sobota, 23 maja 2020

Wszystkie brudne ręce na pokład. ( Tekst z dnia 23 maja 2020 roku)


Kilka dni temu jaśnie oświecony prezydent doktor /srotkor miłościwie nam panujący AD, robił sobie fotki z wypasionymi krówkami. Krówki są wypasione, bo karmi je gospodarz, a nie państwo polskie, na co mogłaby wskazywać ta wizyta. Szkoda, że jego majestat nie pojechał z gospodarską wizytą do Janowa Podlaskiego. Tam żyją rasowe konie, ale także krowy, które były by identyczne z tymi, z którymi się majestat państwa fotografował, gdyby na państwowym wikcie nie stały wygłodzone po kolana w gnoju. Widząc to ma się wrażenie, że jedyną obietnicą, jaka spełnił AD, jest Polska w ruinie.

Urzędujący prezydent zdążył dziś kupić truskawki na targu, stanąć w kolejce do supermarketu i zaszczycić głaskaniem pasącą się kozę. To się staje coraz bardziej śmieszne i żałosne, bo przecież nikt normalny nie uwierzy, że jego majestat na co dzień wykonuje te prymitywne czynności.
Jednocześnie nieistniejący sztab AD w nieistniejącej kampanii wyborczej złożył skargę na innych, jeszcze nie istniejących kandydatów, że bezprawnie prowadzą agitację wyborczą. A pan prezydent w oborze to był rozumiem w ramach swoich obowiązków prezydenckich??? Trzeba było dla lepszego lansu jeszcze widły potrzymać.., tylko czy kurwa, byś durniu wiedział z której strony!?
Wszyscy ucieszyliśmy się, kiedy nie doszły do skutku wybory 10 maja. Ale nadal nie mamy się z czego cieszyć. Gdybyśmy mieli trzymać się prawa, wybory powinny odbyć się pół roku po wprowadzeniu nowych przepisów wyborczych, a na to nie ma szans. Tak oto władza zmusza nas wszystkich, opozycję, która zagra w wyborczą grę i nas obywateli, którzy zagłosują, do złamania Konstytucji. I z tego wąwozu śmierci, w jaki wpędziło nas PiS, jak stado bezmyślnego bydła, nie ma już drogi ucieczki.
Trwa wyborcze przeciąganie liny. Senat zgodnie z prawem obraduje nad ustawą, a PIS niegodnie z prawem blokuje publikację decyzji Państwowej Komisji Wyborczej. Jeśli AD będzie nadal tracił poparcie, może wydarzyć się tak, że na zebranie podpisów dla nowych kandydatów w ogóle nie będzie czasu. Jakby nie liczył, jakby nie kombinował, zawsze na koniec wygrywają oszuści i złodzieje. A ja się ciągle czuję, jakby mi ktoś gwałcił mózg... ciągle i ciągle i od nowa, bez odpoczynku. 
 Odczuwam strach, taki trochę obsesyjny, że szok, w jakim od pewnego czasu prosperuje mój mózg, pozostanie mi do końca życia. Nawet, jeśli władza się zmieni, nawet, jeśli zaczniemy wracać na właściwe tory, nic już nie będzie, jak dawniej.
Ja się urodziłam w złym komunizmie, komunizm mnie wyuczył i ukształtował. Mój ojciec należał do partii, ale nie z powodów ideologicznych, a z chęci lepszego życia dla swej rodziny. Bo w tamtych czasach trudno się żyło nie okazując władzy przywiązania. Nie, nigdy nikogo nie skrzywdził, na nikogo nie doniósł, nie został też człowiekiem bogatym z tego powodu. Zresztą, może gdybyśmy byli bogaci, nie musiałby należeć do partii, bo łatwiej byłoby mu dawać łapówki, żeby kupić węgiel, czy nawóz. Nie chcę, byście pomyśleli, że ja tu robię jakiś rachunek sumienia, bo osobiście na sumieniu nic nie mam. Kiedy miałam 15 lat nastała era Solidarności i nie miałam okazji osobiście zrobić partyjnej kariery. Zresztą, w tym wieku nie myśli się o polityce. Pisze to tylko po to, by WAM powiedzieć, że mimo swoich korzeni osadzonych w latach 60-tych poprzedniego stulecia, tamta szkoła, tamto otoczenie i dom rodzinny wpoiły mi jakiś, w moim mniemaniu właściwy system wartości.
Problem polega na tym, że dziś to wszystko runęło, wszystko się przewróciło. Ktoś powie: bo ty myślisz tak, jak myśleli ludzie w tamtych czasach. Ale jeśli chodzi o sprawy zasadnicze, nic się nie powinno zmieniać. Ciągle nasze świeckie prawo opiera się na dekalogu. I byłam pewna, że takie przykazania, jak nie kłam, nie kradnij i nie zabijaj są i zawsze będą uniwersalne i ponadczasowe. Jeszcze 5 lat temu wierzyłam w świętość przysięgi Hipokratesa, którą składają lekarze i świętość przysięgi żołnierzy, czy policjantów, a Konstytucja? Konstytucja była czymś, co nie podlegało dyskusji. Teraz tak się wszystko popierdoliło, że jest mi się naprawdę trudno odnaleźć w tej rzeczywistości. Mój mózg krzyczy, że się na to nie zgadza, a mimo to jestem bezgranicznie wplatana w taką, a nie inna rzeczywistość.
Nie jestem głupia, wiem, że korupcja i wykorzystywanie władzy zawsze towarzyszyły i zawsze będą towarzyszyć politykom. W każdym stadzie znajdują się czarne owce. Prędzej czy później ktoś zauważy, że są czarne i że nie pasują do stada. Następuje samooczyszczenie środowiska z tych osób, które przekraczają zasady. Niestety, dziś mamy do czynienia ze stadem czarnych owiec, z którego się co najwyżej wyrzuca te białe.
Zalewa nas morze kłamstw, na które już nikt nie reaguje. Kłamstwo stało się kurwa cnotą. Ten, kto sprawniej kłamie, ten wygrywa i przynosi profity dla partii.
Oglądałam ostatnio film pod tytułem „ Zła edukacja”. Chciałabym go polecić nie ze względu na jego wartość artystyczną. Nie jest to arcydzieło sztuki filmowej. Pokazuje jednak bardzo podobny system postrzegania świata przez ludzi będących u władzy, którzy przekraczają prawo. Oni są zdziwieni, nawet oburzeni i skrzywdzeni, kiedy zostają przyłapani na złodziejstwie. Nie dowierzają, że ktoś śmie im wytykać malwersację i złodziejstwo pomimo, że przecież oprócz tego że kradli, to robili tak wiele dla społeczności, w której prosperowali.
Tak panie Szumowski... Nawet gdyby było prawdą ( a nie jest) , że to pan uratował Polskę przed szalejąca epidemią, to w żaden sposób nie zamazuje faktu, że jest pan złodziejem, że pan sprzeniewierzył publiczne pieniądze.
W takim PISie, dopóki jesteś szarą myszką, która się niczym nie wyróżnia, możesz sobie robić swoje ciemne interesiki w cieniu. Ale, kiedy nagle stajesz na pierwszej linii frontu i zapalają się światła, natychmiast okazuje się, że wcale nie jesteś prawy i sprawiedliwy.
Wyznaczyli sędziego, żeby chwilowo zastąpił pierwszego prezesa SN, od razu się okazało, że biegał „naspawany” w piżamie. Wybrali prezesa NIK, zaraz wyszło na jaw, że prowadzi burdele. Wirus wyciągnął na pierwszą linie ministra zdrowia, zobaczyliśmy, jak latami grabił budżet państwa w kierunku swojej rodzinki. Nie dziwi mnie wcale, że premier staje murem za tymi wszystkimi osobami, bo sam jest umoczony w nie do końca przejrzyste kupowanie gruntów. Jeden marszałek dorabiał na boku w szpitalu, drugi woził familię państwowym samolotem...
Czy jest chociaż jeden polityk PISu, który okaże się uczciwy, kiedy skierujemy na niego światło kamery? Czy jest chociaż jeden, który się nie "pomylił" w oświadczeniu majątkowym?  Czy po prostu rządzi nami zwyczajny gang?
Gang, który śmieje nam się w twarz... 



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Halo, halo, to my- chamska hołota... ( Tekst z dnia 5 czerwca 2020 roku)

Na początek bardzo WAS wszystkich przepraszam. Przeglądając swojego bloga z żalem stwierdziłam, że od kilku tygodni moje posty są po prost...