środa, 10 czerwca 2020

Trudne pytania.List do Rafała. ( Tekst z dnia 10 czerwca 2020 roku.)



Miała dziś znowu być gęba prezesa jako ilustracja postu, a i Duda zasługuje na parę słów prawdy. Ale postanowiłam odwrócić na chwilę głowę od tego chlewika i zwrócić się do kandydata KO.

Drogi Panie Trzaskowski. Jest Pan nadzieją wielu osób i kandydatem, na którego ja chciałabym zagłosować. Mam do Pana jedną, bardzo ważną dla mnie prośbę. Niech Pan nie zatraci tej umiejętności odpowiadania prosto na trudne pytania.

Wiem, że PIS właśnie rozpoczął z Panem brutalną wojnę ideologiczną. Doskonale wiedzą, że tak najłatwiej mówić do tego tradycyjnego i niezbyt wykształconego elektoratu. Wyciągnął największe działa i najgorszą broń, emigrantów, LGBT, edukacje seksualną. Z jednej strony trzeba się cieszyć, że muszą wracać do starych tematów, bo niczego na Pana nie maja, ale nie można tych ataków nie doceniać, bo nimi najłatwiej jest przestraszyć społeczeństwo.

Już dziś na konferencjach prasowych powtarzają się różne pytania, na które Pan próbuje dyplomatycznie odpowiadać, tak by nie urazić nikogo z żadnej strony. Ale czasami warto i jako obywatelka Panu to radzę, powiedzieć wprost i jednoznaczny sposób.

Ciągle na przykład wraca temat ANTIFY, na tle wydarzeń w USA. I Pan ma racje, że nie można popierać bandytów i wandali. Ale, Panie Rafale, jest Pan mądrym człowiekiem, widzi Pan więc zapewne, że to nie ANTIFA demoluje miasta. Tak, jak nie „żółte kamizelki” podpalały samochody we Francji. ANTIFA to ruch antyfaszystowski, ludzie protestujący przeciwko rasizmowi, ksenofobii, i temu, co ma Pan na sztandarach: tak, jak Pan jest przeciwko dzieleniu ludzi na naszych i obcych, na lepszych i gorszych. To także my, kiedy kładziemy się na ulicy, by zablokować faszystowskie marsze, my też jesteśmy ANTIFĄ. Ci, którzy demolują miasto pod płaszczykiem protestów, którzy okradają sklepy, niszczą wszystko, co stanie na ich drodze, to nie ANTIFA, to przebierańcy. I to chciałabym z Pana ust usłyszeć, że jest Pan przeciwko rasizmowi i przeciwko brutalności policji, której przykłady mamy także w Polsce. Chciałaby usłyszeć, że tak, jak w tej chwili cały świat, Pan się do tych protestów dołącza. Do protestów ale nie do rozboju.

Drugim pytaniem, które zapewne będą Panu zadawać wielokrotnie, jest ta Karta Praw LGBT. I tu, jako obywatel mogę Panu przekazać nasz głos, głos ludzi postępu.

Związki partnerskie zdecydowanie tak! Bo są to związki zarówno par homoseksualnych jak i hetero. I nie ma tu żadnej kwestii ideologicznej, bo zalegalizowanie takich związków ma wymiar prawny i realnie nie zmienia statusu tych osób. Jeśli chodzi o małżeństwa i adopcję dzieci, odpowiedź jest także bardzo prosta. Społeczeństwo polskie nie jest absolutnie gotowe do takiej zmiany. I nie wolno jest wprowadzać niczego na siłę. Najpierw potrzebujemy edukacji, wielu żmudnych lat uświadamiania ludziom, co jest złe, a co dobre i zupełnie nieszkodliwe. Potem, kiedy uznamy, że społeczeństwo jest przygotowane, należy, co zrobiło wiele krajów, zarządzić referendum. To wszystko trzeba powtarzać do skutku, aż obywatele zrozumieją i sami tego zechcą. Ekonomią niech zajmą się ekonomiści, zdrowiem profesorowie medycyny, ale w sprawach ideologicznych najlepszą metodą jest referendum, a nie narzucanie swoich poglądów wbrew woli. Ludzie mają prawo sami o tym decydować. Takie działanie sprawiłoby, że społeczeństwo odrzucałoby dzieci żyjące w  takich małżeństwach. I jest przed nami wielka praca w kraju, który stygmatyzuje nawet dzieci urodzone metodą in vitro. Czeka nas wielka praca i Pan może ją rozpocząć nie łudząc się, że szybko nadejdą tej pracy efekty. Niech Pan popatrzy, ile wieków zajęło ludzkości uznanie kobiety za równorzędnego partnera ( niektórzy nadal się z tym nie zgadzają), ile lat czekaliśmy, by dzieci przestały być własnością rodziców, a zaczęły być postrzegane, jako ludzie. Wielu do dziś tego nie rozumie i wielu do dziś się nie potrafi pogodzić, że zwierzęta maja uczucia i odczuwają ból. A wydawałoby się to takie oczywiste...

Ma Pan, Panie Rafale wielkie pole do popisu, po tym, jak dziś Andrzej Duda podpisał katolicką kartę rodziny. Kartę, która wyklucza bardzo dużą część społeczeństwa spod skrzydeł ochrony państwa, daje prawa tylko rodzinom, które zakorzenione są w małżeństwie. Karta Pana Dudy jest w dodatku wadliwa, bo ani słowem nie wspomina o sprawach najważniejszych.

Pan Duda do swych wyborców ciągle mówi o pieniądzach, o dawaniu zasiłków dla rodziny na różne potrzeby. Ale słowem nie wspomina, że związki, zarówno małżeńskie, jak i poza, powinny być wolne od przemocy fizycznej, psychicznej i finansowej, że dziecko nie może być workiem treningowym, na którym wyładowuje się swoje frustracje i niepowodzenia, że rodzic ma prawo przekonywać dziecko do własnych poglądów, ale nie ma prawa go zmuszać do ich wyznawania, że dziecko ma prawo nie pójść do komunii, jeśli tego nie chce. To o te aspekty życia polskich rodzin powinno zatroszczyć się państwo, rozwinąć swoje opiekuńcze skrzydła. Dobrobyt, tak jest ważny. Ale szeroka pomoc socjalna świadczy przede wszystkim o tym, że państwo traktuje obywateli, jak nieudaczników, woli dać im gotowe pieniądze, niż stworzyć im warunki do zarabiania i rozwoju.

Niech Pan mówi wprost, Panie Rafale, że prezydent Polski zarabia 20 tysięcy złotych, z których byłoby mu trudno rozdawać prezenty, że te pieniądze, które idą do ludzi pochodzą z podatków lub unijnych dotacji. A żeby Unia chętnie dawała pieniądze, kraj sobie musi czymś na nie zasłużyć, musi mieć także polityka, który będzie umiał te środki wynegocjować, a dziś tak naprawdę przywódcy nie mają z kim rozmawiać. Europa Pana bardzo lubi i szanuję. Wiem, bo oglądam czasami pana video-konferencje z burmistrzami innych stolic. Wiem, że Pan wynegocjuje pieniądze dla Polski, ale przede wszystkim to, że nie pójdą one do rządu, który będzie za nie stawiał kolejne pomniki swej głupoty i megalomanii, że one trafia na prawdziwy rozwój do miast i wsi.

Panie Rafale. Przed Panem bardzo trudne zadanie, bo tak naprawdę niewiele może Pan ludziom obiecać. Bo przecież prezydent Polski niewielkie ma kompetencje, by w bezpośredni sposób pomagać ludziom. Wierzę jednak, że odbuduje Pan naszą twarz w UE, że stanie Pan obok nowoczesnych prezydentów i premierów, Macrona, Trudeau, i innych i nie będzie Pan, jak Duda nerwowo podrygiwał nie potrafiąc się włączyć do rozmowy. I że w Białym Domu, w który mam nadzieje też szybko zmieni się główny lokator, zawsze będzie na Pana czekało krzesło, by nie musiał Pan stać, jak lokaj, Kiedy wszyscy siedzą.




3 komentarze:

  1. Brawo Wilmo, tylko jedna literówka "mogłaby"/M/ Dziękuję za piękny tekst.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że listy nie trafiają do adresatów. Dzięki za uznanie.

    OdpowiedzUsuń

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie...Co to będzie? ( Tekst z dnia 3 lipca 2020 roku.

Wiecie o czym marzę każdego dnia? Marzę tym, że przyjdzie taka chwila, kiedy będę już mogła napisać pożegnalny list do cykora, że to, od cz...