piątek, 12 czerwca 2020

List do Szymona. ( Tekst z dnia 13 czerwca 2020 roku)

Słuchałam dziś kolejnego wystąpienia Szymona Hołowni. Nie pierwszy raz. Przed wyborami katuje się oglądając przemówienia i spotkania wszystkich kandydatów. Myślę, że nigdy nic nie napiszę do Krzysztofa Bosaka. My po prostu pochodzimy z zupełnie innych galaktyk i nigdy nie znajdziemy wspólnego języka. Może kiedyś coś powiem do Kosiniaka-Kamysza, może coś do Biedronia, ale dziś chciałabym krótko!, zwrócić się do Szymona, bo wiele osób podsyła mi jego wypowiedzi i prosi o ocenę.

Drogi Szymonie. Niech Cię nie dziwi, że wszyscy zwracamy się do Ciebie po imieniu. Ale nie powinieneś się łudzić, że to świadectwa bycia najlepszym kandydatem, który najłatwiej dogaduje się z ludźmi i ma z nimi najlepszy kontakt. Ta łatwość nawiązywania nici porozumienia nie wynika z Twojego obrazu, jako polityka. My Cię po prostu znamy od lat, bardzo Cię lubimy nie jako kandydata, lecz jako osobę jak to się kolokwialnie mówi, występująca w telewizji. Nie miałabym żadnego problemu mówić po imieniu do Rafała, do Władka, czy do Roberta, a nawet do Krzysztofa. Jedynym, którego imię nie przeszłoby mi przez gardło przy bezpośrednim kontakcie, jest Andrzej Duda. No bo wiesz, on jest prezydent „pan”, a ja bym mogła za tę zniewagę dostać 10 tysięcy mandatu od sanepidu.

Co mi się w Tobie podoba? Podoba mi się, że jesteś w tej polityce, jak nieopierzone pisklę. Że jesteś jedynym kandydatem, który się potrafi na tę naszą polityczną realność zdenerwować. Że nie przechodzisz do porządku dziennego nad wydarzeniami, na które większość polityków już w ogóle nie reaguje. To, co PIS robi w ogóle, to co robi w sejmie, wszyscy to już traktują nieco z przymrużeniem oka. Ty ciągle masz tę wrażliwość i podchodzisz do tego emocjonalnie, co wielu osobom się podoba.

Mylisz przyjmując role arbitra, między dwoma głównymi obozami politycznymi.

To znaczy tylko tyle, że kompletnie nie rozumiesz, na czym polityka polega.

Większość ludzi chce, by były obozy polityczne, one są jak sklepy, czy restauracje. Jeden lubi chińską kuchnię, inny włoska, a inny francuską, a między nimi stoi Szymon, który rozdaje ludziom wodę. Wodę, która jest niezbędna do życia ale głodu nie zaspokoi. Problemem w tej rywalizacji między PIS i PO nie jest fakt, że ta rywalizacja istnieje, a to, że reguły gry nie są sprawiedliwe. Dlatego jednym wolno więcej.

Całkowicie nie rozumiem tej koncepcji, że kandydat bezpartyjny ma być lepszy, niż ten z zapleczem politycznym. Jedyną przewagą może być to, że nie ma już tak opatrzonej gęby, ale w Twoim przypadku to nie działa. Znamy Twoją twarz równie dobrze, jak gęby większości polityków.

Ja chcę by prezydentem był polityk.

Zarzucasz politykom, że obsadzają w spółkach skarbu państwa „swoich”. Wiesz, to trochę naturalne. Dla mnie ważniejsze jest to, by ten „swój”, miał kompetencje do rządzenia w danej gałęzi gospodarki, by był po prostu fachowcem, nie czyimś kolesiem. I świetnie jest, jeśli partia polityczna ma w zanadrzu takich kompetentnych ludzi. A Ty, gdybyś Ty miał obsadzić spółki, kto byłby twoim „swoim”?

Mówisz, że politycy wiele obiecują, chociaż nie mogą spełnić tych obietnic. To prawda, Szymon, ale Ty też nie jesteś kimś, kto wszystko zmieni za pomocą czarodziejskiej różdżki dwa dni po wyborach.

Jeśli Ci się zdaje, że masz ludziom coś więcej do zaoferowania, niż inny przeciętny polityk, muszę niestety wyprowadzić Cię z błędu. Od marca, cały czas mówisz to samo. I popełnisz błąd, który wiele osób zauważyło. Dopóki miałeś szansę na II turę, byłeś świetny. Odkąd pojawił się Rafał Trzaskowski, zacząłeś natychmiast go atakować. Wiem, już pewnie witałeś się z gąska, a tu taki zawód. Straciłeś tym wiele w oczach potencjalnych wyborców. Bo to jest sprzeczne z tym, co mówisz. Miałeś być kimś ponad spór polityczny, a dałeś się sprowokować przy pierwszej nadającej się okazji, wciągnąć w grę.

Pomijam to, że nie odpowiadasz mi ideologicznie. Nie mam pewności, że taki zagorzały katolik, prawie ksiądz, nie da się obtańcować biskupom, którzy tylko czekają na drugiego takiego, który będzie przed nimi klękał. Ale mogę się mylić, może rozumiesz to, że polityka szkodzi tak samo kościołowi, co kościół polityce.

Powiem Ci, że na początku lubiłam Cię słuchać, jesteś świetnym showmenem. Ale po 4 miesiącach stało się nudne słuchanie ciągle tego samego monologu.

Powoli zaczynasz przypominać muzyka, czy kabareciarza, który objeżdża Polskę ciągle z tym samym repertuarem.

Uważam Cię niestety za człowieka naiwnego, gdyż to głupie uważać, że postęp może dokonywać się bez rywalizacji. Platforma Obywatelska przestała się starać, kiedy uznała, że nie ma z kim przegrać. Nie rozumiesz Szymonie, że by mecz się toczył muszą być dwie drużyny, które dążą do zwycięstwa? Ty wychodząc na murawę, nieważne, czy jako arbiter, kibic, czy komentator, możesz świetnie znać się teoretycznie na politycznym sporcie, ale sam nie uczynisz spektaklu. Możesz pokrzyczeć, ale nie strzelisz gola będąc jednocześnie napastnikiem i bramkarzem. Mieliśmy już kilku bezpartyjnych kandydatów. Jaka to ułuda przekonał się choćby Paweł Kukiz. Chleb powinien piec piekarz, leczyć ludzi lekarz, a pole uprawiać rolnik. Kiedy się wchodzi do tej rzeki, lepiej być uczciwie zawodowym politykiem, niż uprawiać ten zawód udając kogoś innego.

 To jest oczywiście tylko moje zdanie, którym nie chcę obrazić ani Ciebie, ani Twoich zwolenników. Po prostu widziałam już wielu nie-polityków, którzy wypalili się, jak woskowa świeca. 




10 komentarzy:

  1. Świetnie napisane i prawdziwe. Hołownia ma nad czym myśleć. Jest ważne aby było bliżej Hołowni do Czaskowskiego niż do Dudy.

    OdpowiedzUsuń
  2. mam takie same odczucia co do p.Holowni, dziekuje za ten tekst, poczatkowo tez mu kobicowalam, ale stracil wiele, atakujac p.Trzaskowskiego i tez nie wierze w Jego "rozwod" z kosciolem

    OdpowiedzUsuń
  3. dobry i dotkliwy tekst! Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  4. Treść tego listu dowodzi,że nie wiele Pani zrozumiała z tego kim jest co robił,robi i o czym mówi pan Szymon na spotkaniach z wyborcami,no i ta nonszalancja mówienia "TY"; w ten sposób zwracamy się do przyjaciół,a przynajmniej do kogoś kogo lubimy.I jeszcze jedno: proszę o przykład ataku p.Szymona na Trzaskowskiego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ot wynurzenia kolejnej "Manueli" ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety, bełkot.

    Najbardziej bawi "większość ludzi chce, by były obozy polityczne, one są jak sklepy, czy restauracje". Skąd takie stwierdzenie? Wykształcenie się obozów politycznych w Polsce nastąpiło w zasadzie po roku 90. W rozumieniu obozów jako organizacji, które, na przykład, wspólnie głosują. Szczerze, zdecydowanie bardziej wolałbym głosować na kandydata, którego poglądy zbieżne są z moimi, niż na jakąś organizację, która, z racji mniejszej ilości organizacji niż kandydatów, na bank nie będzie bardziej zbieżna z moimi poglądami niż jedna osoba. A w ostateczności, przy nieznajomości kandydatów - głosować chociaż na partię.
    Teraz takiej opcji w sumie nie ma, gdyż nasz Sejm opiera się na mobilizacji i głosowaniach partyjnych.

    "A Ty, gdybyś Ty miał obsadzić spółki, kto byłby twoim „swoim”?" - może cholera spacjalista po prostu? Przecież te list zawiera pochwałeę nepotyzmu, serio, ktoś to kupuje?

    To jest naturalne, że Hołownia podkreśla różnice między sobą a Trzaskowskim. Jak inaczej ma pokazywać, czym różni się od kontrkandydata?

    Swoją drogą, nie popieram ani Trzaskowskiego, ani Hołowni w 100%. Ale tego typu teksty nie robią dobrej roboty nikomu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Podzielam pogląd zawarty w liście do Szymona. Martwi mnie bardzo, że "kandydaci demokratyczni" walczą ze sobą. A jeszcze bardziej bywa walczą se sobą ich zwolennicy.

    OdpowiedzUsuń

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie...Co to będzie? ( Tekst z dnia 3 lipca 2020 roku.

Wiecie o czym marzę każdego dnia? Marzę tym, że przyjdzie taka chwila, kiedy będę już mogła napisać pożegnalny list do cykora, że to, od cz...