysów, miałam na myśli pański strach związany z uczestnictwem w obradach sejmu. Proszę więc nie opowiadać, że rezygnacja ze startu w wyborach byłaby dezercją i tchórzostwem. Bo to nie odwaga WAS popycha, a głupota.
Od lat gracie w grę, którą reżyseruje Kaczyński. Popieracie ustawy, chociaż są gówno warte i wprowadzają bezprawie. Popieracie je tylko dlatego, że boicie się oceny społecznej. Tak było z ustawą o walce z pedofilią, tak było z zupełnie niepotrzebną specustawą o stanie epidemii, tak było z tarczą antykryzysową, która oprócz częściowo dobrych rozwiązań jawnie naruszała kodeks wyborczy i Konstytucję. Nie zagłosowałabym za żadną z nich, bo jeden bezprawny paragraf dyskwalifikuje je w całości. Mogliby mnie za to nawet zlinczować, ale zawsze stałabym po stronie prawa. I nikt by mi nie mógł potem wytknąć, że się przyczyniłam i podpisałam pod bezprawiem.
Nam, obywatelom ręce opadają, widząc, jak siedzicie i kalkulujecie. Nie to, co jest dobre dla Polski i obywateli, ale to co WAM się lepiej opłaci.
Ja mam już po prosty dość kłamstw. Mam dość takiego państwa, które troszczy się tylko o swoich. Mam dość takiego państwa, które nie sprowadza płynów dezynfekujących, bo musi na nich zarobić, a nakaż zakładania maseczek, słuszny czy niesłuszny, wprowadza dopiero wtedy, kiedy jakiś szwagier ministra zaczyna nimi handlować po zawyżonej cenie.
Dlatego ja, niezależnie od wszystkiego, podrę i spalę swoją kartę wyborczą, jeśli ją dostanę oczywiście. Jeśli do mnie nie dotrze zrobię to w sposób symboliczny w solidarności z tymi wszystkimi, którzy postanowili, że nie będą grać w grę Kaczyńskiego.
Panie Hołownia, Panie Kosiniak-Kamysz, Panie Biedroń. Tak się do WAS przyczepiłam, bo wy najwyraźniej krzyczycie, że trzeba w tych wyborach, które wyborami nie są, wziąć udział. Ale mówię to do wszystkich kandydatów. Jedyną drogą, by zablokować ponowny wybór AD na prezydenta Polski jest całkowite wycofanie się z wyborów. Tylko tak zaszachujecie prezesa, bo jeśli ten przepis Konstytucji złamie i wybory odbędą się bez przeciwników, to znaczy, że nie ma dla niego już żadnej świętości.
Namawiam wszystkich Polaków do obywatelskiego buntu. Musimy w końcu przestać grać w tę grę Kaczyńskiego. Musimy przestać łykać rzucane nam jak ochłapy tematy zastępcze. Zbojkotujmy te wybory. Mówię to, nie jako zwolenniczka kandydatki PO, która jeszcze mnie do siebie nie przekonała. O zbojkotowaniu wyborów mówiłam wcześniej, niż ona.
A Wy, kandydaci, jeśli nadal będziecie kandydować, dla mnie jest to równoznaczne z oddaniem głosu na Dudę.
Ogarnijcie się wreszcie WY, politycy! Nie tatlajcie się z władzą w tym śmierdzącym błocie. Nie ma kampanii, nie ma równych praw, nie ma tajności głosowania, nie ma wyborów! Niech ten mały, pozbawiony twarzy człowieczek wygra, niech się nażre tej władzy. Niech mu się wydaje, że ludzie go kochają i że mam mandat do rządzenia. Do końca życia prezydentem nie będzie. A wtedy my mu pokażemy „miłość ludu”
I jeszcze jedno: gdybyście już dziś wszyscy wycofali się z wyborów, pozbawili byście prezesa najważniejszego tematu zastępczego, którym przykrywa nieudolne rządy w czasie pandemii.



środa, 8 kwietnia 2020

Łaskawy lichwiarz. ( Tekst z dnia kwietnia 2020 roku)


Dziś będzie, mam nadzieję krótko. Przynajmniej, jak na moje możliwości. Ale pierdolnięty premier z drugą spasioną bankową gnidą, doprowadzili mnie dziś do granic moich nerwów.
Jesteśmy młodą demokracją i od niedawna cieszymy się tak zwaną gospodarką kapitalistyczną i wolnym rynkiem. W przeciwieństwie do innych państw, już od wielu stuleci targały nami różne dziejowe burze. Nigdy nie posiadaliśmy kolonii, które mogli byśmy ograbić z bogactw naturalnych i czerpać z nich tanią siłę roboczą, a w czasie, kiedy inne kraje przeżywały rewolucje ekonomiczne, my siedzieliśmy pod zaborczym butem. Potem doszczętnie zniszczyła nas wojna, a późniejsza współpraca z radzieckimi przyjaciółmi nigdy nie pozwoliła nam skoczyć powyżej dupy. Mówiąc krótko, raczej od dawna mieliśmy pod górkę i staliśmy w ogonie cywilizacji. Każdy, kto chociaż trochę zna historię doskonale rozumie, że nie mieliśmy żadnej możliwości być przodownikami gospodarczymi lub prekursorami myśli technicznej. Nie ważne, czy to była nasza wina czy wina losu. Tak było i przeszłości już zmienić się nie da. I tak uważam, że jak na to, co nas w historii spotkało, radziliśmy sobie całkiem dobrze. Nie daliśmy się złym wiatrom, a kolejne pokolenia wydawały z siebie wybitnych inżynierów, muzyków, czy pisarzy.
Ostatnie 30 lat było jak odrodzenie. Jak nowa szansa, jak zaczynanie z czystym kontem, jak nadzieja. Zupełnie, jakby ktoś wreszcie z nas zdjął jakąś klątwę.
Ale nikt w to nie powinien wierzyć, że przez te 30 lat staliśmy się potęgą gospodarczą, bo to jest po prostu niemożliwe. Tak, jak nie powinniśmy wierzyć w to, że dokonaliśmy tego bez żadnej pomocy. Bo te obce, znienawidzone pieniądze zagranicznych inwestorów mają niepodważalny udział w naszej drodze do sukcesu.
Ale sukces, to nie jest coś, co się dostaje w pięknie zapakowanym kartonie z kokardką w prezencie. Sukces to proces, który nigdy się nie kończy.
Dlatego zastanawiam się, jak WY możecie żyć w tym samym kraju z taką podłą, kłamliwą kurwą, którą macie za premiera.
Nie wchodzę tu w szczegóły, czy przez ostatnie 5 lat PIS przehulał większość oszczędności pozostawionych przez poprzedników. Bo w ogólnym obrazie sytuacji gospodarczej Polski nie ma to aż tak wielkiego znaczenia. Prawda jest taka, że Polska owszem, nie jest już krajem biednym i jest stabilna finansowo. Ale do prawdziwych potęg gospodarczych jeszcze nam bardzo daleko.
I to właśnie nie upoważnia nikogo, nawet premiera, by nas traktował, jak głupków.
To, co daje PIS przedsiębiorcom i pracownikom, w ramach tak zwanej tarczy, to nie jest jakaś wyjątkowa pomoc. Wspomnę choćby takie przykłady: Niemiecki przedsiębiorca dostaje 10 do 15 tysięcy euro w zasadzie bez żadnej papierologii i w ciągu 48 godzin. W Anglii, przedsiębiorca dostaje 10 tysięcy funtów, pracownikom na postojowym państwo płaci 80% pensji, a pracodawcy są zwolnieni na rok z wszystkich obciążeń wobec państwa. Bezzwrotnie!
To, co proponuje PIS wszyscy znacie. To nawet nie jest jakiś duży ułamek w morzu potrzeb.
Ale wiecie po co WAM tu zaserwowałam ten historyczny wstęp. Powiem wprost, gdyby premier wyszedł i powiedział wprost:, niestety nie jesteśmy Ameryką, ani Anglią, ani Niemcami czy Francją, ale dajemy WAM wszystko, na co w tej chwili stać nasz kraj, biłabym brawo. Powiedziałabym, że to odważny człowiek i stawia sprawę jasno. I założę się, że tę szczerość docenili by wszyscy, którzy ten kryzys odczuwają już na własnych plecach.
Zrozumielibyśmy, ty szmato!, gdybyś powiedział prawdę. Zrozumielibyśmy, że więcej nie ma! Tak jak dziecko rozumie matkę, że zamiast szynki ma w kanapce placek ziemniaczany, a na obiad zamiast schabowego kartofle z tłuszczem. Nie jesteśmy ani głupcami, ani pazernymi świniami, które chcą się nachapać kosztem Polski.
Ależ nie, tego gada nie stać na ani jedno słowo prawdy. Do tego jest zwykłym złodziejem, który kradnie pomysły innym partiom i ogłasza jako własne. Okazuje się, że to właśnie rząd PISu przygotował najlepszy program pomocowy w Europie, a może i w skali światowej. Wszyscy w stosunku do nas są z tyłu i obiektywnie przeznaczyliśmy na ratowanie gospodarki, to znaczy oni kurwa przeznaczyli, największą ilość pieniędzy, a w dodatku siedzimy na złocie złożonym u Glapińskiego .I to dlatego, tam, gdzie w Europie wszystkich zwalnia się z płacenia podatków i składek całkowicie i bezzwrotnie!, PIS tylko odracza, albo zmniejsza o 50%? Większość programów pomocowych to nie jest jakaś gotówka, którą można będzie wykorzystać na przetrwanie kryzysu, a raczej łaskawie udzielane tanie pożyczki, które, może!!! jeśli będziecie grzeczni, to WAM rząd umorzy, albo i nie, jeśli będą potrzebowali znowu czymś przekupić wyborców. Patrząc na szybkość z jaką PIS zwraca polskim firmom należny watt, można mieć wiele wątpliwości.
A potem wychodzi inna gnida i się wprost ludziom w oczy śmieje mówiąc, że nie należy przesadzać z czarnymi prognozami, że przecież żyjemy w czasach cudu gospodarczego...
To tak wygląda cud?, że nas nie stać na zakup odczynników do testów, a maseczki lekarzom muszą lekarzom darować organizacje charytatywne, że się zbiera na to pieniądze wśród ludzi, albo wzywa się, by ludzie po prostu szyli za własne pieniądze odzież ochronną? To jest ten wasz kurwa cud?! No dla ciebie spaślaku może i tak, z tą pensją bankiera nigdy ci głód w oczy nie zajrzy.
Jeśli się, tak jak ja przeżyje połowę życia w komunie i się słyszy to całe pierdolenie i śni te sny o potędze, które się w końcowym efekcie skończyły katastrofą, a potem się człowiek budzi i znowu to słyszy, to powiem WAM, że żyć się odechciewa. I jeszcze do tego okazuje się, że będziemy nasze polskie firmy bronić przed wrogim przejęciem. Człowiek przeciera oczy i myśli, że to znowu spocony towarzysz Wiesław do ludu przemawia. A kiedy się bliżej przyjrzeć, na te zmrużone oczka za okularkami, to już się nie ma wątpliwości, że Gomułka zmartwychwstał.
W przemówieniu premiera zawsze jest dla każdego coś dobrego. Ale w obliczu tej tragedii, która spotkała całą ludzkość, granie na narodowej nucie jest naprawdę skurwysyństwem. Bo matce, która nie będzie miała na chleb dla dzieci będzie wszystko jedno, czy ją zatrudni Niemiec, czy Chińczyk, byleby dał pracę i byleby zapłacił. Mogę to powiedzieć z własnego doświadczenia, bo pamiętam lata dziewięćdziesiąte, kiedy naprawdę nie było pracy i kiedy w lodówce nie było nic do zjedzenia. Przeżyłam to na własnej skórze. I nie życzę tego nikomu jeszcze raz.



wtorek, 7 kwietnia 2020

Sumienie Gowina. (Tekst z dnia 7 kwietnia 2020 roku.)


Kiedy wicepremier Gowin powiedział wczoraj, że podaje się do dymisji, wśród dziennikarzy słychać było brawa. Ale już za minutę przekonaliśmy się, że były to brawa przedwczesne.
Jest liderem małego ugrupowania, ale w sejmie ma znaczącą liczbę kilkunastu posłów, których „tak” lub „nie” mogłoby politykę PISu wywrócić do góry nogami. Niestety, jego sumienie, o którym ostatnio wspominał okazało się bardzo dwulicowe. A przecież brzmiało to tak uroczyście, że „ są takie chwile, kiedy człowiek musi stanąć przed lustrem w we własnym sumieniu rozważyć...itd. Już wtedy miałam wątpliwości, co Gowin miał na myśli używając słowa „sumienie”... Bo to on przecież słynie z tego, że głosuje, ale się nie cieszy, bo to on zagłosował wczoraj przeciw ustawie kopertowej, ale.., czego kurwa w tej sytuacji nie rozumiem, swoim szablom rekomendował poparcie tej ustawy. Dlaczego, skoro jego sumienie podpowiadało mu, że to jest złe prawo? Właściwie zdziwiona wcale nie jestem, gdyż Gowin był zawsze miekkojajowcem, czymś obślizgłym i wstrętnym i nigdy go nie podejrzewałam o posiadanie sumienia, że o kręgosłupie moralnym nie wspomnę. Nie jest więc niczym dziwnym, że Kaczyński znowu mu ten kręgosłup przygiął do ziemi, bo nie musiał go wcale łamać. Rozumiałabym, gdyby swoim posłom pozwolił głosować zgodnie z sumieniem, ale namawianie kogoś, by postąpił źle, jest po prostu ...nie wiem, śmieszne, głupie i całkowicie zabija wiarygodność polityka. Zdaje się, że to nie tylko Kaczyński pokazał mu miejsce w szeregu. Także koledzy z tego samego ugrupowania dali mu wyraźnie do zrozumienia, że nie położą głów pod topór, bo on sobie nagle przypomniał, że posiada sumienie. Taki z niego papierowy, nic nie znaczący przywódca małego ugrupowania, które najchętniej w całości przepisałoby się do PISu. No, może z kilkoma wyjątkami.
Jeśli się komuś wydaje, że minister Gowin zrobił tego fikołka po to, by uratować honor lub twarz, to jest w błędzie. Nigdy nie miałam wątpliwości, że człowiek ten nie posiada ani honoru ani twarzy. Mówiłam to jeszcze kiedy był w PO. To po prostu facet „miękkim członkiem męskim” robiony. Z dwojga złego wolałam Leppera, który może nie był zbyt mądry, ani zbyt kulturalny, ale słowo miał. I kiedy powiedział tak, to znaczyło tak, a kiedy powiedział nie, to znaczyło nie. Żadna władza go nie interesowała. Mógł ją zdeptać, jeśli ktoś deptał jego .
Tak to się dziwnie w świecie plecie, że w pewnej perspektywie, ludzie, którzy wydawali nam się wrzodami na dupie, nagle staja się mniejszym złem i przykładami właściwej postawy.
Nie chcę WAM dzisiaj za dużo zawracać głowy. Powiem WAM tylko, że widzę ostatnio, iż w Polsce jest deficyt tektury, z którego zbudowane jest to państwo. Nie chcę mówić po raz kolejny, że fałszuje się dane o epidemii, i że po niedzieli tych przypadków jest zawsze mniej, bo po prostu laboratoria dzień święty święcą i nie pracują. Nie chce też mówić o tym, że niektórzy lekarze twierdzą, iż w ich szpitalu było w danym dniu więcej zgonów, niż podają ogólnopolskie statystyki dotyczące całego ktaju. Nie chcę WAS straszyć. Obiektywnie bardzo WAM współczuję. I liczę się z faktem, że WY także współczujecie mi. Bo u nas uczciwie się podaje, że jest te 800 zgonów dziennie, a policja z bronią jest nawet w supermarketach i bez paragonu ze sklepu, albo papieru, że się ma akurat numerek u lekarza, nie można się poruszać po ulicy. Ale u nas kurwa chociaż mówią prawdę, chociaż nie próbują zbić kapitału politycznego na tym nieszczęściu, które spotkało ludzkość.
W Polsce wiele się mówi górnolotnych słów. Tak, jak wicepremier Gowin wczoraj na konferencji. Mówi się o odpowiedzialności w dobie koronawirusa. I w tym samym momencie, kiedy społeczeństwo objęte jest rygorystycznymi regułami zamknięcia w domu, kiedy dwie osoby na spacerze muszą zachować odległość co najmniej dwóch metrów, na tej konferencji bez maseczek i rękawiczek stoi obok siebie może 10, a może 12 osób, łamiąc te zasady w sposób rażący. To daje bardzo dużo do myślenia. Myślenia o tym, jak bardzo głupia jest ta władza, której się wydaje, że z powodu miejsca w którym się dziś znajduje, miejsca w hierarchii społecznej, wolno jej łamać prawo, zasady, że jest nieśmiertelna. Mówiono o odpowiedzialności, ale nie wspomniano o uczciwości. O tym, że pod ustawą PISu podpisało się wielu posłów, których nawet nie było w Warszawie i że podczas głosowania jeden z członków rządzącej partii biegał po sali przyciskając guziki do głosowania za tych wszystkich, których znudziły obrady i właśnie poszli na spacerek. Tak nam już to wszystko jest obojętne, że nawet nikt dziś o tym nie wspomina...
Dla mnie już od dawna jasna jest jedna rzecz. Nie należy się sprzeciwiać wyborom 10 maja. Nie, żeby je akceptować, ale po prostu pozwolić PISowi iść na żywioł. Skoro tak chcą, niech wybierają, niech ten ich Duda znowu wygra mandatem 10% społeczeństwa. Bo oczywiście mądry człowiek nie pójdzie na te wybory, nie zagłosuje korespondencyjnie ani w żadnej innej formie. Niech wygrają i niech wezmą to na klatę. Niech wezmą na klatę to, co dzieje się dziś i to, co stanie się potem. Przy tej władzy jest jasne, że skończy to się katastrofą. Jeśli wprowadzą restrykcje, prędzej, czy później skończy się to wojną domową. I niech to kurwa będzie w końcu ich wina.
Nie spodziewaliście się tego tak szybko, Polacy? Myśleliście, że na polityce rozdawania pieniędzy przeżyjecie swoje życie w dobrobycie. A tu taki numer WAM świat wykręcił, by WAS nauczyć rozumu. Za rządów PO żyło WAM się gorzej, ale w kasie państwa były nie tylko pieniądze, by przetrwać kryzys gospodarczy, ale nawet pożyczaliśmy je Islandii, by nie musiała z recesji wyciągać się przy pomocy Rosji. Dziś nas kryzys zastał w momencie pustek w budżecie i w środku rozdawniczej polityki rządu. Może WAS to kurwa w końcu czegoś nauczy. Może wreszcie zrozumiecie, że kraj powinien mieć jakąś rezerwę. Rezerwę na to, by przeciwdziałać kryzysom, a nie po to, by kupować głosy nierobów i meneli.
Ja jestem realistką, zwolenniczką teorii, że wszystko dzieje się po coś i nie jest przypadkowe. Może ta plaga, której nie jesteśmy w stanie ani zatrzymać ani opanować, też przydarzyła nam się po coś. Może przyszła po to, byśmy przestali być egoistami, byśmy dostrzegli wszystko, co nas otacza. Byśmy po prostu zmądrzeli. Dobrobyt nas niestety wypacza. Dobrobyt nas psuje. Tylko katastrofy posuwają ludzkość do przodu w zegarze dziejów. Im szybciej zmądrzejemy, tym łatwiej pokonamy pandemię. Im szybciej uświadomimy sobie, że w życiu najbardziej liczy się życie, tym lepsze będą nasze wybory. A polityka? Polityka niech się idzie pierdolić. To tylko skromny dodatek do naszego życia. To tylko jakiś tam teatr. W godzinie próby i tak zostajemy zupełnie sami.Politycy dbają tylko o swoje dupy i o swoje wybory, a żałosny minister zdrowia śmie nas namawiać, byśmy sami sobie szyli maseczki ochronne, bo to wspaniałe i bogate państwo ze zrównoważonym budżetem, nawet tego nie jest nam w stanie zapewnić.



środa, 1 kwietnia 2020

Nic mi się nie zgadza. ( Tekst z dnia 1 kwietnia 2020 roku)


Nie jestem specjalnie silna z matematyki. Po wielu latach nauki szkolnej i cudem zdanej maturze z tego przedmiotu, w mojej głowie pozostawiłam miejsce na dodawanie, odejmowanie, mnożenie i dzielenie, rozwiązywanie równań z jedna niewiadomą, wyciąganie procentów i jeszcze kilka użytecznych banałów. Reszta poszła w zapomnienie. Mimo tej bardzo okrojonej wiedzy, wiele danych mi się po prostu nie zgadza. I ciągle powraca to samo pytanie: skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle i na odwrót.
Według oficjalnych danych mamy w tej chwili 2420 zakażonych, z czego 36 osoby zmarło. Gdyby tę ilość pacjentów rozrzucił po całej Polsce, to zniknęli by w ogólnych statystykach. A przecież nie wszyscy zdiagnozowani są w szpitalach. Śledząc krzywą zachorowań, nie ma jakiejś prawdziwej lawiny. A my od 3 tygodni słyszymy o tragediach w szpitalach. Słyszymy o brakach w środkach ochrony osobistej, w internecie widzimy zdjęcia padających z nóg lekarzy, którzy pracują po kilkanaście godzin dziennie, zdjęcia rąk pościeranych od ciągłej dezynfekcji i twarzy odparzonych od maseczek. A po środku tego wszystkiego stoi premier, czasami w doborowym towarzystwie swych ministrów i pudruje sytuację, byśmy byli przekonani, że wszystko jest pod kontrolą. To znaczy pod kontrola to jest, nawet pod ścisłą, a szczególnie prawdziwe dane o liczbie zakażonych. Jednak oglądając te wszystkie obrazki w przestrzeni medialnej, coś mi się to wszystko nie zgadza. Skoro tak mało mamy zachorowań, to dlaczego personel medyczny musi pracować tak ciężko? Skoro wszystkiego brakuje od pierwszego dnia epidemii, to ile Agencja Rezerw Materiałowych posiadała na stanie maseczek, gogli, kombinezonów itd.? Ilu i dlaczego tak mało mamy tych lekarzy, pielęgniarek, czy choćby ratowników medycznych. Ilu w ogóle jest normalnie pacjentów w całej Polsce i jak to możliwe, że 2500 osób, ale przecież wcześniej było ich o wielu mniej, więc jak to możliwe, że taka ilość pacjentów całkowicie rujnuje system ochrony zdrowia?
Co mają zrobić te kraje, a przecież Hiszpania, czy Italia są i wielkością i liczbą mieszkańców porównywalne do Polski, gdzie liczba nowych przypadków każdego dnia przekracza liczbę wszystkich zdiagnozowanych w Polsce?
Kto mówi prawdę? Czy lekarze i pracownicy szpitali, czy rząd? A jeśli władza posługuje się prawdą, całą prawdą i tylko prawdą, to dlaczego zakazała wypowiadania się konsultantom medycznym? Z kolei, skoro mamy aż tak trudną sytuacje w szpitalach i ci przepracowani lekarze padają na twarz, dlaczego rząd wysyła polskich lekarzy do Włoch? Czy chcą dorównywać do Putina?
Co w tym kraju jest ściemą, a co prawdą? Bo już się naprawdę gubię.
Jak to się dzieje, że Polska, która jak twierdzi premier, jest prekursorem wprowadzania wszelkich zakazów i nakazów, dopiero od dziś zamyka zakłady fryzjerskie i kosmetyczne, gdzie ludzie korzystają jeden po drugim z tych samych urządzeń, a kontakt między usługodawcą a klientem jest naprawdę bliski? Na pewno nie da się zachować odległości dwóch metrów. Cała Europa zamknęła tego typu przybytki razem z zakazem zgromadzeń, a było to co najmniej 2 tygodnie temu. Od dawna też panuje limit osób, które mogą równocześnie przebywać w sklepie. Okazuje się także, że nadal w Polsce funkcjonują bazary, gdzie bardzo trudna jest kontrola zachowania środków ostrożności. Wy nie jesteście prekursorami, a raczej każdy was to kamikadze, który próbują popełnić zbiorowe seppuku. A mimo to macie bardzo mało przypadków zachorowań. Podziwiam. Odporny naród, jak żaden inny... Po co więc ta panika?
Kto mówi prawdę? Kto kłamie? Kto się przejmuje losem obywateli, a kto zajmuje się upychaniem trupów pod dywanem?
Przedwczoraj był wielki artykuł w Onecie. Mówił o tym, jak WOŚP zamówił środki ochrony osobistej w Chinach i poprosił rząd o ich przewiezienie. O tym, że rząd chcąc ukryć, iż jest to darowizna od Owsiaka, za cenę transportu chciał te materiały przejąć do dyspozycji Agencji Rezerw Materiałowych i by nie musiał głośno mówić, że to darowizna od tego „be” Owsiaka, złodzieja i demoralizatora młodzieży i od tej fundacji, która zbiera pieniądze tylko po to, by organizować festiwale dla pedałów i narkomanów. A dziś? Dziś o tym nie wspomniała żadna telewizja, żaden polityk, żaden dziennikarz nie okazał oburzenia. A więc co?, ten skandal, to była prawda czy fejk nie wart naszej uwagi?
Wiecie co, mam wrażenie, że w Polsce toczy się jakaś gra. A ja po prostu za nią nie nadążam. Nie wiem, w co gra rząd. Ale także nie wiem w co gra opozycja. I rozumiem motywację państwowego TVP, które żeruje na ludzkiej głupocie, a propaganda utrzymuje to medium na powierzchni. Ale totalnie nie rozumiem tych wolnych i prywatnych mediów, które stoją z boku i nie chcą być przeciwwagą dla kłamstw. Co my obywatele mamy robić? Dziś debilny rząd wprowadził dodatkowe idiotyczne przepisy. Na przykład, że z psem to tylko 100 metrów można wyjść. To ja nie wiem, mam „latac” z metrówką i mierzyć, gdzie mój pies akurat ma ochotę się wysrać? Albo taki absurd, że tylko dwie osoby mogą razem spacerować, nawet z jednego domu. I mają się trzymać 2 metry od siebie. A potem wracają do domów i co? Przecież niektóre mieszkania są na tyle małe, że zachowanie takiego dystansu między członkami rodziny jest po prostu niemożliwe.
Co za dureń to wymyśla i po co? Chyba tylko po to by mydlić ludziom oczy i odciągać uwagę od nadciągającej gospodarczej burzy i prawdziwych planów zamachu stanu. Pewnie zaraz po Wielkanocy liczba chorych zacznie się drastycznie zmniejszać. Do tego stopnia, że władza z uśmiechem na twarzy przeprowadzi wybory 10 maja. Wcześniej, po ustaniu kadencji M. Gersdorf, przejmie Sąd Najwyższy. A po wyborach wprowadzą najnormalniej w świecie stan wyjątkowy, który zabije resztę praw obywatelskich.
Niemożliwe? A ile już takich niemożliwych rzeczy się w Polsce wydarzyło przez ostatnie 5 lat? Zawsze mnie posądzaliście o tak zwane czarnowidztwo, ale nawet ja nie widziałam tego w aż tak czarnych barwach. Też miałam nadzieję, że w środku Europy, w XXI wieku nie jest możliwe, by życie ludzkie nie było nic warte, a liczyła się tylko władza.
Orban właśnie dokończył dzieło w swoim kraju, a Kaczyński podąża za nim szybkim krokiem. Nic już tego nie zatrzyma. Jeszcze kilka kroków i to do tego z górki i PiS dobiegnie do mety. Tak naprawdę nie jest ważne, jak głęboki będziemy mieli kryzys po koronawirusie. Bo autorytarnej władzy będzie wszystko jedno, ilu ludzi zdechnie na ulicy z głodu.
A cały świat już niedługo będzie nam gratulował, że nam się udało przez 30 lat utrzymać demokrację. Ilu ludzi umarło za wolną i demokratyczną Polskę? Ilu dla niej ryzykowało życie? I wszystko to na darmo. Znowu jesteśmy w punkcie wyjścia. 



Bądźcie nasza nadzieją. ( Tekst z dnia 11 sierpnia 2020 roku)

  Nie będę dziś pisać o Białorusi. To oczywiście temat dnia. Życzę Białorusinom, by wreszcie odzyskali pełnię wolności. Myślę tak nie tylk...