sobota, 30 maja 2020

Ewangelia. ( Tekst z dnia 30 maja 2020 roku)



Po prostu padłam! Min. Dworczyk rozpowszechnia w telewizji plakat piętnujący Min. Szumowskiego za koronaprzekręty i rodzinne złodziejstwo. Współczuję im, bo jeśli ktoś jeszcze tego plakatu nie widział, to na pewno zaraz odnajdzie go w sieci i rozwieszanie ich na przystankach autobusowych nie jest już potrzebne. I tak go wszyscy zobaczą. Dla autorów plakatów mam jedna radę. Pojedźcie do miasta, gdzie prezydentem jest PISowiec i tam porozwieszajcie. Ciekawe kogo wtedy te szmaty oskarżą.
Tak panowie i panie z PISu, to przykre, kiedy ikona zaufania społecznego okazuje się złodziejem i świnią, a szczególnie smutne jest to, że jest to minister zdrowia w czasie pandemii, który zapominając o zdrowiu Polaków wykorzystał okazje do robienia swoich szemranych interesów.
I naprawdę przestańcie nam dyktować, komu mamy dziękować. Mnie tam pan Szumowski zdrowia nie uratował. Nie zamierzam mu dziękować za złodziejstwo. To, co robił w okresie pandemii nie ma tu nic do rzeczy, chociaż nie uważam go za jakiegoś superbohatera, który się poświęcił dla dobra ludzkości. Podkrążone oczy wynikały raczej z nieprzespanych nocy przy wymyślaniu, jak dane o zachorowalności wykorzystać w kampanii wyborczej . A nawet gdyby był świetnym zarządzającym stanem epidemii to go nie usprawiedliwia. I tak jest złodziejem i pogrąża go fakt, że swoich interesów nie odłożył na bok nawet w tej trudnej sytuacji.
Nie będę mu dziękować. Minister zdrowia Boliwii został zdymisjonowany i aresztowany natychmiast, kiedy odkryto korupcję przy kupowaniu respiratorów. To nam daje obraz, w jakim kraju żyjemy. Nawet taka Boliwia potrafi wziąć za mordę złodzieja, a my? My mamy dziękować? Za co? Za to, że musieliśmy sami szyć maseczki, za to, że dokarmialiśmy medyków za własne pieniądze, za to, że zbieraliśmy pieniądze na respiratory, za to, że zajęliśmy się osobami starszymi i samotnymi? Przecież to my Polacy to wszystko robiliśmy! Władza się tylko lansowała, przy produkcji płynów dezynfekujących, przy transportach maseczek. Władza jest zawsze tam, gdzie jest bogato i pięknie.
Ministrowi Szumowskiemu nie wybaczę tego, że zaufanie społeczne budował na kłamstwach, na zaniedbaniach w szpitalach, gdzie nie leczono z pandemii, na fałszowaniu danych. Nie wybaczę mu także tego, że jako lekarz stchórzył przed Kaczyńskim i zgodził się na wybory 10 maja. Zapomniał o przysiędze lekarskiej, zapomniał, że każde życie jest ważniejsze od polityki. Rodzinny interes z państwowych pieniędzy to tylko dodatek do reszty win.
Przestańcie więc mówić o zasadach fair play w polityce i w kampanii wyborczej. Przypomnijcie sobie, jak zrobiliście z Komorowskiego złodzieja żyrandoli, jak atakowaliście jego rodzinę, jego żonę za wygląd, jak bezprawnie podsłuchiwaliście rodzinę senatora Brejzy. Przypomnijcie sobie polityków wieszanych na szubienicach, za co nikogo nie spotkała kara... Wy śmiecie mówić o mowie nienawiści? Wy, którzy doprowadziliście do zamordowania prezydenta Adamowicza? A może was dopadła wreszcie powracająca fala waszej własnej nienawiści. Może ten gnój, który każdego dnia wypływa z waszej telewizji odbił się wreszcie od ściany sprawiedliwości i dostaliście rykoszetem.
Nie macie prawa nas oskarżać o nienawiść. Nie macie prawa zasłaniać się dobrem rodziny jakiegoś ministra, kiedy poprzedniego dnia jakiś z bożej łaski redaktor waszej telewizji zaatakował dzieci Rafała Trzaskowskiego.
Jesteście mistrzami manipulacji i mistrzami nienawiści. Nikt was w tej konkurencji nie pokona. Nie wypieram się, atakujemy waszego ministra, atakujemy prezydenta Dudę. Ale naszym orężem jest prawda, a wy posługujecie się zwykłymi pomówieniami.
Twarzy min. Szumowskiego już nic nie uratuje. Panowie z PISu za dużo się naczytali Sienkiewicza. Wydaje się WAM, że każdy z was to Kmicic, który najpierw wymordował i spalił kilka wsi, a potem się nawrócił i dostąpił odkupienia za specjalne zasługi. Tamte czasy bezpowrotnie minęły. Dziś nie mamy króla, który mógłby dokonać takiego odpustu. Dziś mamy prawo i żadnego odpustu nie będzie. Szumowski nie odkupił win, a my ran jego całować nie będziemy.
Nie mogę się już doczekać, kiedy historia zmiecie was z naszego świata, kiedy wreszcie zastąpią was ludzie, którzy będą mówili prawdę, którym będzie można ufać i którzy nie będą nas chcieli na każdym kroku zmanipulować. I nie jestem mściwa, wystarczyłoby mi to, byście po prostu wrócili do nory, gdzie jest wasze miejsce. Ale trzeba was ukarać surowo, żeby już nikomu w Polsce nie przyszło do głowy karmić nas miską ryżu okraszoną szajsem. Te ostatnie 5 lat, to najgorszy czas dla Polski, jaki pamiętam. Oby minął jak najszybciej. Czego się nie dotkniecie, to spieprzycie. Nie dajecie rady z niczym. I po 5-ciu latach zwalanie wszystkiego na opozycję już nie działa.
Brawa dla twórców plakatu, ale proszę, rozwieszajcie go wszędzie, tylko nie w Warszawie. Warszawiacy i tak wiedzą...



piątek, 29 maja 2020

Telefon do przyjaciela. ( Tekst z dnia 29 maja 2020 roku)



Życie w dzisiejszych czasach, uważanych przez wielu za ciekawe, ma swoje plusy i minusy. Na pewno wiele nas uczy dostarczając nam wiedzę o innych, ale także o nas samych.
Ja na przykład odkryłam, że najbardziej mnie wkurwia, nie łamanie prawa, nie obsadzanie stanowisk swoimi, nie złodziejstwo, nawet nie głupota. Szału dostaję widząc w przestrzeni publicznej kłamstwa. Dlatego bardzo często odpuszczam sobie różnego rodzaju konferencje prasowe miłościwie nam rządzących lub nawet obrady sejmu, bo osobiście obraza mnie wysłuchiwanie kłamstw z trybuny Parlamentu. Mógłby ktoś wyjść na mównice i wyrzucić z siebie wiązankę wulgarnych słów i byłoby to dla mnie dużo bardziej akceptowalne, niż kłamstwa, które nie spotykają na swojej drodze żadnego oporu i docierają bezpośrednio do najbardziej ciemnego ludu. Kłamstw jest tak wiele, że nawet gdyby ktoś mądry chciał je prostować ( wielu to czyni), nie byłby w stanie za politykami nadążyć.
A zwykły człowiek wstaje sobie rano, daje kotu jeść, wychodzi z psem na spacer, potem go oporządza i karmi. To mu zajmuje w sumie jakieś 45 minut. Potem może się już zająć sobą. Ale coś go podkusiło i włączył telewizor, a tam „ tańcowały dwa Michały”, czyli dwie najbardziej opatrzone gęby w przestrzeni medialnej: Duda i Morawiecki! I taki obywatel ma już zjebany dzień! Myśli sobie: za co ja te kurwy muszę oglądać z samego rana? Jeszcze śniadania nie jadłam.., nie mam czym rzygać.
Duda, jak zwykle nadęty, jakby zaraz miał pęknąć. Mam wrażenie, że to nie wynika z jego mimiki, ale z faktu, że ostatnio sporo przybrał na gębie, a Morawiecki, też jak zwykle, z przymrużonymi oczkami ( zawsze tak robi, kiedy kłamie, a więc zawsze tak robi). Z czym to tak ważnym z samego rana panowie wyszli do obywateli? Z kłamstwami, kłamstwami o kasie, wyimaginowanej kasie, której jeszcze nie mają. Kilkakrotnie powtarzają kwotę 70 mld Euro, wiedząc doskonale, że ciemny lud nie jest sobie w stanie wyobrazić takiej sumy i że na pewno nie zajarzy, iż te pieniądze są nie tylko dla Polski, a dla całego programu pomocy po pandemii i że Unia jeszcze tych pieniędzy nie ma, musi je pożyczyć, a kwota, którą otrzyma Polska zależy jeszcze od długich i trudnych negocjacji.
Przeraża mnie pytanie, jak głupi musi być obywatel, który im wierzy...
Panowie chyba świadomie, w związku z kampanią wyborczą, której jeszcze nie ma, postanowili się publicznie ośmieszyć. Jeden twierdzi, że cała EU, którą wcześniej nazywał wyimaginowaną wspólnotą, chodzi na jego pasku, a cały program jest jego pomysłem i efektem jego telefonu do przywódców Unii. Panie Duda, jeśli bym mogła coś poradzić.., niech Pan się wstrzyma z tymi telefonami, bo kiedy Pan ostatni raz zadzwonił do przyjaciela z Chin, efektem była bezwartościowa dostawa sprzętu medycznego i totalna kompromitacja. Co tym razem Pan nam zaoferuje po tych swoich telefonach, których niedorobieni przywódcy europejscy na pewno oczekiwali z rozpaczą nie wiedząc, jak sobie bez pana poradzić? Fałszywe dolary przywieziecie Antonowem? Poza tym, wszyscy wiedzą, że łączysz się przez centrale na Nowogrodzkiej...
Pan Morawiecki zaś twierdzi, że wspaniałe warunki dla Polski on osobiście wynegocjował w ostatnich miesiącach...no to chyba sobie człowieku wsadziłeś granat w dupę i się rozdwoiłeś, bo twoją gęba była cały czas w moim telewizorze i nie podczas negocjacji, a podczas wyrzucania z siebie morza kłamstw. O tym, że kłamiesz świadczy jednak inny fakt wynikający z twojej małości i słabości charakteru. Gdybyś rozmawiał z kimkolwiek z Europy, na pewno byś się tym faktem pochwalił od razu, nie czekając na informacje z Europy. Nie przepuścił byś okazji, by sobie nie podnieść samooceny. Bo przecież ty zawsze jesteś we wszystkim najlepszy i najważniejszy i zawsze pierwszy i najszybszy. Nawet, kiedy dziś obiecywałeś otwarcie stadionów dla kibiców, musiałeś dowalić innym ligom, które jeszcze nie podjęły takich kroków. Ale Ty zaryzykujesz nawet wzrostem zachorowań, bo idą wybory, ludziom należą się igrzyska... Ja się jednak bardzo obawiam tych unijnych pieniędzy, nawet gdyby okazały się prawdziwe, a UE okazała się tak nieodpowiedzialna, by dać jeszcze choćby jedno euro złodziejskiemu rządowi. Obawiam się, że w tym złodziejskim państwie na wieść o nowych wpływach z Europy zacierają ręce takie gnidy, jak Szumowski i spółka rodzinna. Premier jeszcze niczego nie załatwił, niczego nie dostał, a już roztacza plany o budowaniu dróg i mostów za nowe fundusze. Który raz już to słyszę? Dlaczego, przez ostatnie 5 lat budowanie dróg i mostów w ogóle wam nie wychodziło? Za to dla swoich, na premie, na przekręty, na pensyjki i odprawy, na granty, limuzyny, na loty do fryzjera, na to musiały się znaleźć pieniądze.
Jak już powiedziałam, kłamstwo mnie boli najbardziej. Wynika to z tego, że przez ostatnie 5 lat zobaczyłam ludzi, którzy nie potrafią go odróżnić od prawdy. A w parze z kłamstwem zawsze idzie hipokryzja.
Zarzucają kandydatom opozycji, że prowadzą nielegalnie kampanie wyborczą. A ja na „tt” widzę każdego dnia prezydenta Dudę, który w różnych miejscach Polski składa wieńce pod wszelkiego rodzaju pomnikami. Patrząc na ostatnie 5 lat, można by odnieść wrażenie, że wybieramy sobie w wyborach powszechnych pracownika do składania wieńców...
Z radością muszę przyznać, że ludzie, którzy odchodzą od PISu, Michał Kamiński, Poncyliusz, nawet Adam Hofman czy agent Tomek, nagle normalnieją, zaczynają mówić, jak ludzie, nawet wzrok i wyraz twarzy im się zmienia. Niestety ci, którzy pozostają, notują ostry zjazd w dół morza hipokryzji.
Taki na przykład Tadeusz Cymański.., w dawnych czasach, kiedy do programu Kawa na ławę przychodził on i siadał obok Ryszarda Kalisza, obdarzali się wzajemnie inteligentnymi i kulturalnymi uszczypliwościami i odpowiadali sobie równie inteligentnymi ripostami. Powiem WAM, że odczuwałam nawet pewną nic sympatii do tego filozofa z bożej łaski. Ale odkąd stał się obywatelem lepszego sortu całkowicie mu odpierdoliło. Kultura zniknęła, a inteligencję zabiła hipokryzja. Dzisiejsza, skandaliczna wypowiedź, że drukowanie sasinowych kart wyborczych było wyższą koniecznością podyktowaną nadzwyczajną sytuacją, a zgodne z prawem procedowanie ustawy przez Senat było zwyczajnym świństwem, obnażyła całkowicie myślenie lepszego sortu. Powiedział także, że nie prawo, nie procedury są najważniejsze, a zdrowy rozsadek...
Zdrowy rozsądek jest bardzo ważny, ale jeśli ma być zdrowy nie może to być rozsądek na usługach partii. Niestety, prawo i procedury są znacznie ważniejsze, bo nikogo nie będziemy sądzić za działania zgodne z rozsądkiem. To prawo nas określa, prawo nam mówi kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, a łamanie prawa i wynikających z niego procedur prowadzi do chaosu, co dziś widać gołym okiem.
Drodzy czytelnicy. Opowiadam WAM o tym wszystkim, chociaż mam nadzieję mieć wśród WAS wyłącznie inteligentnych ludzi. Wiem, że to wszystko wiecie tak samo dobrze, jak ja. To samo WAS złości i to samo załamuje WASZĄ wiarę.
Bądźcie silni, bo w najbliższych tygodniach czeka nas bój, który przetrwają tylko najsilniejsi. Bój, w którym bronią nie będzie prawda, a pomówienia. Będą wiadra gówna wylewane nam na głowy. Będą próby skłócenia nas, zdyskwalifikowania naszych kandydatów, będą oskarżenia, fałszywe kwity wyciąganie brudów. Znacie to z wszystkich wyborów, które odbyły się w ciągu ostatnich 5 lat, ale teraz będzie znacznie gorzej. PIS jest zraniony, walczy o życie i posunie się do każdego świństwa. Trzymajcie się swego, nie wierzcie w kłamstwa na temat swoich kandydatów. Jeśli chcecie głosować na Rafała, bądźcie w pogotowiu, ale nie zbierajcie podpisów zanim ogłoszą datę wyborów. Ci, którzy do tego namawiają to prowokatorzy. Bądźcie czujni, nie dajcie się wkręcać, nie powielajcie niesprawdzonych informacji.
Rafałowi, który jest wreszcie! moim kandydatem, życzę, by wygrał w I turze. Życzę mu, by wygrał i by Polska wreszcie zaczęła być znowu pięknym krajem mądrych ludzi. By kłamstwo budziło już tylko szczery śmiech, a nie śmiech przez łzy.



wtorek, 26 maja 2020

Zgadnij, co to za kraj... ( Tekst z dnia 26 maja 2020 roku.)


Zgadnij, co to za kraj... Kraj, w którym matematyka przestała być nauką ścisłą, a logika przestała być logiczna. Kraj w którym słowo „niezwłocznie” jest synonimem słowa      „ chujwiekiedy”, a „nigdy” oznacza mniej więcej 56 dni.
Zdanie: Radzimy sobie z koronawirudsem najlepiej na świecie nie oznacza, że na początku mieliśmy 1000 zachorowań, a teraz mamy 50. To znaczy, że 2 m-ce temu było codziennie 300 do 400 przypadków, miesiąc temu było 300-400 przypadków i dzisiaj jest każdego dnia 300-400 przypadków. Aż niemożliwym jest nie zauważyć, że ktoś tymi statystykami odgórnie steruje. Do tego wszystkiego, wprowadzono zakazy przy takiej samej liczbie zachorowań, i znosi się zakazy przy tej samej liczbie...Czy ja kurwa jestem głupia, czy mam obsesję?
Jak Wy możecie żyć, w takim kraju, który nazwać by można Nibylandią ponieważ wszystko jest w nim nieprawdziwe. Ale Nibylandia to jednak była bajkowa kraina, w której było wiadomo, kto jest dobry, a kto zły. Tutaj, prezydent, który miesiąc przed wyborami odwiedza krowy, może po raz pierwszy w życiu, nie prowadzi kampanii wyborczej, a facet, który je pierogi bez sztućców nie jest fleją, a premierem. Złodziej zasługuje na ordery, policjant szarpiący ludzi na ulicy skarży się na naruszanie nietykalności osobistej. Jego nietykalności!
Największa oszustka świat, płacze przed kamerami, że została oszukana przez marszałka Grodzkiego, który zgodnie z prawem proceduje ustawę. Mówi to w momencie, kiedy cała jej partia obmyśla manipulacje przy kalendarzu wyborczym i sposoby zniszczenie wszystkich kontr- kandydatów.
Obrzydliwa partyjna telewizja przypuszcza swój wulgarny atak na kandydata, którego władza się najbardziej boi .
Rafał Trzaskowski, jak twierdzą, przyznał jakieś fundusze w kwocie 2 miliony na rzecz fundacji kierowanej przez byłą pracowniczkę SB... Naprawdę? Minęło już tyle lat, a wy ciągle będziecie walczyć za pomocą współpracowników SB i dziadków z Wehrmachtu? Naprawdę, nie wykopaliście niczego kompromitującego, tylko takie bzdety..?
Po pierwsze, Rafał Trzaskowski osobiście niczego nie przyznaje. Po drugie, nawet jeśli ktoś popełnił w życiu błędy, należy mu dać drugą szansę, jeśli dziś robi coś dobrego. Po trzecie, 2 miliony to naprawdę niewielka suma jak na tak zacny cel, nic to w porównaniu z tym, co np. wylatał marszałek Kuchciński, że o 160 milionach dla rodziny Szumowskiego nie wspomnę. Po czwarte, z tego co wiem, ta pani nie jest ani siostrą, ani kuzynką, ani nawet teściową Pana Trzaskowskiego (Porównaj z: min. Szumowski).
Wiecie co, debilni dziennikarze.., chociaż zasady współżycia społecznego przestały obowiązywać, musicie zacząć chociaż trochę myśleć. Próbujecie bowiem przykryć własne gówno różami z cudzego ogródka i wszystkim wmówić, że wasze gówno pachnie, a te róże śmierdzą.
Wiele osób pyta, czy jest sens jeszcze walczyć. Czy w momencie, kiedy padł już ostatni bastion, jakim był SN, kiedy kadencja Rzecznika Praw Obywatelskich nieubłaganie dobiega końca, a wszelka niezależność w mediach jest mieszana z błotem, można jeszcze mieć nadzieję? Sami wiecie, że mam wiele takich momentów załamania, kiedy też nie mam już sił, chce wszystko rzucić, wrócić do swojego własnego, egoistycznego życia. Jednak jeśli nie my, to kto Polskę ocali? Musimy się wreszcie wziąć za dupę i coraz wyraźniej okazywać niezgodę na bezprawie. Musimy się wreszcie naprawdę zmobilizować, zmobilizować przynajmniej 2 razy bardziej, niż podczas ostatnich dwóch wyborów. Musimy trzymać w pogotowiu długopis, by podpisać listę poparcia dla Rafała Trzaskowskiego natychmiast po ogłoszeniu terminu wyborów. I musimy udać się do urn, bo im więcej nas zagłosuje osobiście, tym mniej pozostawimy pola do manipulacji pakietami wyborczymi dostarczanymi przez pocztę. Nie wiemy bowiem, czy już sobie nie dodrukowali kart do głosowania z nazwiskiem nowego kandydata. To są takie szuje i tacy oszuści, że nie ma przekrętu, na który by ich nie było stać. A wydaje mi się, że zaczyna palić się światło w tunelu, bo do tej pory łamano kręgosłup instytucjom, których znaczenia nie doceniają zwykli obywatele. Ale dziś, kiedy na ulicy można dostać gazem po oczach, albo zapłacić mandat 10 tysięcy złotych właściwie za nic, kiedy zniszczono popularną rozgłośnię z powodu jednej piosenki, może się okazać, że nastąpi przebudzenie.
Czasami władza potyka się o rzeczy pozornie nieistotne, jak np. o jakąś listę przebojów, albo jakieś radio. Czasami, pokonując góry „wywala się” na ziarnku piasku. Trzeba tylko odnaleźć właściwe ziarenko. Wszyscy burzymy się na wielkie nieprawości, które PIS robi, ale tan kielich kiedyś się przeleje i sprawi to kropla, a nie morze. Każdy z nas może być kroplą, każdy z nas może być ziarnkiem piasku, który przechyli szalę. Błagam WAS, jest nadzieja i to jest właśnie moment, by nie odpuszczać.



niedziela, 24 maja 2020

Kurs na górę lodową. ( Tekst z dnia 24 maja 2020 roku)


Dziś rocznica wyboru AD na prezydenta. Czarny dzień dla Polski.
Andrzeju, który pohańbiłeś swój urząd, z okazji tej rocznicy powiedziałeś dziś, a raczej napisałeś tak:
Jeśli Polacy ponownie mi zaufają, gwarantuję utrzymanie obecnego kursu. To dla mnie sprawa fundamentalna.”

Widzisz, jak łatwo przejść z poziomu dobrej/złej zmiany, do poziomu: żeby było tak jak było? Widzisz, kim się stałeś przez te 5 lat? Jeśli nie, ja ci podpowiem.
Po pierwsze złamałeś przysięgę daną narodowi, czego w żadnym wypadku wybaczyć nie można. Przysięga prezydenta mówi o tym, że będziesz strzegł konstytucji, a ty swoje urzędowanie rozpocząłeś od złamania prawa. Ułaskawiłeś, kurwa! niewinnego człowieka. Naprawdę tego nie rozumiesz? W wydawaniu wyroku wyręczyłeś sąd! To nie należy do praw prezydenta. A potem było już tylko gorzej. Nie reagowałeś, kiedy Beata Szydło przez 2 lata nie publikowała prawomocnego wyroku TK. Udawałeś durnia, ślepca i idiotę. Ktoś łamał prawo, a Ty w tym czasie łapałeś hostię i wyśpiewywałeś z tęsknotą o dojnej Ojczyźnie . Chyba te twoje modły zostały wysłuchane, bo jeszcze nigdy nikt tak bezkarnie nie doił swojego kraju, jak twoja partia.
Mówisz, że utrzymasz dotychczasowy kurs.., że jesteś jedynym prezydentem, który spełnia swoje obietnice? Gdzie są twoje inicjatywy ustawodawcze? Ilu osobom pomogła Duda-pomoc? Gdzie załatwienie spraw Frankowiczów? Co z minimalnym wynagrodzeniem, które ciągle jest w ogonie Europy, co z kwotą wolną od podatku, która jest śmieszna? Wiem, to tak naprawdę nie zależy od twoich decyzji...To po co obiecywałeś? O cokolwiek by zapytać twoich ministrów, zawsze się słyszy tylko jedno: 500+! Bo Polska dla was to taki sklep z tanimi produktami, gdzie kupuje się ludzi. Dałeś na wybory 13-tą emeryturę? O jak przykro, nie zadziałało, bo wybory się nie odbyły... To może damy teraz „tysia” na wakacje? Głupio by było dać czternastki emerytom 2 miesiące po trzynastce! W dobie koronawirusa stać cię było wyłącznie na telefon do przyjaciela, który ci w nagrodę wysłał niepełnowartościowe maseczki. Gdyby ci zależało na ludziach wyszedł byś z inicjatywą dania premii medykom, ale ty wolałeś rapować. Pomyślałeś, że ludzie zobaczą, jaki jesteś fajny? Nie jesteś i wsadź sobie w dupę swój ostry cień mgły, tylko się nie potnij! Czy powołałeś legalnie wybranych sędziów do TK? Nie! Wolałeś powołać dublerów, którzy będą służyli Kaczyńskiemu. Czy kiedykolwiek odezwałeś się słowem na temat Banasia, Kuchcińskiego, sędziów hejterów? Nie! Ty za bardzo boisz się Ziobry! A po co nam taki prezydent tchórz? Czy dziś stajesz w obronie obywateli, kiedy ich policja traktuje gazem, kiedy ich kolanem przyciska do ziemi za nic? Nie, bo ciągle liczysz, że w krytycznym momencie ta policja ochroni twoją dupę. A ja myślę, że to ciebie pierwszego Kaczyński rzuci lwom na pożarcie. Masz po prostu przesrane nawet w swoim stadzie, bo jesteś nikim. Czy zrobiłeś cokolwiek, by poprawić fachowość kierowców prowadzących rządowe limuzyny? Po co, przecież ty za ten sprzęt nie płacisz. Kiedy się widzi, jak milczysz w stosunku do partyjnych złodziei, na myśl przychodzi takie pytanie: Którędy pan Duda wyprowadza państwowe pieniądze? Banaś pod ochrona władzy prowadził burdele, Kuchciński zaspokajał swoją miłość do latania, Szumowski manipuluje informacjami o zakażonych za kasę dla brata. Większość twoich kolegów liże prezesa po dupie za miejsca w spółkach skarbu państwa, za stołki w Brukseli, za premie.., a TY? Ty za darmo robisz z siebie idiotę? Nie wierzę!
Mieliśmy wstawać z kolan, mieliśmy być silni i wielcy. A w Waszyngtonie, w Białym domu, kiedy Trump siedział przy swoim biurku to ty w tym czasie stałeś obok niego, jak lokaj, czy klęczałeś? Pytam, bo już nie pamiętam... Pozwoliłeś nawet na to, by MOSAD poprawiał nasze ustawy. Podpisałeś to, bo ty nigdy nie masz nic do powiedzenia, kiedy jest jakaś ważna chwila.
Oszukałeś Polaków! Zawetowałeś ustawy sadowe dla ściemy, żeby dać Kaczyńskiemu więcej czasu, a nam nadzieję, że możemy coś zmienić. W rzeczywistości chodziło ci tylko o to, żebyśmy się rozeszli do domu i przestali protestować. Nie potępiłeś w sposób jednoznaczny morderstwa Pawła Adamowicza, bo musiałbyś przyznać, że nie był złodziejem, jak go przedstawiała wasza telewizja. Nie przejąłeś się także śmiercią Piotra Szczęsnego. Czy Polacy w ogóle cię obchodzą?
Twoi przyjaciele ciągle się śmieją z prezydenta Komorowskiego, który w japońskim parlamencie wszedł na krzesło i wołał do swojego ministra: Szogunie. No cóż, Pan Komorowski zachował się trochę, jak dziecko, które nagle odkryło, że Japonia istnieje naprawdę. Ale porównajmy to z obrazkiem, kiedy ty, stojąc za plecami Macrona i Merkel z otwartą gębą usiłujesz włączyć się do rozmowy, tylko nie rozumiesz ani słowa. Ten obrazek, jak oni traktują cie, jak powietrze, pozostanie na zawsze w naszej pamięci. To, jak Obama nie chciał z tobą rozmawiać, jak jąkałeś się po angielsku na oczach widzów...Naprawdę uważasz, że wystarczy sypnąć groszem, by stać się przywódcą na miarę naszych czasów.
5 lat to bardzo długo. To każdy smutny dzień okraszony twoimi głupimi wypowiedziami, śmiesznymi minami, których by nawet Jaś Fasola nie powtórzył i okraszony twoim wymownym milczeniem, kiedy prawdziwa głowa państwa powinna zabrać głos.
Nie zapomnimy ci tego. Nie zapomnimy ci, jak cię rozbawił wiersz zaczynający się od słów : kiedy przyjdą podpalić dom, ten, w którym mieszkasz, Polskę...
Kiedyś zauroczyłeś ludzi swoją energią. Byłeś wtedy dla nich symbolem zmian i nikt wtedy nie przewidywał, że to będą zmiany na gorsze, nie na lepsze. Chyba lepiej żebyś wtedy, w tamtej kampanii milczał. Nie opowiadał, że nie będziesz strażnikiem żyrandola, bo masz w sobie tyle! energii. Gdzie ona uleciała, ta twoja chęć działania? Powiem ci! Tę swoją niespożytą energie wykorzystałeś tylko do jazdy na nartach. Głupcy cię wybrali, teraz czas na zabawę?! Czy nie tak myślisz o Polakach? Mogłeś nie obiecywać, że nie będziesz notariuszem rządu, bo przecież podpisujesz wszystko, co ci każą, wetujesz dla pozoru to, co ci każą i wysyłasz do TK ustawy, które mają zniknąć z publicznego obiegu.., bo ci każą.
Nie byłeś moim kandydatem 5 lat temu. Nie nabrałam się na tanie gadki, wiedząc skąd się wywodzisz. Ale twoją niemoc, twoja nieobecność, twoja głupota i twoja bezczelność przerosły wszystkie moje wyobrażenia.
Może tego nie dostrzegasz, może nie doceniasz wyborców. Wielu z nas, słysząc, że utrzymasz dotychczasowy kurs, wie, że poprowadzisz nas statek wprost na górę lodowa o którą się rozbijemy. Bo ty, chociaż trzymasz w rekach stery, tak naprawdę nie jesteś kapitanem tego statku. Jesteś tylko ślepcem, który płynie w ciemności i bez moralnego kompasu.



sobota, 23 maja 2020

Wszystkie brudne ręce na pokład. ( Tekst z dnia 23 maja 2020 roku)


Kilka dni temu jaśnie oświecony prezydent doktor /srotkor miłościwie nam panujący AD, robił sobie fotki z wypasionymi krówkami. Krówki są wypasione, bo karmi je gospodarz, a nie państwo polskie, na co mogłaby wskazywać ta wizyta. Szkoda, że jego majestat nie pojechał z gospodarską wizytą do Janowa Podlaskiego. Tam żyją rasowe konie, ale także krowy, które były by identyczne z tymi, z którymi się majestat państwa fotografował, gdyby na państwowym wikcie nie stały wygłodzone po kolana w gnoju. Widząc to ma się wrażenie, że jedyną obietnicą, jaka spełnił AD, jest Polska w ruinie.

Urzędujący prezydent zdążył dziś kupić truskawki na targu, stanąć w kolejce do supermarketu i zaszczycić głaskaniem pasącą się kozę. To się staje coraz bardziej śmieszne i żałosne, bo przecież nikt normalny nie uwierzy, że jego majestat na co dzień wykonuje te prymitywne czynności.
Jednocześnie nieistniejący sztab AD w nieistniejącej kampanii wyborczej złożył skargę na innych, jeszcze nie istniejących kandydatów, że bezprawnie prowadzą agitację wyborczą. A pan prezydent w oborze to był rozumiem w ramach swoich obowiązków prezydenckich??? Trzeba było dla lepszego lansu jeszcze widły potrzymać.., tylko czy kurwa, byś durniu wiedział z której strony!?
Wszyscy ucieszyliśmy się, kiedy nie doszły do skutku wybory 10 maja. Ale nadal nie mamy się z czego cieszyć. Gdybyśmy mieli trzymać się prawa, wybory powinny odbyć się pół roku po wprowadzeniu nowych przepisów wyborczych, a na to nie ma szans. Tak oto władza zmusza nas wszystkich, opozycję, która zagra w wyborczą grę i nas obywateli, którzy zagłosują, do złamania Konstytucji. I z tego wąwozu śmierci, w jaki wpędziło nas PiS, jak stado bezmyślnego bydła, nie ma już drogi ucieczki.
Trwa wyborcze przeciąganie liny. Senat zgodnie z prawem obraduje nad ustawą, a PIS niegodnie z prawem blokuje publikację decyzji Państwowej Komisji Wyborczej. Jeśli AD będzie nadal tracił poparcie, może wydarzyć się tak, że na zebranie podpisów dla nowych kandydatów w ogóle nie będzie czasu. Jakby nie liczył, jakby nie kombinował, zawsze na koniec wygrywają oszuści i złodzieje. A ja się ciągle czuję, jakby mi ktoś gwałcił mózg... ciągle i ciągle i od nowa, bez odpoczynku. 
 Odczuwam strach, taki trochę obsesyjny, że szok, w jakim od pewnego czasu prosperuje mój mózg, pozostanie mi do końca życia. Nawet, jeśli władza się zmieni, nawet, jeśli zaczniemy wracać na właściwe tory, nic już nie będzie, jak dawniej.
Ja się urodziłam w złym komunizmie, komunizm mnie wyuczył i ukształtował. Mój ojciec należał do partii, ale nie z powodów ideologicznych, a z chęci lepszego życia dla swej rodziny. Bo w tamtych czasach trudno się żyło nie okazując władzy przywiązania. Nie, nigdy nikogo nie skrzywdził, na nikogo nie doniósł, nie został też człowiekiem bogatym z tego powodu. Zresztą, może gdybyśmy byli bogaci, nie musiałby należeć do partii, bo łatwiej byłoby mu dawać łapówki, żeby kupić węgiel, czy nawóz. Nie chcę, byście pomyśleli, że ja tu robię jakiś rachunek sumienia, bo osobiście na sumieniu nic nie mam. Kiedy miałam 15 lat nastała era Solidarności i nie miałam okazji osobiście zrobić partyjnej kariery. Zresztą, w tym wieku nie myśli się o polityce. Pisze to tylko po to, by WAM powiedzieć, że mimo swoich korzeni osadzonych w latach 60-tych poprzedniego stulecia, tamta szkoła, tamto otoczenie i dom rodzinny wpoiły mi jakiś, w moim mniemaniu właściwy system wartości.
Problem polega na tym, że dziś to wszystko runęło, wszystko się przewróciło. Ktoś powie: bo ty myślisz tak, jak myśleli ludzie w tamtych czasach. Ale jeśli chodzi o sprawy zasadnicze, nic się nie powinno zmieniać. Ciągle nasze świeckie prawo opiera się na dekalogu. I byłam pewna, że takie przykazania, jak nie kłam, nie kradnij i nie zabijaj są i zawsze będą uniwersalne i ponadczasowe. Jeszcze 5 lat temu wierzyłam w świętość przysięgi Hipokratesa, którą składają lekarze i świętość przysięgi żołnierzy, czy policjantów, a Konstytucja? Konstytucja była czymś, co nie podlegało dyskusji. Teraz tak się wszystko popierdoliło, że jest mi się naprawdę trudno odnaleźć w tej rzeczywistości. Mój mózg krzyczy, że się na to nie zgadza, a mimo to jestem bezgranicznie wplatana w taką, a nie inna rzeczywistość.
Nie jestem głupia, wiem, że korupcja i wykorzystywanie władzy zawsze towarzyszyły i zawsze będą towarzyszyć politykom. W każdym stadzie znajdują się czarne owce. Prędzej czy później ktoś zauważy, że są czarne i że nie pasują do stada. Następuje samooczyszczenie środowiska z tych osób, które przekraczają zasady. Niestety, dziś mamy do czynienia ze stadem czarnych owiec, z którego się co najwyżej wyrzuca te białe.
Zalewa nas morze kłamstw, na które już nikt nie reaguje. Kłamstwo stało się kurwa cnotą. Ten, kto sprawniej kłamie, ten wygrywa i przynosi profity dla partii.
Oglądałam ostatnio film pod tytułem „ Zła edukacja”. Chciałabym go polecić nie ze względu na jego wartość artystyczną. Nie jest to arcydzieło sztuki filmowej. Pokazuje jednak bardzo podobny system postrzegania świata przez ludzi będących u władzy, którzy przekraczają prawo. Oni są zdziwieni, nawet oburzeni i skrzywdzeni, kiedy zostają przyłapani na złodziejstwie. Nie dowierzają, że ktoś śmie im wytykać malwersację i złodziejstwo pomimo, że przecież oprócz tego że kradli, to robili tak wiele dla społeczności, w której prosperowali.
Tak panie Szumowski... Nawet gdyby było prawdą ( a nie jest) , że to pan uratował Polskę przed szalejąca epidemią, to w żaden sposób nie zamazuje faktu, że jest pan złodziejem, że pan sprzeniewierzył publiczne pieniądze.
W takim PISie, dopóki jesteś szarą myszką, która się niczym nie wyróżnia, możesz sobie robić swoje ciemne interesiki w cieniu. Ale, kiedy nagle stajesz na pierwszej linii frontu i zapalają się światła, natychmiast okazuje się, że wcale nie jesteś prawy i sprawiedliwy.
Wyznaczyli sędziego, żeby chwilowo zastąpił pierwszego prezesa SN, od razu się okazało, że biegał „naspawany” w piżamie. Wybrali prezesa NIK, zaraz wyszło na jaw, że prowadzi burdele. Wirus wyciągnął na pierwszą linie ministra zdrowia, zobaczyliśmy, jak latami grabił budżet państwa w kierunku swojej rodzinki. Nie dziwi mnie wcale, że premier staje murem za tymi wszystkimi osobami, bo sam jest umoczony w nie do końca przejrzyste kupowanie gruntów. Jeden marszałek dorabiał na boku w szpitalu, drugi woził familię państwowym samolotem...
Czy jest chociaż jeden polityk PISu, który okaże się uczciwy, kiedy skierujemy na niego światło kamery? Czy jest chociaż jeden, który się nie "pomylił" w oświadczeniu majątkowym?  Czy po prostu rządzi nami zwyczajny gang?
Gang, który śmieje nam się w twarz... 



wtorek, 19 maja 2020

Szczęśliwy pajac. ( Tekst z dnia 19 maja 2020 roku)


Wiecie kim się czuję oglądając telewizje? Czuje się jak zaszczany bachor w przedszkolu, który swojej pani zadał bardzo trudne pytanie. A ona patrzy na mnie z góry i myśli sobie: taki jesteś malutki, taki głupiutki i taki zaszczany, że i tak nic nie zrozumiesz, więc opowiem Ci znowu jakąś bajeczkę. A ja już kurwa mam dość bajek!

Premier Morawicki powinien mieć na czole napisane” Polacy nic się nie stało”. Krew mnie zalewa i drobne mi się w kieszeni nie zgadzają, kiedy oglądam każdego dnia tego zachwyconego sobą radosnego pajaca. Sprzedali nam chujowe maseczki, świetnie!, jacy jesteśmy wspaniali! Zapłaciliśmy gruba kasę za transport, to nic, to w końcu tylko państwowe pieniądze. Minister zdrowia zarabia na boku na trefnych maseczkach, cieszcie się, że w ogóle coś żeście dostali. Straciliście pracę, nic nie szkodzi, przecież dostajecie 500+, a jeszcze dołożymy wam na wakacje. A przecież i tak dostaliście, a raczej chuj wie kiedy dostaniecie, aż trzy najlepsze na świecie tarcze.
Patrze na tego głupka i cały czas się zastanawiam, na czym polega ta jego przyklejona, szczęśliwa mina, bo minister Szumowski, to chociaż adekwatnie do sytuacji ma minę ( i słusznie) jakby zaraz miał dostać wpierdol, ale Morawiecki nadal udaje premiera najbogatszego kraju świata.
Z czego się kurwa pajacu tak cieszysz???
Opowiedzieć Ci te bajeczkę, którą usiłujecie nam sprzedać?, bo może musisz to usłyszeć z cudzych ust, uświadomisz sobie, jak bardzo żałosna jest to opowieść.
Przypominasz sobie?, to wasz obecny prezydent, lecz co ważniejsze także kandydat, powołując się na przyjaźń i zażyłość z chińskim prezydentem i w imię tej zażyłości wydzwaniając do niego po nocach jak do jakiegoś „ruchadła leśnego”, załatwił Polsce te maseczki. Nie będę się czepiać, że ten chiński prezydent jest przywódcą nadal komunistycznego reżimu, który rozjeżdżał czołgami swych obywateli. I czy w ogóle pan Duda zapytał pana Trumpa, czy wolno mu się przyjaźnić z największym wrogiem Ameryki.
Jak to z komuchami bywa, transport maseczek został „załatwiony” i to nasz wybitny przyjaciel chińczyków to uczynił.
A może ciebie kłamliwy pajacu bawi to, że chiński towar przyjechał najdroższym samolotem świata, gdyż nasza oczekująca na każdy grosz państwowa flota nie była wystarczająco dobra dla takiego lansu. Jak już się fotografować, to na tle czegoś naprawdę dużego. ( To się nazywa syndrom małego kutasa)  I nie ma to znaczenia, że to duże coś, przywiozło do Polski tony chińskiego gówna! Ważne, żeby wyjść na konferencję i z tym przyklejonym uśmieszkiem i machając wymownie łapkami mamić ludzi, że to my! my pierwsi, my kurwa najlepsi i nasz pan prezydent to załatwił.
Minister Szumowski powiedział dziś, że na te fałszywe maseczki nabrała się cała Europa i wiele innych krajów. Ale pokaż mi człowieku chociaż jednego debilnego premiera innego kraju, który wynajął najdroższy samolot na świecie, by ten towar, nie ważne dobry czy zły, przywieść. Pokaz mi drugiego premiera, który by się błaźnił osobiście witając ten transport na lotnisku i pokaż mi drugiego prezydenta, który by się publicznie przyznał, że się płaszczył przed jakimś komuchem.
Minister Szumowski powiedział także, że to były tak trudne momenty, a zakup sprzętu tak pilny, że kupiłby go nawet od diabła. No to tam w piekle musiała ta informacja wywołać prawdziwa rozpacz, że żaden diabeł nie jest znajomym pana ministra Szumowskiego, bo chętnie też by 5 dużych baniek zarobił.
Jeśli można napisać jakąś bardziej śmiesznie-tragiczną historie, niż ostatnie 5 lat z życia jednego kraju nad Wisła, to chyba potrzeba by wynająć jakiegoś prawdziwego mistrza pióra. A to życie za czasów PISu tak wygląda.. Do tego wszystkiego, patrząc nie na głównych aktorów ( chociaż też trochę), ale także na statystów, czyli obywateli, ma się poczucie totalnej beznadziei i rozdwojenia jaźni społecznej. Wydaje się, że wszelkie informacje, które w końcu docierają do ludzkich mózgów, są całkowicie bezużyteczne, bo osiadają gdzieś na dnie i nie są w stanie zmienić myślenia. W sobotę wszyscy wyją ze zgorszenia po filmie Sekielskich, a na drugi dzień wyją z zachwytu nad setna rocznicą urodzin Wojtyły-papieża!, nazywając go największym Polakiem w historii. Papieża, biskupa Rzymu, władcy małego państewka Watykanu, krainy rozpusty. Lawendowa mafia, homoseksualizm mieszkańców tej krainy.., ależ to naprawdę jest nic złego. Niestety w porównaniu z życiem w Watykanie, nasi księża i biskupi są tylko małymi, biednymi i skromnie żyjącymi myszkami. Mieszkańcy Watykanu, mówię o tych żyjących w sukienkach, rozpasani, zaślepieni pychą i całkowicie bezkarni, żyją w przepychu, którego nie znają królowie, żrą złotymi sztućcami i srają do złotych kibli, nawet majtki i koronkowe piżamki zamawiają sobie u najdroższych włoskich projektantów mody, a na ścianach ich salonów wiszą obrazy przedstawiające ich samych w purpurowych strojach przyozdobionych futrami dzikich zwierząt siedzących na złotych tronach. A jeśli im się nudzi, mają do dyspozycji coroczny kalendarz wydawany w jakiejś papieskiej drukarni, przyozdobiony zdjęciami nagich kleryków, będący swoistym katalogiem chłopców do wynajęcia.
Myślę, że to co dzieje się w tak zwanej stolicy apostolskiej, dla wielu z nas jest niewyobrażalne. A wiara w to, że jakiś papież o tym nie wie, jest najwyższą naiwnością.
Smutny to kraj, który ma za premiera roześmianego klauna. Smutny to kraj, którego prezydent musi dopuszczać się oszustwa, bo nie jest w stanie wygrać w normalnych wyborach. Smutny to kraj, który nie nazywa największymi Polakami wybitnych naukowców o światowej sławie, Kopernika Marii Curie, ani muzyka Chopina, ani noblistów takich, jak Olga Tokarczuk, ani nawet rewolucjonistów, jak Lecz Wałęsa, czy przywódców, jak Kościuszko. Smutny to kra, którego najwybitniejszą postacią jest szaman burdelu.






niedziela, 17 maja 2020

Twój ból jest lepszy niż mój. ( Tekst z dnia 17 maja 2020 roku)



Zwracam się dziś do młodego pokolenia, ponieważ nadszedł czas, by i WAS obudzić. Większość z WAS zna stan wojenny i komunę z opowiadań rodziców lub z niezbyt dokładnych lekcji religii. Wiem, że jest WAM trudniej go ocenić, bo nigdy żadne z WAS ani WASZYCH znajomych nie poczuło policyjnej pały na plecach, ani nie powąchał gazu. Może więc przemówi do WAS to, co wczoraj stało się w radiowej Trójce.
Lista Przebojów Programy Trzeciego wyemitowała swój pierwszy program 24 kwietnia 1982 roku, kilka miesięcy po wprowadzeniu stanu wojennego. Być może władza ludowa próbowała w ten sposób nieco złagodzić nastroje społeczne dając ludziom trochę emocji związanych z głosowaniami na ulubione przeboje. Szybko okazało się, że Marek Niedźwiecki stworzył niezwykły, autorski i autonomiczny program, który przetrwał wszelkie polityczne burze. Nie przypominam sobie, by ktokolwiek próbował ignorować w wyniki głosowań słuchaczy, a pierwsze miejsca na listach zajmowały utwory prawdziwych buntowników, Perfektu, Republiki, Budki Suflera, czy Maanamu. Gościła tam również kontrowersyjna twórczość Kazika. Kiedy Kora śpiewała „, ciemne skłębione zasłony...” w 1984 roku, komuna zajadle walczyła z rosnącym w siłę oporem społecznym. I nikt jej utworu z listy nie wycofał. Kiedy my walczyliśmy o wolne wybory i powrót demokracji, to min. dla nas Scorpions śpiewał „WIND OF CHANGE” w tej samej rozgłośni. Z drugiej strony, nawet jeśli na liście pięły się utwory nie spełniające wysoko postawionych kryteriów prawdziwej sztuki, były na granicy Disco Polo, radio szanowało wybory słuchaczy i pozwalały tym utworom zwyciężać.
I wiatr zmian nastąpił, bo muzyka i kultura zawsze stały na barykadach i były elementem walki i symptomem zwycięstwa.
Ja żyłam w tamtych czasach, a programy w Trójce były bardzo często jedynym oknem na wielki artystyczny świat. Z Trójki odeszli już wszyscy wojownicy. Dziś odchodzi legenda kultowej Listy Przebojów. Pewien świat się skończył, pewna epoka odchodzi. A co wkracza na jej miejsce? Wkracza cenzura znacznie bardziej obrzydliwa, niż ta, która gnębiła nas w komunie.
Dziś WAS, młodzi Polscy podniecają inne rozrywki. Każdą piosenkę, której radio nie nadaje, możecie znaleźć na YouTube. Bez problemu możecie znaleźć w sieci fotografie ulubionych artystów, a nawet je wydrukować, by powiesić na ścianie. Świat zyskał na dostępności do wszystkiego, ale stracił trochę romantyzmu. Nigdy nie zrozumiecie uczucia oczekiwania na kolejny numer jakiejś gazety, która wewnątrz zawierała plakat topowego zespołu, nie zrozumiecie, co to znaczy stać dwa dni w kolejce przed sklepem muzycznym, gdzie miała się pojawić najnowsza płyta, a czasami odejść z kwitkiem, bo do sklepu dotarły tylko 4 egzemplarze. Nie wiecie, jak to jest pożyczać sobie na jedną noc piątego tomu książki Edwarda Stachury, która była niedostępna na wolnym rynku.
To były piękne czasy, czasy naszej młodości. Nic nie było wtedy tak łatwe, więc naprawdę było cenne. Ale nie życzę WAM tych „pięknych” czasów.
Wczoraj zablokowano po raz pierwszy w historii kultową Listę Przebojów Programu Trzeciego, bo piosnka, która wygrała krytykowała władzę. Dla mojego pokolenia to koniec epoki naszej wolności. I obyście WY nie doświadczyli końca epoki WASZEJ. Bo jeśli ktoś cenzuruje radio, spiskuje przeciwko prywatnym mediom, nie zawaha się blokować stron internetowych i może się okazać, że już nie ma YouTube, a jest jakaś inna strona, na której będą pieśni patriotyczne, kolędy i Zenek. Ciekawe, kiedy władza będzie wpływać na wyniki zawodów sportowych, ligi piłkarskiej, koszykarskiej czy hokeja. Kiedy znowu znikną z księgarni książki Orwella, kiedy autorzy będą musieli swe utwory najpierw pokazywać Brudzińskiemu lub Kamińskiemu Mariuszowi, największym w tym kraju znawcom kultury i sztuki?
Drodzy Polacy młodego pokolenia. Wiem, że mało WAM mówi słowo KONSTYTUCJA i walczący o wolność sądów ludzie na ulicach są dla was jakimiś kosmitami, że nie za bardzo widzicie związek między zmianami w prawie a WASZYM codziennym życiem. Czas jednak byście się obudzili i dołączyli do obywatelskiego buntu zanim ktoś znowu WAM zacznie dyktować, co macie czytać, co oglądać w internecie, w jakie gry możecie grać na PlayStation, kogo kochać, a kogo nienawidzić.
W sejmie powtarza się głosowania pod hasłem „bo przegramy”. W komisjach też się głosuje po raz drugi, bo posłowie PISu akurat byli na obiedzie. Teraz wpływa się na rankingi dotyczące kultury. Ktoś może potraktować to wszystko, jak jakiś nieistotny folklor XXI wieku, ale należy zadać sobie pytanie, do czego jeszcze może się posunąć władza..?
PIS traktuje społeczeństwo, a szczególnie młode pokolenia, jak ludzi bezwolnych i bezmyślnych, leniwych oportunistów pozbawionych ideałów. Ponieważ to pokolenie nie uczestniczy w protestach i łatwiej daje sobie wmówić teorie o totalnej opozycji i nadzwyczajnej kaście. Ja mam jednak wiarę w to, że każdy z WAS ma w sobie wrodzony pierwiastek wolności, a wczorajsze wydarzenia w radiowej Trójce pokazały, że WASZ-NASZ głos już się w ogóle nie liczy. Społeczeństwo już nie jest suwerenem, nie ma prawa decydowania o swoim losie.
Zbliżają się wybory i wszyscy zachęcamy, by iść i głosować, bo każdy głos jest na wagę złota. Ale czy? kiedy wygra kandydat nieprzychylny władzy, nie anuluje się wyborów, jak anulowano wyniki listy przebojów? Czy nie zarządzi się ponownego głosowania aż do skutku?, aż do chwili, kiedy wygra AD? Albo, czy po prostu nie zmanipuluje się wyników?
Drodzy Polacy, obudźcie się. Nie pozwólcie odebrać sobie głosu i wolności. Może czas już na nowy wiatr, który rozgoni ciemne skłębione zasłony, może czas już na nowy Wind OF Change.., by mój ból, Twój ból i ból Kaczyńskiego, był taki sam.



sobota, 16 maja 2020

Warszawa jest smutna bez Ciebie. ( Tekst z dnia 16 maja 2020 roku.)



Po wczorajszym burzliwym dniu mam mieszane uczucia. Jest mi bardzo żal Warszawiaków, bo nawet jeśli Rafała Trzaskowskiego zastąpi inny polityk z PO, to już nie będzie to samo. Tak, jak Nowa Sól nie będzie już miała drugiego Wadima Tyszkiewicza. Bo tu nie chodzi o przynależność do partii, a o osobowość, o stabilność poglądów i umiejętność bycia częścią społeczności, a nie tylko władzą.
Kampania będzie krótka, pełna krętych dróg i zwalonych drzew na drodze. W tej sytuacji trzeba było postawić na najlepszego konia, a nie na jakiegoś kopciuszka, który stanie się księżniczką, jak Andrzej Duda. Rozumiem więc, że nie ma drugiego tak wyjątkowego polityka, polityka, który będzie umiał jeszcze zawalczyć startując z ostatniej pozycji.
Każdy wie, że Małgorzata Kidawa-Błońska nie była moją kandydatką. Wiem, że kilka feministek skreśli mnie z grona swoich znajomych zanim doczyta do końca ten list. W końcu doczekałyście się kandydatki kobiety na najwyższy urząd w Polsce. Ale tak, jak wartość AD nie powinna się opierać na tym, że ma rodzinę, tak my też nie powinniśmy na kogoś stawiać tylko dlatego, że jest kobietą i liczyć, że na tej podstawie zmobilizujemy kobiecy elektorat. Jest to zbyt duże uproszczenie i zakładanie, że kobiety nie myślą racjonalnie, a rządzi nimi wyłącznie solidarność płci. Tymczasem żaden ruch feministyczny, który walczy o równouprawnienie nie żąda, by w zawodach sportowych kobiety ścigały się z mężczyznami. Nie chce tu powiedzieć, że polityka, wybory to męska gra, a tylko to, że Polska to jeszcze nie jest kraj dla dobrych ludzi. Nikt bycia dobrym nie doceni. Poza tym, całą naszą historię nadstawiamy drugi policzek i dupę do bicia. Taką właśnie kampanie proponowała MKB, kampanię „przytul misia”. To się nie mogło udać. Nawiązując jeszcze raz do sportu...Polityka to połączenie szachów i boksu. I o ile w szachach MKB mogłaby wygrać z każdym, o tyle nigdy nie będzie bokserem. Nie chce tutaj powiedzieć, że kobiety nie powinny się pchać do polityki. Wręcz przeciwnie. Ale na dzień dzisiejszy nie widzę takiej bokserki, która mogłaby na równych zasadach przywalić tym naszym zadufanym w swojej męskości facetom. Albo inaczej, znam takie kobiety, ale one nie zajmują się polityką. Jest w tym wszystkim bardzo dużo winy w naszym tradycyjnym modelu wychowania, w którym od urodzenia dziewczynki nie traktuje się, jak człowieka i stawia na z góry spalonej pozycji. Odbiera im się atuty siły, przebojowości. Nie mogą być drapieżnikiem, a właśnie misiem do przytulania.
Kiedy w lutym rozpoczynaliśmy kampanię, na chwile uwierzyłam, że MKB znajdzie w sobie tę moc. Ale bardzo szybko przekonałam się, że to się po prostu nie może udać. Wiedziałam to już przed epidemią. Popierałam, bo w przeciwnym razie musiałabym popierać powietrze, bo w przestrzeni wyborczej nie było kandydata, na którego mogłabym z czystym sumieniem zagłosować.
Szybko zauważyłam, że MKB na trudne pytania odpowiada wymijająco, nie chcąc zrazić żadnego z elektoratów. Nie potrafiła jasno określić swojego stosunku do aborcji, LGBT, religii w szkołach, wychowania seksualnego, rozdziału kościoła od państwa. A samo zdobycie najwyższego urzędu przez kobietę nie oznacza, że kobietom w Polsce będzie lepiej i lżej żyć. Nie słyszałam, drogie feministki, ani jednego słowa na ten temat, jak MKB zamierza walczyć o prawa kobiet i jestem pewna, że jako kobieta żyjąca w sposób tradycyjny nie za bardzo docenia ten problem. A ja nie lubię stawiać na kota w worku. Musze wiedzieć, czego się mogę spodziewać. O tym, że kobiety powinny być równe mówi nawet Duda, tylko nic z tego nie wynika.
Dodatkowo, po wyborze MKB na kandydatkę byłam zawiedziona tym, że pomimo odejścia Schetyny i nowego rozdania w PO, nie są w stanie postawić na kogoś młodego. To było jasne, że po zwycięstwie MKB zostalibyśmy w tym samym miejscu, nie zrobilibyśmy ani jednego kroku ku nowoczesności myślenia, ku europejskiej mentalności.
W kampanii liczy się nie tylko treść przekazu, ale także forma. Na słynnej debacie w TVP, kiedy Kaczyński z Gowinem właśnie zaorywali majowe wybory, MKB była jedyną kandydatka, która na pytania odpowiadała z kartki. I to był chyba koniec moich nadziei na cokolwiek. Wiedziałam, że albo stanie się to, co się stało wczoraj, albo PO stanie się pośmiewiskiem osiągając wynik wyborczy w granicy błędu statystycznego.
Rafał Trzaskowski to jest zupełnie inna marka. I to jest mój kandydat. Ma moje poglądy. Jest liberałem z odchyleniem na lewo. Ale dla mnie najważniejsze jest to, że zna takie słowa, jak „tak” lub „nie”! Jest jedynym politykiem, który nie lawiruje i odpowiada na pytania, nawet czyniąc siebie odmieńcem w swojej własnej partii. I chociaż bardzo żałuję Warszawy uważam, że powinniśmy od razu postawić na niego. Mielibyśmy zwycięstwo w garści, a teraz może nam już po prostu nie wystarczyć czasu.
Wiele osób ma pretensję o formę w jakiej MKB zrezygnowała z kandydowania. A ja uważam, że właśnie teraz zachowała się, jak należy. Zachowała się tak po raz drugi. Najpierw wzywając do bojkotu bezprawnych wyborów i teraz, płacąc cenę za swoją odwagę. Wyszła sama i wzięła odpowiedzialność na siebie, bo to jest jej odpowiedzialność ale nie wina i nie błąd. Odeszła stając twarzą w twarz ze swoimi notowaniami, którymi życie ukarało ją za uczciwość. A co powinna waszym zdanie zrobić, kłamać, napisać na tt, że odchodzi z powodu złego stany zdrowia albo z powodów rodzinnych? Odwrócić się do nas plecami, obrazić się? Nie, wszystko jej można zarzucić, ale ma klasę. I widząc, że jej osoba jest obciążeniem dla partii i że to może być złe dla Polski, usunęła się w cień. Trzeba być wielkim człowiekiem, by tak się zachować w takiej chwili.
Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Wczorajszy dzień sprawił, że znowu mi się chce... Chociaż mam mieszane uczucia także dlatego, że gdzieś wewnątrz siebie pogodziłam się już z myślą, iż Duda znowu wygra. Przeżyłam w ciągu ostatniego roku wiele politycznych zawodów. Przegrane wybory do PE, przegrane do sejmu, zabieranie kolejnych przyczółków wolności przez PIS i brak reakcji na kłamstwa. Długo pracowałam nad sobą, by widmo kolejnej porażki nie bolało aż tak bardzo. Dlatego cholernie się boję tej nadziei. Ale nadzieja nie jest czymś od nas zależnym, ona po prostu przychodzi i nas ogarnia i do mnie wczoraj wróciła. Nie potrafię zamknąć przed nią drzwi i pozostawić na progu, chociaż wiem, że kiedyś mnie to zabije. Nie potrafię odwrócić głowy i powiedzieć, że już mnie Polska nie obchodzi.
Musimy walczyć o każdy głos.
Nie zgadzam się z tymi, którzy mają pretensje do Rafała, że zostawił Warszawę i oddał ją w ręce PISu. Nie można mieć pretensji do niego, jak nie można mieć pretensji do żołnierza, który opuszcza świeżo poślubioną żonę i jedzie na front. Jeśli nie uratujemy Polski, to i Warszawę stracimy. Musimy sobie to uświadomić, że nasza Ojczyzna wisi na włosku nad przepaścią. Jeśli jej nie podamy ręki, zginie i każda dłoń ma tu znaczenie.
Życzmy więc opozycji, by kandydaci przez nią wystawieni uzbierali tyle głosów, by złożyć to jakoś do kupy w drugiej turze i by AD został już tylko żelazny elektorat, te 30-32 %/ A Rafałowi osobiście życzę, byśmy mu mogli po wyborach zaśpiewać taką starą piosenkę, której on pewnie nie zna z powodu wieku” Warszawa jest smutna bez Ciebie”.



środa, 13 maja 2020

Gdyby to się przydarzyło PO... ( Tekst z dnia 13 maja 2020 roku)



Minister Szumowski zapewniał dziś, że zakupy sprzętu medycznego dokonywane są przy zachowaniu wszelkich procedur i najwyższych standardów. To chyba panowie macie jakieś chujowe procedury.
Historia wygląda bowiem tak. Pan minister Szumowski ma kupla, z którym uprawia tak popularne w Zjednoczonej Prawicy narciarstwo. Po wybuchu pandemii, w momencie, kiedy cały świat poszukiwał środków ochrony indywidualnej, „przyjaciel ze stoku” zgłasza się do ministerstwa powołując się na znajomość z ministrem i proponuje kupno maseczek ochronnych za cenę 39 złotych polskich + watt. I tu następuje pierwsza szok. Musimy bowiem mieć strasznie bogate ministerstwo zdrowia, skoro nas stać na maseczki, po 10 euro za sztukę. Budżet Emiratów Arabskich nie wytrzymałby na dłuższą metę takiej ceny, a co dopiero będąca w ogonie gospodarczym Polska. Ale, przysłowie mówi: „jak szaleć, to szaleć, kelner 2 razy podwójna kaszankę proszę”... No właśnie, bo okazało się, że te maseczki w cenie złota, to zwykła kaszana.
Procedury zakupów medycznych w moim mniemaniu powinny być szczególnie wymagające i wyglądać tak: Kupujemy jakiś sprzęt, lekarstwo, środki ochrony, to najpierw!!! sprawdzamy ich jakość, a potem dopiero za nie płacimy i przekazujemy do szpitali. Ale PISowskie procedury, jak zwykle przypominają kocią dupę. Według ustaleń, zakupu dokonano na początku marca po czym natychmiast przekazano maseczki do szpitali, akceptując zapewnienia na gębę, że mają wszystkie atesty. A nie jest wcale wykluczone, że minister doskonale wiedział, że te atesty można potłuc o kant dupy i że nie są nic warte, ale liczył, że jakoś to zginie w morzu innego sprzętu sprowadzanego wtedy do Polski. Maseczki trafiają do szpitali i nie można tego wykluczyć, że ich wątpliwa jakość spowodowała zakażenie u jakiegoś lekarza, pielęgniarki, czy ratownika lub u wielu, a mogła także przyczynić się do czyjejś śmierci. Mijają dwa miesiące i dopiero śledztwo dziennikarskie ujawniające cały proceder nazywany przez ministra najwyższymi procedurami spowodowało, że ministerstwo postanowiło sprawdzić atesty i jakość zakupionego towaru. A wyobraźmy sobie, że przyjaciel ministra nie handluje maseczkami, a na przykład szczepionkami...Czy wówczas także najpierw trafiły by one do pacjentów, a dopiero sprawdzono by ich atesty i gwarancje bezpieczeństwa?
Ale najbardziej śmieszy mnie fakt, że skruszony chociaż ciągle bezczelny minister Szumowski kieruje całą sprawę do prokuratury, której szefem jest Ziobro. Ilu to już przestępców z tej partii oczekuje, kiedy łaskawie zajmie się nimi prokuratura? Czy nie jest wśród nich burdel-tata Banaś? Sprawy w prokuraturze Ziobry giną jak w studni bez dna, jeśli dotyczą polityków PISu. A kieruje się je tam tylko po to, by zamknąć nam gębę, uciąć temat i zapomnieć.
Czy przypominacie sobie, jaką aferą był fakt, że śp. Józef Oleksy spędzał urlop w tym samym hotelu, co jakiś ruski agent? Zniszczyli człowieka za nic! A jakie teorie spiskowe tworzono wokoło syna Donalda Tuska tylko dlatego, że pracował w liniach lotniczych należących do Marcina P.
Afery PISu, prawdziwe afery, są tak długo zamiatane pod dywan, aż wszyscy o nich zapomną.
Pisałam wczoraj, że mam mętlik w głowie. To prawda. Bo ja już nie wiem, czy PIS majstruje przy wyborach próbując ukryć prawdziwa skalę koronawirusa w Polsce i zapaść gospodarczą, czy gadają o koronawirusie po to, by odwrócić naszą uwagę od majstrowania przy wyborach.
Nienawidzę tych pierdolniętych konferencji prasowych z udziałem premiera. Nienawidzę tych jego opowieści, o stosach trumien w Italii, czy o odłączaniu od respiratorów pacjentów powyżej pewnego wieku. Obyście PISowskie kurwy nie musieli nigdy stawać przed tak trudnym wyborem. Ale jeśli się wam wydaje, że macie czyste sumienia, muszę was rozczarować. Ciągle pamiętamy o geście Lichockiej, kiedy pożałowaliście pieniędzy na ratowanie chorych na raka. I wy nie wybieraliście między chorym, który jeszcze rokuje, a takim, dla którego już nie ma nadziei. Wybieraliście między chorymi na raka, także dziećmi, a Jackiem Kurskim i propagandą. I kto wygrał? Kto był dla was ważniejszy?W tych nieszczęsnych krajach, które wirus zaatakował tak bardzo, nikt nie myślał, jak zwalić winę na przeciwników politycznych i jak na tych stosach trumien przeprowadzić wybory. Nikt nie wybierał na co należy dać pieniądze, na premie dla medyków, czy na jakieś karty do głosowania, które i tak stały się papierem toaletowym.
Gdyby podobna sytuacja przytrafiła się Platformie Obywatelskiej, już byście ją zlinczowali, zażądali dymisji całego rządu i powołali komisje śledczą. Ale wasze afery są ok. Na każdy zarzut do obrzydzenia odpowiadacie wymyśloną aferą z pobieraniem wattu. Już wszyscy tym rzygają.
A ja, ku mojemu zdziwieniu, dowiedziałam się dzisiaj z konferencji premiera, że to dzięki szybkiemu zakupowi maseczek bez atestu i po zawyżonej cenie od kumpla ze stoku narciarskiego, minister Szumowski sprawił, że nie mamy tak wielu zachorowań, co u „naszych przyjaciół” ( jak się wyraził premier) z południa Europy. No uratował nas od złego machlojkami, dorabianiem koleżków, kłamstwami i głosowaniem za ustawami zagrażającymi zdrowi rodaków. Dziękujemy ci ministrze za twoją pierdolona troskę. No i kurwa, gratuluję logiki.



wtorek, 12 maja 2020

Pierdolnik w mózgu. ( Tekst z dnia 12 maja 2020 roku)



Nie, tytuł nie określa stanu polskiego państwa. Na to, co się dzieje w Polsce już dawno zabrakło słów w słowniku. Burdel, cyrk, tragikomedia, wszystko to są określenia za słabe. Nawet „ściek i szambo” nie robią już na nikim wrażenia. Pierdolnik w mózgu mam ja.
Nie oglądam PISowskiej telewizji, omijam z daleka ich prasę, nigdy w życiu ręka na pilocie nie omsknęła mi się na kanał Telewizji „Trwam”. Mimo to, nie mam pojęcia, co się w tej Polsce wyprawia.
Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, że Gowin w końcu podpisał ustawę kopertową, bo tak czy tak, jego chimeryczne zachowanie spowodowało odrzucenie pomysłów o zorganizowaniu czegoś, czego nawet nie potrafię nazwać. Jest to więc jakiś mikro-sukces opozycji. Ale w duchu, większość z nas trzymała w zeszłą sobotę kciuki, by Kaczyński „wyhuśtał” Gowina i ogłosił wybory na 23 maja. Bo, skoro poczuliśmy się przez Gowina zdradzenie, chcieliśmy, by ktoś mu zrobił to samo.
W sejmie, jest tylu, kurwa, prawników. Prawnik prawnika pogania. A żaden z nich nie zajmuje się dopasowywaniem przepisów do obowiązującego prawa, większość myśli, jak to prawo ominąć.
Ja nie jestem może biegła w paragrafach. Ale od marca słyszę, że największym przekrętem PISu w kwestii wyborów jest zmiana prawa wyborczego w czasie krótszym, niż pół roku od ustalonej daty głosowania. Teraz nagle mamy nową sytuację, wybory się nie odbyły i zarządzono nowe. Czy zgodnie z prawem, nie wiem. Ale przepis mówi, że trzeba je zorganizować w ciągu 60 dni od daty unieważnienia poprzedniego głosowania. Według mojej logiki laika w kwestiach prawnych, zasada ta mogłaby obowiązywać, gdybyśmy zachowali stary kodeks wyborczy. Tymczasem dziś zebrał się sejm, by znowelizować ten kodeks. Występuje tu jakaś sprzeczność. Bo jeśli zostanie zmieniony kodeks wyborczy, czy w tym przypadku wybory nie powinny się odbyć dopiero po pół roku? Czy nagle sytuacja unieważnienia wyborów sprawiła, że przepis o niezmienności kodeksu wyborczego na pół roku przed wyborami, przestała z jakiegoś powodu obowiązywać? Niech mi to ktoś wytłumaczy, bo mówiąc szczerze, po prostu już nie nadążam. I mam wrażenie, że PIS tak kręcił opozycją, że gotowa podpisać się pod ustawami łamiącymi prawo.
Mały, skromny Hitlerek, chory na władze człowiek...czy położywszy łapę na Polsce, czy w momencie, kiedy realnie to on będzie już prezydentem, premierem, prezesem TK i SN, kiedy wszystkie media będą chodziły na jego pasku, a żyć będą tylko ci, którym on pozwoli, czy poczuje się nasycony?
Nie wiem, ja tu widzę raczej scenariusz niemiecki. Z psychologicznego punktu widzenia, władza jest jak narkotyk. Niezależnie ile się jej ma, chce się więcej. Czy Kaczyński będąc już samodzielnym dyktatorem nie zechce stworzyć Polski od morza do morza? Czy napadniemy na Ukrainę, spacyfikujemy Litwę? Zostaniemy zbrodniarzami wojennymi noszącymi to piętno przez stulecia, jak Niemcy?
Dyktatorom zawsze się wydaje, że jak już władze uchwycą, będą ją trzymać w garści, to nic złego im się już stać nie może. Ale dyktatorzy przemijają pociągając za sobą wiernych sobie ludzi, którzy nie zdążyli obudzić się ze snu. I to jest ostrzeżenie dla Gowina...
Moje „nie wiem”, na tym się nie kończy. Nie wiem, co z tą epidemią? Bo jeśli skala zachorowań w Polsce jest tak minimalna, a przyrost chorych tak stabilny, oznacza to, że PIS doprowadził do ruiny gospodarkę tylko po to, by uniemożliwić kontrkandydatom Dudy prowadzenie kampanii wyborczej.
Jeszcze tydzień temu słyszałam, że wybory muszą odbyć się w maju, bo w przeciwnym razie zostanie złamana Konstytucja. A teraz kilka fikołków, i już na Konstytucje nikt się nie powołuje. Marszałek Witek może sobie zarządzić wybory, kiedy chce i w jakim chce trybie.
Wcale nie jestem pewna, że pod koniec czerwca sytuacja zmieni się na tyle, by można było uczciwie i bezpiecznie zagłosować, pomijając te wszystkie fakty, że od lutego mamy taki galimatias, że już chyba nikt nie wie, co jest zgodne z prawem, a co nie. A ja widzę tylko tyle, że w tym bałaganie, mogę być po raz trzeci w ciągu pół roku pozbawiona praw wyborczych. Nie wiem bowiem, czy sumienie pozwoli mi zagłosować korespondencyjnie używając wydrukowanych na zlecenie Sasina z pominięciem PKW szmaciarskich kart wyborczych, na szmaciarskim papierze w niemieckiej drukarni.
W tej chwili, z powodu pandemii przyglądamy się baczniej całemu światu. Każdy kraj daje jakąś tarczę osłonową gospodarce, taką na jaką go stać. Wiele krajów dało specjalne premie lekarzom, pielęgniarkom, ratownikom medycznym i innym osobom zaangażowanym w walkę z pandemią. Nie słyszałam, by w jakimkolwiek kraju oprócz Polski, mówiło się w tym czasie o nagrodach dla polityków i urzędników. Nikt nie wyrzuca milionów na karty do głosowania, którymi sobie potem można dupę podetrzeć w momencie, kiedy brakuje maseczek i rękawiczek.
Kiedy zaczął się koszmar covid-19, Lewandowski dał milion na walkę z chorobą. Dołożyło się WOŚP, Pani Kulczyk dostarczała środki ochrony osobistej dla lekarzy. Podobnie było na świecie. Artyści organizowali akcje charytatywne, piłkarze zrzekli się części wynagrodzeń. A prezydent Duda w tym samym czasie kupił sobie luksusowy apartament za milion.
I ja tak siedzę i od kilku tygodni się zastanawiam, z jakiego bagna wyrastają moje korzenie? Chce mi się płakać i chce mi się śmiać, kiedy marszałek pyta Państwowa Komisje Wyborcza, czy jest w stanie zorganizować wybory za 3 dni... To tak, jakby mnie ktoś zapytał, czy w niedzielę urodzę dziecko, chociaż seksu nie było.
Nie potrafię pogodzić się z faktem, że Polski po prostu już nie ma. Kiedy o niej myślę, nie czuję już motyli w brzuchy, nie odwiedzają mnie wspomnienia z dzieciństwa. Nie widzę drogi obrośniętej głogiem, ćwiartki chleba i homogenizowanego serka zjadanego po drodze ze szkoły, nie widzę mleczu z którego wyplataliśmy wianki, fiołków w parku, szumu nocnego miasta. Widzę już tylko ramę obrazu, w której jest pustka. Nie ma już nawet czarnej dziury.
Ktoś mi się zapytał ostatnio: Co ja o sobie myślę? Że kim ja jestem? Miał chyba na myśli to, że się stale wymądrzam.
Kim ja się czuję dzisiaj? Czuję się przegrana i bezsilna. Czuję się ośmieszona za swoją dobrą wolę, za patriotyzm i wierność zasadom. Jestem w gronie ludzi zasługujących na pogardę, którą PISowska Polska obdarowuje nas każdego dnia. Jestem kimś, kto od 5 lat próbuje nalać wodę do dziurawego naczynia. I chociaż nie moja to wina, że naczynie jest dziurawe, i tak czuję się winna.



Putinada polska i gestapo w akcji. ( Tekst z dnia 8 sierpnia 2020 roku)

  Wczoraj zamęczyłam WAS niezwykle długim i nudnym przemówieniem nieprezydenta. Dziś będzie krótko. Po ostatniej nocy, koń jaki jest, każ...