czwartek, 18 czerwca 2020

Może to jednak lepiej, że to nie Tusk... ( Tekst z dnia 18 czerwca 2020 roku)

...Pamiętaj Rafale! Nie tylko Ty korzystasz z naszej energii, ale my także czerpiemy ją od Ciebie! Wiec niech moc będzie z Tobą!

 Wczorajsza debata uświadomiła mi, jak szybko mija czas. Te 5 lat minęło, jak jedno mgnienie.

Z dreszczem na plecach przypominam sobie debatę z 20 października 2015 roku, kiedy pisałam mój może dziesiąty post.., ten ma numer 907.

Tyle słów... tyle emocji, tyle chwil załamania i tyle zawodów. Tyle nadziei, które rozbijały się o mur obojętności.

Tamta debata, właściwie byłą nie do obrony, kiedy wygadana, agresywna Beata Szydło parła do przodu jak buldożer, spychając w narożnik kulturalną, bogu ducha winną, rządzącą dopiero od roku premier Ewe Kopacz, która musiała w tej debacie odpowiadać za wszystkie grzechy od czasów Mieszka Pierwszego.

Czas minął. Dziś kandydaci nie zauważyli, że zmieniło się wszystko. To ci niezależni, lub będący poza układem PO-PIS, nie dostrzegli upływającego czasu. Niektórzy nawet zarzucali, że kandydat KO, będzie tylko biernym wykonawca poleceń Grzegorza Schetyny...Grzegorz Schetyna to już historia, a dzisiejsze KO to już absolutnie inna partia. Tamta Platforma Obywatelska już nie istnieje. Nawiązywanie do starych czasów na tyle wspólnego z rzeczywistością, jak powoływanie się na dziadków z Wehrmachtu.

Wczorajsza debata podobała mi się średnio. Była nudna, pytania były z kosmosu. Tak naprawdę większość kandydatów powinna złożyć protest, ponieważ zostali potraktowani przez telewizje publiczną, jako tło. Właściwie wszystkie pytania były do Trzaskowskiego lub o Trzaskowskim. Tak, tak, Panowie pseudo-dziennikarze. Dzień, bez atakowania Rafała Trzaskowskiego, jest dniem straconym.

Nikogo tak naprawdę nie obchodziło, co kto ma do powiedzenia, to była tylko rozgrywka między Trzaskowskim, a Dudą, próba zdyskredytowania jednego na tle drugiego. Ale plan się po prostu nie powiódł i wyszło dokładnie odwrotnie. Duda, jako jedyny reagował nerwowo i puszczały mu nerwy podczas wypowiedzi innych. I miałam chwilami wrażenie, że Kurski już żałuje, że w ogóle do debaty dopuścił.

Rafał Trzaskowski odpowiadał merytorycznie, z przekonaniem na te wszystkie głupie pytania. Był jedynym kandydatem, który cały czas się uśmiechał.., jak nastolatek, który wyciągnął na maturze właściwy zestaw pytań.

Ale to, co najważniejsze nie stało się w telewizji w świetle kamer. Znacznie bardziej podobało mi się atmosfera po debacie. Nie, nie, aż tak podłą suką nie jestem ( a może?). Nie mówię o tym tłumie „innych” zwolenników, skandujących „Duda przeproś”, o tych ludziach zagłuszających garstkę zwolenników Dudy. To owszem, było piękne, bo świadczyło o tym, że powracająca fala nadchodzi, że Duda zapłaci za obrzydliwą, poniżej godności ludzkiej kampanie z 2015 roku. Nawet ten tłum, który czekał na Rafała Trzaskowskiego mnie nie zdziwił. Ucieszyło mnie jednak coś zupełnie innego...

Wiele razy to obserwowałam. Ludzie, którzy mają przed sobą trudne, prawie niemożliwe do wykonania zadania, mogą bardzo mocno ukrywać stres i zapewniać wszystkich o swojej wierze w zwycięstwo i to, że wszystko będzie dobrze. Bo ludzie, tacy z krwi i kości, mają wszystko wymalowane na twarzy. Rafał też, chociaż trzymał się dzielnie, widziałam to, był przerażony. Trzeba być bardzo odważnym człowiekiem wchodząc do jaskini lwa wiedząc, że ten lew czeka właśnie na ciebie. I on poszedł i stawił czoło... Kiedy wychodził po debacie, był już zupełnie innym człowiekiem, był zwycięzcą.

Rafał jest dobrym mówcą, merytorycznie i trafnie odpowiada na pytania, nie wyrzuca z siebie nieprzemyślanych słów. Słucha się go naprawdę bardzo dobrze. Ale dopiero wczoraj, kiedy wyszedł do tłumu, zobaczyłam, jak oczy mu płoną, jak naładowane ma baterie, jaki jest silny i jak urósł. Był zupełnie innym człowiekiem, był kimś, komu ktoś właśnie darował drugie życie. A ja po raz pierwszy pomyślałam sobie, że może to jednak lepiej, że to nie jest Tusk.

Widziałam, że jest w nim napięcie przed tą debata, bo przecież TVP zawsze próbowało go oskarżyć i zdyskredytować. Ja sama już od 19 -tej miałam mikro zawały serca wiedząc, że to nie będzie do końca równa walka, a raczej taki teatr robiony wyłącznie dla Andrzeja Dudy. A mimo to, uśmiech, prawda, życzliwość, to potrafi zmieść z powierzchni wszystko, co jest złe.

Nie wiem, ciągle nie wiem, czy wygramy, czy przegramy. Bo reguły nie są jednakowe dla wszystkich. Ale jest nadzieja i żadne usuwanie wyników ankiety na zwycięzcę debaty nie zabije tej nadziei.

Nie wiem, czy ludzie wreszcie zaczynają się budzić. Ale chyba wielu już zrozumiało, że PIS i Andrzej Duda nie mają nic do zaoferowania, że potrafią tylko płacić ludziom za wyłączanie myślenia.

Wszystko się zmieniło przez te 5 lat. Przed poprzednią kampanią, słowa pogardy i nienawiści nie wypływały z ust samego Andrzeja Dudy. Udawał baranka, a całą czarna robotę wykonywały za niego internetowe trolle. Dopiero dziś widzimy na co go stać: na ataki, na kłamstwa, na wzbudzanie podziałów. Mądrzy ludzie już się nie nabiorą po raz drugi. Duda przegra, a my będziemy pić szampana dla zwycięzców. A potem wystarczy już tylko pójść po sprawiedliwość na Nowogrodzką, a jeśli będzie trzeba to i na Żoliborz.

Wróciła mi wiara w normalny świat. Widzę wreszcie jakieś światłą na horyzoncie i możliwość powrotu do domu po pięcioletniej tułaczce w rozpaczy.

Nie odbierajcie mi tego proszę. Idźcie wszyscy na wybory.Nic gorszego nie można zrobić człowiekowi, niż odebrać mu nadzieję.




1 komentarz:

  1. Wilmo, ale Ty jesteś optymistką! Przecież to wszystko wie kaczor i nie będzie siedział z założonymi rękami, w oczekiwaniu na wynik wyborów. Przecież powiedział "władzy nie oddamy nigdy, chyba, że po naszych trupach". Więc zrobi wszystko, nawet to o czym nie pomyśleliśmy!

    OdpowiedzUsuń

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie...Co to będzie? ( Tekst z dnia 3 lipca 2020 roku.

Wiecie o czym marzę każdego dnia? Marzę tym, że przyjdzie taka chwila, kiedy będę już mogła napisać pożegnalny list do cykora, że to, od cz...