piątek, 26 czerwca 2020

Niech ten Trzaskowski lepiej wygra... ( Tekst z dnia 26 czerwca 2020 roku)

Czas mija szybko. Za pół godziny cisza. To chyba będzie najdłuższa cisza wyborcza, jaką pamiętam.

Widzę te tłumy na spotkaniach z Rafałem, widzę pospolite ruszenie w internecie. I wiecie czego najbardziej się boję. Boję się zawiedzionych nadziei.

Wiem, że raczej na pewno przejdziemy do II tury i wiem, że tam będziemy musieli stoczyć prawdziwa bitwę. Wiem, że sztab PISu i Kurski szykują na następne 2 tygodnie prawdziwe morze gówna. Ja nie jestem łatwowierna i trudno mnie zniechęcić do kandydata. Ale trochę już znam Polaków, wiem, że będą musieli okazać prawdziwy hart ducha, by się propagandzie oprzeć.

Bardzo bym chciała byśmy wygrali w I turze, uniknęli byśmy tego całego syfu, tej agresji, tego plucia. Ale złudzeń nie mam. I zastanawiam się, jak to wszystko przetrzymamy.

Gdybym uważała się za dobrego człowieka i była wyborcą Dudy, nie pogodziłbym się z tak frontalnym atakiem na przeciwnika politycznego. Bo dla mnie liczy się nie tylko zwycięstwo, ale także styl w jakim się ten sukces odnosi.

Niestety dla niektórych ważne jest tylko to, by nie opuszczać tronu, chociażby ten tron był papierowy, nic nie znaczący.

Jest więc walka za wszelka cenę i wszystkimi dostępnymi środkami.

Wczoraj weszłam do domu około 13-tej po południu. Włączyłam telewizor, bo będąc poza domem zapewne przegapiłam wiele wiadomości. Grobowy głos redaktorki w TVN 24 mówił o smutnych wiadomościach z Warszawy. I ja znowu miałam mikro zawał serca. Pomyślałam, że się Duda rozpierdolił na lotnisku wracając z USA.

Mogła bym powiedzie; Ufff, to tylko autobus spadł z wiaduktu. Nieprawdą jest, że tych ludzi z wypadku jest mi bardziej żal niż byłoby mi żal Dudy. Ciągle jeszcze nie ma we mnie nienawiści, by życzyć komuś śmierci. Ja po prostu wiem, co by się działo, gdyby doszło do wypadku lotniczego z Dudą na pokładzie. Znowu winna byłaby moja nienawiść, która nie istnieje... Powiedzcie mi, jak bardzo trzeba być zdesperowanym, by urządzić sobie wycieczkę za pieniądze podatników do USA po nic?Przecież to właśnie my płacimy za to zdjęcie z Trumpem. Po co lecieć kilkanaście godzin do zamorskiego kraju tylko po to, by odbyć kurtuazyjną wizytę, która trwała godzinę? Rozumiem, gdyby wybuchła wojna, to by miało jakiś sens, ale tylko po to, by sobie podnieść samoocenę i by wmawiać ludziom, że się leci w imieniu UE i NATO? Dobrze, że czas idiotów w polityce powoli się kończy i miejmy nadzieje, że po Dudzie nastanie prezydent bardziej racjonalny.

Jeśli Duda znów wygra wybory prezydenckie, będzie to naprawdę fakt kuriozalny. Jego toporna, pełna agresji kampania, odstawała od wszystkich innych kandydatów. Żałosny człowiek potrząsający nerwowo rękami, straszący wszystkich swoimi strachami... Zwykły tchórz. Bo o ile Trzaskowski się nie bał pojechać na Podkarpacie, czy w Świętokrzyskie, o tyle nie widziałam wiecu Andrzeja Dudy w Warszawie i nie ośmielił się pojechać do Gdańska.

Jeśli Duda wygra, to w pałacu będzie rządził strach i poczucie winy.

Nie wiem, jak przeżyję te nadchodzące 2 dni, a potem następne dwa, kiedy będą liczyć głosy. Nawet nie mam pewności, czy mój głos dotrze na czas do celu.

Nie wiem, co się może wydarzyć? Czy nadejdą jaśniejsze dni, czy przedłużymy nadzieję o 2 tygodnie, czy wszystko będzie uczciwe i przejrzyste, czy jak zwykle PIS coś odstawi...

Następna kadencja Dudy to będzie kataklizm, to będzie koniec Polski, o jakiej marzyliśmy. To będzie następne kilka lat na odbieranie nam wolności. Szkoda, że połowa społeczeństwa tego nie rozumie, że dla połowy społeczeństwa udział w wyborach to zbyt duża fatyga. Moja córka, która zwykle się mnie radzi co do polityki, wysłała do mnie w czwartek wiadomość takiej treści: Mamo, niech ten Trzaskowski lepiej wygra, bo właśnie wróciłam z dwugodzinnego spaceru na pocztę.

Kiedy skończyła prace, wszystkie urzędy pocztowe w najbliższej okolicy były już zamknięte. Niech więc ten Trzaskowski wygra do cholery, by nasz trud nie poszedł na marne, by nasze nerwy zostały ukojone, nasza złość mogła zamienić się w coś pozytywnego, byśmy przestali żyć w kraju pogardy, w którym ktoś nas każdego dnia policzkuje. Byśmy mogli w końcu odpocząć od Dudy i włączając telewizor przy porannej kawie nie bali się, że zaraz znowu zobaczymy jego fałszywie zatroskaną gębę.

Trzymajcie się Polacy przez te najbliższe dni. Nie wierzcie w żadne bzdury, które opowiada telewizja Kurskiego. Niech WAS serce prowadzi do urn, niech mądrość poprowadzi wasze długopisy.

Niech szyderczy śmiech, jakim obdarza nas PIS każdego dnia, zniknie z twarzy tych niegodnych ludzi. Niech go zastąpi nasz prawdziwy uśmiech i prawdziwa radość. Tego Wam i sobie życzę. I dziękuje wszystkim tym, którzy przez te długie 5 lat nigdy nie odpuszczali, nigdy nie stracili wiary ( bo mnie jak wiecie się to często zdarzało), siedzieli po nocach pisząc komentarze i wrzucając posty, z którymi łączy mnie prawdziwa więź powstająca we wspólnej walce.

Stańcie na głowie, zagłosujcie! Niech 12 lipca będzie najpiękniejszym dniem od 5 lat i niech to będzie pierwszy krok w kierunku normalności. Rafał! Cały świat trzyma kciuki! Ale to nie wystarczy! Musimy jeszcze tylko po prostu zagłosować.




3 komentarze:

  1. Wilmo, mam mokre oczy, po przecytaniu Twego listu. A duda po wylądowaniu /niestety szczęśliwym/ już rozdarł mordę, że będziemy mieli pensje i wynagrodzenia, jak w Europie Zachodniej. On do tego doprowadzi, tylko WŁAŚCIWIE głosujcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wilmo, nie możesz poprawić wskazań godziny? Od miesięcy mnie to wkurza!

      Usuń

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie...Co to będzie? ( Tekst z dnia 3 lipca 2020 roku.

Wiecie o czym marzę każdego dnia? Marzę tym, że przyjdzie taka chwila, kiedy będę już mogła napisać pożegnalny list do cykora, że to, od cz...